Huna - Uzdrawianie, Ezoteryka
Kiedy Bóg chce ci zrobić podarunek, zwykle opakowuje go w kłopot. Im większy podarunek otrzymujesz, tym większym kłopotem Bóg go maskuje.
-- Norman Vincent Peale

uzdrawianie hunaTrzeźwa Polska - Krzysztof Chrząstek

ezoteryka uzdrawianie magia
    Strona gotowa do druku  Wyślij artykuł do znajomych  piątek, 03 lutego 2012 - 01:01  1123 raz(y) oglądano.


Ten artykuł ma tytuł trzeźwa Polska, ale z całą pewnością mógłby się równie dobrze nazywać „Trzeźwa Irlandia” i to nie tylko dlatego, że obecnie przebywa tam wielu naszych krajan;). Może odnosić się do wielu innych państw.
Wiele osób zastanawia się, dlaczego w tym kraju nic się nie zmienia na lepsze. Oczywiście są duże zmiany – technologiczne, kulturowe, ale nadal powszechne są opinie, że „rząd jest do d…”, że ludzie się oszukują i pieniądze publiczne są marnowane, albo wydawane w sposób mający znamiona obdarowywania firm znajomych, czyli, że nie dość, że jakaś sitwa ma władzę, to jeszcze rządzi naszymi finansami. Oczywiście każda z tych osób, która wypowiada takie zdanie o Polsce, wie, jak uzdrowić nasz kraj i co trzeba by zrobić, aby było lepiej.

Nie raz chyba słyszeliście przy rodzinnym lub imprezowym stole takie opowieści. Ale poza tym, że każdy wylał swe żale i powiedział jakie ma recepty na sukces, to nic z reguły z tego nie wypływa. Dlaczego?

Bo moim zdaniem dlatego, że w Polsce ludzie albo byli niedawno pijani, albo są pijani, albo niedługo będą:). To oczywiście nieco dowcipne ujęcie zagadnienia, ale czyż nie ma w tym dużo prawdy? Gdy człowiek jest pijany, to oczywiście na chwilę otwiera swe serce, a ściślej mówiąc dostęp do podświadomości, emocji, które dusi i tłumi w sobie na co dzień. Zatem po alkoholu, który powoduje chwilowe zniesienie tych blokad, ujawnia się jego wnętrze.

Niestety po chwilowej euforii następuje nie tylko spadek zapału do czegokolwiek, ale nawet często oczywiście nieuświadomione obrzydzenie do siebie o to, że…znowu się upodliłem, znowu straciłem wątek, albo urwał mi się film. To przykre, że część osób właśnie w tych swoich ewidentnych słabościach, wadach a nawet dewiacjach upatruje swoją „męskość”, siłę czy znaczenie. Ileż to osób chwali się jak to dużo wypiło, jak to długo rzygało, albo ile „dup” zaliczyli po pijaku, w windzie czy toalecie. W ten sposób najczęściej panowie próbują „zawalczyć” o poważanie, o szacunek, o uznanie grupy rówieśniczej czy środowiskowej, rzadziej rodziny. Jeszcze gorsze są pijane kobiety. To smutne, bo to oznacza, że tak zostali wychowani lub nauczeni. Ktoś im to pokazał swoim przykładem. Najczęściej najbliższa rodzina – rodzice, wujkowie albo też koledzy. Wiele tez osób nauczyło się tego z mediów – filmów, które często nawet tworzone są z dobrą myślą, aby ludzie nie robili w ten sposób, ale jest to nieskuteczne, bo widziane obrazy kumulują się jako wzorce w podświadomości, która myśli, że to jest ważne i ciekawe.
(Dodatkowo, jeżeli ktoś ma obciążenia związane z alkoholem, narkotykami z poprzednich wcieleń, to uruchamia się u niego to z dużo większą siłą, zwłaszcza, jeżeli kiedyś czerpał z tego chorą satysfakcję. Teraz takie osoby warto, aby na nowo odbudowały w sobie zamiłowanie do trzeźwości i przytomności oraz cieszenia się i zadowolenia z siebie i życia. A przynajmniej łagodnej neutralności co do wszystkiego, co ich spotyka, czyli niezaangażowania emocjonalnego, dzięki któremu mają szansę nie topić się po raz kolejny we własnych emocjach i rozpaczy a przejść po tych falach własnego umysłu na suchy brzeg miłości, spokoju - ciszy i szczęścia).

Często również osoby, które wytrzeźwiały, nie pamiętają o szczytnych ideach i planach, o których z taką siłą i mocą opowiadali innym. Po pierwsze muszą się pozbierać emocjonalnie, a po drugie, odnowić siły życiowe organizmu, czyli zmagają się już teraz nie dość, że ze swoją duszą, podświadomością, to jeszcze z dolegliwościami fizycznymi po balandze.

Alkohol jest dla organizmów zbudowanych z białek, a białka budują większość tkanek człowieka, silną trucizną. Jest również narkotykiem w płynie. Ma takie same lub zbliżone właściwości i powoduje podobne skutki. Powoduje zmiany w psychice, biochemii mózgu i jego budowie, niszcząc komórki mózgowe.

Pod wpływem alkoholu podejmuje się nieracjonalne, głupie decyzje. Człowiek można powiedzieć nie jest sobą, bo dopuszcza do działania te mechanizmy podświadomości, które mogą być niebezpieczne zarówno dla niego samego, jak i innych osób czy otoczenia.

Dlatego też jeżeli jeszcze kiedykolwiek zaczniesz narzekać, że w tym kraju nic się nie zmienia, a u żłobu jest taka sama klika, to zapytaj sam siebie: czy jestem trzeźwy? I jak długo? Zazwyczaj, aby mózg i umysł w miarę wytrzeźwiały i odczuły różnicę, to potrzeba 8-12 miesięcy nie być pod wpływem jakiegokolwiek alkoholu czy narkotyków. Uważasz, że Ty możesz być trzeźwy już na drugi dzień po libacji? Można to porównać do zdobywania kondycji w jakiejś nowej dziedzinie sportu. Jeżeli nigdy nie biegałeś dalej niż do autobusu na przystanku, to z pewnością nawet po tygodniu czy dwu biegania nie będziesz w stanie przebiec bez zadyszki jednego kilometra. Dopiero po kilku miesiącach wytrwałego codziennego treningu poczujesz, że bieganie sprawia Ci przyjemność. A gdzieś po roku zdasz sobie sprawę, że to dla Ciebie naturalne. Tak samo jest z trzeźwością.

To duże zadanie dla rodzin – po pierwsze samemu na co dzień pokazywać swoim dzieciom, że można i warto być trzeźwym. Że to osoby trzeźwe są spontaniczne i mają ochotę na zabawy i są szczęśliwe oraz radosne. Bo utarło się, że dopiero po alkoholu można błaznować, śmiać się, że dopiero ten narkotyk wyzwala w nas to co „pozytywne”. Jest sygnałem, że teraz można pozwolić sobie na „luz”, bo w razie czego – gdyby hamulce puściły, to wszystko można zwalić nie na pijącego, tylko na sam alkohol. To dziecinne i nieracjonalne. To tak, jakby winić narzędzie za to, co zrobił nim jego użytkownik. Niestety, jak pisałem wcześniej taka wyzwalająca pozornie uwalniająca chwila trwa krótko, a po niej przychodzi kac moralny i fizyczny, uświadomiony bądź nie.

Takie dzieci, które wychowywane są przez trzeźwych rodziców same będą trzeźwe i będą miały większą szansę na realne i trwalsze szczęście. Będą potrafiły „postawić się” grupie rówieśniczej, która będzie ich presjować – „co mięczak jesteś”, „ze mną się nie napijesz?”. Ich poczucie własnej wartości i samoświadomość będą na tyle wysokie i ugruntowane dobrym samopoczuciem w trzeźwej rodzinie, że nie będą powielać tych negatywnych wzorców funkcjonowania części społeczeństwa. Będą potrafiły być normalne. Tak! Alkoholizm i topienie smutków w nim świadczy o problemach natury psychicznej i duchowej. To alkoholicy i osoby pijące mają problem, a nie osoby trzeźwe. Niestety przewaga biernych i czynnych alkoholików jest tak duża w tym kraju nad osobami trzeźwymi i przytomnymi, że powszechnie to ich uważa się za osoby „dziwne” i niedostosowane.

Zatem, zwłaszcza jeżeli jesteś matką, to daj dziecku dobry przykład. Nie mów, że to tylko jeden kieliszek, czy że „to tylko dla smaku”, albo „ojej no co ty, przecież to tylko jeden kieliszek szampana”. Albo pijesz, albo jesteś trzeźwa/trzeźwy. Chodzi o to, że u alkoholików czasami sam zapach alkoholu powoduje wpadanie w stan upojenia alkoholowego. Czasami wystarczy tylko wziąć do ręki kieliszek. To dlatego, że jak psy Pawłowa nauczyły się już tej reakcji na bodziec.

Kolejną ważną kwestią jest współuzależnienie. Jest to zespół zachowań osób związanych w jakichś sposób z osobą z nałogiem. Nie raz pewnie słyszałeś o kobiecie, która kilkakrotnie, wraz z dziećmi wyprowadza się, po czym na powrót wprowadza do mieszkania, które zajmuje alkoholik, z którym jest w związku małżeńskim lub też konkubinacie. On ją gnębi, leje, ale ona czuje jakiś pociąg do niego i wraca. Z tego też warto się uwolnić i wyleczyć podobnie, jak osoba uzależniona. Nie ma się co oszukiwać, że skoro ja nie piję, ale jestem w związku z alkoholikiem, to nie mam problemu. Masz i pora go sobie uświadomić, bo tylko wtedy możesz coś zmienić w swoim życiu i swoich reakcjach na poczynania alkoholika. A przede wszystkim zadbać o siebie.

Jeżeli to twój rodzic czy rodzice mieli problemy alkoholowe, to pora im wybaczyć. Pora również przebaczyć sobie i przestać obwiniać się o to, co się działo w domu rodzinnym. Jako dziecko nie miałeś wielkiego wpływu na działania i wybory swoich rodziców.
Możesz również rozpocząć terapię dla DDA – Dorosłych Dzieci Alkoholików, które to osoby charakteryzują się pewnymi cechami, jak: zaniżona samoocena, problemy w nawiązywaniu relacji z innymi, zamykanie się w sobie, nieumiejętność wyrażania własnych uczuć, zbytnia wrażliwość i skupianie się na innych, zamiast na sobie, albo właśnie gadatliwość i nadaktywność mające zamaskować własną nieśmiałość, niepewność i zagubienie. Jest oczywiście jeszcze wiele innych typowych dla nich cech.
Jeżeli również chcesz, można rozpocząć terapię AA – Anonimowych Alkoholików. Często samo przyznanie się przed sobą, że ma się taki problem powoduje zmianę świadomości i chęć uzdrowienia swojego życia. A wtedy wpadają w ręce odpowiednie książki, artykuły czy tematy warsztatów. Nie ma się czego wstydzić. Taki problem ma wiele osób.
W skali Polski to nawet dobrze by było, aby w szkołach podstawowych i średnich był przedmiot uczący, jak wyjść z podobnych problemów, bo nawet, jeżeli miałeś nie pijących rodziców, to oni mogli mieć pijących dziadków czy sąsiadów. A pewne wzorce zachowań są przekazywane w formie podświadomych nawyków następnym pokoleniom, które się bezwiednie przejmuje. Dlatego można śmiało powiedzieć, że w tym kraju większość osób ma syndrom DDA.

A dopiero jak człowiek jest dłuższy czas trzeźwy, zaczyna dostrzegać swoje działania, swój sposób myślenia i konsekwencje swoich wyborów a przede wszystkim – ich skutki. Wtedy jest również na tyle sprawny intelektualnie, aby odnaleźć i zastosować najlepsze, najbardziej efektywne rozwiązania dla swoich problemów i wprowadzić je do swojego życia. Jego umysł wychwytuje wtedy nowe idee i możliwości, których wcześniej w ogóle nie brał pod uwagę przymroczony narkotykiem. To jest jak zbudzenie się z długiego snu lub letargu.

Myślisz, że sam dokonałeś wyboru o tym, że będziesz pić? Nie! Przejąłeś go bezkrytycznie od rodziców lub rówieśników – najczęściej ze strachu przed odrzuceniem, gdy nie chciałeś być niepijącym czyli „małolatem” albo myślałeś, że przecież tak postępuje „dorosły” i „wolny” człowiek. Kopiujesz tylko wielopokoleniowe schematy jak kserokopiarka. Chcesz tak dalej? Chcesz być narzędziem w rękach nałogu i firm zbijających na Tobie i takich jak Ty majątek? Oni nabijają Cię w butelkę i to dosłownie.
Tylko nie wmawiaj sobie i innym, że Ci to smakuje. Przypomnij sobie, jak zareagowało Twoje ciało, gdy po raz pierwszy spróbowałeś alkoholu. Bądź chociaż względem siebie szczery. Piekło i było obrzydliwe? Paliło, że nie mogłeś złapać tchu? Widzisz…trzeba było posłuchać organizmu – on wie i czuje, co jest dla niego dobre i co mu służy. Co jest przyjemne i przynosi zdrowie, a co jest ohydą. Ale Ty oszukałeś go i zmanipulowałeś swoim umysłem, wmawiając mu, że to normalne, bo…tak robią inni. Czy Ci inni są szczęśliwi? Ja się nie pytam, czy mają kasę, czy są znani. Pytam tylko czy są szczęśliwi i zadowoleni z tego, że piją?

