Kazik [5] 17-01-2005 - 21:53 |
|
Wielki autor nie powiedział, czym jest sukces dla duszy ? Nie wyjawił też, czym jest szczęście. Cały artykuł, to spis pobożnych życzeń do spełnienia, dla maluczkich i biednych duchowo. "Przypadek nie jest kontrolowany, lecz okazja, szczęśliwy traf to coś innego niż przypadek"... to tekst żywcem wyjęty ze spotkań o kontrolowaniu umysłu, ale kontrolowaniu umysłu tych, którzy przyszli posłuchać i oddać kasę. Autor kasę już ma, więc teraz robi za guru który wie.. Co kasa i sukces, sukces i zwycięstwo, potrafi uczynić z kogoś, kto samozwańczo pretenduje do miana człowieka. Sukces, wygrana, szczęście jako slogan bez treści, to motto na życie dla biednych.
|
misiek [6] 18-01-2005 - 13:46 |
|
Kazik, art. ten, a w szczegolnosci zdanie: "Przypadek nie jest kontrolowany, lecz okazja, szczęśliwy traf to coś innego niż przypadek " to rozwiniecie dwoch zasad huny: IKE Swiat jest taki jaki myslisz ze jest i MAKIA Energia podaza za uwaga. W tym ujeciu postrzeganie swiata jako nieprzypadkowego, jako symbolicznej gry prawdopodobienstw na ktora mamy wplyw jest narzedziem do wychodzenia z bezsilnosci i wziecia zycia w swoje rece. Byc moze sukces i wygrana, szczescie niedefiniowane sa sloganem bez tresci, ale to wlasnie definiowanie ich to wlasnie najczesciej kontrola umyslu i narzucanie ludziom obcych wartosci. Nie wiem czego czepiasz sie autora - jakikolwiek jego tekst jest tutaj pierwszy raz, a i tak nic o nim nie wiemy :) Jak to bylo? Blogoslawieni niech beda ubodzy...
|
Kazik [7] 18-01-2005 - 17:29 |
|
Czego czepiam się autora..hm...trzeba to jakoś przełożyć , bym tworząc własne tego rozumienie, mógł cokolwiek sensownego odpowiedzieć. Kiedy nie pisze(sz) jasno o co chodzi, to, aby móc coś o tym powiedzieć, trzeba samemu dać sobie odpowiedź, co ktoś ma na myśli. I tak powstaje paranoja. Więc wnisek jest prosty; trzeba wyrażać swe myśli jasno, zrozumiale. Jeśli widzisz tożsamość pomiędzy stwierdzeniem : przypadek - świat jest taki jaki myślisz że jest, oraz, okazja, szęśliwy traf - energia podąża za uwagą, to cóż na to mogę poradzić. Jeśli nierozumienie tego co piszesz, oznacza nie-branie życia w swoje ręce, to cóż można na to poradzić. Nie oczekuję definiowania czegokolwiek, oczekuję, że jeśli jest o czymś mowa, to będzie to powiedziane jasno, prosto i zrozumiale. Jeśli używasz słów : szczęście, sukces itp. i nie wyjaśniasz co masz na myśli, każdy je interpretuje po swojemu a najczęściej tak, jak to ktoś za niego zdefiniował. Bo to, co teraz przedstawiłeś jest definiowaniem. Jeśli nie widzisz róznicy, cóż można na to poradzić. Czy, przypadek, nie może być szczęśliwym trafem? Czy "zasady huny" o których piszesz, nie są swego rodzaju definicją, zmuszającą do określonego jej rozumienia ? Czepiam się ...?...niekoniecznie, chcę aby ten kto mówi, wiedział o czym mówi. Kiedy będziesz świadom tego co mówisz, będziesz umiał to wyjaśnić, nie kwitując, że już wszystko na ten temat powiedziałeś, kiedy nie powiedziałeś. Czepiam się ... dlaczego tak wnioskujesz. O czepialstwo posądzają najczęściej ci, którym brak jest wiedzy o tym, o czym mówią. Można z tego co mi tutaj odpowiedziałeś wysnuć wniosek, że w "hunie" istnieje jakiś tajemny kod, którego jesteś znawcą a kazik nie. Natomiast kazik snuje pogląd, że z huny robicie jajca. Mówiąc huna, mam na myśli wiedzę osób, kahunów, tworzących rdzeń wiedzy, opisanej przez parę osób w ich książkach a opisujących tychże kahunów. To co tu tworzysz, jest niejako powtarzaniem w kóło tego samego, tego, co przeczytałeś w czyjejś książce. To powtarzanie w kóło, ma już swoje odbicie w myśleniu czytających. Ktoś tu niedawno wspomniał o wierzeniu w hunę, wspomniał też o byciu wyznawcą huny, ktoś stwierdził, że M. Long stworzył hunę. Ktoś inny wziął się za tworzenie grupy, której uczestnik musi się wykazać znajomością określonej przez zakładającego tą grupę wiedzy, pochodzącą z części czyjejś książki. Nie widzisz co tu się dzieje? Niby jest OK> to co jest, jest tym co jest. A