Kahuna healing – Uzdrawianie wg Kahunów – (tytuł własny tłumacza) Serge Kahili King
Epilog
Opowiem Wam o czymś, co przeżyłem, a co dzisiaj wydaje mi się być doświadczeniem kogoś innego. Opisałem to wydarzenie krótko po tym, jak miało miejsce i teraz, z perspektywy kilku dość burzliwych lat, jestem prawie zawstydzony żarliwością moich słów oraz nieprawdopodobieństwem tego zdarzenia, a także faktem, że nie wypełniłem przydzielonego mi zadania. Ale to wydarzyło się naprawdę. Ja nadal próbuję spełnić powierzone mi zadanie, a imię Kaula budzi we mnie teraz rodzaj „przyszłego ja”, które pomaga mi pomagać innym. Było to doświadczenie mistyczne w okolicznościach rzeczywistych, takie, które nie może pomóc, ale zmienia życie człowieka.
W pewien sierpniowy weekend 1975 roku wyjechałem z rodziną i przyjaciółmi pod namiot na camping „Szczęśliwy wąwóz” u stóp góry Mt. Able w Parku Narodowym Los Padres. Wieczorem 30 sierpnia cieszyliśmy się jasnością gwiazd i dużą liczbą meteorów, które przelatywały przez niebo. Jednak chłód zmusił nas do schowania się w ciepłych śpiworach.
W środku nocy obudził mnie głos wydobywający się z wnętrza. Spojrzałem na zegarek - była prawie druga nad ranem. Głos kazał mi się ubrać i wyjść na zewnątrz, co zrobiłem bez wahania. Noc była przejrzysta i cieplejsza, niż kiedy kładliśmy się spać. Gwiazdy wydawały się być nawet jaśniejsze, ale nadal nie było księżyca. Powietrze falowało tym szczególnym ruchem fal, który wskazywał na mocne pole mana. Słyszałem odgłos głębokiego brzęczenia, które zdawało się wibrować przez wszystko. Nie było to nic mechanicznego, raczej żyjąca pulsacja. Wewnętrzny głos kazał mi iść wzdłuż drogi do Mt. Able. Zrobiłem to, omijając śpiwory śpiących znajomych. Później dowiedziałem się, że oni także słyszeli brzęczenie, czuli moc w powietrzu i także byli wzywani przez wewnętrzny głos. Jednak ponieważ nie znali terenu wokół, pomyśleli, że rozsądniej będzie pozostać w obozie.
Szedłem dłuższy czas, świadom jedynie brzęczenia i many, dopóki mój głos wewnętrzny nie kazał mi się zatrzymać i usiąść w miejscu z widokiem na dolinę na zachodzie. Kiedy usiadłem, popatrzyłem na gwiazdy, a one poruszały się w wielkich, nieregularnych kołach po całym niebie. Pomrugałem oczami i potrząsnąłem głową, myśląc, że to tylko złudzenie optyczne, ale bez względu na to, w jaki sposób patrzyłem, gwiazdy ruszały się dalej. Wtedy brzęczenie wzmogło się nagle, poczułem mrowienie w całym ciele, a przede mną pojawiła się błyszcząca tęcza, wisząca w powietrzu za krawędzią klifu. W tym samym momencie usłyszałem szmer milionów głosów wokół mnie, a nawet wewnątrz mnie, z gwiazd, powietrza, roślin, ziemi, komórek, molekuł i atomów. Po chwili zorientowałem się, że te wszystkie dźwięki mówiły jedno: przemawiały do mnie, nazywając mnie imieniem inicjacyjnym.
„Kaula, Kaula, wiedz, że JA JESTEM, zawsze, gdziekolwiek, czymkolwiek. JA JESTEM tym nienazwanym wieloma imionami, tym bezdźwięcznym wieloma głosami. Kaula, bądź moim prorokiem, moim wojownikiem Światła, moim emisariuszem, moim dzieckiem Tęczy. Zgromadź moje dzieci i pomóż im doświadczyć Mojej Obecności. Nauczaj Miłości, Kaula, jako, że Miłość jest kluczem do wszystkiego. Miłość jest Ścieżką, Miłość jest Tajemnicą. Nauczaj Miłości, Kaula, i Kochaj Mnie”.
Nie byłem w stanie mówić, wysłałem więc uczucie miłości do całego wszechświata i zostałem zalany strumieniem odwzajemnienia tak wielkim, że wszedłem w stan czystej łaski, bez czasu i bez przestrzeni, w której cała świadoma myśl zniknęła. Byłem sobą, a jednak byłem wszystkim: źdźbłem trawy, wibrującym z niesamowitą wewnętrzną siłą, gdy powoli i nieugięcie odpychałem na bok skałę tysiąckroć cięższą i twardszą niż ja sam, skałą, uwięziony w dziwnym krystalicznym cyklu życiowym dopasowanym do czasu galaktycznego, ptakiem, ciepłym i bezpiecznym pod rozczochranymi piórami, śpiącym i śniącym mój własny sen, którym nie mogłem się podzielić. I byłem drzewem, kojotem, mrówką, domem, kometą, chmurą, całym wszechświatem w jednym czasie i wszystkim na raz. I byłem sobą.
