Huna - Uzdrawianie, Ezoteryka
"Troski to połowa drogi do starości."
-- Ali Ibn Abi Talib
Ciekawy przypadek pewnego jegomościa - Lambar
    Strona gotowa do druku  Wyślij artykuł do znajomych  piątek, 13 lutego 2009 - 00:13  2098 raz(y) oglądano.


Żył sobie pewien jegomość. Życie swe wiódł oparte na fali, raz obfitował w radość i dobytek, innymi czasy gościł u niego smutek, żal, jak i znacznie mniejszy dostatek. Można by rzecz - dostatek pozwalający jakoś przeżyć.
Jegomość zaczął dostrzegać różnice pomiędzy tymi okresami swego życia. Czynił usilne starania, aby swe obserwacje przelać na użyteczną wiedzę. Jednak zawsze kończyło się to na chwilowym byciu na wierzchołku fali życia. Te chwile na fali obfitowały w każdego rodzaju dobro. Był to doskonały stan zdrowia, nadmiar energii życiowej oraz nieskrępowana radość do wszystkich objawów świata w około. Był także wtedy i twórczy zapał oraz przypływ środków materialnych. Bycie na fali sprawiało wszelką pomyślność jakiej pragną jegomość, nawet tej, o której jeszcze nie zdążył pomyśleć.

Jednakże każdorazowo, po dłuższym lub krótszym pobycie na fali, następował z niej zjazd, a następnie powtórne poszukiwanie tej czarodziejskiej wręcz wiedzy.
Tak, czarodziejskiej myślał jegomość, ponieważ wydawała się ona magiczna, ponieważ tak lotna, tak nieuchwytna była i choć każdorazowo jegomość myślał, że już ją posiadł, to każdorazowo wpadał w czeluście smutków i zmartwień oddalając się od wierzchołka swojej życiowej fali. Każdorazowo kończyło się to bytowaniem w ciemnych zakamarkach jego egzystencji. Przychodziły wtedy boleści jego jaźni i ciała. Pojawiały się trudne sytuacje międzyludzkie, nieprzewidziane wydarzenia komplikujące odnajdywanie upragnionej drogi na falę. Okresy te wyglądały na pozór jak odciąganie od drogi do upragnionego miejsca. Jednakże każde bytowanie w dołku zawsze ukazywało wyjście, dawało rozwiązania i nowe idee, które jegomość najczęściej potrafił wykorzystać. Działo się tak, ponieważ przeczuwał on, że na tym fizycznym świecie nic nie trwa wiecznie, tak więc dołek prędzej czy później zostanie tam, gdzie jego miejsce, czyli daleko w dole.

I tak wiódł życie bohater tej opowieści. Dni wydawały się płynąć. Mijały miesiące i lata, i przychodziły i odchodziły kolejne życiowe wierzchołki i dołki.
Wiele razy jegomość zasmakował wszechdobrostanu, który wyrażał się w jego życiu w chwilach na fali.
Pewnego normalnego najzwyklejszego dnia nadszedł czas kolejnego opuszczenia szczytu fali. Poranek jegomość przywitał z uśmiechem, jednak krótko po tym nastąpiły drobne wydarzenia, które uśmiech skradły. Jegomość pozwolił sobie wykradać radość z każdą minutą i godziną tego kolejnego dnia schodzenia do dołka.
Gdy zrobiło się późno i przyszła pora na toaletę oraz przytulenie poduszki, wtedy akurat jegomość chował rzeczy do szafy, robiąc ostatnie czynności przed snem. Nie miał już siły szybko i sprawnie wykonywać pracy, jego ruchy były mozolne. Raptem jegomość dostrzegł wolne miejsce w szafie. Pomyślał, że to bardzo duża i pojemna szafa. Pomyślał - to wyjątkowa szafa, tyle rzeczy już w niej pomieściłem i jeszcze nowych mogę nanieść. Jegomość mimochodem uśmiechnął się na tą myśl. Potem przyszła kolejna rzecz, jegomość wyraził wdzięczność dla kolegi, który tą szafę mu zbudował - dzięki ci Stachu za dobrą robotę, to piękna szafa, no i niesamowicie pakowna.

