Bajka o robaku – Sebastian

Otoz czlowiek uznajacy siebie tylko za istote materialna, taka z miesa i kosci i do tego siebie sprowadzajacy i ograniczajacy jest godzien nazwania ‚ziemskim robakiem’. I zycie takiego robaka polega na utrzymaniu swego miesa i kosci w jak najlepszym stanie oraz na sprawieniu mu jak najwiecej przyjemnosci. Zazwyczaj to ma scisly zwiazek z zarabianiem pieniedzy.

A wiec taki ziemski robak za cel ma zarobic jak najwiecej zeby moc jak najwygodniej zyc i jak najwiecej ‚uzyc’. Opiera swoj swiatopoglad na tradycyjnej nauce, religie traktuje jako obowiazek (bo jej nie rozumie) odziedziczony po rodzicach. Celem takiego robaka jest dom, samochod, praca odpowiednio platna, wczasy, wycieczki, itp. Takie ma cele i nic poza tym. No – moze chce jeszcze byc zdrowy.

I druga strona medalu – zycie takiemu ziemskiemu robakowi jawi sie jako dosc nieprzewidywalne, nie widzi zadnych praw rzadzacych wieloma sprawami, wszedzie przypadek. Choroby – przypadkowe, wypadki – przypadkowe, itp. Jest w zyciu takiego robaka wiele strachu, bo sie boi nieprzewidywalnej przyszlosci, nie wie co go czeka. Jest to zycie w stresie i strachu, choc moze nie byc odczuwalne. Ale szybko daje znac to odbijajac sie na zdrowiu i powodujac starzenie sie, opadanie z sil i tradycyjne dolegliwosci organiczne. Tak wyglada zycie ziemskiego robaka, ktorym kazdy z nas w wiekszym czy mniejszym stopniu jest lub byl.

I nagle przychodzi przebudzenie, olsnienie, oswiecenie. Robak uswiadamia sobie, ze nie jest robakiem, ze jest czlowiekiem, czyli duchem wcielonym w materialne zwierzece cialo. To bardzo wplywa na skale wartosci i widzenie swiata, wywraca wszystko do gory nogami. Pojawiaja sie calkiem nowe cele do osiagniecia, wszystkie rzeczy w otaczajacym swiecie nabieraja zupelnie innego znaczenia. Sila rozpedu jednak w ten nowy stan czlowiek wnosi pewien bagaz z przeszlosci, a mianowicie dotychczasowe cele (domek, samochod, praca) oraz skale wartosci (_wazne_ sie wydaje osiagniecie jakiegos materialnego celu jak na przyklad kupno domku). Ale to jest echo przeszlosci, to jest cos, co predzej czy pozniej od czlowieka odpadnie. Nie pasuje to bowiem do jego skali wartosci.

Dla czlowieka-ducha nie jest niczym szczegolnym ani niczym waznym jakies osiagniecie w zakresie bogactw materialnych. Oczywiscie – on sie cieszy, ale nie wyznacza w tym zakresie celow i nie pracuje nad nimi. On po prostu ustala wytyczne (chce tak i tak mieszkac, tyle zarabiac, itp.) i wiecej sobie glowy tym nie zaprzata poswiecajac sie odkrywaniu siebie i wszechswiata. Bo wszechswiat kryje wiele tajemnic, cale mnostwo. Pieniadze przestaja stanowic wartosc, czlowiek po prostu pieniadze ma i z nich korzysta nie poswiecajac im wiekszej uwagi. Tak, jak wczesniej nie poswiecal uwagi na to, ze ma rece, nogi, wzrok, ze gdy chce jesc to siega po jedzenie.

Oczywiscie nie nalezy tego rozumiec jako przejscie od uwielbienia pieniadza do jego odrzucenia i zanegowania. Nie, bo tu chodzi o swoista obojetnosc na pieniadze. Nie robia juz one wrazenia, wartosc rzeczy nie jest mierzona ich cena, podobnie wartosc ludzi i zdarzen.

Sebastian