jeśli jest tym, co jest, nie nalezy w to na siłę ingerować. To, że o tym piszę, jest tym, co w tym widzę. A w tym, masz duży swój udział. Widzisz go ? Dalej się czepiam? Ten, kogo posądza się o czepialstwo, jest niewygodny, jest zagrożeniem. Zmusza niejako do ukazywania powodów posądzenia go o czepialstwo. Nie lubisz tłumaczyć i odpowiadać. Lubisz dawać rady. Jeśli masz, lub macie wystarczającą wiedzę o hunie, wskażcie choć jedną osobę - kahunę, lub, aby było łatwiej, rozszerzę pole wskazań, wskażcie osobę - kahunę- szamana, który uganiał by się za szczęściem, sukcesem, wygraną, zwycięstwem a gdzie zwycięstwo i wygrana, tam dominacja. Pominę tych, którzy w złej wierze korzystają- korzystali z mocy, dla swych egocentrycznych zachcianek. Wskażcie jednego kahunę - szmamana, wyobrażającego siebie, jako bogacza posiadającego furę pieniędzy jako efektu jego praktyk, efektów jego wiedzy tajmnej, jego magii. Czy taka osoba, tak postępująca, byłaby kahuną ? Czy byłaby takim (kahuną) przez innych postrzegana ? A jeśli potwierdzi ktoś, że tak !, że kahuna to osoba wykorzystująca magiczne działania dla pozyskiwania władzy, pieniędzy, to wyjaśni to wiele. Wyjasni to, to, że "wasza huna" jest taką właśnie waszą huną. To znak, że znalazł się ktoś od was na tyle cwańszy, że wyprał wasze mózgi doszczętnie. Takich zdolnych jest wielu. Umieją wykorzystać każdy element "wiedzy" i wiary i tak ją przetworzyć by wadawała się zbawienna. To znak, że tworzy sie kolejna sekta. Błogosławieni niech będą ubodzy....z pewnością, o ile wogóle rozumiesz to zdanie.
|
Lambar [8] 18-01-2005 - 19:59 |
|
Ok, faktycznie tekst jest lekko cukierkowy, lecz negujesz fakt, że różne umysły po tym globie stąpają. Czyli może akurat kogoś takie pisanie pobudzi, zmobilizuje do działania, do choćby spróbowania tego o czym autor pisze. A pisze tak jak umie, tak jak doświadczył. Nie będę snuł przypuszczeń czy to szaman, nauczyciel huny czy może biznesmen co to dzieli się swoją wiedzą. Ważne, że to w jego przypadku działa. Możesz powiedzieć - czy na pewno? Ano w tym wypadku pozostaje zdać się na wiarę, no i Serge swoim autorytetem go wspiera. W całej tej paplaninie o rozwoju duchowym ważne jest pobudzanie i możliwe, że dla ciebie akurat bardziej przemówią porady zbliżone do reguł matematycznych, w stylu x + y = z Drugą rzeczą jest natomiast to, że ja mam w czterech literach (po odmianie w pięciu) bycie szamanem, uzdrowicielem czy jakimś innym przewodnikiem dla zbłąkanych. I to dokładnie centralnie mam to gdzieś. Jak pisałem na forum w ostatnim wątku dotyczącym zakładaniem grupy, kiedyś próbowałem zmienić świat, teraz staram się w miarę mojego "samozaparcia" zmienić siebie. Więc dla mnie huna to cudna rzecz - bo ukazuje mi sposoby na zmianę mojego świata. Dzięki technikom serwowanym przez różnych autorów mogę stać się wygranym. I tu możesz zaraz zawołać i dalej pisać o tych wygrywających i zwyciężających. Ale nie zapominaj, że słowa niosą różne znaczenia - dlatego ten tekst może być tak różnie odebrany. Wygrana to nie tylko efekt zawodów, zdobycia lepszej posady czy trafienie szóstki. Dla mnie to może być na przykład wewnętrzna radość, stan wewnętrznej harmonii, uzyskanie odpowiedzi na wiele nurtujących mnie pytań itd. itp. A teraz podziękujmy wszechświatowi za Kazika! Wcalę nie żartuję. A co tam, niech mnie okrzykną największym dupowłazem w historii polskiego piśmiennictwa hunowego ;-) Dzięki temu, że Kazik ma tak niespokojny i tak dociekliwy umysł, to pisanie może znowu komuś innemu się przydać. Ot choćby po to, żeby poszerzyć pole widzenia czytelnika. Żeby czytelnik stwierdził, że ktoś może mieć inny pogląd i wcale nie musi być ograniczonym lub wrednym osobnikiem. Że ma taki osobnik prawo do dociekania i wcale taki osobnik nie chce innych obrażać. Pragnie tylko dociekać (cokolwiek to słowo oznacza ;-) ) A jak już czytelnik tak nie stwierdzi, to żeby mu choć na chwilkę taka myśl przez głowę czmychnęła, tak z jednej strony na drugą, tak choćby na sekundę.