A teraz ważna rzecz. Uważam, że tłumaczenie się przez osoby pijane, które popełniły jakieś przestępstwo, że były niepoczytalne, jest śmieszne a nawet żałosne. Wszyscy wiedzą, jak działa alkohol. Co nie znaczy niestety, że naprawdę to rozumieją i uświadamiają sobie. Dlatego jestem za tym, aby osoby pijane, które popełniają niebezpieczny czy groźny dla innych czyn – np. prowadzą pojazd, traktować jak osoby popełniające przestępstwo z premedytacją i z użyciem niebezpiecznego narzędzia, którym w tym przypadku jest samochód.
Jestem również za tym, aby co najmniej na 10 lat lub dożywotnio zabierać takim kierowcom prawo jazdy. Uważam również, że zwłaszcza kobiety – żony czy partnerki, które wsiadają do auta prowadzonego przez mężczyznę pod wpływem alkoholu są bezmyślne i przyzwalają na swoją lub czyjąś śmierć lub kalectwo. Dlatego zanim to zrobisz, to się kilkakrotnie zastanów. Nawet, gdyby się z Ciebie śmiali, ze jesteś „cienias” i „głupol”, bo nie chcesz wsiąść do auta z kimś kto jest przecież tylko po dwóch piwach, to nie daj się ich prymitywnym manipulacjom. To Ty jesteś normalny/normalna i to Ty jesteś bohaterem. Być może uratowałeś/uratowałaś życie swoje i jakiegoś człowieka. A nawet życie jednego człowieka jest tego warte. Pamiętaj, że w innych autach i na poboczu drogi będą takie same osoby jak ty – matki z dziećmi. Jeżeli już nie dbasz o swoje zdrowie i bezpieczeństwo, to zadbaj o zdrowie i bezpieczeństwo innych, nie narażając ich na ewentualny wypadek. Rozważ również zmianę towarzystwa na takie, które szanuje siebie i życie oraz komfort i bezpieczeństwo innych osób. Zadbaj również o siebie.

Alkohol często przytłumia rożne problemy, z którymi nie radzi sobie dana osoba. Dlatego pod wpływem zaprzestania picia te problemy powracają. Niestety, żyjemy w środowisku, które nie sprzyjało dotąd rozwijaniu miłości, harmonii, porozumienia i zgody, ani szacunku do siebie i wolności. Ale to my ludzi zbudowaliśmy – stworzyliśmy ten układ, więc my również jesteśmy go w stanie zmienić na lepszy! Na taki, który będzie powodował, że każdy z nas będzie się budził z radością i cieszył się każdą sekundą swego cudownego, przyjemnego, wolnego i bezpiecznego życia! Gdzie ludzie będą żyć mądrze, w harmonii ze sobą samym, z innymi ludźmi, istotami, zwierzętami, roślinami, całą Ziemią, która nas żywi i wspiera oraz z całym światem, którego poznawanie jest jeszcze przed nami.

Alkohol jest tylko jednym z przykładów uzależnień i nałogów, w jakie wpadają obecnie ludzie. Podobnie jest z uzależnieniem od Internetu, tytoniu, zakupów czy nawet markowych ciuchów, bez których wielu czuje się nikim. Objawy są podobne – traci się nad sobą kontrolę i robi coś, co szkodzi a nawet wyczerpuje.
Aby wyjść z jakiegokolwiek nałogu potrzebna jest gruntowna zmiana nawyków, stylu życia i postępowania. A siła przyzwyczajeń nawet do złych nawyków bywa ogromna.

Jeżeli zdecydowałeś się wytrzeźwieć, a czujesz, że nie dajesz sobie rady z własną psychiką i emocjami, to zgłoś się na terapię czy odwiedź grupy wsparcia. Tam znajdziesz osoby, które pomogą Ci dać sobie z tym radę. Pamiętaj, że taki problem jak Ty ma wiele osób, nie jesteś zatem z pewnością sam. A jak się już zdecydujesz, to bądź konsekwentny i nie wracaj do starego – nie oglądaj się za siebie, aby się nie stało z Tobą to, co z żoną Lota.

Zawsze też warto wiedzieć co wybrać w zamian za alkohol. Co takiego lepszego można wybrać zamiast uroczych popijaw ze znajomymi czy kolejnych świąt po których się wymiotuje.
Po pierwsze lepsze zdrowie, lepszą kondycję fizyczną i psychiczną oraz lepsze samopoczucie. Po drugie sprawniejsze myślenie i przewidywanie długofalowe skutków swoich działań. Po trzecie lepsze, bardziej autentyczne relacje z sobą samym, rodziną, bliskimi i znajomymi. Po czwarte większy szacunek do samego siebie, podwyższona samoocena i zadowolenie z siebie, większa satysfakcja. Po piąte (a można by tak wymieniać w nieskończoność) lepsze działania w skali kraju. Trzeźwe i uczciwe osoby podejmują lepsze decyzje. Szanują siebie i szanują inne osoby. Ponieważ doceniają siebie i swoje działania, to wybierają te najlepsze, bo zaczyna im zależeć na tym, aby dbać o wspólne dobro. Nie tylko o to, co jest moje, czy mojej rodziny, ale również o to, co jest nasze – naszego osiedla, naszej dzielnicy, naszego miasta i wreszcie naszego kraju. Oczywiście cała planeta Ziemia – Matka Ziemia jest naszym wspólnym domem i wspaniałym dobrem. Bogactwem, dzięki któremu żyjemy i rozwijamy się, wraz z Nią.

Zatem – już dziś się przebudź i przestań się ogłupiać i zatruwać alkoholem. On nie rozwiąże twoich problemów, tylko Cię w nich bardziej pogrąży. Wytrzeźwiej! Dawniej dawano ludziom, zwłaszcza żołnierzom przed bitwą darmowy alkohol, aby przytłumili swoje uczucia i wykonywali bezmyślnie rozkazy. Zdecyduj się – czy Ty rządzisz swoim życiem czy też alkohol rządzi Tobą. Jeżeli czujesz, że nie radzisz sobie ze sobą, to zgłoś się do profesjonalistów – ośrodków leczących od uzależnień. Jesteś tego wart. Zasługujesz na dobre, mądre i fajne życie. I pamiętaj – nigdy nie jest za późno na zmianę. Czy wiesz, że niektórzy ludzie uczyli się nowych dla nich języków obcych po ukończeniu sześćdziesiątego roku życia, albo po osiemdziesiątce pisali książki, które stały się bestsellerami? Teraz przyszła pora na Ciebie. Rodzina i kraj Cię potrzebują. Ale trzeźwego. Przestań też dawać zarabiać innym kosztem Twojego zdrowia, samopoczucia, zgody, szacunku i dobrego samopoczucia czy poczucia bezpieczeństwa w Twojej rodzinie a nawet kosztem twoich pieniędzy. Przejrzyj na oczy. I wytrzeźwiej już dziś. Bóg Ci na pewno też w tym pomoże. A jeżeli dotąd uważasz, że Ci nie pomagał, to może właśnie dlatego, że byłeś zbyt nietrzeźwy, aby dostrzec i zrozumieć Jego podpowiedzi.

Z pewnością mogą Ci pomóc książki dotyczące pozytywnego myślenia i motywacyjne. Czasem wystarczy w ciszy i spokoju odetchnąć w pięknym miejscu od codziennego kołowrotu życia i zastanowić się nad sobą – co lubisz, co chcesz, co Cię cieszy. Pomocne mogą się również okazać wszelkie techniki relaksacyjne, oddechowe, joga, pływanie czy proste formy medytacji lub afirmacji. Na pewno zrelaksuje Cię kontakt z przyrodą, zwierzętami i pozytywnie nastawionymi ludźmi. Pozwól sobie na bycie przez chwilę jak dziecko, które cieszy się stawianymi przez siebie pierwszymi krokami.
Czasem też pomoc udzielona innym osobom uświadamia nam, że nie tylko my sami mamy problem oraz możemy poczuć się użyteczni i nauczyć się dzielić czymś z całą swoją serdecznością. Pozwól sobie na to i nie tłum łez, bo one oczyszczają.

Jeżeli już zajmujesz się tematami pozytywnego myślenia, rozwoju duchowego, medytacjami i równocześnie pijesz alkohol, to oszukujesz się. Póki co zachowujesz się jak naćpany szaman, który uważa, że da radę zapanować nad sobą a nawet Bogiem.
Dopiero wtedy, gdy rzeczywiście będziesz umiał transformować wszystko w boskie wibracje, to będziesz mógł powiedzieć, że alkohol Ci nie szkodzi. Tylko, że wtedy, gdy będziesz zadowolony i szczęśliwy, to stracisz już raczej na pewno ochotę na jakikolwiek trunek, no chyba, że będzie to 100% sok owocowy:), najlepiej świeżo wyciśnięty na zimno.

Życzę Ci wszystkiego dobrego. Bądź szczęśliwy, bo im bardziej Ty jesteś szczęśliwy, tym więcej szczęścia i dobra, prawdy, miłości i radości wlewa się do tego świata i naszego życia. Chcesz tego?

Ten artykuł porusza tylko najważniejsze zagadnienia. Po resztę zaglądnij do Internetu, księgarń lub profesjonalnych poradni. Powodzenia.

Krzysztof Chrząstek



Komentarze użytkowników

Lambar   03-02-2012 - 01:08

"Jeszcze gorsze są pijane kobiety." - czemu gorsze?

"Zazwyczaj, aby mózg i umysł w miarę wytrzeźwiały i odczuły różnicę, to potrzeba 8-12 miesięcy nie być pod wpływem jakiegokolwiek alkoholu" - ooo, a to ciekawostka, skąd takie informacje?

"Dawniej dawano ludziom, zwłaszcza żołnierzom przed bitwą darmowy alkohol, aby przytłumili swoje uczucia" - myślałem że alkohol wyzwala uczucia, dzięki temu pijacy narzekają na rząd, tak jak to w powyższym artykule stoi :-)


Stan trzeźwości nie istnieje...
dupcia   04-02-2012 - 17:09

Niewierzący profesor filozofii, stojąc w audytorium wypełnionym studentami, zadaje pytanie jednemu z nich:

- Jesteś chrześcijaninem synu, prawda?

- Tak, panie profesorze.

- Czyli wierzysz w Boga?

- Oczywiście.

- Czy Bóg jest dobry?

- Naturalnie, że jest dobry.

- A czy Bóg jest wszechmogący? Czy Bóg może wszystko?

- Tak.

- A Ty - jesteś dobry czy zły?

- Według Biblii jestem zły.

Na twarzy profesora pojawił się uśmiech wyższości.

- Ach tak, Biblia! Mam dla Ciebie pewien przykład. Powiedzmy że znasz chorą i cierpiącą osobę, którą możesz uzdrowić. Masz takie zdolności. Pomógłbyś tej osobie? Albo czy spróbowałbyś przynajmniej?

- Oczywiście, panie profesorze.

- Wiec jesteś dobry…!

- Myślę, że nie można tego tak ująć.

- Ale dlaczego nie? Przecież pomógłbyś chorej, będącej w potrzebie osobie, jeśli byś tylko miał taką możliwość. Większość z nas by tak zrobiła. Ale Bóg nie.

Wobec milczenia studenta profesor mówi dalej:

- Nie pomaga, prawda? Mój brat był chrześcijaninem i zmarł na raka, pomimo że modlił się do Jezusa o uzdrowienie. Zatem czy Jezus jest dobry? Czy możesz mi odpowiedzieć na to pytanie?

Student nadal milczy, wiec profesor dodaje:

- Nie potrafisz udzielić odpowiedzi, prawda? - Aby dać studentowi chwilę zastanowienia profesor sięga po szklankę ze swojego biurka i popija łyk wody.

- Zacznijmy od początku, chłopcze. Czy Bóg jest dobry?

- No tak… jest dobry.

- A czy szatan jest dobry?

Bez chwili wahania student odpowiada - Nie.

- A od kogo pochodzi szatan?

Student aż drgnął:

- Od Boga.

- No właśnie. Zatem to Bóg stworzył szatana. A teraz powiedz mi jeszcze synu - czy na świecie istnieje zło?

- Istnieje panie profesorze …

- Czyli zło obecne jest we Wszechswiecie. A to przecież Bóg stworzył Wszechświat, prawda?

- Prawda.

- Wiec kto stworzył zło? Skoro Bóg stworzył wszystko, zatem Bóg stworzył również i zło. A skoro zło istnieje, wiec zgodnie z regułami logiki także i Bóg jest zły.

Student ponownie nie potrafi znaleźć odpowiedzi...

- A czy istnieją choroby, niemoralność, nienawiść, ohyda? Te wszystkie okropieństwa, które pojawiają się w otaczającym nas świecie?

3Student drżącym głosem odpowiada:

- Występują.

- A kto je stworzył?

W sali zaległa cisza, wiec profesor ponawia pytanie - Kto je stworzył? Wobec braku odpowiedzi profesor wstrzymuje krok i zaczyna się rozglądać po audytorium. Wszyscy studenci zamarli.

- Powiedz mi - wykładowca zwraca się do kolejnej osoby - Czy wierzysz w Jezusa Chrystusa synu?

Zdecydowany ton odpowiedzi przykuwa uwagę profesora:

- Tak panie profesorze, wierzę.

Starszy człowiek zwraca się do studenta:

- W świetle nauki posiadasz pięć zmysłów, których używasz do oceny otaczającego cię świata. Czy kiedykolwiek widziałeś Jezusa?

- Nie panie profesorze. Nigdy Go nie widziałem.

- Powiedz nam zatem, czy kiedykolwiek słyszałeś swojego Jezusa?

- Nie panie profesorze.

- A czy kiedykolwiek dotykałeś swojego Jezusa, smakowałeś Go, czy może wąchałeś? Czy kiedykolwiek miałeś jakiś fizyczny kontakt z Jezusem Chrystusem, czy też Bogiem w jakiejkolwiek postaci?

- Nie, panie profesorze. Niestety nie miałem takiego kontaktu.

- I nadal w Niego wierzysz?

- Tak.

- Przecież zgodnie z wszelkimi zasadami przeprowadzania doświadczenia, nauka twierdzi że Twój Bóg nie istnieje… Co Ty na to synu?

- Nic - pada w odpowiedzi - mam tylko swoją wiarę.

- Tak, wiarę… - powtarza profesor - i właśnie w tym miejscu nauka napotyka problem z Bogiem. Nie ma dowodów, jest tylko wiara.

Student milczy przez chwile, po czym sam zadaje pytanie:

- Panie profesorze - czy istnieje coś takiego jak ciepło?

- Tak.

- A czy istnieje takie zjawisko jak zimno?

- Tak, synu, zimno również istnieje.

- Nie, panie profesorze, zimno nie istnieje.

