Mistrzowe pogawędki - część 69 [1]

Autor : Lambar Dodano: 21-10-2002 - 20:41
mistrz [2]


Pytający:

Mówisz o iluzjach, o wyimaginowanych potrzebach. Ale ja napawdę potrzebuję samochodu sprawnego bo ten mój to ledwie jeździ. To wrak po prostu a nie auto. I jak mam tu zajmować się iluzjami jak muszę na pojazd zarobić?

Odpowiadający:

Ładne gadanie ego. To znaczy - piękne gadanie człowieka, który jest w służbie swego ego i swoimi słowami opisuje świat tworzony przez system myślowy ego.
Prawda jest prosta.
Prawdziwe życie jest naturalne, nie wymaga wysiłku.
To życie w iluzji jest męczące.
Ego najpierw stworzyło jeden wymysł - że człowiek jest oddzielony od Boga. A następnie na tym powstał szalenie skomplikowany system myślowy, taki że go objąć już teraz nie sposób. W tym systemie myślowym zawierają się pojęcia jak bogate/biedne życie, trudności, opór, problemy, męczenie się i wiele wiele innych.
Poruszanie się w obrębie świata stworzonego przez system myślowy ego jest trudne i męczące, jakiekolwiek zmiany też wymagają wysiłku, mogą się nawet nie udać i energia idzie na marne.
Najważniejszą iluzją ego jest to, że cele trzeba osiągać. A zatem człowiek stawia sobie cel - uwolnienie się od iluzji ego. Lecz ego sprytnie działa dalej i mówi, że ok, w porządku, to jest możliwe, ale do tego prowadzi długa droga, która wymaga czasu i wysiłku i w ogóle to zapomnij bo jesteś na jej początku. A w ogóle to są - mówi dalej ego - ważniejsze sprawy teraz niż szukanie wolności, teraz powinieneś zadbać o to i tamto i tamto, bo to są bardzo ważne dla ciebie rzeczy, jakieś tam uwalnianie może poczekać.
I tak to leci, jedna, druga, piąta inkarnacja (które to inkarnacje to kolejne iluzje ego które chce rządzić).
I dopóki człowiek nie postanowi 'od teraz służę Bogu, swej prawdziwej naturze, a nie ego' dopóty będzie błądził.


Pytający:

Ale ja tak sobie myślę, że nie da rady w jednym wcieleniu przeskoczyć wszystkich lekcji, nie da rady wyzwolić się z iluzji. Nie da się przeskoczyć tych przyzwyczajeń ot tak, pstryk i już jest.

Odpowiadający:

To są kolejne klucze ego, blokady założone na umysł, klapki na oczy, które służą upewnieniu człowieka, że nie powinien próbować przypomnieć sobie, kim jest naprawdę i jaka jest jego prawdziwa natura.
Nie istnieje rozwój, nie istnieje ewolucja duszy, to są sprytne wybiegi ego służące oddzieleniu człowieka od Boga.
Dusza jest od razu doskonała, taka została stworzona i nigdy nie była inna. Dusza to ty. Ten prawdziwy. W momencie gdy umiera ciało i znika duża część systemu myślowego ego człowiek pozostaje sam ze sobą, z ja-duszą. Nie może wtedy skupiać całej swej uwagi na zabawkach tego świata i powoli o tym zapomina i zaczyna skupiać uwagę na tym, na czym jest naprawdę, na duszy (bo nic innego tam nie ma).
Ale po cholerę czekaż z tym aż do śmierci? Taki jest cel ego i często mu się udaje go osiągnąć.
Póki człowiek uznaje ewolucję, póty akceptuje w sobie niedoskonałość.
Świat ego to świat niedorzeczności. A na wyjaśnienie tych niedorzeczności ego wymyśla kolejne niedorzeczności. I narastają jedne na drugich i człowiek jest w tym pogubiony.
W każdej chwili można jednak podjąć decyzję o zmianie pana, któremu się służy. Można powiedzieć 'cześć ego, dziękuję, ja postoję, ja wolę służyć prawdziwej swej naturze'.
Oczywiście ego powie 'ok, ok, dobra, w porządku. A zatem żeby służyć swej prawdziwej naturze powinienem teraz zrobić to i to'. I człowiek zaczyna to robić i nawet nie widzi, że nadal słuzy swemu ego :-)
Ego jest spryciarskie!


Pytający:

Piękne są te prady duchowe. Cóż z tego, jak marzy się nowy telewizor czy monitor czy inna jakaś przyziemność. I człek myśli jak, jak, jak? I zaczyna pracowć w określony sposób żeby osiągnąć cel.

Odpowiadający:

Jest jedna warstwa iluzji, na niej zbudowana druga, na niej kolejna, na niej inna, i tak wielka potężna warstwa na warstwie wieża systemu myślowego ego stoi i trwa.
Marzy ci się nowy telewizor? Dlaczego? Co ci taki telewizor może zaoferować? Dlaczego uczyniłeś go ważnym? A uczyniłeś go ważnym, skoro marzysz o nim i podporządkowujesz mu swe życie.
A zatem?
:-)
Powiesz pewnie (a może nie?) że przyzwyczajenia, nawyki, że one kierują tobą i że je trzeba najpierw przezwyciężyć żeby na przykład nie chcieć telewizora.
No dobra, niech będzie, że wierzysz na razie ego, które mówi, że istnieje coś takiego jak przyzwyczajenie i że na dodatek ma ono moc kierować twoim postępowaniem.
Fascynujący jest fakt, że człowiek będący we władzy ego najpierw radośnie wymyśla sobie jakiś cel, a potem staje się niewolnikiem tego celu zapominając zupełnie jak go wymyślił i po co.



autorzy pragną pozostać anonimowi

Komentarze użytkowników

wow33 [3]   11-08-2005 - 04:22

A co jezeli nie wierzymy w zadnego Boga, odczuwamy jedynie nieskonczona przestrzen i energir kreujaca wszechsiwat i wydarzenia na sposob przyczynowo-skutkowy?

polecam przeczytac: http://www.foof.most.org.pl/g_teksty/metafizy.htm


Metafizyka
komentator [4]   24-02-2006 - 01:03

Przeczytalem proponowany tekst, Osho o metafizyce. W gruncie rzeczy, w porównaniu z tym odcinkiem mistrzowych pogawędek, to prawie taka sama treść, ale inna terminologia. Tu jest mowa o Bogu, tam o życiu, tajemnicy życia.

Natomiast co do samej treści pogawędki nr 69 - wypowiedzi odpowiadającego widać, że mocno pochodzą z prądu myślowego, który zamiast wspierać spełnianie marzeń, sięga ku ich przyczynom, rozważa/podważa i zasadność, próbuje wskazać skąd biorą się potrzeby, jak osiągają władzę nad człowiekiem, itp.

Dlatego jako odpowiedzi znacznie bardziej polecił bym na przykład teksty S.K.Kinga - są prostsze i wspierające


Links
  [1] http://www.huna.net.pl/index.php?name=News&file=article&sid=178
  [2] http://www.huna.net.pl/index.php?name=News&catid=&topic=11
  [3] http://www.huna.net.pl/user.php?op=userinfo&uname=wow33
  [4] http://www.huna.net.pl/user.php?op=userinfo&uname=komentator