W tym momencie jegomość skończył pakowanie rzeczy w szafie. Wstał i żwawym krokiem udał się do łazienki. Gdy stanął przed lustrem dostrzegł jakąś całkiem inną twarz. Uśmiechnął się, bo jej widok sprawił mu radość. Jeszcze nie taką radość wylewną na zewnątrz, lecz delikatnie tlącą się w jego wnętrzu. Twarz wydała mu się pogodna i miła. Następnie jegomość usadowił się w wannie, odkręcając kran ucieszył się, że leci z niego ciepła woda. W ciszy, w swoim wnętrzu podziękował za ten strumień. I znowu się uśmiechnął, tym razem mocniej. Podczas mycia ciała zauważył, że nie odczuwa już takiego osłabienia i apatii, jak to było przez resztę dnia.
Jegomość rozejrzał się po łazience. Robił to z pewnym skupieniem i z nieukrywaną radością zauważył, że widok rzeczy sprawia mu radość, że wyraża wdzięczność za to co dostrzega. Jegomość spokojnie przenosił swój skupiony wzrok na poszczególne rzeczy. Widok pralki sprawił mu radość, czuł wdzięczność za czyste i pachnące rzeczy, które mógł nosić dzięki wykorzystaniu pralki. Patrząc na miękki ręcznik poczuł się dobrze na wspomnienia, gdy ociera on jego mokre ciało i mimochodem w ciszy swojego wnętrza podziękował, wyraził wdzięczność swoimi uczuciami.

Po kilku takich obserwacjach jegomość czym prędzej skończył toaletę i przespacerował się po mieszkaniu. Jego wzrok przenosił się kolejno na każdą rzecz, która stała po drodze. Każdorazowo jegomość z pełną świadomością i nieskrępowaną radością mówił "dziękuję" i dodawał coś, za co jest wdzięczny w nawiązaniu do rzeczy której to właśnie dziękował. I tak podziękował żaluzjom, że chronią przed ostrym słońcem za dnia, a wieczorem przed wzrokiem wścibskich obserwatorów. Podziękował lampce w rogu pokoju, że daje ciepłe i delikatne światło. Podziękował dużej ławie, że jest pojemna i bardzo praktyczna. Podziękował narożnikowi, że jest wygodny i przestronny. Podziękował dywanikowi, że można na nim bawić się z córą i żoną. Podziękował telefonowi, że tyle miłych rozmów dzięki niemu wykonał.

I tak jegomość dziękował bez opamiętania, aż zamieniło się to w jedną radosną pieśń dziękczynną. Jegomość nie był w stanie przestać. Wyrażanie wdzięczności sprawiało mu tak wiele radości, że zapomniał o dołku. Zapomniał o nim, bo właśnie niezauważalnie wskoczył na swoją falę, do której każdorazowo zmierzał wychodząc ze swoich dołków.

Wnętrze jegomościa wyrażało wdzięczność, radość, pewność i spokój. Można by to opisać innymi słowami jako przejaw miłości do wszystkiego co doświadczył i doświadcza.
Jegomość zwiedził prawie całe mieszkanie, dziękując w duchu i uśmiechając się, aż w pewnej chwili wyrwało mu się na głos: dziękuję dziękuję dziękuję...
Prawie tańczył wymawiając w kółko bez opamiętania te słowa. Gdy skończył, stanął jak porażony piorunem. Zrozumiał, że ponownie jest na swojej upragnionej fali. Zrozumiał także, że nie potrzeba do tego wiele. Ogarnął go spokój, a zasypiając dziękował dalej. Dziękował także ze swoje dołki, za osoby które go skrzywdziły, za swoje potknięcia i błędy, za niewłaściwe zachowanie, za kłopoty i porażki.
Nie było miejsca na ocenianie, na kategoryzowanie ani na jakąkolwiek wybiórczość. Jegomość wyrażał wdzięczność śląc radość i spokój do wszystkiego czego doświadczył, do każdej osoby i rzeczy która przyszła mu do głowy. Wszyscy i wszystko co wyłaniało się z otchłani jego pamięci, zostało oblane uczuciem wdzięczności. Wdzięczności, która jest radością i spokojem, jest ukojeniem i wybaczeniem, jest zrozumieniem i akceptacją. Tak właśnie czuł jegomość mówiąc proste słowo - dziękuję.

Budząc się następnego dnia jegomość otworzył oczy, a odczuwając spokój i radość zastanawiał się czy to był sen to, co mu w uszach jeszcze dźwięczało. A było to wyrażenie wdzięczności, które niosło całe spektrum uczuć z tym związanych - radości, spokoju, pewności, wdzięczności, uznania, akceptacji. Chciał się uszczypnąć, lecz pomyślał, że w snach przecież też może się uszczypnąć, więc może inaczej to sprawdzić. Jeszcze nigdy nie śnił długiego i pogodnego snu, stąd też przyszła mu do głowy myśl, aby zacząć robić swoje, to co zawsze za dnia czynił, a w międzyczasie wyrażać wdzięczność i obserwować jak długo utrzyma się na fali.
Gdy wyszedł na ulice jego oczy zaczęły śpiewać tą pieść, którą dnia poprzedniego rozpalił w sobie. Na cokolwiek nie spojrzał, z kimkolwiek nie miał do czynienia, wyrażał wdzięczność i radość. Dostrzegał piękno i pozytywne cechy. Dostrzegał po prostu dobro.