W pewnym momencie zostałem sprowadzony z powrotem do cielesnej świadomości tu i teraz. Nadal trząsłem się w ekstazie. Tęcza zniknęła, głosy ucichły, ale na około siedzieli moi wszyscy nauczyciele, którzy pomagali mi w tym życiu. Był tam mój ziemski ojciec, mając na sobie kostium Srebrnego Koła. Był też Wana Kahili, który zainicjował mnie jako kahunę, M'Bala, szaman z Zachodniej Afryki, Sufi Joe, z Persji, Gordo, czarodziej, Fa Hsien, lama chiński, Ra Ptah, Manea, Lucius, Rufus, Jarod, Naran i inni. Byli tak realni jak ziemia, na której siedziałem i bardzo chciałem ich uściskać, ale czułem, że ta okazja jest zbyt poważna na taki gest. Czułem jednak ich ciepłe myśli na powitanie. Po chwili stało się oczywiste, że na coś czekamy. Wtedy Wana Kahili i mój ojciec, którzy siedzieli na przeciwko mnie, odsunęli się i nagle, pomiędzy nimi, pojawiła się postać w białej szacie z kapturem. Zapadła na chwilę absolutna cisza, postać odrzuciła kaptur i odkryła swoją twarz, tak piękną, że ledwo mogłem na nią patrzeć, a mimo to nie mogłem oderwać od niej oczu. Twarz postaci cały czas zmieniała kształt, narodowość i płeć, utrzymując niezmiennie swój wewnętrzny blask. Każda zmiana twarzy dawała mi wewnętrzny obraz skojarzenia. Postać była stworzycielem Mu, naukowcem z Atlantydy, odkrywcą z Lumanii, Gautamą - Buddą, Mojżeszem na Górze, Jezusem z Nazaretu, prorokiem Muhammedem. Był Pele, Kuan Yin i Marią, Viracochą, Quetzacoatl'em i Kanaloa, w końcu Chrystusem, Oświeconym, Nauczycielem Światła.
Po jakimś czasie postać i moi nauczyciele przemówili jednym głosem, telepatycznie, bezpośrednio do mojego umysłu. Najpierw przypomnieli mi o planie ułożonym wiele ziemskich wieków temu, w którym zgodziłem się brać udział razem z innymi. Następnie przyjrzeli się mojemu obecnemu życiu, od niemowlęctwa, pokazując moje błędy i chwile, gdy zszedłem ze swojej ścieżki, jak również moje inicjacje i sukcesy. Wytknęli moje słabości, pominęli mocne strony i poradzili, jakie kroki podjąć, aby wypełnić swoją misję.
Na koniec potwierdzili, to co wyczytałem na tablicach pamiątkowych na Hawajach i wyjaśnili mi związek z moją misją. Kiedy skończyli, Chrystus wstał i podszedł do mnie rozkładając ręce nad moją głową. Natychmiast poczułem przepływającą we mnie moc, która wypełniała mnie Światłem. Potem On powiedział: „Kaula, bądź namaszczony mocą Ducha Świętego jako jeden z moich księży i proroków New Age. Idź, i nauczaj i pisz w obecności Boga, o znaczeniu i drodze Miłości, o rozległej mocy i potencjale ludzkiego umysłu. Idź i uleczaj chorych na umyśle, ciele i sercu i naucz ich także, jak leczyć samego siebie i innych. Doradzaj, instruuj i otwieraj umysły wszystkich, którzy przychodzą do ciebie, używając tę wiedzę umysłu, materii i energii, która została Ci dana, i przepowiadaj tak, jak jesteś prowadzony przez swoje wewnętrzne światło. Zbuduj świątynie mądrości na lądach tam, gdzie można uczyć i praktykować tą wiedzę, załóż również społeczności, gdzie miłość i wolność zwyciężają. Zgromadź wokół siebie gorliwych uczniów i nauczaj ich i wyświęcaj, aby umieli robić to, co ty. Użyj wszelkich środków dostępnych na tym świecie, aby osiągnąć te cele. Będziesz zawsze prowadzony przez wewnętrzne światło. Twoją drogą jest Huna, nauka Miłości, ścieżka Harmonii na Ziemi i z Ziemią, wiedza uniwersalna. Ty i ci, których prowadzisz będą nazywać siebie Dziećmi Tęczy. Tęcza, gwiazda siedmioramienna i krzyż życia będą symbolami twojej drogi.
