Moc a stan integracji - kahuna [1]

Autor : kahuna Dodano: 18-06-2006 - 22:49
motywacja [2]
Inspiracja kahuny
Przyjmę następujące założenie podstawowe:
- nasza nieświadomość pragnie przebywać nieustannie w stanie błogości,
- natomiast nasza świadomość usiłuje odgadnąć, co takiego ma poczynić albo pomyśleć, żeby wieczne nienasycenie nieświadomości w tym zakresie zrealizować, a przy okazji nie stoczyć się pod most, nie zostać narkomanem ani erotomanem, zbudować prawidłowe kulturowo relacje społeczne z otoczeniem.

To bardzo prawdziwe założenie, gdyby nie to, że jest całkowicie błędne.

Jest szereg dróg lub ścieżek, które częściowo lub całkiem nieźle z powyższym założeniem sobie poradziły. Medytacja, transowa modlitwa, scjentologiczne pranie mózgu - jakoś działają. Nas te rozwiązania nie satysfakcjonują, skoro podejmujemy próbę znalezienia prawdy o sobie na tych stronach - wkraczając od czasu do czasu lub inspirując się ścieżką huny. A przynajmniej oczekujemy rezonansów pozwalających zbudować kolejny kawałek własnego duchowego świata na bazie odmiennej od własnych doświadczeń - pożyczonej bazie.

Huna jednak daje najprostszą techniczną odpowiedź jak żyć szczęśliwie. Odpowiedź, którą często lekceważymy, jako zbyt trywialną: należy osiągnąć zgodnie z rozpoznaniem tego wzorca według huny, a następnie przebywać - w stanie trwałej integracji nieświadomości ze świadomością. Jest to tak proste, że unieważnia tomy abstrakcyjnych rozważań na temat istot świetlistych, problemów z pieniędzmi, depresją, smutkiem, samotnością, itd, itd.

Przyjmę tym razem założenie podstawowe, które jest prawdziwe:

Przeżyć życie szczęśliwie można wyłącznie w stanie integracji.

Integracja, czyli współodczuwanie nieświadomości i świadomości, jest najsilniejszą z istniejących motywacji. To przebywanie w stanie silnego trwałego pobudzenia, poczucia wewnętrznej mocy i wielkiej uważności. Odczuwana miłość do siebie jest tak wielka, że przekłada się na permanentne poczucie bliskości ze wszystkim co nas otacza, bez oceniania i reaktywności. Podejmując decyzje na poziomie "podpowiedzi" z nieświadomości, czujemy się wolni. Obserwując własne emocje, wyzwalamy w sobie rosnącą ciekawość do świata, zarówno do zewnętrznych, jak i wewnętrznych doświadczeń. Przebywanie w takim stanie to ciągły przyrost pochodzącej z naszego wnętrza mocy - bez szarpanej automanipulacji przypadkowo odkrywanymi wzorcami, które nasze wewnętrzne dzieci nieświadomości rozpoznają jako swoje, wprowadzając nas niekiedy w poczucie euforii lub wzruszenia, a częściej w stan zakłopotania niezrozumiałymi emocjami pojawiającymi się w najmniej oczekiwanych momentach.

Wejście w stan integracji zostało odkryte i opisane na wiele sposobów. Najczęściej przyjmowano, że możliwość ta pojawia się po przejściu długiej i skomplikowanej mistrzowskiej drogi. Drogi, którą zdecydowanie łatwiej przejdzie utalentowany adept. Kahuni również wybierali z klanów dzieci odznaczające się wyjątkową wrażliwością - dzieci te były potem ostro hartowane, i tylko najlepsza stal kontynuowała drogę przodka/mistrza.

Nasza droga może być prostsza. Zasada jest uniwersalna: najpierw należy pozbyć się bloków/oporów/objekcji (powiedzmy, że terapia traum z dzieciństwa małego i dużego), następnie uzdrowić swoje relacje (aby nie wlec ze sobą ograniczających myślokształtów), a potem zaprzestać nadmiernie myśleć/marzyć/wspominać, pozostając uważnym (dopuścić nieświadomość do "siebie" dostatecznie blisko, aby doszło do trwałego stanu obopólnego zaufania i miłości).

Przejście tego procesu musi być jednak specyficzne - dla każdego adekwatne do miejsca, w którym się tu i teraz znajduje. Dlatego kahuni są potrzebni. Tyle że z prostą, uprządkowaną i spójną wiedzą - a nie z pomysłami, jak można jeszcze bardziej skomplikować niezrozumiałą subiektywną wewnętrzną i zewnętrzną rzeczywistość.