Wyraźnie zainteresowany profesor odwrócił się w kierunku studenta. Wszyscy w sali zamarli. Student zaczyna wyjaśniać:

- Może pan mieć dużo ciepła, więcej ciepła, super-ciepło, megaciepło, ciepło nieskończone, rozgrzanie do białości, mało ciepła lub też brak ciepła, ale nie mamy niczego takiego, co moglibyśmy nazwać zimnem. Może pan schłodzić substancję do temperatury minus 273,15 stopni Celsjusza (zera absolutnego), co właśnie oznacza brak ciepła - nie potrafimy osiągnąć niższej temperatury. Nie ma takiego zjawiska jak zimno, w przeciwnym razie potrafilibyśmy schładzać substancję do temperatur poniżej 273,15

st. C. Każda substancja lub rzecz poddają się badaniu, kiedy posiadają energie lub są jej źródłem. Zero absolutne jest całkowitym brakiem ciepła. Jak pan widzi profesorze, zimno jest jedynie słowem, które służy nam do opisu braku ciepła. Nie potrafimy mierzyć zimna. Ciepło mierzymy w jednostkach energii, ponieważ ciepło jest energią. Zimno nie jest przeciwieństwem ciepła, zimno jest jego brakiem.

W sali wykładowej zaległa głęboka cisza. W odległym kącie ktoś upuścił pióro, wydając tym odgłos przypominający uderzenie młota.

- A co z ciemnością panie profesorze? Czy istnieje takie zjawisko jak ciemność?

- Tak - profesor odpowiada bez wahania - czymże jest noc, jeśli nie ciemnością?

- Jest pan znowu w błędzie. Ciemność nie jest czymś, ciemność jest brakiem czegoś. Może pan mieć niewiele światła, normalne światło, jasne światło, migające światło, ale jeśli tego światła brak, nie ma wtedy nic i właśnie to nazywamy ciemnością, czyż nie? Właśnie takie znaczenie ma słowo ciemność. W rzeczywistości ciemność nie istnieje. Jeśli istniałaby, potrafiłby pan uczynić ją jeszcze ciemniejszą, czyż nie?

Profesor uśmiecha się nieznacznie patrząc na studenta. Zapowiada się dobry semestr.

- Co mi chcesz przez to powiedzieć młody człowieku?

- Zmierzam do tego panie profesorze, że założenia pańskiego rozumowania są fałszywe już od samego początku, zatem wyciągnięty wniosek jest również fałszywy.

Tym razem na twarzy profesora pojawia się zdumienie:

- Fałszywe? W jaki sposób zamierzasz mi to wytłumaczyć?

- Założenia pańskich rozważań opierają się na dualizmie- wyjaśnia student - twierdzi pan, że jest życie i jest śmierć, że jest dobry Bóg i zły Bóg. Rozważa pan Boga jako kogoś skończonego, kogo możemy poddać pomiarom. Panie profesorze, nauka nie jest w stanie wyjaśnić nawet takiego zjawiska jak myśl. Używa pojęć z zakresu elektryczności i magnetyzmu, nie poznawszy przecież w pełni istoty żadnego z tych zjawisk. Twierdzenie, że śmierć jest przeciwieństwem życia świadczy o ignorowaniu faktu, że

śmierć nie istnieje jako mierzalne zjawisko. Śmierć nie jest przeciwieństwem życia, tylko jego brakiem. A teraz panie profesorze proszę mi odpowiedzieć - czy naucza pan studentów, którzy pochodzą od małp?

- Jeśli masz na myśli proces ewolucji, młody człowieku, to tak właśnie jest.

- A czy kiedykolwiek obserwował pan ten proces na własne oczy?

Profesor potrząsa głową wciąż się uśmiechając, zdawszy sobie sprawę w jakim kierunku zmierza argumentacja studenta. Bardzo dobry semestr, naprawdę.

- Skoro żaden z nas nigdy nie był świadkiem procesów ewolucyjnych i nie jest w stanie ich prześledzić, wykonując jakiekolwiek doświadczenie, to przecież w tej sytuacji, zgodnie ze swoją poprzednią argumentacją, nie wykłada nam już pan naukowych opinii, prawda? Czy nie jest pan w takim razie bardziej kaznodzieją niż naukowcem?

W sali zaszemrało. Student czeka aż opadnie napięcie.

- Żeby panu uzmysłowić sposób, w jaki manipulował pan moim poprzednikiem, pozwolę sobie podać panu jeszcze jeden przykład - student rozgląda się po sali. - Czy ktokolwiek z was widział kiedyś mózg pana profesora?

Audytorium wybucha śmiechem.

- Czy ktokolwiek z was kiedykolwiek słyszał, dotykał, smakował czy wąchał mózg pana profesora? Wygląda na to, że nikt. A zatem zgodnie z naukową metodą badawczą, jaką przytoczył pan wcześniej, można powiedzieć, z całym szacunkiem dla pana, że pan nie ma mózgu, panie profesorze. Skoro nauka mówi, że pan nie ma mózgu, jak możemy ufać pańskim wykładom, profesorze?

W sala zapada martwa cisza. Profesor patrzy na studenta oczami szerokimi z niedowierzania. Po chwili milczenia, która wszystkim zdaje się trwać wieczność, profesor wydusza z siebie:

- Wygląda na to, że musicie je brać na wiarę.

- A zatem przyznaje pan, że wiara istnieje, a co więcej, stanowi niezbędny element naszej codzienności. A teraz panie profesorze, proszę mi powiedzieć, czy istnieje coś takiego jak zło?

Niezbyt pewny odpowiedzi profesor mówi:

- Oczywiście że istnieje. Dostrzegamy je przecież każdego dnia. Choćby w codziennym występowaniu człowieka przeciw człowiekowi. W całym ogromie przestępstw i przemocy obecnym na świecie. Przecież te zjawiska to nic innego jak właśnie zło.

Na to student odpowiada:

- Zło nie istnieje panie profesorze, albo też raczej nie występuje jako zjawisko samo w sobie. Zło jest po prostu brakiem Boga. Jest jak ciemność i zimno, występuje jako słowo stworzone przez człowieka dla określenia braku Boga. Bóg nie stworzył zła. Zło pojawia się w momencie, kiedy Szatan czy człowiek nie ma Boga w sercu. Zło jest jak zimno, które jest skutkiem braku ciepła i jak ciemność, która jest wynikiem braku światła.

Profesor osunął się bezwładnie na krzesło.

Plotka głosi, ze studentem był Albert Einstein...

Cóż... zatem trzeźwość tak na prawdę nie istnieje, jest tylko brak alkoholu.... ;)


Lambar to nic nowego
rafaela   05-02-2012 - 06:48

mądrość ludowa przecie głosi "baba pijana dupcia sprzedana"


Czarodziejka   05-02-2012 - 21:26

Rewelacyjny ten dialog na uczelni:) Dzięki za jego umieszczenie tutaj!


Zło jest po prostu brakiem Boga.
misiek   06-02-2012 - 11:42

Ściema w powyższej argumentacji budującej prawdziwość konceptów wiary przez analogię (tzw. yes set).

Tak argument to próba odwołania się do emocjonalnego: "bez wiary i boga będzie tylko zło i zimno". To ateiści są źli z braku boga?? Oczywista nieprawda :)


napijmy się
dupcia   06-02-2012 - 14:58

nie, nie... raczej to abstynenci są źli, z braku alkoholu... to taki żart miał być ;)

zdrówko!

polecam herbatę z rumem, pieprzem i sokiem malinowym


Czarodziejka   06-02-2012 - 18:32

Ateiści nie są źli z braku boga tak jak i wierzący nie stają się dobrzy dlatego że wierzą, ateista jeśli ma miłość w sercu to ma w sercu Boga, dla mnie miłość=Bóg, więc wcale nie jest powiedziane że ateista w sercu Boga nie ma - mimo że w Niego nie wierzy, a wierzący ma Go mimo że wierzy.

i jeszcze raz zdrówko!:)


Money   06-02-2012 - 20:16

Mi się wydaję ze nie da się nie mieć boga w sercu bo jak bóg jest wszystkim to też budulcem z którego jesteśmy stworzeni. zło jest potrzebne żeby było dobro, tak jak ciepło i zimno itd.


a...
Akamai   06-02-2012 - 22:20

a mnie się wydaje że istnienie boga jest nieprawdopodobne, chyba że przyjąć że bóg to sposób patrzenia ludzi na świat - to wtedy jak najbardziej istnieje - w ludzkich umysłach :)


:D
Akamai   06-02-2012 - 22:38

o matko jestem zuem... nie dość że bez boga w sercu to jeszcze bez alkoholu we krwi :D


Czarodziejka   06-02-2012 - 23:17

Zastanawiałam się kiedyś nad tym, czy aby na pewno Bóg istnieje, czy mi tylko nie wmówiono że On jest. I stwierdziłam iż są pewne elementy, które nie istniałyby gdyby Boga nie było, bo one są tak potężne że muszą pochodzić od czegoś Potężnego. Pierwsze to miłość - po co wnuki miałyby kochać swoich dziadków? z jakiego powodu pomaga się leżącemu na ulicy? dlaczego ludzie poświęcają własne życie by ratować innych? dlaczego nie zabijamy z zimna krwią? dlaczego się wybacza i daje szansę od nowa? dlaczego taką przyjemność daje bezinteresowne dawanie? dlaczego wzruszamy się przy pięknie? dlaczego wierzymy zawsze do końca że nasze dzieci w środku są dobre, nawet gdy błądzą?

W tym wszystkim musi być jeden wspólny mianownik, potężna siła która trwa niezmiennie i z którą każdy z nas się rodzi.

I zastanawiało mnie dlaczego tylu ludzi od prawieków wierzy w inne życie? Gdyby ta wiara była fałszywa dawno powinna upaść, a jednak nie upada i co najwyżej przybiera różne formy.

I te wszystkie mechanizmy świata, świat funkcjonuje w zadziwiający sposób od mikro do makro i czy te wszystkie żywe maszyny miałyby być tylko dziełem przypadku?

Poza tym... :) no właśnie:) czytałam gdzieś w Internecie że UFO gdzieś się pojawiło i zostawiło napis na jakimś polu "dobro istnieje, naprawdę". Mi już ten sam napis wystarczy:)))

Akamai nie wiem co to znaczy "zuem" (jakoś nic nie mogę skojarzyć) ale faktycznie trudno się wybacza brak alkoholu we krwi gdy wszyscy są już pijani:))


:) potężne elementy ?
misiek   07-02-2012 - 08:34

Socjalizacja (i "altruizm") grupowy są zjawiskami dużo bardziej rozwiniętymi niż się przypuszcza:-) I nie występują tylko u ludzi.

"W tym wszystkim musi być jeden wspólny mianownik, potężna siła która trwa niezmiennie i z którą każdy z nas się rodzi."

Uhm, magiczny wpływ języka sprawiający, że w określony sposób prowadzimy narrację o zjawiskach.

"I zastanawiało mnie dlaczego tylu ludzi od prawieków wierzy w inne życie?"

A bo komunikaty z jednego pokolenia przechodzą do drugiego ? "Babcia pojechała w inne miejsce synku i patrzy stamtąd".

Argument, że fałszywa wiara powinna upaść, nie wytrzymuje zjawisk, które dzieją się np. w sektach apokaliptycznych(Patrz:dysonans poznawczy) : Zły termin końca świata skutkuje mocniejszą wiarą w nowy termin.

Nie potrzebujemy koncepcji Boga, by żyć zgodnie z wartościami czy poszukiwać a nawet doświadczać sensu świata.


Akamai,
dupcia   07-02-2012 - 11:09

ja też nie wierzę w żadną siłę wyższą typu bóg, ani tym bardziej ojczyzna, i jej wezwania mam w głębokim "poważaniu", całe zło nadrabiam alkoholem hihihihi ;)


Dorabianie teorii do rzeczywistości
JoLa*   07-02-2012 - 19:46

Ostatnio modne stało się dorabianie teorii do rzeczywistości i naginanie wszystkiego co się da po to, żeby tylko nie spojrzeć temu prosto w oczy i zobaczyć takim, jakim w istocie jest.

Bóg- to słowo zostało dość konkretnie zdefiniowane przez KK i jeśli ktoś się z tą definicją nie zgadza, to powinien raczej wymyślić sobie inne słowo na określenie swojego nadzwyczajnego Tworu i stworzyć dla niego swoją własną definicje. Mija się z celem stawiania znaku równości między bogiem a miłością, bo Bóg z miłością nie ma nic wspólnego. Jest jej zaprzeczeniem na całej linii.Jeśli ktoś stawia znak równości między Bogiem, a miłością, to znaczy, że nie zna, albo jednego, albo drugiego.

To tak samo jakby postawić znak równości między zakładem karnym, a przedszkolem:)

Czy Bóg istnieje?

Oczywiście że istnieje, miliony ludzi na świecie oddają mu ochoczo swoją własną energię i pompują ten myślokształt jak balon, dając mu moc, tyle że ta wysłana moc do nich nie wraca. Wtedy sobie tłumaczą, że nie zasłużyli, albo, że w ten sposób Bóg szyfrem mówi komuś , że go kocha :)) A im bardziej kocha, tym bardziej dokopuje , logiczne?:))

Cechy które mu się przypisuje, pozostawiają wiele do życzenia, ale po co się wgryzać, po co szukać, oto jest ktoś, do kogo ludzie nie wierzący we własne siły, mogą zanosić modły i obciążać odpowiedzialnością , za wszystko co się da.

"Bóg tak chciał ", "Jak Bóg pozwoli, to to czy tamto ...., ale niestety nie pozwolił ...no trudno ...jego wola ...." itd...

Bóg to sędzia sprawiedliwy, który za dobre wynagradza, a za złe karze.....więc to ktoś odpowiedzialny, za wprowadzenie na świecie dualności i ktoś, kto z energią miłości nie ma nic wspólnego, bo energia miłości, nie ocenia i nie dzieli niczego na dobro i na zło :)

On jest na prawdę i na prawdę jest w sercach wierzących w niego ludzi, skutecznie blokując ich czakrę serca, przed otwarciem się na miłość, bo dualność nie sprzyja energii miłości, a on jest jej motorem i poza tym nie stworzył niczego więcej.

Jak czytam takie bajeczki jak ta wyżej "dialog z uczelni" , to nie czuję nic innego, jak tylko to, że znowu ktoś dwoi się i troi, żeby nabijać ludzi w butelkę. Ale ludzie się cieszą , znowu ktoś podał im na tacy coś co mogą strawić i utrwalić sobie wiarę we wszystko, tylko nie w siebie .