Niezliczone są ścieżki do Boga, więc bądź w pokoju ze ścieżkami innych, jako że one, nawet o tym nie wiedząc, podążają ścieżką Huny wtedy, gdy ich ścieżka jest prawdziwa. Zacznij przygotowywać swoich ludzi na czas Wielkiej Emigracji, bo z pewnością rodzaj ludzki już wybrał swoje przeznaczenie, żeby wrócić do gwiazd.
Teraz odejdziemy, ale pozostaniemy w kontakcie z Tobą za pośrednictwem Ducha. Nie mów nikomu o tym, co widziałeś i słyszałeś dopóki nie otrzymasz znaku. Wtedy opowiesz o tym doświadczeniu, zaczniesz zapisywać wiedzę z tablic kamiennych i poświęcisz się wielkiej pracy. I zawsze pamiętaj: Miłość jest kluczem.”
Potem twarz Chrystusa zrobiła się jaśniejsza i znieruchomiała w uśmiechu wspaniałych istot z bardzo daleka, które już widywałem w poprzednich wizjach. Chrystus dotknął palcem czubka mojej głowy i wtedy zemdlałem. Kiedy się obudziłem, byłem sam w zupełnej ciszy. Zaczynało świtać, kiedy wracałem do obozu.”
Z języka angielskiego przełożyła: Aga Wenta [3]
Publikacja za pozwoleniem autora.
Nie znałem tego tekstu Kinga
superboy [4] 23-02-2007 - 12:58 |
|
Czytalem go z lekkim niedowierzaniem i przyznam, że zachwiał on moje zaufanie w stosunku do tej osoby.
|
Zachwiał zaufanie ponieważ...
Lambar [5] 23-02-2007 - 13:45 |
|
rozwiń tą myśl proszę.
|
Mam podobne odczucia, jak Superboy
Józefina [6] 24-02-2007 - 12:36 |
|
Aczkolwiek nie chcę zaprzeczać temu, że cos się tam zdarzyło.
|
Mam podobne pytanie jak do Superboya
Lambar [7] 24-02-2007 - 13:03 |
|
czemu?
|
Dlaczego promowanie własnego mesjanizmu budzi moje wątpliwości, czyli czy Hunie potrzebny zdrowy rozsądek.
superboy [8] 24-02-2007 - 15:48 |
|
Jeśli ktoś ma coś atrakcyjnego i wartościowego do zaoferowania, słucha się go z ciekawością a jego idee można poddawać weryfikacji i stosować je. Łatwo uczyć się od takiego kogoś ważnych wartości. Ale co zrobić, gdy taki ktoś przedstawia się pewnego dnia jako posłaniec boski namaszczony przez przedstawicieli wszelkich możliwych nurtów i religii? Niebywale szybko podczas lektury tekstu moją podejrzliwość budzi zabarwienie kojarzące się z działalnością guru sekt New-Age. Cenię Kinga za to, co zrobił dla krzewienia Huny w świecie ale to, co czytam w tym tekście podważa poważnie jego autorytet. Większą mądrością, niż rozgłaszanie tego mistycznego przeżycia wszem i wobec (tak, że aż my w oddalonej od Hawajów Europie mamy temat do rozmowy) byłoby, o ile miało ono rzeczywiście miejsce, zachowanie takiego misterium dla siebie i czynienie dalej tego, co uważa się za słuszne. Było by to, jak myślę bez straty dla samego zainteresowanego a z korzyścią dla nauki Huny. Huna nie jest religią, tylko zestawem technik i światopoglądów opartym o siedem zasad. Dlatego jest taka pociągająca. Jest w pewnym sensie neutralna. Niczego nie żąda, nie obiecuje ani nie spodziewa się od nas ofiary. Dlatego tak się przeciwstawiam ureligijnieniu jej w tak tani sposób. Globalizacja ezoteryki? W opowieści da się wyróżnić kilka cech, które pozwalają wysunąć przypuszczenie, że autor dał się wciągnąć w nurt, który chciałbym nazwać globalizacją ezoteryki. Próbuje się w nim unifikować różne postaci z tradycji mistyczno-religijnej i przeróżne poglądy sądząc naiwnie, że da się z takiego połączenia otrzymać jakąś sensowną filozofie. Najlepiej próbować to osiągnąć opierając się na miłości – któż bowiem przeciw niej wystąpi? Wrzucając lekko do jednego kotła Jezusa i Buddę, dodatkowo guru (tym razem w dobrym tego słowa znaczeniu) innych ruchów religijnych, próbuje się znaleźć jednolitość tam gdzie jej nie ma. Co ma wspólnego Huna z nauką Buddy, nie wiem. Być może dałoby się powiedzieć, że nakaz niekrzywdzenia innych stworzeń, jest taką klamrą opisującą podobieństwo. Ale przecież wystarczy wziąć do porównania przeróżne i skrajnie heterogeniczne systemy mistyczne albo religijne i łatwo, za pomocą niedokładnych porównań i fałszywych generalizacji ogłosić, że Taoizm i Chrześcijaństwo to w istocie to samo. Dodatkowo przyczynkiem do łatwości, z jaką Hune daje się dowolnie naginać do swoich pomysłów jest niewłaściwa interpretacja jej pierwszej i siódmej zasady. Jeśli coś na mnie ma wpływ, jeśli na mnie działa, to znaczy, że jest to Huna. Cóż z tego wynika? Ano to, że na przykład, przerysowując, podciąga się pod Hunę chanelling od istot z Vegi. Na tym forum można doczytać się w dyskusjach stwierdzeń, które przypisują siódmej zasadzie pozytywną weryfikacje każdego, radośnie z sufitu wziętego stwierdzenia. Zatem, jeśli wierzę w złudę, złuda jest prawdą, a świat jest taki jak myślę, że jest. To prawda, jest! Nawet, jeśli jesteś, na wzór paranoika jego jedynym obywatelem.