Po wejściu w stan integracji, nie chce nam się z niego wychodzić. To bardzo konstruktywny powód, dla którego w pełni przeżywamy potem każdą wspaniałą chwilę życia.

Doświadczenie zrozumienia, że mamy faktyczny wpływ na rzeczywistość, powoduje przebudzenie naszej mocy. Potem rozpoczyna się efekt śnieżnej kuli, włącznie z pojawieniem się mistrza - kiedy będziemy dostatecznie uważni, aby go dostrzec. A kiedy nasz potencjał wpływu na rzeczywistość osiągnie punkt krytyczny - rozpoczynając życie w stanie integracji sami stajemy się mistrzami.

kahuna

Komentarze użytkowników

krótko ujęte nie równa się proste..
czaa [3]   18-07-2006 - 23:31

"Nasza droga może być prostsza. Zasada jest uniwersalna: najpierw należy pozbyć się bloków/oporów/objekcji , następnie uzdrowić swoje relacje , a potem zaprzestać nadmiernie myśleć/marzyć/wspominać, pozostając uważnym"

Rzeczywiście- banalne...;p

Na tej zasadzie - pozbyć się fobii - ot wystarczy przestać się bać:P

A uzdrawianie relacji, ho ho jaka łatwizna, skoro to juz nie tylko my bierzemy w tym udział. (Swoją drogą moze ktos mi poda linka jesli jest tu jakis artykuł o uzdrawianiu relacji)


thozo [4]   08-12-2006 - 14:45

Ciekawe, że czytając artykuł, chciałem zacytować to samo z podobnym komentarzem...

A tu Czaa wyręczyła mnie już dawno temu.

Pozdrawiam

Thozo


ale to prawda
Rebeca [5]   05-02-2007 - 12:52

Ja przeszlam przez 2 pierwsze etapy, co bylo dluga droga. Teraz jestem na trzecim, ktory zajmuje mi najwiecej czasu bo okazuje sie najtrudniejszy. Mysle, marze, analizuje (!) nie wiem po co? Bo chce zmienic cos czego sie nie da. Co by bylo gdyby..


można też inaczej...
noeemi [6]   19-04-2008 - 18:55

ja zaczęłam trochę od końca, spotkałam mistrza, który pomógł mi pozbyć się bloków/oporów/obiekcji, teraz uzdrawiam swoje relacje, jestem bardzo zaciekawiona, gdzie mnie to wszystko zaprowadzi...


Najprostsze jest najłatwiejsze
Hanah [7]   20-04-2008 - 08:11

A najprostszym jest połączenie się z WJ. WJ jest najdoskonalszą częścią nas samych. Jest boską częścią , jednak aby móc się z nią połączyć musimy chcieć, a nawet mieć silne pragnienie aby Wj zechciło sie z nami połączyć. Oddając kierownictwo WJ zgadzamy sie na słowa ''...bądź wola Twoja, i bądź królestwo Twoje..."

Ciekawie opisywane jest WJ w ksiedze Urantii ( myślę ,że to o nim własnie jest mowa) jako " Dostrajacze myśli"- niestety ( a może stety) tam WJ nie ma zadania uszczęśliwiania nas po ziemsku-ludzku, a nauczenia wyższych wartości duchowych i uczynienia nas przez to nieśmiertelnymi. Choć nie jest jej zamiarem abyśmy byli nieszczęśliwi.

Dla chętnych link do poczytania o tych ciekawych zagadnieniach. Książka jest przekazem kosmicznym dla ludzi. Dla mnie jakiekolwiek jest źródło tej książki, jest ona niezwykle interesująca.

http://bochenia.pl/index.php?option=content&task=view&id=470

Całość książki jest na str 4 w osobnym linku


A dzis czytam o związku z huną W ksiedze Urantii
Hanah [8]   24-04-2008 - 10:52

Dział pokazujacy jaki jest związek naszych jaźni z duszą.

http://members.optusnet.com.au/~mpjaworski/P111.htm


Links
  [1] http://www.huna.net.pl/index.php?name=News&file=article&sid=417
  [2] http://www.huna.net.pl/index.php?name=News&catid=&topic=14
  [3] http://www.huna.net.pl/user.php?op=userinfo&uname=czaa
  [4] http://www.huna.net.pl/user.php?op=userinfo&uname=thozo
  [5] http://www.huna.net.pl/user.php?op=userinfo&uname=Rebeca
  [6] http://www.huna.net.pl/user.php?op=userinfo&uname=noeemi
  [7] http://www.huna.net.pl/user.php?op=userinfo&uname=Hanah
  [8] http://www.huna.net.pl/user.php?op=userinfo&uname=Hanah