Ta wiara, będzie trwała dotąd, dokąd będą żyli ludzie, niezdolni do wzięcia odpowiedzialności za swoje życie.

Bóg to coś jak PZU, na który płaci się przez całe życie, żeby na stare lata doczekać się emerytury, a tu życia wiecznego w niebie.

Nasi rodzice wierzyli tak w jedno jak i w drugie, my już nie koniecznie.

Osobiście wolę mieć do czynienia z racjonalistami, bo oni nie mają na kogo zwalić odpowiedzialności za to, co wydarza się w ich życiu, nie ma opcji spowiedzi, która coś może oczyścić, wiec częściej korzystają z energii miłości, która czyni z nich ludzi bardziej otwartych na siebie i na innych.

Nie piszę tego po to, żeby obrażać czyjeś uczucia i osłabiać wiarę, bo jak wiara jest silna, to nic nie powinno jej zaszkodzić, a jak nie, to nie moja wina :)

Nie jest to też żadna szpileczka wycelowana w kogokolwiek, ja tak po prostu myślę, doszłam do tego po wielu latach poszukiwań, rozmyślań i medytacji. Zapłaciłam za to słoną cenę i jestem z tego dumna, że się na to odważyłam :))

Proszę sobie tego nie brać do serca, bo serce to nie miejsce na tego rodzaju przemyślenia...:)


Bóg
Akamai   07-02-2012 - 20:05

"Bóg- to słowo zostało dość konkretnie zdefiniowane przez KK i jeśli ktoś się z tą definicją nie zgadza, to powinien raczej wymyślić sobie inne słowo na określenie swojego nadzwyczajnego Tworu i stworzyć dla niego swoją własną definicje. Mija się z celem stawiania znaku równości między bogiem a miłością, bo Bóg z miłością nie ma nic wspólnego. Jest jej zaprzeczeniem na całej linii.Jeśli ktoś stawia znak równości między Bogiem, a miłością, to znaczy, że nie zna, albo jednego, albo drugiego."

akurat słowo Bóg nie jest zarezerwoane tylko dla kościoła katolickiego, inne religie też mają Boga albo Bogów, tak że to jest raczej szerokie pojęcie. a po drugie w kościele uczą, że Bóg jest miłością, więc nie możesz zaprzeczyć, że Bóg kojarzy się z miłością wielu ludziom i taką dla nich ma charakterystykę - po prostu to też jest wpisane w wyobrażenie o bogu, więc trochę poleciałaś... :)


Akamaj
JoLa*   07-02-2012 - 20:38

Co do słowa "Bóg ", to rzeczywiście nie jest ono zarezerwowane dla jednej religii, ale ogólnie rzecz biorąc do religii. W Polsce dominującą religią jest KK , ale jak się rozmawia z jej wyznawcami, to odnosi się wrażenie, że religia sobie, a wyznawcy sobie, każdy ma swoje określenia, które mu pasują.

A co do miłości...to prawda, że kościół uczy, że Bóg jest miłością, ale co to jest za miłość, która stawia warunki i wtrąca do piekła? O jakiej więc mówimy miłości? Dawniej kościół uczył , że Ziemia jest płaska, dzięki temu, ze ktoś w to nie uwierzył, wiemy dziś to co wiemy, nie widzę więc przesady i nadużycia w wyciąganiu logicznych wniosków i szukania konsekwencji w tym czego się nas uczy.

A jak komuś pasuje taka wiedza, to ja nie mam nic przeciw temu :)


Akamai   07-02-2012 - 20:57

"W Polsce dominującą religią jest KK , ale jak się rozmawia z jej wyznawcami, to odnosi się wrażenie, że religia sobie, a wyznawcy sobie, każdy ma swoje określenia, które mu pasują."

normalka , to takie chrześcijaństwo ludowe, trudno wymagać od wszystkich żeby studiowali katechizm i filozofów chrześcijańskich

"Dawniej kościół uczył , że Ziemia jest płaska, dzięki temu, ze ktoś w to nie uwierzył, wiemy dziś to co wiemy, nie widzę więc przesady i nadużycia w wyciąganiu logicznych wniosków i szukania konsekwencji w tym czego się nas uczy."

ja też wolę myśleć samodzielnie :) tylko bronię wierzących w boga, bo uważam że mają prawo wierzyć i nie kwestionować jak chcą :)


JoLa*   07-02-2012 - 21:58

A kto im to prawo odbiera?

Dlaczego każde zdanie, które nie jest zgodne z naukami kościoła z marszu uważa się za atak?

Przecież ja nikomu nie bronię wierzyć i nikomu nie każę na siłę kwestionować...,

Moje zdanie jest tylko moim zdaniem i odzwierciedleniem mojego sposobu myślenia, moich doświadczeń. Nikt nie musi się z nim zgadzać.

A Ty patrząc przez swój pryzmat dostrzegłaś tu zagrożenie i jesteś gotowa do "obrony" ... :)

Już mam przed oczami obraz wojownika, z tarczą i w jednym ręku i mieczem w drugim i szlachetna misja, która zagrzewa do walki, na śmierć i życie .....:)))

Ale ja nie zamierzam z nikim walczyć, chciałam tylko dorzucić swoje trzy grosze do tematu i tyle, więc luzik :)


Czarodziejka   07-02-2012 - 23:00

Z tego wygląda że pięknie się różnimy (a tak na marginiesie - mimo to jesteśmy tutaj razem:) Bo ja wierzę w Boga bez dwóch zdań! I że czeka mnie kolejne życie pełne niespodzianek!:) I widzę Boga jako miłość, nie karę (a wywodzę się z rodziny katolickiej). Nigdy nie uznawałam iż ktoś jest gorszy ode mnie bo wierzy inaczej lub nie wierzy wcale, zastanawia mnie tylko jak to jest? - bo dla mnie to stan nieznany i samo przez się mnie to interesuje. I nigdy nie stwierdziłabym że ktoś, kto nie wierzy w Boga nie jest pełnowartościowy i że nie będzie doświadczać sensu świata.

I wierzę w inne światy, w inne wymiary, a wszelkie teorie teologiczne i naukowe nie stoją dla mnie w sprzeczności.

I paradoksalnie można by powiedzieć... ja zaczęłam zwracać się do Boga, właśnie wtedy kiedy postanowiłam wziąć odpowiedzialność za swoje życie. I tak między innymi znalazłam się tutaj, i nic się dla mnie w tej kwestii nie wyklucza!

I taka jeszcze na koniec drobnostka... chyba że coś źle zrozumiałam po tym piciu:) JoLa i Akamai chyba tak samo wierzą -tj. nie wierzą:) , ale już któraś z nich widzi drugą z tarczą i mieczem, :))) Może wy już dziewczyny powinniście skończyć z tym alkoholem, co...?:)


Bóg=WJ,człowiek....
deMar   08-02-2012 - 00:00

Życie jest formą zakumulowanej energii...

Ten erg energii przybiera rózne formy.

Cząstki energii wzajemnie się przenikają,wspierają...

są w łącznosci z energią mikro- i makrokosmosu.

Gdy jedna forma bytu kończy "żywot",energia , zgodnie z prawami fizyki -nie ginie,łączy się z energią wszechswiata.

Jedni tą energię wszechświata zwą WJ,inni Bóg.

Jedni zwą Allach inni Manitou...

Nieustannie mamy łączność z Energią Wszechswiata poprzez naszą podświadomość.Kanałem łączności jest za życia tzw. "splot słoneczny". Dlatego mamy możność korzystać z nieograniczonych zasobów intelektualnych i materialnych Uniwersum-Superinteligencji Wszechświata ,której jesteśmy cząstką.

Tylko w łączności z Umysłem Uniwersalnym możemy realizować swoje wizualizacje.Wszyscy jesteśmy cząstką Wielkiej Całosci.

Jeśli zrozumiemy tą zasadę,to posiądziemy możliwośc utworzenia świadomego połączenia swego umysłu z Umysłem Uniwersalnym.Do takiej harmonii potrzebne jest połączenie myśli i uczuć . potrzebna jest miłość i siebie i bliżniego i zziębniętego wróbla. To zrozumienie samo nie przyjdzie. Potrzebna jest praca , działanie,inspiracje.

Inspiracja pochodzi z wnętrza.Potrzebuje ciszy,spokoju i wypoczynku.Kiedy to opanujemy,staniemy się gotowi do wizualizacji naszych planów. Inspiracja jest sztuką pozyskiwania i wdrazania nowych idei dla wspólnego dobra wszystkich ludzi. Inspiracja zasila moc,a człowiek przetwarza tę moc na serwis.

Naszym życiowym zadaniem jest zrozumienie praw i zasad działania Umysłu Uniwersalnego,nabycie umiejętności włączania się doń i uzyskanie wiedzy o kierowaniu i dowodzeniu tymi niewidzialnymi siłami.Tymczasem,przez ignorancję skazujemy się na ich żywiołowe działanie a rozchwianym,rozkojarzonym czy pijanym umysłem nie umiemy przekazać nizszej jazni żadnej twórczej wizji. Do Uniwersum wypuszczamy bełkotliwe życzenia,złosliwości,przekleństwa,narzekactwo,czarnowidztwo i to tez otrzymujemy.

Jeśli zrozumiemy,ze jesteśmy cząstą Twórczej Energii Wszechświata to zrozumiemy też,że ta Energia jest w nas .

Jeśli tą Kreatywną Energię nazwiecie Bogiem,to wówczas staną się jasne słowa biblijnego Nauczyciela J. "ja i Ojciec jedno jesteśmy"... Wszak i Wy jesteście "dziećmi bożymi"....

-------------------

Aloha!

DeMar


Z całym szacunkiem
misiek   08-02-2012 - 08:50

To pseudoduchowy bełkot. Ta "superinteligencja" Wszechświata strasznie mamrocze...


"To pseudoduchowy bełkot.." Miśku...
deMar   08-02-2012 - 09:35

Poprostu,Misku-"Muzyka dla znawców!":-)


Żeby nie było,że się tylko czepiam
misiek   08-02-2012 - 09:56

Mogę zaraz przeanalizować ten wpis na blogu?

I tak piszę w temacie.


DeMar
JoLa*   08-02-2012 - 10:24

WJ to nie to samo co Bóg, czy energia wszechświata. (zresztą Bóg i energia wszechświata , to też co innego... )

Każdy człowiek ma ciało fizyczne, podświadomość , duszę i WJ , które są indywidualne. Inne źródła podają inne nazwy , mają trochę inny podział , ale chyba w żadnym WJ nie jest Bogiem .

WJ, to nie jest coś co wszyscy mają wspólne.

WJ , to coś co wyodrębniło się ze Źródła, z tego co było kiedyś jednością. Każda WJ ma swoją niezależną świadomość. Tak samo jak każda dusza i każde ciało fizyczne.

Moja WJ, jest tylko moją WJ, Ty masz swoją, zupełnie różniącą się od mojej.


Jolu,na czym opierasz swoke wywody ?
deMar   08-02-2012 - 10:32

Ja polecam Ci na początek "The Mastwer Key" C.F.Haanela


Jola, a może masz moje
misiek   08-02-2012 - 10:34

Wja ? ? Oddawaj ! :) Albo nie... zostaw! :-)

Zostawię sobie: Kane, Kreatywne Ja, Intuicyjne Ja a Wyższe tanio sprzedam. Większe Ja - drożej, no bo jest wielkie. Wspanialsze Ja - najdrożej, bo jest wspaniałe, Boskie Ja oddam na cele charytatywne...

Wyrozumialsze Ja gdzieś się wytarło i wiele pożytku z niego nie będzie, a Wybaczające Ja siedzi w kącie i się tłumaczy...Wielbiące Ja spożytkuję do celów intymnych :P


misiek
JoLa*   08-02-2012 - 11:30

Ja mam jakieś 160 cm, moje dusza jest wielka , ma kilka metrów (dusze są różne, mogą być małe i duże , to zależy, moja akurat przypomina Terminatora , jest mało kobieca , ale i tak ją kocham :))), a moja Wj , jest jeszcze wyższa i razem Tworzymy całość. Żadna z moich części nie jest boska, jest moja i nie mam niczego na sprzedaż, ani do rozdawania, wręcz przeciwnie....

Zbieram swoje energie roztrwonione prze wieki na różne wierzenia, modlitwy, walki , przysięgi , misje, oświecenia ... itp.....różne bzdurki, które służą właśnie do wyłudzania energii. Zbieram do kupy roztrwoniony kapitał, który miałam na starcie:)


Po co ? ;)
misiek   08-02-2012 - 12:10

Żyjąc w nieograniczonym świecie gdzie masz miliony na wysokooprocentowanym koncie spędzać czas na wakacjach po to, by kłócić się o 10 groszy w warzywniaku i złotówkę przy napiwku?

Przypomnisz sobie od tego pin do karty ?

Moje moje, moje..my precious, ..gollum gollum gollum ;) my preciosus;) Nie mogłem się powstrzymać:P

160cm zdeterminowanej zmaterializowanej duszy, może być lepsze i skuteczniejsze w działaniu niż kilkumetrowy nadęty pluszak do podziwiania i zauważenia przez publikę z wystarczającą wyobraźnią, interesem do przemycenia lub wyczuciem taktu by nie protestować przeciwko wyobrażonym przyjaciołom:P

I pewnie te 160 cm jest wspanialsze od wyobrażonego ja.

Ja bym się o to założył w swojej wredności :)


DeMar
JoLa*   08-02-2012 - 12:12

Swoje wywody opieram na własnym doświadczeniu. To co odkryli inni , to o czym napisali swoje książki, jest cenne, wiele z tego skorzystałam, ale to jest ich prawda, nie moja. Każdy może się mylić. To dla mnie tylko wskazówka i ewentualny temat do badania, ale tak na prawdę ważne jest tylko to, o czym sama tak na prawdę mogę się przekonać.

Przecież jeśli ktoś mógł coś zbadać i stworzyć jakąś teorię, napisać książkę, to mogę zbadać to również ja. A jeśli czegoś nie potrafię zbadać z różnych powodów, nie jestem w stanie, to wierzenie w to w ciemno i bezkrytycznie, mija się z celem.