|
Huna to nie tylko 7 zasad
walerian [9] 24-02-2007 - 21:34 |
|
Ciekawe, ostatno myslałem o postrzeganiu, percepcji IKE - świat jest tym zaco go uważasz. Można to zrozumiec na kilka sposobó najczęsciej widywałem mentalnosć w stylu że zmienię swuj świat zmieniajac swoje postrzeganie świata. Ale to nie jest percepcja tylko zmienianie świata, swojego świata czyli percepcji. Sam motyw zmiany czego kolwiek już przyćmiewa nam widok. IKE to neutralne postrzeganie i świadomosć tego że nasz widok wynika z ograniczeń umyslu, to nam pomaga wyciągać wnioski z tego w jakim swiecie żyjemy i pokonywać ograniczenia w postrzeganiu a co z tym zrobimy to już inna historia. Niby to samo ale droga nieco inna. Huna to dostrzeganie tego czego nie widać "tajemnicy" ducha który przenika materie, żeczywistosci która jest doskonała, tylko z miłości pozwala nam wzrostać bez nadymania ego.(tego frojdowskiego - czyli cienia). Wracając do sedna niewydaje mi się aby mazeniem jezusa, buddy i wieli innych wysoce świadomych istot bylo mówienie innym co mają robić zwłaszcza, oni jedynie dzielili się z nami swoją madroscia. Owiele wspanialsze i bardziej przytomne jest oodkrywanie samemu prawd o tym świecie i stanie się mistrzem samym dla siebie, mamy żyć swoim życiem a nie życiem istot z astralu. Huna dotarła do wielu religi o czym pisal Max Freedom Long, ona łączy te religie. A cała dalsza historia religii była już tylko upadkiem pierwotnej świadomości którą cały czas prubujemy odzyskać.
|
a ja sobie myślę
Lambar [10] 24-02-2007 - 22:33 |
|
że gdyby to napisała obca mi osoba, to mógłbym zastanawiać się, czy jej intencje są czyste, czy naprawdę doświadczyła tego o czym pisze. Jednakże to słowa Serge Kahili Kinga, a wiedząc co przez ostatnie lata ten człowiek zrobił aby podnieść jakość życia innych ludzi, nie wydaje mi się aby mówiąc potocznie "chłopu odbiła palma na stare lata" i kombinuje w ten sposób aby zwerbować do siebie więcej ludzi na lep religii lub jakiejś ezoterycznej słodkiej papki. To wielka odwaga mówić otwarcie o swoich duchowych przeżyciach. Są one może i nawet bardziej intymne od naszych erotycznych spraw. A dopóki ten świat w większości jest zamknięty na postrzeganie krainy ducha, to wszelki przekaz duchowych doznań wykraczających znacznie ponad normę, najczęściej budzi odrazę, wywołuje zazdrość, powoduje że ludzie starają się doszukiwać w tych działaniach prób omotania innych, wywyższania się, szaleństwa i tym podobne. Dlatego ja staram się unikać jak ogień wody wszelkich zwierzeń, aby mnie ludzie nie posądzili o bóg wie co (bo nawet do głowy może nie przyjść człowiekowi co komuś może się nie spodować). Inną sprawą jest fakt, czemu Jezus lub inny duchowy avatar nie mógł by akurat mi się objawić? A jeśli objawia sie komuś kto propaguje duchowe sprawy, to czy czasami ta osoba nie kombinuje? No a jak takiemu objawi się grupa mistrzów to dopiero wtedy można się doszukiwać nadużyć... Coś mi w głowie świta, że czytając "Życie po życiu" były opisane przypadki, gdy w czasie śmierci klinicznej wiele osób doznawało kontaktu z Jezusem. Badania które przeprowadził Raymond Moody wykazały że to dość normalne spotkania. Dlatego ja do tego tekstu podchodzę bardziej jako do wielkiego otwarcia się w stronę czytelników. Jest to zarazem pokazanie odwagi i wewnętrznej mocy pana Kahili Kinga.
|
no tak...
