Czyli o poczuciu bezpieczeństwa, samoświadomosci i wygodzie w życiu:)
Dostałam ostatnio od przyjaciółki taki oto zabawny wypis z forum o spaniu psów:
Moj pies sypiał (w czasie przeszlym, bo za tęczowym mostem zawsze jest dzień) na fotelu, ktory ewidentnie był dla niego za mały. Tyłek mu zwisał i było mu niewygodnie. I też urządzał po nocy wędrówki, obchodząc wszystkie pomieszczenia i dobijając się jak któreś drzwi byly zamknięte (nie bylo zmiłuj sie, jak się, nie chciało miec pobudki, nie można było na noc zamknąć pokoju :)
Zlitowaliśmy się nad zwierzęciem i dostał nowe, wygodne wielkie psie łoże, a fotel został wyniesiony. Po kilku dniach obrażenia i ostentacyjnego spania na gołej podłodze, zaakceptował łóżeczko. Ale dalej spał tak, że tylek miał poza jego zasięgiem :)
Najpierw bardzo się uśmiałam z przyzwyczajeń tego pieska, a potem pomyślałam sobie, że my, ludzie, bardzo często wcale nie jesteśmy lepsi.
To, do czego jesteśmy przyzwyczajeni, często wyjdaje się jedyną możliwą opcją i nawet jeśli pojawiają się inne, ciekawe możliwości, możemy wcale z nich nie skorzystać. Często trzymamy się starych, dobrze znanych schematów, nawet jeśli nie są wygodne i coś nam w psychice wystaje równie absurdalnie jak ów tylek psa. Z uporem maniaka trzymamy się tego, co bywa nie tylko niewygodne, ale wręcz szkodliwe - by zachować starą wizję świata i poczucie bezpieczeństwa.
Mi w takich zagwostkach bardzo pomaga Huna. Odkąd zaczęłełam rozumieć nie tylko na poziomie umysłu, ale i uczuć, że kryteria takie jak PONO (czyli skuteczność jest miarą prawdy), ALOHA (kochać to być SZCZĘŚLIWĄ z...) , KALA (nie ma granic) itd, żyje mi się o wiele przyjemniej i łatwiej.
Jeśli coś nie działa, albo jest w jakiś sposób niekomfortowe, nie ma się sensu tego trzymać, chyba że istnieją ku temu ważne, wyższe rangą lub długoterminoiwe powody. I nie mam tu na myśli powodów typu "cierpieć i cierpliwie dźwigać swój krzyż jak Chrystus", albo "taka moja karma, los czy fatum", a konkretne, długoterminowe cele i korzyści.
Życzę sobie i Wam nie tylko wygodnego miejsca w życiu, ale i takiej pozycji, by żaden tyłek, fizyczny, emocjonalny czy psychiczny, Wam nie wystawał, a leżał sobie wygodnie we właściwym, przeznaczonym do tego miejscu :D
Józefina Jagodzińska
www.uni-garden.com [3]
Piękne życzenia
Bohdan [4] 29-11-2006 - 22:00 |
|
Piękne życzenia Józefino - na pewno zaoamiętam z uśmiechem. Okazuje że wszystko , co próbujemy sobie utrudniać - to rzeczywistości " wystający tyłek" Pozdrawiam
|
olsnilo mnie dzieki tobie
zwiebelchen [5] 03-12-2006 - 19:59 |
|
dzieki twoim artykulom docieraja do mnie rozne "oczywistosci", ze tak to ujme. niedalej jak wczoraj rozmawialm z kolezanka o wlasnie takim wystajacym tylku. dzieki niej i tobie podjelam decyze, ktora zmienila pozycje tylka na o wiele wygodniejsza ;-)
|
Refleksja
Majka_Ch [6] 04-12-2006 - 18:50 |
|
To daje ,jakby nie patrzył, że zawsze tyłek zostaje w tyle i nie powinniśmy się tym za bardzo martwić- pozdrawiam
|
wolna wola
zwiebelchen [7] 05-12-2006 - 07:18 |
|
szanuje twoje zdanie, ale jesli chodzi o mnie ten artykul uswiadomil mi, ze tylek wcale NIE MUSI zwisac. no chyba, ze komus jest wygodnie mimo tego ;-) tylko od ciebie zalezy, jak ci z tym i co z tym zrobisz
|
ależ właśnie o to chodzi!
Józefina [8] 15-12-2006 - 18:39 |
|
Swiat nam zapewnia to, żeby nam tyłek nie zwisał, a zdarza sie, ze tego nie zauważamy albo ognorujemy. Jestem jak najbardziej za, żeby się wygodnie ułożyć w życiu:)
|
wygodnie dla duszy i ciała
cyranka [9] 18-12-2006 - 13:14 |
|
Justyna [10] 18-12-2006 - 20:53 |
|
:] dzięki.
|
zwisający tyłek psa
Sebastian [11] 27-12-2006 - 19:07 |
|
Uśmiałem się po pachy! Zima już, warto schować swe zwisające tyłki bo odmarzną :-)
|
Justyna [12] 27-12-2006 - 19:47 |
|
:) hahahaha
|
trochę inaczej może
Bohdan [13] 27-12-2006 - 23:38 |
|
Wystający tyłek może być też metaforą dla kobiet , które nie miały innego wyjścia i musiały zostaś tymi z wystającymi tyłkami, i jeśli by im dać nawet pracę sekretarki ( ciekawe jaki jest źródłosłów tego słowa - może chodzi o dotrzymywanie tajemnicy), to i tak będzie im tyłek wystawał.... cóż ... przepraszam za cięty moj język
|
Justyna [14] 28-12-2006 - 18:00 |
|
hahahaha :)
|