Nawiązywanie kontaktu z moją duszą i WJ, to moje ulubione zajęcie :), poświęciłam na to i nadal poświęcam, wiele czasu i mam swoje własne wnioski na ten temat. :)

Jaki sens ma przerzucanie się na książki, autorytety i teorie, których nigdy nie zbadaliśmy, ani nie doświadczyliśmy ?


Jolu ,pozostańmy przy swoim rozumieniu ego,wszechświata i..
deMar   08-02-2012 - 12:38

Oto moje rozumienie:"Życie jest formą zakumulowanej energii...

Ten erg energii przybiera rózne formy.

Cząstki energii wzajemnie się przenikają,wspierają...

są w łącznosci z energią mikro- i makrokosmosu.

Gdy jedna forma bytu kończy "żywot",energia , zgodnie z prawami fizyki -nie ginie,łączy się z energią wszechswiata.

Jedni tą energię wszechświata zwą WJ,inni Bóg.

Jedni zwą Allach inni Manitou...

Nieustannie mamy łączność z Energią Wszechswiata poprzez naszą podświadomość..."

Jeśli udowodnisz mi,ze jest to sprzeczne z zasadami huny,zwijam żagle i odpływam z tego portu.

--------------------------

Aloha!

deMar


IKE
misiek   08-02-2012 - 12:46

(Prawdopodobnie) Życie (prawdopodobnie) jest.

:)To był prosty dowód, ale nie odpływaj, czy nie spływaj :-) Mniej haanela, mniej strachu, a więcej zgody na niepewność poznawczą.


DeMar
JoLa*   08-02-2012 - 13:20

"Jeśli udowodnisz mi,ze jest to sprzeczne z zasadami huny,zwijam żagle i odpływam z tego portu."

Ja nie jestem wyznawcą, ani specjalistą od Huny,posługuję się tylko paroma narzędziami, które uważam za sensowne, niczego nie zamierzam nikomu udowadniać, bo to mija się z celem. Sam możesz sobie zweryfikować co chcesz, i udowodnić co Ci pasuje:). To Twoje małpy i Twój cyrk, wszystko co robisz, robisz dla siebie, a nie dla mnie, ani dla kogokolwiek :))


misiek Po co? :))
JoLa*   08-02-2012 - 13:23

KALA...
deMar   08-02-2012 - 13:25

"...nie istnieją zadne granice,wszyscy jestesmy za sobą powiazani.

Duch człowieka jest związany z Ziemią,duchem roslin,zwierząt,oceanem,niebam,...

Separacja to iluzja.

Jesli swiadomośc oddzieli się od ciał,od innych ludzi,zwierząt,roślin-przyrody,stajemy sie chorzy,ziemia równiez..."

To nie Haanel...

Napisałem o tym w art."mój wewnętrzny człowiek".

Obserwuję w wypowiedziach forumowiczów wielu pozostałości katolicyzmu:osobowego boga,człekokształtnej duszy,"rózowych aniołków",kary za "grzechy" i in.

Ja mam inny pogląd na dogmaty kk.

Znam dosć dobrze biblie i wiem jak bardzo kk manipuluje i zastrasza ludzi.Znam tez dobrze historię tej zbrodniczej organizacji.

Wszystkim ,tkwiącym jedna nogą w kk,polecam stronę :

www.Racjonalista.pl

--------------------

Aloha

deMar


Pudło chłopie;)
misiek   08-02-2012 - 13:44

Zimno, zimno coraz zimniej. Sprawy kościoła pominę,

"Separacja to iluzja"

"Separacja to pożyteczne iluzje"

"Połączenie to iluzja"

"Połączenie to pożyteczna iluzja".

"Separacja to prawda"

"Separacja to pożyteczna prawda"

"Połączenie to prawda"

"Połączenie to pożyteczna prawda".

"Separacja to kłamstwo"

"Separacja to pożyteczne kłamstwo"

"Połączenie to kłamstwo"

"Połączenie to pożyteczne kłamstwo"

Jak na piewcę połączenia i powiązań, to separujesz się od 11/12 wizji świata. Już nie mówiąc, że sam twierdzisz:

"Jesli swiadomośc oddzieli się od ciał,od innych ludzi,zwierząt,roślin-przyrody,stajemy sie chorzy,ziemia równiez..."

Oddzielać się i jednocześnie piać o połączeniu to tak trochę stresujące, jeszcze chwila i będziesz słyszał głos zarzynanej marchewki;-)


Zapominałem! Mądrość schodkowa podpowiada:)
misiek   08-02-2012 - 13:50

Separacja to Aluzja!

Połączenie to Aluzja!

13 z 14 wizji świata!!!


JoLa*   08-02-2012 - 13:52

(wyżej wysłał mi się komentarz, bez komentarza, sorki )

"I pewnie te 160 cm jest wspanialsze od wyobrażonego ja.

Ja bym się o to założył w swojej wredności :)"

Ale ja nie twierdzę, że moja wielka dusza jest lepsza od moich fizycznych 160 cm. To nie w tym rzecz, żeby znaleźć coś lepszego niż to, co się ma pod ręką.

A w czym rzecz? W tym, żeby właśnie przypomnieć sobie siebie, a żeby to osiągnąć , to trzeba się ""pozbierać".

Na początku byliśmy jakąś całością, z czasem rozmieniliśmy się na drobne, rozproszyliśmy swoje energie we wszechświecie, rozlecieliśmy się jak gazeta podarta na strzępy. Jesteśmy więc wszędzie i wszędzie jesteśmy innym kawałkiem wiadomości, nigdzie nie jesteśmy całością i nigdzie żadna z naszej części nie pamięta kim jest.

Przez to ludzie czują się marnie , jak nic nie warta rozjechana jajecznica, która szuka sensu, Boga , mocy , sił wyższych , czegoś o co się można oprzeć.

Jeśli targuję się o jakiś kawałek z mojej gazety, to nie z chytrości, ani z próżności, ale dlatego że znudziło mi się już poczucie bycia rozjechaną jajecznicą , która zapomniała, że kiedyś była jajkiem. A jako, to żółtko, białko i skorupka, różne błonki i może być zarodek . Nikt nie twierdzi, że jedno jest lepsze od drugiego, ale jak czegoś brakuje, albo wszystko jest osobno , to trudno to nazwać jajkiem. To coś staje się wybrakowane. Te kawałki , które znajduję , nie koniecznie są rewelacyjne, ale są moje i możesz się tu śmiać ile chcesz,hahaha ....:)) ale ja wiem, ze to jest ważne :))


Okrutne!
misiek   08-02-2012 - 14:13

"Na początku byliśmy jakąś całością, z czasem rozmieniliśmy się na drobne, rozproszyliśmy swoje energie we wszechświecie, rozlecieliśmy się jak gazeta podarta na strzępy. Jesteśmy więc wszędzie i wszędzie jesteśmy innym kawałkiem wiadomości, nigdzie nie jesteśmy całością i nigdzie żadna z naszej części nie pamięta kim jest."

Gdybym w to wierzył, to bym tak nie mógł dłużej siedzieć w takiej wizji świata i myślał tylko jak z niego uciec. Przesiadywać w takiej wizji świata dłużej to zbytnie uwewnętrznienie zewnętrznej przemocy, człek myśli i fantazjuje o innych światach.

Dla mnie bliższa jest logika: Im dłużej płaczesz nad rozjechaną jajecznicą to tym mniej czasu zostaje na zrobienie nowej i najedzenie się do syta, a szanse na to, że z tego skrobania coś się uzbiera do najedzenia się lub, że to się poskleja będzie orzeł są minimalne. Oczywiste jest, że nie jesteś jajecznicą skoro dostrzegasz poczucie bycia rozjechaną jajecznicą, oraz jajecznicę. Ciekawym zagadnieniem jest to, jak dobrze przyprawiać jajecznicę i na ile sposobów można ją przyrządzać, może i przejść do omletów, oraz wychwycenie różnic w smaku dań, kto po roku dobrych śniadań przejmuje się zeszłoroczną jajeczniczką?

"Kiedyś byliśmy rozproszeni, wszędzie i nigdzie, a teraz jest ten jedyny niepowtarzalny moment kiedy jesteśmy całością i możemy kontaktować się z innymi całościami. To tworzy większy i pełniejszy układ w którym całość i części ulegają przekształceniu".


Miśku,Misku,opamiętaj się!
deMar   08-02-2012 - 14:30

To nie jest głos zarzynanej marchewki.

Poprostu,funkcjonujecie na stronie huny,żonglujecie terminami i zwrotami a zapomnieliscie o ich znaczeniu.Zarzucasz mi kłamsto,iluzję...

Ja,zacytowałem Ci w odpowiedzi rozszerzoną definicję KALA.

Polecam Tobie i innym,dla przypomnienia -opracowanie Andrzeja Setmana p.t.Huna na :

www.setman.pl/skrypty/huna.pdf

Autor opracowanie oparł na materiałach dojżałych kahunów takich jak:D.Czarska,M.Cebula,D.Cecuda,M.Jamska,E.Garlicka.

Kończę ten bezowocny,pusty dyskurs. Uczcie się,przypominajcie sobie...

Repetitio mater studiorum est!

----------------------------

Aloha!

deMar


Eli   08-02-2012 - 14:39

Haha ale połynęliscie. cieszy mnie, że póki co nadążam za rozmówcami i sobie wygodnie oglądam punkty widzenia :)Naprawdę świetne zestawienie użytkowników się nam zrobiło. Cieszę sie z pisarstwa waszego.

A z tymi porównaniami - to jest sprawa, o której myślałam już jakiś czas- z jednej strony używając metafory można pieknie coś oddać, z drugiej można z nią popłynąć tak daleko, że się zapomni z jakiego portu się wypłynęło i się robi taka żonglerka językowa, że hoho :d


JoLa*   08-02-2012 - 14:48

""...nie istnieją zadne granice,wszyscy jestesmy za sobą powiazani.

Duch człowieka jest związany z Ziemią,duchem roslin,zwierząt,oceanem,niebam,...

Separacja to iluzja.

Jesli swiadomośc oddzieli się od ciał,od innych ludzi,zwierząt,roślin-przyrody,stajemy sie chorzy,ziemia równiez..."

To nie Haanel..."

DeMar, strasznie wszystko wymieszałeś , a ta mieszanka mija się z prawdą.

Gdyby było tak jak piszesz, to teraz w Twojej głowie panowałby taki chaos i zgiełk, że oszalałbyś po minucie. Ale na szczęście nie wszystko na wszystkich poziomach jest ze sobą połączone i dzięki temu, możemy się wyciszyć, możemy słyszeć własne myśli, możemy spokojnie spać i nikt nikogo nie zgwałci przez ścianę :) Dzięki temu są góry i jest morze, są chmury i ziemia......Nie wszystko da się łatwo ze sobą wymieszać i wtedy jest rozdzielenie, indywidualność, jakiś charakter inne cechy...

To połączenie, o którym Ty piszesz, jest w innym wymiarze i nie jest to wymiar fizyczny. Nie żyjemy fizycznym ciałem i naszym umysłem w tamtym wymiarze, czasami komuś udaje się tam na chwilę "wskoczyć", niektórzy nazywają to satori .

Ale jeśli udaje Ci się tam wskoczyć , to czy jesteś w stanie normalnie funkcjonować, pracować itd..? Na pewno nie, więc niby jesteśmy jednością , ale nie zawsze i nie w każdych warunkach. A te inne stany , w których żyjemy na co dzień, są tak samo prawdziwe, jak ten o którym piszesz, albo tak samo złudne.


Wybieram niedojrzałość :-)
misiek   08-02-2012 - 14:50

Polecam: http://pl.wikipedia.org/wiki/Antypedagogika

http://pl.wikipedia.org/wiki/Manipulacja_pedagogiczna

Przez powtarzanie to można ćwiczyć np. umiejętność rozwiązywania równań tj precyzję działania w określonym układzie założeń/zachowań

Jeśli chodzi o zrozumienie życia, zjawisk zewnętrznych - to ma ono drugorzędne znaczenie i raczej chodzi o to "co w obrębie powtarzania się robi, dostrzega, zmienia" czy "co nowego pojawia się gdy ..."

Co z tego, że cytujesz mi KALA ? Jesteś zaawansowanym technologicznie czytnikiem skryptów z huny? tubą do powtarzania mnemotechnicznych stwierdzeń? fajnie, podoba mi się :) Masz jakieś funkcje dodatkowe obok cytowania ?


Eli
JoLa*   08-02-2012 - 14:58

"A z tymi porównaniami - to jest sprawa, o której myślałam już jakiś czas- z jednej strony używając metafory można pieknie coś oddać, z drugiej można z nią popłynąć tak daleko, że się zapomni z jakiego portu się wypłynęło i się robi taka żonglerka językowa, że hoho :d"

Masz rację :) Jak czytam miska, to muszę robić to kilka razy, żeby skumać plus minus o co może mu chodzić. Nie jest to najwygodniejsza forma dyskusji, a jak wymieniam z nim swoje poglądy podobnym językiem, to czuję się jakbyśmy jechali na przyczepie otwartej ciężarówki, po strasznych wertepach, strasznie trzęsie i mocno się kurzy, ale jest wesoło, a jakie widoki !:)) :)))


Misiek
JoLa*   08-02-2012 - 15:16

"Kiedyś byliśmy rozproszeni, wszędzie i nigdzie, a teraz jest ten jedyny niepowtarzalny moment kiedy jesteśmy całością i możemy kontaktować się z innymi całościami. To tworzy większy i pełniejszy układ w którym całość i części ulegają przekształceniu".

=======

Nie "kiedy jesteśmy "całością , ale kiedy mamy szansę stać się całością . A ile znasz ludzi, którzy mają świadomy kontakt ze swoimi ciałami subtelnymi , ze swoimi jaźniami? A co to za całość jak nie czuje się niczego poza fizycznym ciałem?

A nad tą jajecznicą nie należy płakać, ani jej zjadać :))))

To nie jest nasz posiłek, tylko nasze części , niezamienne i niezastąpione. Trzeba się pozbierać , oczyścić i przypomnieć sobie kim się jest. Zrobienie czegoś nowego jest niemożliwe, bo to już nie będę ja.


Deus ex machina ? :)
misiek   08-02-2012 - 16:13

Ja jako maszyna do złożenia z mechanicznych części i ożywienia całości ?