|
Kazik [9] 18-01-2005 - 21:00 |
|
Jest pewnego rodzaju właściwa sprzeczność. Nie neguję faktu stąpania po globie różnych umysłów, co automatycznie oddaje zupełne prawo do takiego a nie innego postępowania-myślenia, i jednocześnie istnieje pewnego rodzaju sprzeciw, przed wykorzystywaniem czegoś inaczej, niż przewidywana właściwość danej rzeczy. Stąd wzięło się to, co napisałem wyżej. Zdaję sobie sprawę, ze każdą rzecz, można wykorzystać w każdy - na który ta rzecz pozwala - sposób. Wykorzystanie huny do celów innych niżby huna sama w sobie zakładała, też jest jakąś możliwością. Jeśli jednak ktoś ładuje tekst, że szaman zamawia kasę i mówi jak to robić bo i on to robi, to ...robi się niedobrze. Nie mam nic przeciwko hunie, bo niby co i dlaczego miałbym mieć. To tak, jakby chcieć się sprzeciwić całemu światu. Sam korzystałem z "przepisów" huny w czasie kiedy o niej samej nie miałem pojęcia, że coś takiego jest. Teraz już wiem, że coś tam, co kiedyś robiłem, ma swoje miejsce w opisie huny. Zaś przykładem na świadome korzystanie z huny, może być np. "zamawianie" miejsc postoju dla kazikowego auta. Tego sposobu nauczyłem się, czytając książkę "Bądź mistrzem swojego ukrytego ja" , czy jakoś tak. Dość łatwe jest też uspokajanie wiatru. Faktem jest, że kiedy przyglądam się kazikowi, to widzę, że konkret leży w jego naturze. x + y = z pojawia się często. Często przynosi korzyści. Często też przynosi zamieszanie, gdyż nieczęsto ludzie pragną konkretów. Ich wola. Pamiętam, że słowa niosą różne znaczenia. Gdybym niczego tu nie napisał, też było by dobrze. "Szczęście, fart można przewidzieć i kontrolować."...lepiej tego nie traktować na serio. Teraz idę na spacer, przewietrzyć się, odprężyć, pooddychać, uspokoić niespokojny umysł, wyluzować, wypuścić emocje, zobaczyć świat nocą, zauważyć siebie w tym świecie, może okaże się , że x+y=0
|
mrall [10] 18-01-2005 - 22:46 |
|
> Zaś przykładem na świadome korzystanie z huny, może być np. "zamawianie" miejsc postoju dla kazikowego auta. (kazik) > Szczęśliwy zwycięzca osiągnął rezultat w oparciu o zaprojektowanie swych myśli na osiągnięcie tego, czego pragnie w danym momencie. (artykul) Tak mi sie polaczyly te fragmenty... Z jakiejs perspektywy, bez czepiania sie slow, kazik uczestniczy w wyscigu do miejsca postoju. W kazdym badz razie, pragnie tego w danym momencie. Choc kazik nie uwaza sie za zwyciezce, to z pewnoscia osiaga upragniony rezultat. Nie wiem, czy po zaparkowaniu odczuwa jakas satysfakcje, radosc, zadowolenie. Jesli nie, to prawdopodobnie wpadl w rutyne. > Szczęście, fart można przewidzieć i kontrolować. (artykul) kazik zdecydowanie to szczescie, fart przewiduje i kontroluje. Sam artykul, jak to artykul, kresli jakas wizje radosnego czlowieka, ktory stara sie panowac nad swoim zyciem, ktory wyznacza sobie cele i do nich dazy. Autor akcentuje entuzjazm wiazacy sie z osiaganymi celami. Mysle, ze warto wzbudzac w sobie radosc, entuzjazm w takich momentach. ---- ALOHA CZes;-)
|
Kazik [11] 19-01-2005 - 01:04 |
|
"Nie wiem, czy po zaparkowaniu odczuwa jakas satysfakcje, radosc, zadowolenie." Zadziwia mnie to, że tak często to działa. A jak czasem nie wyjdzie , to , cóż, nie wyszło.:) staję w innym miejscu. Spacer dobrze mi zrobił. Post mrall 'a też.
