Huna - Uzdrawianie, Ezoteryka
"Cogito, ergo sum - myślę, więc jestem..."
-- Kartezjusz (Rene Descartes)
Moja Huna nie działa, epilog - Lambar
    Strona gotowa do druku  Wyślij artykuł do znajomych  sobota, 30 maja 2009 - 23:35  2359 raz(y) oglądano.


Co jakiś czas nachodzą mnie myśli o poszukiwaniu tego "złotego graala". Tego "duchowego" graala, związanego z wyrażaniem się na naszej planecie, z działaniem, z kreacją oraz związanego z czymś głębszym - z istotą egzystencji. Czyli w skrócie ujmując: jak to jest z przejawem władzy człowieka nad materią oraz skąd pochodzę i po co żyję.
Ot taka widać moja natura, że od czasów nastolatkowych co rusz mam okresy intensywnego drapania się po głowie [jeszcze kilka lat i łysina mnie czeka, a póki co świecę wysokim czołem ;-)].

Po wielu latach doświadczania i rozmyślania wydaje mi się, że w zasadach Huny jest on pięknie, wręcz cudnie wkomponowany (ten mój graal), a to czy jego dostrzeżemy, zależy tylko od nas.
Tak tak, tyle lat czytania, ćwiczeń i rozmyślania w tym temacie narodziło moje dywagacje wokół uwalniania intencji. Czyli to co opisałem w artykule Moja Huna nie działa oraz w dziale forum Projekt dzień.

Mędrcy, którzy sformułowali prawa Huny wykazali się niezwykłą przebiegłością. W prawach tych zawarli nie tylko opis istoty świata, lecz przekazali najpotężniejsze narzędzie manifestacji ludzkiej woli - błogosławieństwo. Jest to trochę skryte, jednak zbierając wszystko w całość, ja tak to właśnie postrzegam.
Skryte to może nieodpowiednie słowo, ponieważ wszystko jest na wyciągnięcie ręki. Jednak to od nas zależy, czy na to coś spojrzymy, czy na tym się skoncentrujemy, aby to coś dostrzec i sięgnąć po nie.

Moje doświadczenia w pełni ukazują moc tej prostej czynności jaką jest podziękowanie, a w powiązaniu z rozmyślaniem od dłuższego już czasu nad uwalnianiem intencji, utwierdzają mnie w tymże mechanizmie kreacji, jakim jest właśnie działanie samej intencji z odpowiednim nastawieniem (nasze odczucia, stan wnętrza).
Oczywiście są to moje doświadczenia, ukazują moc dla mnie. Podążając prawami Huny śmiem twierdzić, że jest to "mój graal". Jednak z uwagi na podobną konstrukcję mojej jaźni oraz ogółu ludzkości, mechanizm ten działa tak samo lub w bardzo zbliżonym stopniu u większości mieszkańców naszej planety.
Przynajmniej tak śmiem twierdzić, jednak warto samemu to przetestować. Nie warto przyjmować czegoś na ślepo, najlepiej jest samemu doświadczyć, wtedy można wydać pełną opinię jak to wygląda z naszej strony.
Można to sprawdzić bardzo szybko, nawet od ręki. Podziękuj proszę teraz czytelniku za coś. Odczuj wdzięczność. Poświęć na to małą chwilę, ponieważ warto. Możesz wyrazić podziękowanie za sprzyjającą pogodę, za pięknie grzejące słońce, za dobrego partnera, za udany dzień, za cokolwiek co sprawia Tobie radość. Napewno znajdziesz coś, za co warto podziękować.
Zrób to proszę. Zamknij oczy i dziękuj. Zatop się w uczuciu wdzięczności. Niech ta wdzięczność ukoi twoje wnętrze.
I jak się czujesz?
A teraz podziękuj za coś, czego teoretycznie masz za mało. Przykładowo (wybierz coś, co teoretycznie tobie brakuje): dziękuję za pewność siebie; dziękuję za radość; dziękuję za dobre samopoczucie; dziękuję za spokój ducha, za klarowny umysł etc.
I jak teraz?
Odczuwasz napływ stanu za który dziękujesz?