Korci mnie, żeby dopytać: Jakiego rodzaju to maszyna? Co by zrobiła taka ożywiona maszyna ? W jaki sposób można by ją ożywić? A co by było, gdyby jakąś jedną z wielu części podmienić? Przy ilu częściach wymienionych to by nie była ta maszyna a inna ?

W tą stronę sam bym szedł ze sprawdzaniem jak zbudowany jest mój świat wewnętrzny Ciała subtelne dla mnie to taka próba wątła przelania idei na konkretne formy.. - niewiele z tego wynika :)

Nie znam ludzi pozbawionych kontaktu z jakimikolwiek swoimi ciałami czy jaźniami, no chyba że umarli - ale tych ZNAŁEM i wspominam, a nie znam.

I nie sądzę, żeby potrzebowali takowego kontaktu tj jest to dokładnie taka sama UR jak całej reszty, a nierzadko podszyta dużo większą dawką FUDSów.

Za to wartość dodaną ma ewentualnie mobilność, umiejętność spostrzegania różnych wariantów, idei, wnikania w nie i wybierania tych zgodnie z którymi warto przeżywać. Tylko to jest wartość dodana, a nie niezbędna ... w jakimś stopniu jest udziałem wszystkich i nie musi być rozwijana celowo, za to jest użyteczna i wydaje się, że "duch się budzi" - we właściwym, wybranym przez siebie momencie i właściwym dla danej osoby sposobie.

Czytam w twoim

"A co to za całość jak nie czuje się niczego poza fizycznym ciałem? " jakiś olbrzymi zarzut względem ciała za nieczułość i separację względem owego "ciała". Ciało wystarczy, jest wystarczająco ożywione jeśli się go trzymać i ma aż nadmiar odczuć, wrażeń i bodźców. Bleblając metamfizycznie to można powiedzieć, że jak masz d.. na właściwym miejscu i jesteś ciałem, to jest właśnie całość. Cały wszechświat jest w tym momencie obecny i samoświadomy.

Ja bym bardzo chciał, żeby ludzie BYLI CIAŁAMI. Ciała są żywe, idee martwe. A to z dziwnymi zniekształconymi utożsamieniami się są problemy ;)


Misiek, podpisuję się obiema ręcyma
dupcia   08-02-2012 - 16:27

i do tego własnyma, jakem ja z krwi i kości :)

Nie czuję potrzeby komunikowania się z żadnymi ciałami subtelnymi. Jedyna potrzeba komunikacji to z ludźmi. Po to tu, na forum hunowym min jestem, żeby poczytać jak żyją inni ludzie, zainspirować siebie, dowiedzieć się czegoś nowego lub utwierdzić w swoich przekonaniach.


Jola - rozumienie miśka:)
misiek   08-02-2012 - 17:02

"Jak czytam miska, to muszę robić to kilka razy, żeby skumać plus minus o co może mu chodzić."

O nic!:-) Resistance is futile.

Mnie się kuma plus minus, gdzieś tam w trawie słyszałem, że coś piszczy... tak, nie, nie wiem, jesteś głupi, jest zupełnie inaczej, wszystkie odpowiedzi są równo dopuszczalne :)

W wersji yntelektualnej pomaga zapytanie o wyjaśnienie albo samodzielne powoływanie się na źródła swojej wiedzy czy opinii, tj. bycie możliwie precyzyjnym językowo - wtedy też ważę słowa, ale dalej pierwszy rzucę kamieniem :P

"to czuję się jakbyśmy jechali na przyczepie otwartej ciężarówki, po strasznych wertepach, strasznie trzęsie i mocno się kurzy, ale jest wesoło, a jakie widoki !:)) :))"

Ot, dokładnie o to chodzi! Tam w lewo góry widać:)


:)
JoLa*   08-02-2012 - 18:42

Metafory zaprowadziły każdego z nas w swoje ulubione miejsce i każdy widzi to co chce. :)

A co do "zrozumienia miśka", czy kogokolwiek innego, to wychodzę z założenia, że jak czegoś nie kumam, to pewnie nie jest mi to do niczego potrzebne i zazwyczaj odpuszczam.

Wersja yntelektualna :)) nie różni się wiele od wersji standard, jest równie zawiła, czytałam już parę objaśnień do objaśnień i to dalej są wertepy jak dla mnie :)

"Ja bym bardzo chciał, żeby ludzie BYLI CIAŁAMI. ..."

Niech sobie każdy będzie czym chce, komuś to wystarcza, a komuś nie. Ja tu nie widzę żadnego problemu :)


Czarodziejka   08-02-2012 - 19:47

A ja rozumiem Was wszystkich (tylko nie wiem o co chodzi miśkowi, hehe) i dla mnie wasze wizje poza jakimiś tam pierdołami wcale sobie nie przeczą.

A dla mnie Bóg to energia wszechświata na którą i ja się składam. Dlatego pozostając indywidualnością składam się na całość i jestem połączona z całym wszechświatem. I dlatego będąc (jak to nazwaliście) w separacji - ja bym to nazwała pozostając indywidualnością- jestem jednak podłączona do Źródła i mogę z tego skorzystać jeśli uznam za stosowne.

I dla mnie każde roztrwanianie energii (jak nazwała JoLa różne wierzenia, modlitwy, walki , przysięgi , misje, oświecenia) jest doświadczeniem, czyli przetwarzaniem energii. Uważam że właśnie po to jest energia aby jej używać, tj. doświadczać na różne sposoby.

Zgadzam się też z wizją świata deMar'a:) - racjonalisty:) a ja... przypomnę - nie mam zamiaru zrywać z kk i dodatkowo wierzę w przeróżne światy:) Tylko że dla mnie, no właśnie... wszystkie różnice pomiędzy ludźmi, ich wizjami, wierzeniami, przekonaniami to liczniki. Uważam że mianownik (przeróżnie nazywany przez ludzi na tej ziemi) to milość=energia=Bóg.


Tur Tur Szur Szur
misiek   08-02-2012 - 22:13

"to dalej są wertepy jak dla mnie :)"

Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo.

"Ja bym bardzo chciał, żeby ludzie BYLI CIAŁAMI. ..."

"Niech sobie każdy będzie czym chce, komuś to wystarcza, a komuś nie. Ja tu nie widzę żadnego problemu :)"

Problemu nie ma. Są zjawiska ;) I dobre życzenia. Być ciałem jest całkiem ok, a nawet rewelacyjnie.

Nie odczuciem - a ciałem, które tych odczuć doznaje.

Nie emocją - a ciałem, które przetwarza te emocje.

Nie przekonaniem - a ciałem, które czasem ma myśli o czymś.

Nie grupą - a ciałem, które uczestniczy w życiu grupy

Nie zachowaniem - a ciałem, które jakoś się zachowuje.

Nie bezcielesnym duchem - a ciałem, które jest w stanie doświadczać i wytwarzać "bycie jak wieczny bezcielesny duch"

Nie energią - a ciałem, które energię czymkolwiek jest przetwarza w cud.

Nie snem - a ciałem, które jest zdolne do śnienia i fantazjowania.

CIAŁEM ! Dajcie ciała! :-)


Czarodziejko
misiek   08-02-2012 - 22:20

Pewnie, że nie przeczą :)

Ale stwierdzenie to wszystko jedno i to samo sprawia, że nie ma o czym dyskutować, oraz jest też takim postulatem konwersacyjnym pt "niezależnie co gadacie to ja się z wami zgadzam, a wy ze mną".

Prawie czasem czyni różnicę:P Na tej różnicy można się czegoś nauczyć.

Aż mi się przypomniało:

- Co może być gorszego od kamyczka w bucie?

- Ziarenko piasku w prezerwatywie.


Streszczę:
misiek   08-02-2012 - 22:31

Czy to nie dziwne tak się modlić?

Kocham cię ciało, ale nie na tyle by być tobą, być ciałem jest takie straszne i bolesne wolę być duchem tworzącym wszystko, niż tą brudną materią, co je i sra..

Kocham cię duchu i cenię twoją mądrość, ale jeśli jestem tutaj, to za karę, nie będę ciałem w którym ciebie najwięcej, ale będę wszystkim innym

Nie żyję jak chcę i świat mi się nie podoba, a zatem będę wszechmocnym duchem i energią.

Krytykuję świat dookoła, a zatem jestem bogiem i miłością poza tym światem.

Gdybym nie wierzył w ciebie duchu, to świat ten byłby bez sensu, bo jeśli jest w tym sens to ja go nie widzę, więc wierzę w ciebie. Gdzieś jakiś sens musi być.

Dla mnie to trochę szalone ;)


Sreszczenie ? Ale czego?
JoLa*   09-02-2012 - 15:37

"Misiek opamiętaj się " deMar - propozycja cytatu na pierwszą stronę :)))))

Jak przeczytałam jeszcze raz Twoje odpowiedzi i Twoje "streszczenie", to zrozumiałam dlaczego tak trudno jest Cię zrozumieć . Otóż masz w głowie całą masę różnych swoich własnych przemyśleń i część piszesz na blogu , wtedy jest OK , ale gorzej jak wkładasz je w dyskusję, tak jak teraz i jeszcze nazywasz to "streszczeniem " tego co ktoś napisał, bo te przemyślenia nijak mają się do poruszanego tematu, ale Tobie to w niczym nie przeszkadza i piszesz po prostu swoje.

"Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo." - a ten cytat jest już stary i mocno wyświechtany, to jeden z tych, który jest często używany, ale jest bez sensu, taki sobie zapychacz ...

Przejdźmy więc do konkretów.

Ja piszę o scalaniu się mojej osobowości, czyli mojego ciała, które już dobrze znam i w pełni akceptuję, z moją duszą , którą dopiero poznaję i nie mam w stosunku do niej żadnych oczekiwań i moją WJ , z którą zaledwie kilka razy udało mi się połączyć , ale zaowocowało to paroma ważnymi zmianami w moim życiu , to wszystko robię nie przestając być we własnym ciele i nie przestając go cenić, po prostu wiem, ze prócz niego mam coś więcej i staram się to wszystko połączyć. Nigdzie nie napisałam, że liczy się tylko energia, że ciało jest be, itd...nie odrzucam jednego na korzyść czegoś innego , nie wybieram , tylko łączę ..

Tak samo jak w temacie kasy, akceptuję to co jest, mając jednocześnie ochotę na więcej , otwierając się na więcej . To co Ty napisałeś nijak do tego nie pasuje , to nie jest podsumowanie moich przemyśleń, Tylko tego co Ty widzisz, a to nie to samo, zdecydowanie NIE :)

Misiek "streszcza" i wychodzi mu, że nie kocham nie akceptuję swojego ciała, chcę być wszystkim tylko nie nim, chcę ubóstwiać mojego ducha i modlić się do niego i jeszcze wszystko co jest dookoła mi się nie podoba...wyssałeś to z własnego palca :)))

Podobny tok rozumowania ma pijany facet , który wraca do domu i żąda obiady, żona mówi :

- kochanie , jest rano, jeszcze nie czas na obiad . ...

a mąż podsumowuje:

- no tak wmawia mi, że jestem idiotą i nie wiem jaka jest pora dnia,już mnie nie kocha i na pewno sama ma kochanka, znudziło jej się już nasze małżeństwo , co za głupia baba ...i nic nie jest w stanie przekonać go do tego, że nic z tego nie miała na myśli......mówiąc , że jest rano i jeszcze nie ma obiadu. On i tak wie lepiej :))

Piszesz, że "dla Ciebie jest to szalone" :), zgadzam się z Tobą , tylko to wyszło z Twojej głowy, a nie z mojej :))

:))


Oczywiście, że moja głowa ;)
misiek   09-02-2012 - 16:08

Czy to nie na tym polega? Ty piszesz, z mojej głowy wychodzi odpowiedź. Ja piszę, z twojej głowy pochodzi odpowiedź. I mamy sprzężenie zwrotne zwane komunikacją ? :-) (ja mam skutek uboczny pt inspirację, godam z boginiami, mogę sobie pomamrotać ;P)

Streszczenie-podsumowanie mojego stanowiska w tej dyskusji. Poglądu na ten moment wynikłego w reakcji na to co czytam.

A ja czytam, że piszesz o ciele i duszy jako o odrebnych przedmiotach ! Ta metafora "przedmiotu" ma wady i zalety, przede wszystkim wprowadza mocne ograniczenia: przedmiot jest ograniczony formą, czasem, przestrzenią, o funkcjonalności nie wspominając.

MA też niewątpliwą zaletę w postaci takiej emocjonalnej namacalności.

Tylko czy naprawdę myślisz, że twoje ja, osobowość czy dusza jest niczym części silnika: tu zaworek, tam śrubka ? ktoś może ci coś zabrać, a gdzieś indziej coś innego może się zawieruszyć ?

Nie powiem, ale kilka razy czytając twoje wpisy przypomniał mi się Leszek Ż, tj. miałem ochotę znaleść go na fejsie i nawsadzać za całokształt twórczości i dobre chęci, którymi piekło jest wybrukowane;) Ale nie jest jedyny rozpowszechniający takie treści, więc powstrzymałem niecne żądze wyrównywania rachunków metodą znalezienia winowajcy i spytania: coś ty facet narobił, odreaguj to sobie! ;)


JoLa*   09-02-2012 - 16:31

Metafora, to metafora i nie w tym rzecz, żeby doszukiwać się tu jakichś analogi. To jest tak samo sensowne, jak Twoje różowe aniołki i wszystko inne.

A ponieważ jak sam zauważyłeś jest to TWOJA reakcja na to co czytasz, to czyj to jest problem ?:))

O Leszku Ż. nie pogadamy, bo nie przeczytałam nic z jego twórczości, kiedyś nawet chciałam, ale coś mnie zdecydowanie od tego odpychało i dałam sobie spokój. Może dlatego, że nie jestem zwolennikiem żadnych hipnoz itp...spraw, a to chyba jego domena? No sama nie wiem, ale jak mi coś nie leży, to nie nalegam. :)


Nie odpowiedziałaś na pytanie:
misiek   09-02-2012 - 16:38

1.Tylko czy naprawdę myślisz, że twoje ja, osobowość czy dusza jest niczym części silnika: tu zaworek, tam śrubka ? ktoś może ci coś zabrać, a gdzieś indziej coś innego może się zawieruszyć ?