|
mrall [12] 19-01-2005 - 19:54 |
|
To jest calkiem naturalne, ze wychodzi. Tak sobie mysle, co by sie dzialo, gdyby wszystkim tak naturalnie wychodzilo... gdzie bysmy parkowali auta?;;-))))) A probowales wplywac na kierowce TIR'a, ktorego nijak nie idzie wyprzedzic na drodze? Jakby co, to przepros go, ze skierowanie do zajazdu na kolejna kawe ..;-))) ---------- ALOHA Czes;-)
|
misiek [13] 27-01-2005 - 18:29 |
|
Kazik, w kwestii mojego tlumaczenia czegokolwiek :-) Ciezko wypowiadac sie non stop na to samo, gdy obok jest prawie setka moich artykulow na rozne tematy. :-) To jedno. Drugie, to jest kto pyta. Kiedy pyta maruda zajmujaca sie od kilku a pewnie kilkunastu lat ezoteryka (kazik), ktorego posty i wypowiedzi systematycznie z roku na rok ida w jednym kierunku(marudzenie, czyzby wyrazy frustracji?) to podejrzenie o czepliwosc rosnie a chec odpowiadania maleje. W dodatku jesli zarzuca sie nieprecyzyjnosc wypowiedzi i rzada wyjasnien samemu stosujac emocjonalno-dogmatyczny chaotyczny styl to juz zupelnie sie odechciewa odpowiadac. Powiedz mi, czym sie rozni znajdywanie miejsca do parkowania, od znajdowania nowej pracy? Czym sie rozni wplywanie na pogode od wplywania na nastroje i atmosfere w bliskim otoczeniu? W kwestii huny i kahunow ;-) Jedna z rzeczy, ktora mnie pociaga w hunie (w tej czesci, ktora sie zajmuje, zeby bylo dokladnie( jest to, ze to nie jakis zamkniety system z gotowa skala wartosci, a raczej otwarty zbior pytan: Ku czemu sie kierujesz? Od czego chcesz sie uwolnic? Na czym sie koncentrujesz w zwiazku z tym? Czy podejmujesz juz jakies dzialania w pozadanym przez ciebie kierunku? Jestes zadowolony? czujesz sie na silach to robic? Jak moglbys to robic lepiej? Jesli odpowiedzi na te pytania to pranie mozgu zasadami huny, to ja poprosze o jeszcze :P Bo tu nie znajdziesz odpowiedzi przygotowanych, ale odpowiedz twoja bedzie twoja huna :-) Wracajac do tekstu - jednym z wnioskow z zadawania sobie takich pytan jest: Jesli postrzegamy czynniki odpowiedzialne za rezultaty naszych dzialan za przypadkowe(cos na co nie mamy wplywu) ciezej nam podjac dzialania. Rezultat koncowy bazuje na poczatkowej wierze w wykonalnosc dzialania. Małe przedefiniowanie wlasnych interpretacji - przejscie od widzenia przypadkow do uznawania szans z ktorych mozemy korzystac o ile bedziemy przygotowani - to sedno opisanej sprawy. Szamanskie magiczne i wrozebne zabiegi to kolejny "myk" ulatwiajacy koncentrowac sie na celu i dzialaniach oraz utrzymywac oczy otwarte, a same w sobie w oderwaniu od tego co sie robi sa hmm pozbawione sensu ;-)
|
Kazik [14] 27-01-2005 - 19:32 |
|
Piotrze, jeśli odpowiadasz, czasem coś tam, z regóły, jest to taka sama odpowiedź. Czego się więc po tak marudnym kaziku spodziewasz? Czyżbym miał się dla Ciebie zmienić ? Sic? W odróżnieniu do Ciebie, nie zasłaniam się setką - takich samych w treści - artykułów. Nie widzę też niczego ciekawego w przepisywaniu czyichś książek i posługiwaniem się przez to, wciąż taką samą treścią. Znajdowanie miejsca do parkowania, różni się od znajdowania nowej pracy tym, że miejsce do parkowania znajduje kilka, kilkanaście razy dziennie a pracę raczej nie tak często. Sam fakt znalezienia miejsca do parkowania jest banalnie prosty. Gdyby było inaczej, nie byłoby problemów z pracą. Chcesz postawić te dwie czynności na tej samej płaszczyźnie, jako równoznaczne i równowarte ? Wpływanie na pogodę, różni się tym od wpływania na atmosferę i nastroje bliskiego otoczenia tym, że na pogodę wpływa się wtedy, kiedy jest ku temu wyraźny powód, możliwość i wiedza, że nie popełni się nadużycia. Wpływanie na nastroje innych jest niskie, żenujące, świadczące o małości tego, który w TAKI sposób zyskuje swój nastrój. "Rezultat koncowy bazuje na poczatkowej wierze w wykonalnosc dzialania." Chciałem, więc żyję, reszta też ode mnie zależy. Wracając do tekstu, jeśli sprawia Ci kłopot tolerowanie myślącego inaczej, jeśli nie masz ochoty mi odpowiadać, tłumaczyć, jeśli nie posiadasz niczego co mógłbyś mi dać, nie rób tego i nie dawaj na siłę. Czasem brak daru, jest największym darem.