walerian [11] 25-02-2007 - 09:57 |
|
Jest taki poglad że wyrzsze ja komunikuje się z średnim ja po przez nirzsze ja. Może być coś bardziej intymnego od naszej podświadomości ? heh. Może czasem zapominamy że mamy nirzsze ja ;).
|
pytanie do autorki tlumaczenia
ultra [12] 25-02-2007 - 14:16 |
|
prosze o podanie dokladnego zrodla skad zostalo zaczerpniete tlumaczenie. King jest dla mnie propagatorem trsci szmanskich, stad takze moje zdziwienie po przeczytaniu tego tekstu. Byl do dzisiaj -przyznaje - autorytetem. Nie zamierzam wmawiac sobie, ze niebieskie jest biale... Nie mam najmniejszego zamiaru miec za nauczyciela- nawet ksiazkowego - jednego z prorokow New Age... ktory w wizji tak sie nazwal i to oglosil.... odbieram to bardzo przykro i dlatego chcialabym skonfrontowac ten tekst z oryginalem - a jednak sie ludze, ze byla pomylka co do autora....
|
Ciekawe
Srebrny_Lis [13] 25-02-2007 - 22:32 |
|
Czy to że jakaś postać (w domyśle kane) ogłosiła Serge'a prorokiem New Age , sprawia że przestaje być autorytetem w sprawach szmańskich? Ciekawa logika , ale mniejsza z tym . "Postać była stworzycielem Mu, naukowcem z Atlantydy, odkrywcą z Lumanii, Gautamą - Buddą, Mojżeszem na Górze, Jezusem z Nazaretu, prorokiem Muhammedem. Był Pele, Kuan Yin i Marią, Viracochą, Quetzacoatl'em i Kanaloa, w końcu Chrystusem, Oświeconym, Nauczycielem Światła." Praktycznie mamy tu wyliczankę różnych obiektów modlitw może poza tym naukowcem z Atlantydy , ale mogę sie mylić . Według huny wszelkie modlitwy i tak trafiają do kane stąd moja interpretacja tego kim jest ten ktoś z wizji. Kimkolwiek by nie był dobrze mówił . Namawiał do nauczania Miłości . Miłość jest cechą wspólną różnych dziedzin ezoteryki łącznie z huną rzecz jasna . Serge uczy jak się dostać do miejsca o nazwie Lanikeha ,był tam ktoś? Jest to kraina bogów , świat nadziemny gdzie można spotkać różne postacie , w tym te z artykułu (może oprócz naukowca z Atlantydy :D) . A skoro to miejsce jest takie "straszne" że można tam spotkać Jezusa , Buddę itp i Serge naucza jak się tam dostać , to się dziwię że co poniektórzy już wcześniej nie podniesli larum o sektach , guru itd. A gdyby wcześniej napisał że to jest wizja którą miał , będąc w tej krainie to ciekawe jakbyście zareagowali :D "Nie mów nikomu o tym, co widziałeś i słyszałeś dopóki nie otrzymasz znaku. Wtedy opowiesz o tym doświadczeniu, zaczniesz zapisywać wiedzę z tablic kamiennych i poświęcisz się wielkiej pracy. I zawsze pamiętaj: Miłość jest kluczem.” Ciekawe co to był za znak , no nie?;) Cytaty z superboya : "Zatem, jeśli wierzę w złudę, złuda jest prawdą, a świat jest taki jak myślę, że jest." Skąd pewność co jest złudą a co nie? "To prawda, jest! Nawet, jeśli jesteś, na wzór paranoika jego jedynym obywatelem." Skąd pewność że jedynym?
|
Informacja od tłumacza
agawe [14] 26-02-2007 - 10:10 |
|
"Kahuna healing" jest książką wydaną na poczatku lat 80-tych XX wieku, także jest dość wczesną publikacją Serge'a. http://www.huna.net/HBM/Books/kheal.html Ten fragment to epilog, czyli opowiadanie kończące książkę. Jednakże, proszę pamietać, że jest to jedynie fragment całości. Zapytałam Serge'a Kahili Kinga czy mogę opublikować epilog na tej stronie i taką zgodę otrzymałam. Pozdrawiam, Aga
|
Srebrny Lisie
superboy [15] 26-02-2007 - 10:10 |
|
Nie chcę wchodzić w polemikę na temat skąd wiemy co jest prawdą co złudą. To jest, jakkolwiek bym nie próbował przekonywać, subiektywne wrażenie. Po prostu wyraziłem swoją opinię. Dobrze, że moge to tutaj zrobić, a najważniejsze dla mnie jest to, że opinia jest moja własna. Jeśli chodzi o autorytet Kinga jako nauczyciela szamanizmu, nie zamierzam ani rezygnować ani odrzucać jego technik. Są skuteczne i to wystarczy. Odrzucam za to część "misyjną". Przecież, dla przykładu jeśli wolisz filozofię Nietzschego od Pascala, nie znaczy to, że nie szanujesz tego drugiego albo że uważasz go za idiotę.
|
A gdzie dokładnie jest część "misyjna"???