"Metafora, to metafora i nie w tym rzecz, żeby doszukiwać się tu jakichś analogi. To jest tak samo sensowne, jak Twoje różowe aniołki i wszystko inne. "

:) Aniołki były przykładem na absurdalne idee, naładowane emocjonalnie wytrychy - bez treści.

2. Dodatkowe:To skąd ci się wzieło ? "Zbieram swoje energie roztrwonione prze wieki na różne wierzenia, modlitwy, walki , przysięgi , misje, oświecenia ... itp.....różne bzdurki, które służą właśnie do wyłudzania energii. ".

To żądłologia stosowana :-)


JoLa*   09-02-2012 - 18:11

1 ) To Ty zacząłeś o maszynach i częściach zamiennych. Ja niczego takiego nie napisałam.

2)Energia podąża za uwagą. W naszym obecnym życiu, dzieje się wiele ważnych dla nas rzeczy, które mocno zasilamy. A co zasilamy najmocniej, jak nie : wierzenia , modlitwy, walki, przysięgi , misje itp...? I zawsze to robiliśmy.

Energia, którą dziś ulokuję w weźmy na ten przykład, wojnę z sąsiadem o miedzę , może utknąć w tym na bardzo długo. konsekwencje tego mogą być takie, że relacje z tym człowiekiem będą już zawsze do bani, no i w tym zdarzeniu zamknę /zostawię ...część swoich energii, przez co stanę się uboższa i jeszcze przy okazji zrobię sobie tym uszczerbkiem wejścia na różnego rodzaju ataki. Ta zostawiona energia, będzie przyczyną stale powtarzających się problemów w moim życiu.

Na przestrzeni wieków , takich zdarzeń było niezliczona ilość, oczywiście nie do wszystkich jestem w stanie dotrzeć . Ale czasami rozwiązanie jednego problemu , uwalnia wiele innych, które na tej bazie powstały.

"Zbieram swoje energie", to nie znaczy, że skręcam się z części mechanicznych jak samochód, tylko znaczy to, że staram się dotrzeć do wydarzenia , które zapoczątkowało cały szereg niekorzystnych dla mnie wydarzeń , wycofuję stamtąd swoje energie, uświadamiam sobie, swoją słabość, czy co tam było tego powodem i " łatam " w ten sposób energetyczną dziurę w swoich ciałach subtelnych, których to zdarzenie dotyczyło. To takie moje Hooponopono :)

Dobrze jest więc zasilać to co nam służy, co nam sprzyja. Jeśli kiedyś tam w swojej nieświadomości , zasilałam coś co teraz procentuje negatywnie , to wracam tam moją obecną świadomością i wycofuję stamtąd moje energie, uświadamiając sobie jednocześnie swój błąd. Nie robię tego w żadnej hipnozie, nikt mi w tym nie pomaga, robię to sama i jak najbardziej świadomie, wykorzystując do tego swoje kochane ciało i swój własny umysł. :)


Mea culpa:)
misiek   09-02-2012 - 22:54

maszyna jako obiekt - moja metafora, gazeta twoja,

"rozlecieliśmy się jak gazeta podarta na strzępy. "

aczkolwiek wydaje mi się, że rozwijałem dalej twoje

"tylko nasze części , niezamienne i niezastąpione. Trzeba się pozbierać , oczyścić i przypomnieć sobie kim się jest."

Gdzie części mają ten mechaniczny wydźwięk.

Kłócił się nie będę, bo motyw jajecznicy, w tym porannej od dawien dawna zaburza męską świadomość ;P

Myślałaś o tym, żeby w ramach tego badania sprawdzać zmiany w teraźniejszości i potencjalnych przyszłościach ?

To dobry motyw na uzupełnienie cofania się w czasie, sprawdzać: Przeszłość, Teraźniejszość, Przyszłość...


Co zasilamy ?
misiek   10-02-2012 - 08:24

"A co zasilamy najmocniej, jak nie : wierzenia , modlitwy, walki, przysięgi , misje itp...? I zawsze to robiliśmy. "

To dziwne założenia :-)

Choćby ze względu na słówko "zawsze". W większości przypadków na taką mieszankę dziwnych wewnętrznych spraw ludzie poświęcali mniej niż 0,00001 promili własnego czasu.

Zasilamy najmocniej ciało, szczęście-wartości, rzeczywistość - i jesteśmy zasilani przez nią ... dziwne FUDSY to raczej interferencje, skutek oporu, nieumiejętność poradzenia sobie z intensywnością wrażeń/doświadczeń.

"no i w tym zdarzeniu zamknę /zostawię ...część swoich energii, przez co stanę się uboższa i jeszcze przy okazji zrobię sobie tym uszczerbkiem wejścia na różnego rodzaju ataki. Ta zostawiona energia, będzie przyczyną stale powtarzających się problemów w moim życiu. "

Czyli energie są niczym woda - można rozchlapać, można wyparować i zostaniemy z niczym ? Głodna kosmiczna krowa może przyjść i wypić ?:)

Kto miałby cię atakować? Taka ważna jesteś, że pół świata poluje? Czy też taka smaczna, że wszędzie chcą zjeść ? Świat to taka podstępna najeżona bestia ? :)

Niektóre problemy w życiu się powtarzają np. rachunki, inne to sprawy do załatwienia(usiąść z sąsiadem, wziąć papier, powiedzieć panie: cofasz się pan o pół metra, ja o pół metra, a ten metr będzie miedzy/zobaczymy co z papierów wyniknie, co sąd poradzi), jeszcze inne wynikają z TKWIENIA W PRZESZŁOŚCI, ciągłego powracania do niej zamiast uczenia się, co z reguły powoduje infantylne zachowania/doświadczenia z naszej strony.

"Na przestrzeni wieków , takich zdarzeń było niezliczona ilość, oczywiście nie do wszystkich jestem w stanie dotrzeć . Ale czasami rozwiązanie jednego problemu , uwalnia wiele innych, które na tej bazie powstały. "

A co jeśli czas biegnie wstecz i dlatego widzimy przeszłość?:)

W takich warunkach to założenie o niezliczonej ilości problematycznych zdarzeń to oczekiwanie problemów w tym co przed nami :>

"Nie robię tego w żadnej hipnozie"

Tu się mylisz, skupienie na wewnętrznym świecie - to trans. Założenia i oczekiwania, narracja tworzy w tych warunkach wewnętrzne doświadczenia.


paradoks wiary
dupcia   10-02-2012 - 13:47

Wydaje im mniej kontrolujemy nasze życie tym bardziej mamy skłonności do tworzenia, mnożenia bliżej nieokreślonych bytów o tajemniczych mocach.

Chcemy żeby nasze życie było przewidywalne, bezpieczne. Stąd nasze upodobanie do porządku, dzielenie na kawałki, nazywanie, szufladkowanie rzeczywistości. Stąd też różne wierzenia, systemy, religie, także huna. Tak naprawdę mamy ograniczone możliwości i nigdy nie ma gwarancji, że podjęliśmy słuszną decyzję. Kontrola nad życiem oznacza mniej więcej podejmowanie decyzji, z których w konsekwencji jesteśmy zadowoleni.

Paradoksalnie im osoba mniej wierząca tym bardziej wierząca.


Yep! :)
misiek   10-02-2012 - 14:12

Aczkolwiek ja bym to sformułował: im osoba bardziej ufna, tym mniej wierząca.

Z jednej strony te etykietki są z szuflandii tj. stanowią bufory emocjonalne, przerzucające losowo pomiędzy odczuwaniem i samousprawiedliwianiem a wygodnymi koncepcjami społecznymi

Chcemy w nie wierzyć, bo oddzielają od FUDSÓW fear - strachu (niepewności poznawczej, mglistego zagrożenia,powinni wszyscy robić x y z), unhappiness - nieszczęśliwości (czy to co robię ma sens? ja już mam dosyć), doubsts (może mają rację i nie powinienem), stresu(zmiana koncepcji jest stresująca i organicznie wymaga nadwyżki energetycznej, nieznane bodźce to zagrożenie)

Z drugiej są z narzędziowni. Dzięki nim możemy znajdować rozwiązania, czasami tylko nie wiemy jak rozwiązania na jedne problemy generują większe. I koncepcja pod tytułem "bóg" w jednym momencie może wyjaśniać świat i dostarczać poczucia wspólnoty, a w drugim służyć do usprawiedliwienia największej głupoty.

Poczucie kontroli, choć złudne jest nam w pewnym sensie niezbędne do normalnego funkcjonowania (głównie społecznego,ale fizjologicznie) z drugiej jest właśnie złudne: nie kontrolujemy najmniejszej myśli.

Z jeszcze innej strony to wszystko jest kontekstowe: akceptacja aksjomatów matematyki sprawia, że możemy skontrolować zadanie. Możemy sprawdzić czy coś jest lub nie ma - przy akceptacji swojego postrzegania zmysłowego.

W ogólności "Mamy wpływ na wszystko, a kontrolę nad niczym" - wpływamy nawet na słońce i gwiazdy ;)

Btw. Teza "Kontrola nad życiem oznacza mniej więcej podejmowanie decyzji, z których w konsekwencji jesteśmy zadowoleni.

Paradoksalnie im osoba mniej wierząca tym bardziej wierząca. " niestety jest odzwierciedleniem też myślenia religijnego: powierzenie życia komuś lub czemuś z założeniem, że to szczęście to też brak kontroli generujący szczęście.

BRZYTWA OCKHAMA - nie mnożyć bytów ponad miarę, była orginalne dowodem istnienia boga.

Stąd też moja "poprawka" w drugą stronę: im osoba bardziej ufna, tym mniej wierząca.

Z założeniem właśnie, że to zaufanie pozwala na niepewność poznawczą, przezwyciężanie stresów, z definicji wątpliwości i nieszczęśliwości - omijanie definicji na nich opartych, oraz traktowanie idei jako roboczych hipotez: nie wiemy, nie znamy, niewiele da się udowodnić bez autorytarnych założeń, ale mamy zdolność formułowania przypuszczeń i działania na ich podsttawie.

A nasz układ nerwowy czy dusza/duch jest w stanie te definicje wcielać w życie tj dokonywać zniekształceń percepcji zgodnie z nimi. I to się dzieje od najmłodszych lat: MARCHEWKA PROSTO OD SUPERMENA, ZAPEWNIAJĄCA RENTGENOWSKIE SPOJRZENIE smakuje lepiej niż "Masz to zjeść, mama mówi, że warzywa są zdrowe" :)


misiek
JoLa*   10-02-2012 - 17:32

"tylko nasze części , niezamienne i niezastąpione. Trzeba się pozbierać , oczyścić i przypomnieć sobie kim się jest."

Gdzie części mają ten mechaniczny wydźwięk.

---------------

Może dla Ciebie , może dla większości facetów ?

Facet jest jednak na prawdę trochę inny niż kobieta i inaczej myśli i rozumuje:))))...http://demotywatory.pl/3685637/Mezczyzni

Misiek, części mogą być różne np. są :

- części ciała

- części wiadomości

- części świadomości

- części filmu

- części książki

- części jako fragmenty, strzępy, urywki ....

- części mowy

- można rozłożyć problem na części pierwsze

- można rozłożyć zdanie na części

niemal wszystko można rozłożyć na części, ale Tobie jako dominujące skojarzenie, wskoczyły części mechaniczne i do tego sprowadzasz cały tok mojego rozumowania.

*****

"Gazeta rozsypana na strzępy", to nie tylko kartki papieru, ale i informacje na nim zapisane, czyjeś myśli, czyjaś energia

*****

"Myślałaś o tym, żeby w ramach tego badania sprawdzać zmiany w teraźniejszości i potencjalnych przyszłościach ? "

-------------

Badam przeszłość i teraźniejszość.

*****

"A co zasilamy najmocniej, jak nie : wierzenia , modlitwy, walki, przysięgi , misje itp...? I zawsze to robiliśmy. "

To dziwne założenia :-)

Choćby ze względu na słówko "zawsze". W większości przypadków na taką mieszankę dziwnych wewnętrznych spraw ludzie poświęcali mniej niż 0,00001 promili własnego czasu."

------

"Zawsze"- jako coś powtarzalnego, czyli robimy to w tym życiu , robiliśmy w poprzednim i jeszcze wcześniejszym i tak było od zawsze, a nie że robimy to nieprzerwanie... 24godziny na dobę ...

Tu nie chodzi o czas, ale o moc zasilania i emocje jakie temu towarzyszą. Jeden porządny krótki wk...rw , potrafi wygenerować zdecydowanie więcej energii, niż oglądanie TV przez cały dzień, mycie się , sprzątanie itp...zajęcia.

Gorąca modlitwa w chwili zagrożenia podobnie, zianie nienawiścią do kogoś, idem ... takie zdarzenia odciskają trwałe piętno w naszej "gospodarce energetycznej", rodzą się wtedy błędne przekonania i są zasilane przez kolejne wcielenia.

******

Co do "rozchlapywania energii " i różnych ataków, to jeszcze raz zachęcam do rzucenia okiem na ten obrazek http://demotywatory.pl/3685637/Mezczyzni

a potem przestawienie się na inny tryb myślenia i może samo się wyjaśni ? :))


Baaby :) W złości zołzy siła ??
misiek   10-02-2012 - 18:36

Wiem, że części mogą być różne, dlatego mea culpa poszła.

Choć zupełnie w swym męskim podejściu nie rozumiem:

"części zamienne, zastępcze, do pozbierania i oczyszczenia"

nie narzucają metafory maszyny. Ale to ta moja męska logika pt.

Jeśli mowa o nie-X, to jest X w równaniu...

"Tu nie chodzi o czas, ale o moc zasilania i emocje jakie temu towarzyszą. Jeden porządny krótki wk...rw , potrafi wygenerować zdecydowanie więcej energii, niż oglądanie TV przez cały dzień, mycie się , sprzątanie itp...zajęcia."

No to dla mnie mylisz kilka rzeczy "odczucia" "emocjonalne zachowania" "mobilizację do działania" i energię.

Wkrw daje tylko poczucie energii, bo cało przygotowuje się do silnej i intensywnej reakcji. Przekształcenie jednej energii w drugą - bezpowrotne ! :)

Nie jest to jakakolwiek duża duchowa emisja;) Wprost przeciwnie:przełączenie się w tryb przetrwania.