|
misiek [15] 27-01-2005 - 22:02 |
|
Kazik, jesli posadzasz mnie o plagiat, to mi jest przykro jako autorowi :( twierdzenie ze to ta sama tresc, jest tym bardziej bolesne, ze za kazdym razem staram sie pokazywac cos nowego, lub z nowej strony. Prace znajdujemy rowniez sobie kilkanascie razy dziennie, za niektore zajecia otrzymujemty wynagrodzenie pieniezne, w innych wynagradzamy sie sami (np. satysfakcja z napisania artykulu). Mikroklimat, rowniez emocjonalny rowniez tworzymy caly czas i nie da sie tego uniknac. Prace zarobkowa mozna znalesc rownie latwo jak miejsce do parkowania. Rozni sie ocena emocjonalna problemu, nt. wciaz jest to problem zaangazowania, postrzegania swiata i umiejetnosci wlasnych. Zobacz: z liny robisz węża. widzisz potwory tam gdzie ich nie ma. A po co? Problemow z myslacymi inaczej nie mam, mam do ciebie mala prosbe: napisz cokolwiek - kilka artykulow, podziel sie tym do czego doszedles, zrozumiales lub co cie zainspirowalo;-) cyt Kazikowy: "Wracając do tekstu, jeśli sprawia Ci kłopot tolerowanie myślącego inaczej, jeśli nie masz ochoty mi odpowiadać, tłumaczyć, jeśli nie posiadasz niczego co mógłbyś mi dać, nie rób tego i nie dawaj na siłę. Czasem brak daru, jest największym darem." Dlaczego tego nie stosujesz odnosnie swoich komentarzy? Dlaczego glowne zdanie to "to nie tak" ? Przeciez poswiecajac duuzo mniej czasu moglbys powiedziec duzo wiecej? hmm? Przeciez czasem i czesto potrafisz skladnie napisac "małe co nie co", co wiele razy podpuszczony robiłeś :-)
|
Kazik [16] 28-01-2005 - 00:05 |
|
Hm...z moją pomocą, komentarze zeszły na dość osobisty poziom. Żeby jaśniej oddać to, co napiszę w odpowiedzi, posłużę się cytowaniem tak, jak to się robi na "forum". Zaznaczę, że nie pragnąłem takiego przeistoczenia komentarzy, a żeby nie być posądzonym o grubiaństwo, obskuranctwo, czy nawet jakieś tam chamstwo, albo inną ułomność, grzecznie odpowiadam. cyt."Kazik, jesli posadzasz mnie o plagiat, to mi jest przykro jako autorowi :( twierdzenie ze to ta sama tresc, jest tym bardziej bolesne, ze za kazdym razem staram sie pokazywac cos nowego, lub z nowej strony." >tu, posłużyłem się dość wrednym podstępem, choć nie do końca. Twierdzenie, że posługujesz się nie swoją wiedzą , którą propagujasz jako swoją, jest prawdziwe i odnosi się do często i gęsto wykorzystywanych określeń, stwierdzeń, opisów, pochodzących z książek traktujących o hunie. Jeśli tak nie jest, zaprzecz temu a kazik przeprosi. Nadto, nie widzę, ze swego miejsca, powodu do przykrości ani do ubolewania. Wg. kazika, takie uwagi, skutkować by raczej mogły do poszerzenia wizji i wyrażanych poglądów a nie do wyrażania narzekania, ze mimo starań nie wyszło tak, ja myślał autor, czyli, że miałobyć i jest dobrze. Tu, kazik nie poczuwa się do niczego niewłaściwego. Czyżbyś wpadł w samouwielbienie lub w utwierdzenie o posiadanej racji i nie spodziewał się tyciuteńkiej krytyki ? "Prace znajdujemy rowniez sobie kilkanascie razy dziennie, za niektore zajecia otrzymujemty wynagrodzenie pieniezne, w innych wynagradzamy sie sami (np. satysfakcja z napisania artykulu). Mikroklimat, rowniez emocjonalny rowniez tworzymy caly czas i nie da sie tego uniknac. Prace zarobkowa mozna znalesc rownie latwo jak miejsce do parkowania. Rozni sie ocena emocjonalna problemu, nt. wciaz jest to problem zaangazowania, postrzegania swiata i umiejetnosci wlasnych." >Nie będę się upierał przy tym, że pisząc o znajdywaniu pracy, napisałem wszystko, co na ten temat wiem. Można by przecież wpaść na pomysł, że był to tylko pewien punkt widzenia. Pewien, gdyż nie ma możliwości na znalezienie skończonej liczby możliwości. Ujmując to inaczej, twoja opinia o tym, co napisałem, odniosła się do tego tak, jak do doczegoś skończonego, czegoś, czego kazik nic poza tym, co napisał, nie wie i nie widzi. Skwitowałeś to swoimi racjami, którym dałem pole do tego, byś je przedstawił. Czy sądzisz, że przyjemne jest napisanie wszystkiego, co się może dać napisać za jednym razem? I co dalej ? Gdzie wymiana ? Napiszę wszycho i moja racja, tak ? Można dojść do przekonania, że pisząc cokolwiek, trzeba właśnie pisać wszystko co możlwe. "Zobacz: z liny robisz węża. widzisz potwory