SLaweck [16] 26-02-2007 - 13:14 |
|
Wiesz Superboy, chyba wogóle nie widzę tego co Ty w tym tekście... Może nie zauważyłeś, że jest to epilog do całej książki o Hunie i wcale nie wyraża zdania autora, a jest jedynie zapisem wizji... Bardzo fajny zresztą jest ten zapis wizji w której nie sposób odróżnić jawy od snu - nigdy nie doświadczyłeś stanu w którym się to zupełnie miesza??? Dodatkowo sam Serge na wstępie dystansuje się lekko przynajmniej od sposobu przekazu czy opisu tego przeżycia... Co tak naprawdę krytykujesz? To że całe przeżycie nie mogło być w pełni realne? To co działo się w wizji? Czy może to jak Serge przez ostatnie 25 lat realizował polecenia z tej wizji??? Jeśli rozumiesz całość tylko dosłownie i jeszcze może masz jakieś pretensje, że Tobie Twoje autorytety nie pokazują się w wizjach to chyba jeszcze niewiele nauczyłeś od Serge'a...
|
hmmm
ultra [17] 26-02-2007 - 14:09 |
|
uwazam jednak ten tekst za wielce dyskusyjny i ciesze sie, ze mam mozliwosc poznac zdanie innych, aby sie jakos samej w tym znalezc. wszystkim dziekuje. Co prawda konkluzja "chyba jeszcze niewiele nauczyles sie" jest wedlug mnie lekkim przegieciem.
|
hhhmmmmmm...
SLaweck [18] 26-02-2007 - 14:48 |
|
Wiesz co to jest twierdzenie warunkowe??? Rozumiem, że jeśli bierzesz do siebie stwierdzenie "chyba jeszcze niewiele nauczyłeś się" to w pełni identyfikujesz się z "rozumiesz całość tylko dosłownie" (nie mówiąc już o drugiej części warunku), a to dla mnie jest już zupełnie nielekkim przegięciem... Proponuję troszkę przypomnieć sobie (ewentualnie poczytać, jak ktoś nie pamięta), o śnieniu snów, o światach wewnętrznym i zewnętrznym (Po i Ao), a jeszcze lepiej doswiadczyć tego chociaż w malutkim wycinku... Potem dopiero brać się ewentualnie za ocenianie TREŚCI wizji - o ile wogóle będziecie wtedy jeszcze chcieli oceniać czyjekolwiek przeżycia... ;-)
|
Dokłądnie, Superboy:)
Józefina [19] 26-02-2007 - 16:06 |
|
>Przecież, dla przykładu jeśli wolisz filozofię Nietzschego od >Pascala, nie znaczy to, że nie szanujesz tego drugiego albo że >uważasz go za idiotę. Nie czytałam tej książki, być może kontekst tego fragmentu ulega zmianie, gdy zna się całość. Natomiast z mojego doświadczenia wynika, ze kontakt z WJa zachodzi na tym poziomie, na jakim jesteśmy go w stanie zrozumieć i w pełni zgrokować. Uważam, że wizje tego rodzaju to bardzo prywatna sprawa w zwiazku z tym i odbieram ten tekst jako rodzaj duchowego ekschibicjonizmu. Nie wiem, czt Serge w tamtych latach zaliczył odlot ezoteryczny, czy też nie, ale sposób przedstawienia tych treści i same treści uzupełniają pewne moje obserwacje dotyczące uniwersalności Huny.
|
Umiecie temat wyczerpać heh:)
walerian [20] 26-02-2007 - 22:13 |
|
To fakt że czytajac prawie kazdy tekst duchowej natury rozni ludzie rozumieja rozne rzeczy haa ;). Hyba w latach 80 na topie były mistyczne odloty. Wątpie aby Serge Kahili King był teraz tym samym Serge Kahili King co w latach 80.
|
Hmm..znam ten fragment od paru lat..
misiek [21] 01-03-2007 - 00:23 |
|
najzabawniejsze w tym i najbardziej zastanawiajace... byla wizja(jakieś 30 lat temu..), było działanie pod jej wpływem(ba, nadal jest) , jest sukces...czy to nie daje trochę do myślenia? IKE - może zamiast zastanawiać się, co jest prawdziwe a co nie, warto zadać sobie pytanie W co warto uwierzyć? pod wpływem czego działać? KALA - zostały przekroczone ograniczenia? MAKIA zdecydował, co ważne? MANAWA - podążał za odczuciami? ALOHA - lubił to co wybrał? MANA - nadał znaczenie temu co doświadczył? PONO - zadziałało ? Pozdrawiam, Piotr
|
hmmm
walerian [22] 01-03-2007 - 10:40 |
|
Misiek chyba wszystcy wierzą w tajemnice.