Wg mojego postrzegania podziękowanie/błogosławieństwo/stan wdzięczności, można tak rozpisać wg praw Huny:

IKE - świat jest taki, jakim go postrzegasz -> błogosławieństwo podnosi nasze morale, dostrzegamy dobre strony życia, czyli nasz świat jest postrzegany pozytywnie. Przez to nasz świat zaczyna emanować tymi pozytywami. Świat jest jak lustro - odbija to co generujemy w swoim wnętrzu.

KALA - nie istnieją żadne granice, wszyscy jesteśmy połączeni -> tak więc możesz dziękować za wszystko, także za to czego uważasz że nie posiadasz (przedmioty fizyczne jak i stan swojego wnętrza). Warto jeszcze dodać, że dziękując za coś zewnętrznego (osobę czy przedmiot) i tak wzmacniasz siebie, ponieważ wszyscy jesteśmy powiązani, ulepieni z tej samej materii.

MAKIA - energia płynie tam, gdzie koncentrujemy naszą uwagę -> skupiając się w procesie dziękowania na określonych celach, to je wzmacniamy. Dziękujesz za dobrego partnera - takim on się staje, dziękując za dobrobyt - twoja sytuacja układa się pomyślnie w kwestii obfitości (dobrobyt może być nie tylko na planie materialnym, lecz także na tym duchowym, emocjonalnym).

MANAWA - teraz jest chwila działania -> w tej chwili swojego życia można dokonać zmian, każdy moment jest odpowiedni, nie trzeba czekać na odpowiednie warunki. Po prostu dziękuj teraz, nie czekaj na lepszą chwilę, na bardziej sprzyjające warunki. Doskwiera ci brak spokoju? Podziękuj za niego... podziękuj tu i teraz...

ALOHA - kochać oznacza być szczęśliwym z... -> Dziękując wzmacniasz miłość do... No i nie jest ważne czy do samochodu, czy do psa, czy do małżonki, przecież wszystko jest ulepione z tej samej materii/substancji (nie ważne jak to nazwiemy). Można wyrażać uczucie miłości do każdego dostrzegalnego elementu wszechświata.

MANA - cała moc pochodzi z wnętrza -> Nie musimy szukać zewnętrznego źródła wsparcia, wszystko czego nam potrzeba jest w nas. Nie potrzeba specjalnych miejsc czy technik lub rytuałów aby dziękować. Dziękować możesz wszędzie, w każdych warunkach. Masz siłę aby okazywać radość i wdzięczność. I możesz to czynić kiedy i gdzie chcesz, i w jaki sposób chcesz.

PONO - skuteczność jest miarą prawdziwości -> Podziękuj i przekonaj się czy to działa. Jeśli działa, to jest to prawdą, twoją prawdą, twoją rzeczywistością. Więc nie martw się czy to chwilowy napływ poprawy nastroju, czy to chwilowe emocjonalne jakieś majaki może. Jeśli widzisz efekty, pozytywne zmiany, to śmiało korzystaj z tego kiedy masz tylko ochotę. Bo sprawdziłeś, że TO przecież działa.

Mechanizm błogosławieństwa jest bardzo prosty. To jest właśnie to uwalnianie intencji o którym pisałem w artykule "Moja Huna nie działa", acz ciężko jest zamienić na literki coś co w duszy gra.
Człowiek bardzo szybko utwierdza swoją rzeczywistość w tym za co dziękuję.
Tak jak pisałem w rozpisce powyżej: nie potrzeba odpowiednich chwil, odpowiednich miejsc, odpowiednich technik. W każdej chwili, w każdych warunkach zewnętrznych jak i naszego wnętrza, możemy podziękować za...
Cały mechanizm wygląda wg mnie następująco: Najpierw następuje skupienie się na celu (pamiętaj: obojętnie gdzie i kiedy... mogą nawet obok Ciebie walić młoty pneumatyczne, nie ma to znaczenia). Skupienie na celu oznacza o nim rozmyślanie. Następnie wyrażamy wdzięczność poprzez podziękowanie. Czyli pozwalamy aby ogarnęło nas odczucie wdzięczności za to coś o czym myślimy.
Wszystko może się ze sobą spleść w jedno, czyli mówimy dziękuję za... i przywołujemy "to coś", i w tym momencie ogarnia nas wdzięczność i pewność.
I co równie ważne - nie trzeba mówić, wystarczy "obrabiać" całość w swoim wnętrzu. Myślę o czymś i odczuwam za to wdzięczność, dziękuję za to swoimi uczuciami.