tam gdzie ich nie ma. A po co?" >nie robię węża, nie widzę potworów "Problemow z myslacymi inaczej nie mam, mam do ciebie mala prosbe: napisz cokolwiek - kilka artykulow, podziel sie tym do czego doszedles, zrozumiales lub co cie zainspirowalo;-)" >nie wiem, czy mam na to ochotę. Łatwiej mi jest pisać o tych sprawach w trakcie wymiany, rozmowy i tudzież zadając pytania; przedstawianiu własnego sposobu rozumienia, wizji i poglądów na tle tego, co ktoś opisał a kazik to w taki swoisty sposób komentuje. Taki sposób, może być też sposobem na przedstawianie swoich doświadczeń, zrozumienia i inspiracji. Czy uważasz, że nie może ? Czy wg. Ciebie, konieczne jest pisanie Artykułu, byś mógł uznać, że jest to wynik doświadczenia, zrozumienia i przeżytej inspiracji ? W zasadzie to, nie umiem o "tym" tak pisać, bo o "tym" nie da się ot tak pisać, ani mówić. "cyt Kazikowy: "Wracając do tekstu, jeśli sprawia Ci kłopot tolerowanie myślącego inaczej, jeśli nie masz ochoty mi odpowiadać, tłumaczyć, jeśli nie posiadasz niczego co mógłbyś mi dać, nie rób tego i nie dawaj na siłę. Czasem brak daru, jest największym darem." Dlaczego tego nie stosujesz odnosnie swoich komentarzy? Dlaczego glowne zdanie to "to nie tak" ? >W zasadzie, moje komentarze przedstawiają pytania i to, jak rozumiem to, co komentuję. Nie widzę powodu do zarzutu o niestosowanie tego, co sam piszę. Jeśli mijam sie z faktami - nie sprawdzam teraz tego, co wypisywałem - wskaż mi uchybienie a naprawię co trzeba. Jeśli tym, o czym wspominasz, jest np. poświęcanie uwagi temu co tu się pisze, to potwierdź a będę wiedział, co przemycasz między wierszami. Z innej strony, można przecież domniemać, że :"to nie tak", jest czymś, co jest, więc czemu mieć temu, coś za złe ? To brzmi, jak niestety, pouczenie-sugestia do przyjęcia innej formy zachowania. Chcesz mi coś narzucić ? Może masz nadzieję, że zacznę potakiwać ? Czy nie wpadłeś na pomysł, ze pytając, można czegoś się dowiedzieć - przy założeniu że usłyszy się odpowiedź - ? - choć nie zawsze tak musi być. "Przeciez poswiecajac duuzo mniej czasu moglbys powiedziec duzo wiecej?" >zależy Ci na czymś ? "hmm? Przeciez czasem i czesto potrafisz skladnie napisac "małe co nie co", co wiele razy podpuszczony robiłeś :-)" >masz pewność , ze tak było ? Lubię rozmawiać i czasem nawet, udaje mi się złożyć jakieś zdanie i poprawnie je wypowiedzieć. Przynajmniej tak mi się zdawało, tu zaś mam tego potwierdzenie.
|
mrall [17] 29-01-2005 - 13:07 |
|
No coz... ciekawie sie to rozwija. Kazik! Poza stawianiem pytan poslugujesz sie ocenami. Czasem te wypowiedzi sugeruja rozne rzeczy. Niektorzy moga czuc sie urazeni takimi opiniami. Zauwazasz? Wezmy Twoja pierwsza wypowiedz w tym watku: =Cały artykuł, to spis pobożnych życzeń do spełnienia, dla maluczkich i biednych duchowo. Coz to chcesz nam tu powiedziec? Nie wiem, ale wiem jak ja to odbieram: autor i ludzie, ktorym sie artykul spodobal, to maluczcy biedacy duchowi; mozliwe, ze godni politowania. Czy taki masz stosunek do autora i tych ludzi? Rozumiem tez, ze Kazik, ktoremu artykul sie nie spodobal, jest/moze byc wielkim bogaczem duchowym. =Co kasa i sukces, sukces i zwycięstwo, potrafi uczynić z kogoś, kto samozwańczo pretenduje do miana człowieka. Coz to chcesz nam powiedziec? Autor i ludzie z nim sie zgadzajacy nie sa ludzmi? Bezpodstawnie nazywaja sie ludzmi? =Sukces, wygrana, szczęście jako slogan bez treści, to motto na życie dla biednych. Coz to chcesz nam powiedziec? Jesli nie napiszesz dokladnie co oznacza - Twoim zdaniem - szczescie, wygrana, sukces, to jest to beztresciowe motto dla... znow piszesz o biedakach... Po co? ----------- ALOHA CZes;-)
|
mrall [18] 29-01-2005 - 13:15 |
|
=wskażcie osobę - kahunę- szamana, który uganiał by się za szczęściem, sukcesem, wygraną, zwycięstwem a gdzie zwycięstwo i wygrana, tam dominacja. Prosze bardzo, aczkolwiek slowo 'uganial' jest tu nieodpowiednie: http://www.huna.aum.pl/displayarticle63.html Religia kahunów z Hawajów 1 - David Kaonohiokala i Douglas Low rozdzial: HOOPAPA, WSPÓŁZAWODNICTWO W WIEDZY ----- ALOHA Czes;-)
|
Kazik [19] 30-01-2005 - 10:04 |
|
mrall...w tym fragmencie niczego nie ma na temat, może coś pomyliłeś..