|
*
ultra [23] 02-03-2007 - 02:15 |
|
To prawda, ze osobiscie jestem zmeczona przejawami fanatyzmu religijnego a obszerne fragmenty powyzszego tekstu wskazuja na taki wlasnie przekaz. Byc moze Autor potrzebowal przezyc halucynacje mistyczna aby miec sile na realizacje projektow... kazdy tworzy taki pretekst do dzialania jakiemu jest najbardziej sklonny uwierzyc. Jezeli autorowi byla potrzebna rozmowa z Jezusem Chrystusem aby napisac ksiazke to mnie nic do tego, co najwyzej moge przeanalizowac z grubsza osobowosc autora... ale po co?..................
|
Andy [24] 02-03-2007 - 02:26 |
|
co do wypowiedzi superboya, to samo przedstawianie się to chyba nic złego, gorzej jakby ktoś się ze swoim mesjanizmem narzucał
|
MarzenaP [25] 15-03-2007 - 01:53 |
|
Czasem dzieje sie cos, co nie zgadza sie z nasza logika, ale czasem to znak, ze trzeba logike odlozyc na bok i operowac innymi sposobami odbioru, logika czasem bardzo przeszkadza, bo jest ograniczona. "Sa na tym swiecie rzeczy, o ktorych sie nawet filozofom nie snilo" ... Nie wydaje mi sie, zeby S.K. King chcial zrobic na kims wrazenie, bo nie trudno sie domyslic, ze dla wielu osob tekst ten bedzie tylko bajka. Nie wydaje mi sie aby chcial sobie w ten sposob zrobic reklame, bo i tak jest znany, a jesli ludzie to potraktuja jako bajke to slawa na tym nie zyska. Nie wydaje mi sie tez, aby chcial w ten sposob podsycic swoje ego, bo tekst jest raczej wypelniony pokora. Od tego, czy to, co proponuje S.K.King jest skuteczne ,wazniejsze jest dla mnie czy ten rodzaj bytu,bytow- ktory mu sie objawil jest "najwyzszych lotow" rzeczywiscie , czy tez nie. Poniewaz to jego - .S.K.Kinga przezycie, to trudno stwierdzic. Ale nie przeczy to dla mnie temu, ze jego przezycie jest prawdziwe. Takie "objawienia" to zaden cud, tylko rodzaj kontaktu, ktorego doswiadcza na calym swiecie wiele osob na rozne sposoby. Skoro czlowiek dorosl do wyzszych wibracji to niby czemu nie mialby miec kontaktu? Jezeli nastawie radio na wlasciwe fale to moge uslyszec muzyke na przyklad, podobnie jest z kontaktami. Z wielu zrodel juz wiadomo, ze nasza planete czekaja przemiany , jedna z nich bedzie zwiekszona ilosc takich kontaktow, bo wiele osob wchodzi w nowe wibracje. Czas na mierzenie i wazenie juz minal, czas zauwazyc, ze to, ze czegos nie da sie zmierzyc , zwazyc i na inne sposoby zbadac to nie znaczy, ze nie istenieje, tylko, ze narzedzia sa niewlasciwe. Jestem za "rownaniem do najwyzszego" a nie odwrotnie, czyli mowieniem nawet tego, na co nie wszyscy sa przygotowani, bo jezeli sie nie zacznie tego robic to bedziemy wieki czekac az zmieni sie swiadomosc ludzkiego rodzaju, a sadzac po tym, co sie na swiecie dzieje z powodu braku odpowiedniej swiadomosci to trzeba pospiechu, bo choc my jako istoty duchowo cielesne mamy duzo czasu to ta planeta nie... . Aloha!
|
Jest taka teoria...
walerian [26] 16-03-2007 - 21:31 |
|
Lewa półkula mózgowa odpowiada za myślenie racjonalne a prawa za myślenie intuicyjne (nie jestem pewien moze być odwrotnie ;)) No i oczywiście nie pomijając teori że mózg to tylko antena dostrojaona do naszej duszy. Ludzie zachodu praktycznie rozwijali tylko myślenie związane z lewą półkulą muzgu a ludzie wschodu rozwijali "myślenie" zwiazane z prawą. Więc jedni i drudzy to półmózgi . Czas na nowych ludzi z całym mózgiem ahhaa:):))))) Aloha :):)
|
o, ja! :o
Grabix [27] 30-03-2007 - 22:23 |
|
Walerian, "czas na nowych ludzi", zabrzmiało groźnie :)
|
kurcze
walerian [28] 31-03-2007 - 07:44 |
|
Grabix, kurcze... masz racje zaleciało faszyzmem. powinienem był wstawić długie - hahahahaha hmm hociaż nie mialem na mysli oceniania i porównywania innych tylko to jak my sami siebie traktujemy na scieżce rozwoju. To co o sobie kreujemy, kreujemy też innym. Kat powstaje bo potrzebuje go ofiara, ofiara istnieje bo ma kata. Kat powstaje bo znajduje ofiare. Liczy się tylko to kto pierwszy pouści takie kółko.Ten schemat istnieje nawet w dyskusji.