I tu dochodzę do kulminacyjnego punktu. Dziękując za coś, utwierdzamy się, nabieramy PEWNOŚCI.
A świat wygląda tak, jacy jesteśmy PEWNI że on wygląda (pierwsza zasada Huny).
Czyli uczucie wdzięczności, to jest bliźniak pewności.
A to co powyżej naskrobałem, to takie dywagacje, jak zrobić użytek ze swojej materialnej jaźni, aby operować tą pewnością :-)

Lambar


Pamiętaj, nie klikaj w reklamy! Żeby Cię czasem nie korciło sprawdzić co się za nimi skrywa!


Komentarze użytkowników

Dziękuję:)
Eli   02-06-2009 - 11:57

...
David_Tua   03-06-2009 - 21:17

Zrobiłem jak napisałeś Lambarze ...

Dosadnie odczuwam moc ! to jest to coś co zwykle pojawia się u mnie po dłuższej medytacji ...a tu dziękując np. za zdrowie najbliższych czuje moc momentalnie po zamknięciu oczów ... często w swoich postach poruszasz temat błogosławieństw , myśle że zaczynam rozumieć dlaczego jest to tak ważne ... wspaniały artykół , dziękuje Lambarze !!!


dziekuję
zuza73   11-06-2009 - 23:34

przepełnia mnie uczucie wdziecznosci. wdziecznosci, podziekowania, blogosławieństwa za to co mam, za to kim jestem i za to co do mnie przychodzi....o co sie modle, o czym marzę.taka wdziecznosc to wspaniałe uczucie!!!


No proszę ;)
misiek   27-07-2009 - 21:38

Przenikneło ;) Jednak się świeci..


i
misiek   27-07-2009 - 21:38

jednak się kręci ;)


kurczaki, a u mnie ciemno
Lambar   27-07-2009 - 22:56

ciemno z tą jasnością, bo nie kumam o co chodzi z twym kręceniem i świeceniem :-)


Nue musisz kumać ;)
misiek   27-07-2009 - 23:10

Wystarczy że błogosławisz, ziemię, co jednak się kręci i choinkę co jednak się świeci ;)


Fragment książki "Sztuka uzdrawiania według kahunów" Serge Kahili Kinga
Lambar   28-07-2009 - 16:37

pięknie oddaje to co mi w środku gra w związku z tematem błogosławieństwa. Bo odczuwanie wdzięczności w trakcie wyrażania błogosławienia, to także stan radości. I oto fragment:

Trzecim rodzajem rzeczywistości jest maoli, co oznacza "poprzez wibrację". Jest to rzeczywistość, która zaczyna się, jako subiektywna i staje się obiektywna poprzez kontunowanie projekcji w umyśle. Jest to rzeczywistość, którą tworzysz lub współdzielisz podczas tworzenia celowego, powodując, że twoje marzenia przenoszą się z poziomu pomysłów lub wizji na poziom fizycznego doświadczenia. Nie dziwi fakt, że udaje się to tylko najlepszym po latach zdyscyplinowanej nauki. Robisz to zawsze, gdy najpierw planujesz a potem doprowadzasz do końca jakiś projekt. Dokładnie to samo możesz wykorzystać podczas uzdrawiania. Kahuni nie postrzegają rzeczywistości, jako czegoś odrębnego od nas, ale traktują ją, jako część, lub zbiór naszego stanu psychologicznego. Potencjał, jaki mamy w zasięgu podkreśla fakt, że maoli tłumaczy się także jako "stan radości".


test
David_Tua   29-07-2009 - 22:53

kilka dni temu zrobiłem taki experyment , idąc ulicą do urzędu , postanowiłem dziękować ...za szczęscie napotkanych ludzi , za ich bezpieczeństwo , radość , pozytywne postawy ... po 5 minutach doprowadziłem się do stanu jaki nie sposób opisać i osiągnąc bez pomocy środków farmakologicznych (pamiętam ze podobnie czułem się kiedys na amfetaminie ) ... byłem tak zadowolony i radosny , wesołość wprost mnie rozsadzała , podejrzewam ogromny zastrzyk dopaminy w mojej głowie ... zaczołem sie smieć , przypomniał mi sie skecz Monthy Pythona wegierski klinet , zwykle tak mnie nie bawił a teraz wprost nie mogłem się opanować , obawiałem się iz wyjde na idiote bo sie opanuje ... podobała mi sie ta nagroda NJ za dziekczynienie innym


:)
misiek   30-07-2009 - 08:30

to już wiesz jak to działa :) im częściej będziesz to powtarzał, minimalizując napięcia i czyniąc to nawykiem- tym szybciej zamiast "głupawki", będzie hm, błogość, przepełniony ciepłem spokój.