|
Kazik [20] 30-01-2005 - 10:12 |
|
Niektorzy moga czuc sie urazeni takimi opiniami. Zauwazasz? ... zauważam. Może w tym, co jest zamieszczone w "Huna inaczej" doszukasz się odpowiedzi. Może. Dodam to, czego tam napewno nie ma ; spróbowałem innej formy zwrotu, komunikacji, by doświadczyć jej działania. kazik
|
mrall [21] 30-01-2005 - 11:13 |
|
=w tym fragmencie niczego nie ma na temat, może coś pomyliłeś.. Jest tam wspolzawodnictwo, wygrana, zwyciestwo. Jest tez uznanie wygranej/przegranej. Napisalem, ze slowo 'uganial' jest tam nieodpowiednie, ale jasno widac, ze kahuni rywalizowali miedzy soba. Tego chciales, przeciez. ==Niektorzy moga czuc sie urazeni takimi opiniami. Zauwazasz? ... =zauważam. No to wyciagaj wnioski. ------- ALOHA Czes;-)
|
Kazik [22] 30-01-2005 - 11:38 |
|
czy tego chciałem... wiesz czego ? napewno ? No to wyciagaj wnioski....
|
mrall [23] 30-01-2005 - 11:44 |
|
Jesli zle zrozumialem, to mi wytlumasz - nie zadawaj kolejnych pytan. ------ ALOHA Czes;-)
|
misiek [24] 31-01-2005 - 13:13 |
|
Kazik no no:-) Widze ze magia wiary dziala :-) Kilka slow tutaj i juz lece do twojego artu. :P Proponuje pisanie artow tam, gdzie dyskustanci maja tendencje do przechodzenia na personalne uwagi w niewygodnych kwestiach, wtedy trzymanie sie spojnego stylu wypowiedzi jako pewnej calosci pozwala na przedstawienie swoich pogladow bez zbednych pstryczkow gierek i podsycania atmosfery. Luzne komentowanie owszem - jest sposobem przedstawienia swoich doswiadczen, jednak czasem stanowi czysta gre ulatwiajac przyjecie pozycji pseudooswieconego i zaslanianie sie wiedza/doswiadczeniem zbyt glebokim by wyrazic je slowami.
|
wow33 [25] 25-08-2005 - 09:06 |
|
Kazik uzywa dosyc ciekawego Sokratesowskiego systemu pytan, ktory jasno i prosto doprowadza udzielajacych odpowiedzi od stanu wiedzy do swiadomosci niewiedzy Trudno zbic niektore argumenty jak i trudno inne udowodnic Mysle, ze nie ma tu co rozstrzygac kwestii kto ma racje To strata czasu Rzeczy sa jakie sa i kazdy na swoj indywidualny sposob je odbiera To co ja pisze to nie jest to samo co Ty odbierasz i vice versa Ja jestem zwolennnikiem funcjonujacej dla mnie metodyki nie lubie dlugich elaboratow a konkrety Chociaz samo czytanie tego samego w kolko o pozytywnym mysleniu i hunie na tysiace innych sposobow ma tez swoja zalete gdyz zmienia lub utrwala radosne nastawienie do zycia kazdy ma inna sciezke i kazdy powinien znalezc droge dla siebie szukanie nie jest zle pod warunkiem ze nie prowadzi do pomieszania wielu ludzi moze sie pogubic poprzez wasze sprzeczne wypowiedzi ale moze wlasnie przez to ze sie pogubia to przynajmniej niektorzy cos odnajda... Things are as they are :) (only truth) albo inaczej: jaki jest kon? przeciez każdy widzi :)
|
MarzenaP [26] 18-03-2006 - 23:25 |
|
To prawda , ze ten artykul jest nieco cukierkowy i przypomina metode Silvy, ale mimo to wnosi cos bardzo wartosciowego. Mianowicie w sposob prosty pokazuje jak mozna z wlasnego wnetrza dostac odpowiedzi na nurtujace pytania. Autor nie bierze za to pieniedzy wiec uwazam za przesade porownywanie go do ludzi, ktorzy zbijaja kase dajac tekie recepty. Nie widze sensu w oskarzaniu kogos za to, ze napisal to a nie napisal tamtego, czyli tego, czego ktos oczekuje. Moge jedynie powiedziec, ze oczekiwalabym glebszego wyjasnienia czegos ale nie moge powiedziec, ze artykul jest zly, bo autor nie napisal tego, co chcialabym przeczytac, bo niby skad autor mialby wiedziec, czego oczekuje pan x , czy pan Y, zwlaszcza, ze kazdy z czytajacych moze miec inne oczekiwania. Kazdy artykul pobudza do myslenia, niektore zucaja nowe swiatlo na znane sprawy a powyzszy w sposob prosty daje sposob na porozumienie z wlasnym wnetrzem, dlatego uwazam , ze to dobry artykul. Oczywiscie fajnie jest, ze kazdy moze wyrazic swoje zdanie na jakis temat ale ja osobiscie nie lubie porownywania osoby, ktorej nie znam do jakichs tam oszustow itp.
|
Kazik...
