Jak to jest, że chcąc być sobą musimy byc kimś na czas jakiś.
Szukanie w rozwoju duchowym polega m. in. na znajdywaniu wzorów do nasladowania.
Apriorycznie zakładamy ,że jeśli jakiś wzór mamy nasladować , to musi on być idealny. To znaczy bez wad. Takie m.in wymogi stosuje się bardziej globalnie wobec polityków, głów państw. Skąd bierze się zatem ta chęć naśladowania "tylko" ideałów. Może z naszej małej samooceny, a może z faktu, że podświadomie chcemy wykluczyć pomyłkę w naszym rowoju, podświadomie chcemy isc w dobrym kierunklu, a nie gdzieś błądzić.
Jeśli tylko się okaże, że nasz ideał nie jest ideałem ( uprawia perwersyjny seks, jest wyrachowanym sukinsynem, etc.) to załamuje się nasz system naśladowania owego ideału.( np: bardzo powszechna instytucja religijna w naszym kraju) Ale tylko na jakiś czas. Za czas jakiś szukamy nowego idola, nowego systemu religijnego, kogoś, kogo możemy umieścic na pilpicie naszego laptopa.
Podobnie funkcjonuje nasza wiara w dobrostan tu na ziemi , a przede wszystkim poza fizycznym wymiarem - WIARA W POTEM.
Taki jest początek, jeśli można tak powiedzieć - szukania czegoś ponadnaturalnego( na nasz obecny stan nauki, choć nie do końca). A więc początkiem szczerej próby znalezienia nadzieji dla części z nas , jest upadek wartości przemijalnych, tzn. właściwe do nich podejście( jako do przemijalnych, co nie znaczy nieważnych) - i bardzo dobrze. Dla niektórych z nas - bo część z nas od początku wie, czuje - i nie musi szukać. Bo przed szukaniem znalazła.
Temu szukaniu towarzyszy oczywiście w tym wymiarze chęc doświadczenia "dowodu miłości" od niepoznawalnego Boga - jeśli coś jest, istnieje - to musi
wydzielać jakies symptomy działania. Choć istnieje prąd filozoficzny DEIZM, który wprawdzie zakłada istnienie Boga, ale wyklucza jego ingerencję w sprawy ludzkie.
Chcemy zatem uzdrowienia, miłości ziemskiej, końca kłopotów finansowych. Taki nasz przemiły koncert życzeń. I bardzo dobrze. Bóg daje nam taką możliwość, że nawet w tym wymiarze możemy spełnić najskrytsze marzenia, wszystko "samo" będzie sie układać ( oczywiście dopiero wtedy , kiedy urzeczywistnimy nasz duchowy rozwój. A śmierć będzie tylko bezbolesnym przejściem w inny, dużo lepszy stan. Tak to sobie wymyśliliśmy, to i tak ma się stać. To jest właśnie WIARA i NADZIEJA. Tyle na razie możemy chcieć.
Bóg, i wyższe Ja rzeczywiście daje nam taka możliwość. Mówi: ' Jak się będziewsz dobrze prowadził, innym dobrze życzył, to stanie się zadość Twoim pragnieniom", zachowuj higienę myśli, błogosław Wszystkich i wszystko dookoła, żyj z każdym oddechem i świadomością chwili obecnej, jako ucieszenia się kupą wszystkiego dookoła. To jest MIŁOŚC
A Tyle na razie możemy zrobić. Ograniczeni materią mamy materyjne potrzeby i problemy do załatwienia.Nie można mieć potrzeby czegoś, czego się wcześniej nie doświadczyło, czego się po prostu nie zna.Dlatego nie możemy sięgnąc w supermarkecie życia po te stany, przeżycia, etc, których nie doświadczyliśmy. Może nie wszyscy z nas chcieliby sportowego Jaguara, superpartnera o wszelkich idealnych cechach fizycznych i osobowościowych na wieczność, miliona dolarów na koncie ( to tak z kiczowatego filmu), ale wszyscy mamy jakieś potrzeby, tęsknoty i chęć poczucia blogostanu (jak najczęściej)
Może w związku z szukaniem ideału, jako wzorca do naśladowania, powinniśmy tenże ideał znaleźć w sobie i go urzeczywistnić dla bycia wzorem dla samych siebie.( taka trochę zagmatwana forma opisowa samoakceptacji) Oczywiście bez pychy - tylko ze zdrową świadomością siebie. Dopiero wtedy możemy w pełni dać siebie innym.
Tak rozumiem przejawienie się najwyższej siły w sobie -i siebie w najwyższej sile . Tak rozumiem spełnienie. - Tu - na ziemi .
A czy Ciąg Dalszy Nastąpi ? A jeśli tak, to jaki będzie? Niespodzianka.
Bohdan
O ile znowu dobrze zrozumiałam
Rzeczka [3] 18-09-2006 - 12:12 |
|
chodzi o twórcze podejście do własnej osoby, o odnalezienie i zrozumienie własnych możliwości i rozwój w oparciu o nie. Nie o naśladownictwo. Słusznie. Będąc jednak "jednostką w stadzie" jednocześnie jesteśmy skazani na ciągłe porównywanie siebie z innymi, na sięganie również po "gotowce", które nam się spodobały, których idee są nam bliskie. Nie zawsze jesteśmy oryginalni w naszych poszukiwaniach i osiągnięciach (to się nawet rzadko zdarza). Nie chodzi oczywiście o ślepe kopiowanie lecz o dopasowanie do naszych możliwosci, do naszych osobowości juz istniejących wzorców. Czy to źle? Alez nie. Byle nie na siłę, byle nie bezmyślnie, byle nie kierowac się "modą".
|
Tak - rzeczko
Bohdan [4] 18-09-2006 - 23:48 |
|
Tak właściwie to zgadzam się z Tobą. Choć też jest to artykuł znajdywaniu Boga w sobie i siebie w Bogu. I o tym , co Karol Marks powiedział: że " byt stwarza świadomość" . Że ,niemożna sobie wyobrazić jakichś całości z jakichś drobinek, których nie doświadczyliśmy na poziomie fizycznym, dlatego potrzebujemy przewodnika z latarnią. ..bardzo mi się podoba Twoje " byle nie kierować się modą" . Tak - ta biedna moda utrzymuje przy życiu tyle maszyn do powielania tych samych wzorów, ale niestety, a rzaczej stety, daje wielu ludziom pożywienie. Nawet w kwestiach wiary w tego samego ( technologicznie wyprodukowanego i wypromowanego Boga)
|