Patrząc z szamańskiej perspektywy głupawka jest odreagowywaniem napięć - za to cały proces jest właśnie pobudzaniem energii/kontaktu z wja.


Czyli masz generator odlotów :-)
Lambar   30-07-2009 - 14:02
zacząłem pisać komentarz, ale urósł trochę, więc wrzuciłem go do bloga błogosławienne różności :-)
Jeszcze mały dodatek uzupełniający
Lambar   04-08-2009 - 17:45

Są dni, gdy nasza psychiczna machina wolno człapie po koleinach życia, gdy papla się w błocie, gdy prawie wygląda jakby niemożliwe było ruszenie z miejsca. I człowiek zaczyna dziękować, ale nie czuje napływu energii, nie czuje tego porywu od Wja, nie napływa wdzięczność i radość.

Wtedy są dwa rozwiązania:

1. Jeśli machina na dobre nie utknęła w błocie, to człowiek może dziękować dziękować dziękować, i w końcu nabierze siły, i się wykaraska z błota. Czyli po kilku minutach, może po kilkunastu, zaczniemy odczuwać zmiany swoich emocji, swojego nastawienia.

2. Jeśli machina utknęła, gdy nic nie daje dziękczynne bombardowanie, wtedy można zacząć skupiać się na pozytywach. Czyli z miną buraka cukrowego (a bo kosmita jak patrzy na ponurego człowieka to nie widzi zbyt wielkiej różnicy w jego wyrazie twarzy i roślinami okopowymi ;-) ) człowiek zaczyna rozglądać się dookoła i powolnie, bez entuzjazmu zauważa:

- o, ale ładne drzewo tam stoi, ma ciekawy układ gałęzi, jakby kilka z nich z lewej strony chciało uciec

- o, ładny samochód tu stoi (można dodać: dużo kosztuje, właściciel to łebski gość skoro go stać, gratuluję mu)

- o, ładna babka przeszła, zgrabna i elegancko ubrana

- o, a ten facet ma niezły beret, taki przedwojenny, fajnie wygląda

- o, siedzę na mojej kanapie, oj jak ona mi wiernie służy przez te lata, i w dalszym ciągu jest wygodna, a ile ciekawych rzeczy się na niej działo, oj działo się... ( ciii, na stronę zaglądają także nieletni ;-) )

- o, mój komputer tak długo mi dobrze służy, ile ciekawych stron na nim zwiedziłem, ile razy pogadałem z przyjaciółmi online (albo grałem, oglądałem filmy, słuchałem muzy, co kto tam lubi)

- o, a ta szafa w przedpokoju ma ciekawy kolor w tym świetle wieczornym, taka jakby starodawna wygląda

itd. itp.

czyli jednym słowem: koncentrujemy naszą uwagę na pozytywach, ale bez dopalaczy, działamy spokojnie tak, aby nie spalić się w płomieniu dopalaczy, bo w tym stanie jesteśmy flegmatykami ;-)

Mówiąc inaczej - chodzi o zamianę uczuć, z dużego dołka na mały dołek. A z niego już będzie można znacznie szybciej się wykaraskać. Właściwie to wykaraskanie się z tego małego to będzie już drobiazg.

Jeśli celowo i systematycznie będziemy odwracać uwagę od doła, to raz, że nie pogłębiamy doła, a dwa zaczynamy stopniowo wychodzić. Nawet jeśli małymi krokami, to i tak jest to postęp, zamiast się wciąż cofać.

Można obserwować wszystko wkoło i znaleźć w tym coś miłego, coś pokrzepiającego, coś praktycznego, coś wesołego etc. Czyli coś, co jest pozytywem.