Sancho [27] 19-06-2006 - 11:08 |
|
Wyraźnie próbujesz udowodnić swój punkt widzenia, chcesz by inni przyjęli twoje patrzenie na świat jako swoje. Zastosuj się do swoich słów i przestań oceniać innych jako biednych duchowo. Ewangelicy swego czasu odkryli, że osoby obdażone łaską Boga odnoszą takze sukcesy materialne. Dzielą się swoim sukcesem i otrzymują tyle ile im potrzeba. Każde słowo może być zrozumiane wieloznacznie, ogranicz się do pytań nastepnym razem, a swoje oceny zostaw dla siebie. Co do tego, że znalezienie pracy to inna rzecz niż znalezienie miejsca do parkowania. Częstość używania, inne bariery do pokonania, ale nadal tak samo wyznaczany cel i takie same dążenie do niego. Co z tego, ze inną drogą. Najpierw myśl, potem mowa i czyny. Piszesz, że inni mogą odbierać artykuł jak chcą. No więc przestań przekonywać, że twoje widzenie jest lepsze, a Ci którzy widzą artykuł inaczej są biedni duchowo. Ja staję sie coraz bardziej ubogi każdego dnia i dobrze mi z tym. A artykuł jest dobrze napisany według mnie, przemawia do mnie. Mam cię nazwać biednym duchowo, bo go nie rozumiesz tak jak ja?
|
Co ma oznaczać biedny duchowo?
Hanah [28] 03-12-2007 - 11:11 |
|
Mój najwiekszy kahuna Jezus mawiał:" kto się wywyższa bedzie poniżony, a kto się poniża bedzie wywyższony". W kazdej wiedzy im ktoś zdobędzie wiekszą tym paradoksalnie zdaje sobie sprawę z tego jak mało wie. Fakt, że wiekszość kahunów starała sie być skromnymi i unikała rozgłosu pokazuje jak ważne jest zachowanie skromności. Jak ją zachować gdy ma się tak olbrzymie sukcesy w kreowaniu rzeczywistości? Wszyscy wiemy ,że we wszystkich sprawach jakie kreujemy pomaga nam WJ. A przecież nie jest ona najwyższym bytem. Tylko jedynym z którym potrafimy się porozumieć. Nad nim są wyższe WJ , a całość ogarnia Bóg. Jest jeszcze inne określenie wymieniane w błogosławieństwach Jezusa "ubogi duchem". Od bardzo długiego czasu zastanawia mnie to błogosławieństwo. Często zastanawiało mnie co oznacza? dlaczego jest aż tak polecane? A całkiem niedawno znalazłam odpowiedź. Przemawia ono do mnie ale nie wiem jak do innych. Bo jak słusznie wspomniał wow33 ja moge pisać o "jednym" a ktoś i tak zrozumie "drugie". Ubogi duchem oznacza mianowicie człowieka , który zdaje sobie sprawę z tego, że nic dobrego nie jest wstanie zrobić sam, bo wszystko co robi dobrego jest dziełem Boga. On sam jest tylko jego narzedziem. a inspirację znalazłam na poniższej stronie. Ciekawostką dla mnie było to że, ( a jednocześnie czynnikiem pokazujacym ,że Swedenborg widział prawdę-albo przynajmniej jej część) opisuje prawdy w tym psychologiczne, odkryte wiele wiele lat później. Oto link. Najciekawsze są opisy w linku wklejonym z boku. :) [url]http://www.gnosis.art.pl/e_gnosis/aurea_catena_gnosis/smolen_em_swedenborg.htm/[/url]
|
Suer dyskusja.
zofiasabrina [29] 24-07-2008 - 19:39 |
|
No cóż fajnie jak jest taki Kazik, bo zmusza do myślenia i ozywia dyskusję. I fantastyczną dyskusje, spowodował i to wszystkich! Tak myślę ale nie miałam z jego tokiem rozmowy bezposrednio do cznienia.:) Czy pmiętacie cos takiego z Huny, ze drażni nas to w drugim człowieku czego w sobie nie akceptujemy? I tak Kazik moze byc Waszym skrzetnie ukrywanym i nie akceptowanym cieniem w tej dyskusji? Ps "ubogi duchem" nie oznacza miernoty, tępoty duchowej lecz jest zwykłym błedem lub przekrętem w tłumaczeniu; powinno byc: " błogosławieni "Ubodzy", (kim?)-Duchem." Ubodzy to nazwa starożytnego esseńskiego ugrupowania relgijjnego, równorzędnego Faryzeuszom i Sadyceuszom.( I Ci Ubodzy byli błogosławieni Duchem.) a nie ubogi na umysle.:):)
|