Dlatego też nie protestuję przeciwko praktykom odzyskiwania energii -> bo jeśli w relaksie wracasz do wspomnienia, to odłączasz odrobinę ten mechanizm "wejścia w tryb przetrwania" i czasami być może wzmacniasz korę wyższa, czynisz dany region pamięci dostępnym nowemu uczeniu się oraz pobudzasz tą pamięć dziecięcego ciała z jego gospodarką hormonalną;)) Jedyny minus to jest taki, że regresja wpędza nas w regresję(:)), włącznie z poszukiwaniem połączenia z tatusiem i mamusią ("Wyższe Ja ").

Gorąca modlitwa w chwili zagrożenia ma ten sens, że po adrenalinie idą endorfiny, środki przeciwbólowe ale i wzmacniające pamięć- informacja jest mocniej kodowana. Taka strategia przetrwania gatunku: Jak ktoś ucieknie przed tygrysem, lepiej żeby zapamiętał lekcję "widzisz tygrysa - uciekaj". To kodowanie może być na tyle silne, że jego struktura bezpośrednio i pośrednio pojawia się w innych kontekstach(np. snach, czy narzucających się wizjach, kompulsywnych zachowaniach).

Pprzypominanie sobie o tym co ważne w chwilach zagrożenia/krytycznych/liminalnch ma taki mnemotechniczny sens, http://pl.wikipedia.org/wiki/Austin_Osman_Spare

i naśladowcy poszli częściowo w tą stronę.

Ale nie jest to wyznacznik duchowej energii: ta to raczej motywacyjny aspekt twojego zaufania do świata, decyzji które podejmujesz i idei. W skrócie i dużym uproszczeniu "idee mają moc" np. idea, że coś straciłaś czy możesz stracić sadza cię w poszukiwanie "utraconej energii".

Tu się odnoszę do many: mana to nie tylko bioenergia, to SIŁA WPŁYWU.

Złość nie ma wielkiej siły wpływu, jak się złościsz nadmiernie, to prędzej zaciukasz kogoś i ciebie w odwecie zaciukają ciupażką.

Mizerny to to wpływ..

Ta siła przypisywana złości ma pewną realną podstawę tj. zachowania w chwilach złości są wyrazami dominacji: szef ma prawo okazywać złość, pracownik okazujący złość na szefa to niestabilny histeryk.

I dlatego np. złość jest bardziej akceptowana społecznie niż np. strach, bo symbolizuje takową siłę. To też czyni zezłoszczoną kobitę taką straszną dla faceta! Ale to dzieje się w jego głowie, a wy co najwyżej uczycie się zołzić, tęsknić za zołzowatością i mitologizować siłę kobiecego gniewu:)

Tak samo duchowo najpierw na najbardziej podstawowym poziomie (bio)energia jest generowana przez siłę koncentracji, przy jednoczesnej aktywizacji tej części parasympatycznej odpowiedzialnej za samoregulację, relaksację. Nawet gdy poszerzamy realia i rozmawiamy o kalakupua telekinezie -> u nastolatków, jeśli bierzemy pod uwagę trzaskające żarówki, to nie siła złości i niestabilności emocjonalnej.

Ale ta reakcja następująca po złości, samoregulacyjna funkcja organizmu - połączona z mocną fiksacją na niektórych treściach(np. sprzeciwie).

Nie złość :))) Wyraz bezsilności nie doda siły, ani jej nie wygeneruje..

może przełączyć organizm z trybu standby tj skłonić do podjęcia decyzji o działaniu i skupieniu na nim uwagi, ale nie generuje energii.

Ps. Dopóki tutaj jesteśmy w 3D to będąc szczerym NIE MAMY ŻADNEJ WŁASNEJ ENERGII, wszystko jest pożyczone ;) A zwykle prowadzimy kreatywną księgowość :P


cd...
JoLa*   10-02-2012 - 19:15
No dobrze, nie mogę wyjść z domu, bo okolicę sparaliżowało białe szaleństwo, więc odpowiem jeszcze na to: "A co jeśli czas biegnie wstecz i dlatego widzimy przeszłość?:) W takich warunkach to założenie o niezliczonej ilości problematycznych zdarzeń to oczekiwanie problemów w tym co przed nami :>" -------- Nic podobnego. Przede wszystkim nikt tu niczego na siłę nie szuka i nie kreuje, niczego nie oczekuje !:) Jeśli czegoś szukam, to tylko dlatego, że teraz w tym momencie zmaterializował mi się jakiś problem. Dziś na tym forum kilka osób szuka rozwiązania swoich problemów finansowych, w relacjach z najbliższymi , miłośnych itd. To nie jest bynajmniej szukanie dziury w całym,ani żadne oczekiwanie problemów , tylko fakty, coś co już teraz jest , coś z czym teraz sobie nie radzimy . Wybiegamy więc poza to wydarzenie, poszerzamy krąg poszukiwań przyczyny ZAISTNIAŁEJ OBECNIE sytuacji i >>. np..<< znajdujemy wydarzenie, przypominamy sobie coś, co mogło być zarodkiem do obecnych zdarzeń, kłopotów itd... kiedyś tam, to zdarzenie było dla nas OK, ale dziś z obecną świadomością dostrzegamy różnicę w naszym rozumowaniu i uświadamiamy sobie, że tamto należy zmienić, naprawić , uzdrowić . ...bez względu na to, czy uzdrawiamy zdarzenie z przeszłości, czy przyszłości, robimy dobrze, bo coś naprawiamy, korzystając przy tym z energii miłości, a wyznacznikiem tego, takim papierkiem lakmusowym, jest zaistniała korzystna zmiana w naszym obecnym życiu. Człowiek ma to do siebie, że jak jest zdrowy, szczęśliwy, bogaty i zakochany , to raczej nie zapycha sobie głowy problemami. Stąd wziął się nawet zarzut, że "bogaty nie zrozumie biednego", że "zdrowy nie zrozumie chorego" itd... mając 20 lat rozmowa o emeryturze, śmierci, starzeniu się ... jest abstrakcją . To nie leży w ludzkiej naturze . Badając swoje problemy, które do tej pory mi się przytrafiły,natrafiłam na obrazy z mojego życia, które były do naprawienia, to nie ważne dla mnie, czy Ty nazwiesz to przyszłością, czy przeszłością, dla mnie ważne jest, że uzdrawiając je, uzdrowiłam to, co nie było zdrowe w moim obecnym teraźniejszym życiu. Ta metoda okazała się skuteczna i to jest dla mnie najważniejsze. :)
A co jeśli ?
misiek   10-02-2012 - 22:06

Przyczyną jest zdarzenie losowe lub nie ma przyczyny.

??

Nie neguję takiej retrospekcji, lubię znać ograniczenia narzędzi których używam, kontekst do ich zastosowania.

http://www.huna.net.pl/name-News-article-sid-278.html

"Człowiek ma to do siebie, że jak jest zdrowy, szczęśliwy, bogaty i zakochany , to raczej nie zapycha sobie głowy problemami."

Zgodzę się tylko z zakochaniem, bo to hormonalny haj. Większość ludzi zdrowych szczęśliwych, czyli z zewnątrz - ZAPYCHA SOBIE głowę problemami, żyje nimi, z nimi i pomimo nich.

Między 10 a 20 lat rozmowa o emeryturze, śmierci, starzeniu się - myślenie i rozmowa nie jest abstrakcją, a zdarza się bardzo często, ba przeżywa się je intensywnej, bo nie ma doświadczenia steranego życiem człeka. Oczywiście zdolność zrozumienia w tym wieku, bez doświadczenia lat na karku owych doświadczeń owych lat jest bardzo złudna i nie dzieje się w kontekście planowania zajęć po emeryturze(ludzie tak długo nie żyją;)). To ze starszej perspektywy nie pamięta się tych rozważań i przeżyć,bo nie dotyczyły nas bezpośrednio, a pamięć w dodatku jest zależna od stanu..

Starsi widzą w młodzieży idiotów..którymi sami byli ;)


JoLa*   10-02-2012 - 22:27

1 )"A co jeśli ?

Przyczyną jest zdarzenie losowe lub nie ma przyczyny."

Moim zdaniem , takie nie istnieją. Każde "losowe " zdarzenie ma swoją przyczynę, a że jest ona ukryta głębiej niż sięga nasz wzrok, ludzie nazywają to "przypadkiem losowym".

2) tę nie zdolność zrozumienia itd...itd....itd...- o której piszesz TY, ja nazwałam - abstrakcją.


:)
misiek   10-02-2012 - 22:45

1. Niestety zjawiska losowe istnieją...dokładnie to samo można powiedzieć o większości zjawisk po głębokiej analizie (w tym matematycznej) . Do pewnego stopnia im dalej we wszechświat od ludzkiej percepcji tym więcej ;)

Za to pełni jesteśmy złudzeń począwszy od aparatu zewnętrznego:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Kategoria:Z%C5%82udzenie_optyczne

Po wewnętrzne i społeczne:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Lista_b%C5%82%C4%99d%C3%B3w_poznawczych

http://pl.wikipedia.org/wiki/Heurystyki_wydawania_s%C4%85d%C3%B3w

Po polsku błąd, ale to są ang."bias" - zniekształcenia/stronniczości/inklinacje.

2. JA nie przypisuję młodszym wartości złudzenia/abstrakcji/czegoś nierzeczywistego - obie pozycje obserwacyjne "nastolatka" i "starszego" są równo zniekształcone i ubogie.


JoLa*   10-02-2012 - 23:31

Dla Ciebie istnieją, dla mnie nie, a to co wyżej napisałeś i wkleiłeś, niczego nie dowodzi.


A czego miałoby dowodzić ?
misiek   11-02-2012 - 00:00

Chcesz mi powiedzieć, że teleportowałaś się już do innej rzeczywistości? ciało działa inaczej? jak cię naciąć to nie krwawisz? supermoce etc? ;)

qlll...

Zyskałaś boską moc i przedefiniowałaś cały świat dookoła ? Jeszcze lepiej! :)

Rewelacja, poproszę o następną kumulację w totku. Nie upieram się, może być bez kumulacji. Zwykła 6stka.

Bez znajomości kontekstu` i warunków, to ja nie jestem prędki do twierdzenia, że czegoś nie ma tj tezy o nieistnieniu czegoś.


JoLa*   11-02-2012 - 00:35

Nie twierdzę, że miało to czegoś dowodzić i tego nie dowodzi, ale że nie dowodzi niczego.

A całość to kolejna nadinterpretacja.

Starasz się manipulować słowami i wypuszczać w maliny :)

Późno już, kolorowych snów życzę Tobie i wszystkim czytającym , sobie też, pa :))


Mniam maliny
misiek   11-02-2012 - 00:41

Starasz się manipulować słowami i wypuszczać w maliny :)

Oczywiście ! Ale z tą manipulacją się nie męczę, tylko pytam na jakim krzaku kto siedzi :)

Dobranoc. Ja tam piszę jeszcze o wpis o inwokacji i ewokacji ;)


Smacznego :)
JoLa*   11-02-2012 - 12:21

'Oczywiście ! Ale z tą manipulacją się nie męczę, tylko pytam na jakim krzaku kto siedzi :)'

No w to nie wątpię, że nie dość że nie sprawia Ci to przykrości, to jeszcze dobrze się bawisz :)

Ja też nie cierpię:), ale taka dyskusja na dłuższą metę mnie nudzi i nie widzę w niej sensu, strata czasu i energii, sztuka dla sztuki, zabawa w kotka i myszkę ..:))


Zagadka :)
misiek   11-02-2012 - 13:48

Bawię się dobrze. :-)

Zagadka:

Ja piszę swój tekst, i czytam literki na ekranie.

Ty piszesz swój tekst, i czytasz literki na ekranie.

W jaki sposób w takim układzie można się znudzić, nie widzieć sensu, tracić czas i energię, uprawiać sztukę dla sztuki, bawić w kotka i myszkę? :)



Menu
uzdrawianie magiaOstatnio na forum
portal magia
¤ O wdzięczności.
data: 17-05-2012 - 10:49
użytkownik: Słoneczko
¤ Opiszcie swoje kreacje i spełnione modlitwy
data: 17-05-2012 - 10:44
użytkownik: Słoneczko
¤ Ciężka choroba - uzdrowienie
data: 15-05-2012 - 12:55
użytkownik: Eli
¤ nie rozumiem ...
data: 09-05-2012 - 22:28
użytkownik: wilma_flinstone
¤ Niehawajska HUNA
data: 09-05-2012 - 18:47
użytkownik: Lambar
¤ ZŁOTE MYŚLI huna.net.pl
data: 09-05-2012 - 17:37
użytkownik: Ofi
¤ [film] "Czlowiek z Ziemi" - "The Man from Earth" (2007)
data: 09-05-2012 - 11:15
użytkownik: Lambar
¤ Przekaz za pośrednictwem mojego dziecka
data: 08-05-2012 - 18:06
użytkownik: Lambar
¤ Chaos
data: 08-05-2012 - 16:40
użytkownik: JoLa*
¤ cytaty na stronie
data: 08-05-2012 - 06:18
użytkownik: Ofi
¤ Czy na pewno chcemy uzdrowienia?
data: 07-05-2012 - 17:12
użytkownik: Ofi
cudowny portal

uzdrawianie magiaOstatnie komentarze
portal magia
» do Shamanfox
Dodano: 15-03-2012
Autor: fantagira
» Dziwny artykul
Dodano: 19-02-2012
Autor: mata
» Mudry dla Shamanfox i...
Dodano: 19-02-2012
Autor: deMar
» do shamanfox
Dodano: 16-02-2012
Autor: dzidzka
cudowny portal

uzdrawianie magiaLogowanie
portal magia




 


» Problemy z logowaniem?

Jeszcze nie masz konta?
» Zarejestruj się!
cudowny portal

uzdrawianie magiaKto jest online
portal magia
Słoneczko
makata

Obecnie jest 3 gości
i 2 użytkowników online
cudowny portal

uzdrawianie magiaPrzyjaciele
portal magia
Abraham Bank - Prawo przycišgania
cudowny portal

Prawa autorskie do artykułów publikowanych na tej stronie należą do ich twórców.
Huna - Tak wygląda świat jak na niego spoglądasz.