A są tylko dwie możliwości: albo kierujemy się do dołka, albo ku wyżynom. I zawsze mamy możliwość zmiany naszej uwagi, naszego skupienia. Jeśli złapiemy się na tym, że patrzę na samochód i zaczynam krytykować właściciela, że to złodziej musi być skoro go stać, to w tym momencie przerywam to i oczami wodzę gdzie indziej, szukając kogoś/czegoś na czym mogę wyrazić swoją pozytywną opinię.

I takimi małymi kroczkami jestem w stanie dotrzeć do miejsca, gdzie łatwiej mi będzie dostrzec radość i moc, którą posyła mi Wja. Bo ono wciąż i wciąż to robi, ale ja czasami zagrzebuję się w błocie i siedząc tam pod jego pokrywą uważam, że zostałem opuszczony przez Boga. A to tylko moje ułomne widzimisie...

Dlatego kosmita jak popatrzy na takiego gościa w błocie, to nie widzi istotnej różnicy pomiędzy nim a burakiem ;-)


czyli .......
Bohdan   09-08-2009 - 14:37

chodzi tu o stan uradowania się kupą wszystkiego - wprowadzenie się w stan narkotycznej świadomości każdego" cudu" wkoło i daleko od nas.- dowartościowania wielu rzeczy, stanow, osób, istnień do poziomu zachwytu.

To taki wirtualny komunizm i wersji idealnej , nie splamionej

mniam mniam ... tak lubię - uświadamiac sobei - jakie coś jest wyjątkowe


Wnętrze oparte na wnętrzu
Madab   21-08-2009 - 06:50

Bardzo dobry artykuł. Dziękuje i gratuluje.

Jestem wdzięczny, gdyż poruszył we mnie moje struny.

Najczęściej i najchętniej doświadczam wdzięczności Bogu.

Nie postrzegam podświadomości jako kogoś niższego.

Zresztą także wg Huny to nie podświadomość jest kreatorem, lecz nadświadomość.

Jeśli świadomość porównać do pisanego właśnie podania, to podświadomość porównać warto do skrzyni z wszelkimi naszymi podaniami, także tymi napisanymi bezwiednie.

Zaś nadswiadomość bierze wypadkową tych wszystkich podań.

Decyduje zatem ilość podań w określonej kwestii, oraz moc każdego z tych podań.

Decyduje też kontrsiła wcześniejszych podań działających przeciwnie.

To tylko szkic. Do kosza z nim :-)

Jak coś komuś się przyda to zapamięta.

P.s.

Jeśli ktoś szuka radości poza sobą, np. w zewnętrznych przedmiotach, to zawsze niesie to niebezpieczeństwo nieradości, gdyż powoduje uwarunkowanie od zewnętrznego.


Można i tak porównać jak Madab podaje
Lambar   07-09-2009 - 23:50

Czyli mamy bufor przekonań i w zależności które w nim dominują tak nam się rzeczy układają.

Więc możemy ładować do bufora coraz częściej świadomie. Czyli wybieramy na czym się skupiamy, czy podziwiamy, wyrażamy uznanie, zadowolenie, czy też marudzimy, narzekamy, krytykujemy.

A metafora z buforem czy z tymi podaniami i z Wja pokazuje jeszcze jedną rzecz. Wja może te podania czy bufor oczyścić. Nasze życie nie musi być wypadkową z bufora. W tym celu należy po prostu jak najczęściej kierować myśli do boskości, oddawać się jej, zapraszać ją, jej słać wdzięczność.

Dobre jest to, że działając w kierunku polepszenia jakości naszego bufora, czyli skupiając się na ogólnie pojętych pozytywach w czasie naszego żywota, to tym sposobem zbliżamy się do boskości. Bo wyrażamy wszelkie Dobro, i ono w nas coraz bardziej rozkwita, usuwa napięcia i blokady.

Więc zapewne prędzej czy później z automatu wpadniemy w objęcia boskości.

I jeszcze jedna sprawa. Tytuł tego artykułu specjalnie tak dobrałem, to taki zabieg markietingowy trochę ;-) no a poza tym to kontynuacja poprzedniego artykułu.