|
spoko
Grabix [29] 31-03-2007 - 18:13 |
|
Pmysł "nowych ludzi" jest całkiem w porządku pod warunkiem, że nie oznacza eksterminacji "starych ludzi" a przecież nie od takich "nowych ludzi" ci chodziło :) Problemem jest tylko "stary człowiek", który myśli, że jest "nowym człowiekiem". Dlatego nie mówiłem, że to jest złe a jedynie, że groźne.
|
-)
ultra [30] 01-04-2007 - 07:53 |
|
na tej samej zasadzie istnieja leworeczni i praworeczni. nigdy nie slyszalam, ze ludzie, ktorzy maja sprawnosc jednakowa w obu rekach sa doskonalsi chociazby w pisaniu.
|
hmmm
walerian [31] 01-04-2007 - 10:13 |
|
Ultra to odbiega znacznie od tego co mialem na mysli. Czemu odrazu nasila się porównywanie lepszy-gorszy? niska samocena?
|
dumbo [32] 01-04-2007 - 18:18 |
|
eee, bez przesady, od razu nieska samoocena. Ultrze chyba chodzilo o takie zartobliwe porownanie - ale nie wiem, nie wtracam sie. Co do tekstu Kinga - mysle ze nie ma co opowiadac sie za prawda/fałsz. Ja to widze tak: ile razy hunowcy prosza o odpowiedz we snie i ile razy ja dostaja. Prosimy tez o znaki czy np to i owo jest ok i dostajemy te znaki w przeroznej postaci. Czyli, reasumujac, dostajemy odpowiedzi=wizje=objawienia. Serge mial akurat dosc potezne objawienie, tym sie rozni od naszych wizji o ktore prosimy, ale niczym innym. On mial wizje i my mamy wizje. Chociaz z drugiej tez str rozumiem tych ktorzy maja watpliwosci co do rozpowszechnienia TAKIEJ informacji=przezycia autora. Dlatego moje stanowisko w tej kwesti nie jest ani w te ani we w te, co mysle ze jest pozytywnym aspektem. Faktem jest to ze Serge bardzo wiele mi unaocznil, za co jestem mu bardzo wdzieczna - a przeciez wszelkie jego artukuly czy ksiazki sa sklecenim w jedna calosc jego WIZJI/OBJAWIEN. Co do jawy i snu....mi sie bardzo czesto zdarza ze nie moge odroznic jednego od drugiego przede wszystkim wtedy gdy musze bardzo wczesnie wstac, wtedy sni mi sie ze wstaje, ide do lazienki, jem sniadanie, ubieram sie i zadowolona wychodze na uczelnie :D mehehehehe - pozniej jest mi juz mniej do smiechu ;P
|
dumbo... dumbo... dumbo... :)))
walerian [33] 03-04-2007 - 07:32 |
|
;)
|
ultra [34] 03-04-2007 - 08:30 |
|
do walerian : jezeli masz od razu skojarzenia "lepszy - gorszy" to po co marzysz o istnieniu ludzi o jednakowo sprawnych dwoch polkulach mozgowych? czy nie po to aby byli "doskonalsi"? -) nie? wiec po co?
|
dumbo [35] 03-04-2007 - 10:15 |
|
hehe, wlasciwie to nie wiem czy to potrojne dumbo to bylo : dumbo, brak mi slow w sensie negat; czy moze: dumbo jestes megafajna :-D Preferuje ta druga opcje i zaloze sie ze o to wlasnie chodzilo :-D
|
hmmm
walerian [36] 03-04-2007 - 23:05 |
|
ultra doskonalsi bo doskonalsi czy doskonalsi bo lepsi od innych? Niema miary na człowieka możemy być doskonalsi dla samych siebie nie dla innych. Tylko o tym mazylem heh. W hunie bóg jest dualny jest kobietą i męszczyzną , każdy z nas na płaszczyżnie duchowej przejawia się jako energia żeńska, męska.A na fizycznej jako racjonalna meska i intuicyjna żeńska w równowadze to coś doskonałego.
|
Epilog
Kristo [37] 23-08-2007 - 13:08 |
|
Myśli, odczucia, halucynacje i wizje jakie autor opisuje w tym fragmencie bardzo pasują do objawów zatrucia grzybami halucynogennymi. Być może autor, świadomie lub nieświadomie zażył takowych w konkretnym celu przeżycia duchowego uniesienia? Jest wiele przykładów doświadczania "boskości" podczas zatrucia owymi grzybami. Jedni odczuwają bliskość "boskiej istoty" a niektorzy sami czują się jak bóstwa, leśne bożki, czy inne nadprzyrodzone istoty. Nie mnie jest oceniać jak to było naprawdę, aczkolwiek fragment bardzo budujący :)
|