Jednakże jeśli chodzi o "niedziałanie" Huny czy też innych technik, ogólnie nazwę je "mentalnych", to sprawa dotyczy nie samej techniki, czy ona jest właściwa czy nie. Sedno tkwi w wytrwałości. Skoro mamy do dyspozycji działanie X oraz działanie Y, i jeśli będziemy je praktykować odpowiednio, czyli w podtekście (będziemy wyrażali Dobro, czyli odpowiednie nastawienie w czasie praktyk), to prędzej czy później osiągniemy rezultat. Oczywiście dla jednego lepsza będzie technika X, dla kogoś innego Y. O tym akurat nie będę dyskutował, bo technik jest tak dużo, że dla jednego znajdzie się zawsze kilka działających :-)

Chodzi tu tylko o jedną rzecz: o wytrwałe kontynuowanie swoich działań. Nie wystarczy chwilowe zauroczenie Huną, chwilowe koncentrowanie się na pozytywach, dziękowanie, błogosławienie, zauroczenie, modlitwa, wizualizacje, medytowanie, tai chi czy inne coś jeszcze.

Należy to robić systematycznie. I należy przy tym napełniać swoje wnętrze pozytywami, czyli tym moim ogólnie zwanym Dobrem.

Nie ma co się przerażać słowem systematycznie. Po prostu działaj małymi krokami do przodu. Poza tym systematycznie praktykujemy zwracanie uwagi na niechciane wydarzenia i rzeczy, na to co nas smuci i denerwuje, na brak, na kredyty, na nie posiadanie tego i owego, na niedostatek i choroby. Więc uświadamiając sobie potęgę swej systematyczności można odczuć ulgę, że przecież w drugą stronę powinno być łatwiej, bo zmierzam do przyjemności. Wystarczy tylko nie przejmować się tym co było i tym co inni powiedzą, i robić swoje :-)

Wkurzyłem się na coś, zasmuciłem się czymś? Trudno, stało się, ale to nic, mogę teraz wyrażać stan którego pragnę, czyli zacząć koncentrować się na... mogę podziwiać, mogę dziękować i błogosławić, mogę wizualizować, mogę pomodlić się i oddać się w ręce swojej boskości, mogę pomedytować czy zrobić jakiś rytuał, albo po prostu obejrzeć jakąś komedię i jej się oddać.

Zasada jest jedna - iść wytrwale, krok po kroku w stronę światła. Tylko tak się wychodzi z ciemności.

Choć z pomocą Wja/boskości można znaleźć magiczny przełącznik, wtedy pstryk i nastaje jasność.



Menu

Ostatnio na forum
¤ Spełnione uwolnione intencje - opisy
data: 13-03-2010 - 12:18
użytkownik: Czarodziejka
¤ Jak zwiększyć pewność siebie?
data: 08-03-2010 - 16:23
użytkownik: Akamai
¤ Ho'oponopono Morrnah Simeony we Wrocławiu i Gdańsku
data: 06-03-2010 - 23:32
użytkownik: wai
¤ [film] K-Pax
data: 06-03-2010 - 02:30
użytkownik: Gregor-Dioblik
¤ Jak przyciągnąć pieniądze?
data: 06-03-2010 - 00:26
użytkownik: Lambar
¤ Ebook: Doskonała sylwetka z EFT
data: 04-03-2010 - 11:44
użytkownik: Eftera
¤ Mapa Marzeń
data: 02-03-2010 - 14:34
użytkownik: Błękitnooka

Ostatnie komentarze
» wy-nagrodzenie
Dodano: 06-03-2010
Autor: Bohdan
» Myśli na ten sam temat, które same przychodzą.
Dodano: 27-02-2010
Autor: Asia1234
» e tam :)
Dodano: 26-02-2010
Autor: Akamai
» praktycznie
Dodano: 26-02-2010
Autor: Bohdan

Logowanie




 


» Problemy z logowaniem?

Jeszcze nie masz konta?
» Zarejestruj się!

Kto jest online
Asia1234

Obecnie jest 4 gości
i 1 użytkownik online

Przyjaciele

Polecamy
telewizja cyfrowa | Torby papierowe | Zdjęcia ślubne | Master Collection cena | podłogi drewniane | Kalkulator ubezpieczenia OC | Najtańsze ubezpieczenia komunikacyjne | sprzedam działkę Wrocław | walidacja | szkolenia kraków |
Baseny

Prawa autorskie do artykułów publikowanych na tej stronie należą do ich twórców.
Huna - Tak wygląda świat jak na niego spoglądasz.