Kolejne dni upływały na lekkim kołysaniu. Jegomość utrzymywał się na swojej fali, a gdy następowały zwroty jego nastroju, które wyrażały się spadkiem radości, uznania i wdzięczności do otoczenia, wtedy starał się dziękować w duchu za cokolwiek co znalazło się w jego otoczeniu. Dziękował za cokolwiek co przyszło mu pierwsze na myśl. Doszło do tego, że proces ten jegomość nazwał "bombardowanie wdzięcznością" i kilka razy na dzień, nawet będąc na szczycie fali, przeprowadzał świadome celowe bombardowanie.
W ten sposób kolejne dni upływały jegomościowi zupełnie inaczej niż jego poprzednie dni, miesiące i lata. W dalszym ciągu jegomość wiódł życie oparte na fali, jednakże teraz jego dołki były znacznie znacznie mniejsze.

I jegomość z uśmiechem na twarzy zapytał samego siebie - Czy to już będzie ostatnia wielka fala?
I jeszcze bardziej uśmiechnął się myśląc, że to nie ma żadnego znaczenia, bo przypomniał sobie jak łatwy jest sposób powrotu na falę.

Lambar


Pamiętaj, nie klikaj w reklamy! Żeby Cię czasem nie korciło sprawdzić co się za nimi skrywa!


Komentarze użytkowników

:)
Eli   13-02-2009 - 14:49

"tak więc dołek prędzej czy później zostanie tam, gdzie jego miejsce, czyli daleko w dole"


DZIĘKUJĘ
Bohdan   14-02-2009 - 22:29

... tak więc dziękuję za ten artykuł, Lambar - dokłądnie trafił w mój dół.... no ale przypadków nie ma - dlatego trafiłem własnie tu. ja w tym falowaniu dostrzegam , jakby własnei zapomnienie - tzn. zaczynamy w pewnym momencie jakby zapominac o błogosławieniu, i dziękowaniu - no i przechodzimy na ciemną stronę..... dziękujmy za mozliwośc dziękowania..... i tu zuaważyłem jednąrzecz- częste nudzenie się czymś ( przedmiotami, ludźmi, itd) to własnei efekt braku dostrzegania cudu , któr nas otacza, i wcale jego wartośc nei maleje - tylko nasza aktywność dziękczynna czasem słabnie.... ale wcale tak nie musi być

dowód? 15 minut byłem w dole - teraz jestem na wzniesieniu

ucieszenia..... DZIĘKI


o jak pięknie - kawa na ławę
Lambar   16-02-2009 - 13:56

"częste nudzenie się czymś ( przedmiotami, ludźmi, itd) to własnei efekt braku dostrzegania cudu , któr nas otacza, i wcale jego wartośc nei maleje - tylko nasza aktywność dziękczynna czasem słabnie..."

czyli w robocie idzie coraz gorzej - bo nie dziękujemy a krytykujemy,

tak samo w związkach, zamiast dostrzegać zalety drugiej osoby i objawiać wdzięczność w jakiejkolwiek formie (mówiąc na głos do niej czy do siebie komplementy o tej osobie, mówiąc to w myślach, mówiąc czy wyrażając dziękuję, wyrażając po prostu zadowolenie z tej osoby), to w zamian my krytykujemy.

Tak więc dochodzi prędzej czy później do rozłamu w naszej pracy i w związkach.

A najlepsze jest to, że ludzie się dziwią potem że tak cudnie było i się wszystko pokiełbasiło i rozsypało.

Wyjaśniają sobie że tamto to było tylko zauroczenie. No fakt, a niech se taka nazwa tam będzie, ale w tym stanie ludzie wyrażali wdzięczność i dobro za osobę/rzecz/wydarzenia, a potem się znudzili tym, no i zaprosili sobie przeciwny stan.

Jeśli są gdzieś duszki czy inne kosmity co podglądają nasze życie, to z całą pewnością mają z ludzi ubaw niekiepski.

No i jeszcze coś - Bohdanie, jesteś pierwszy kogo znam, kto z zegarkiem w ręku siedział w dołku ;-D


szatun   16-02-2009 - 19:26

Wszystko jest zmienne,czas jest też nielinarny,stąd ta sinusoida,lecz prawdą jest i to że, zawsze realizujemy program,nasz lub czyjś.Łatwo jest nieswiadomie program wprowadzić,trudniej jest go potem odnależć w naszej bazie danych,a jeszcze trudniej go wymazać i wprowadzić inny na jego miejsce.

Doswiadczyłem tego na własnym grzbiecie.Trzeba bardzo uważać co się mówi w stanie podniecenia emocjonalnego,lub słysząc taki emocjonalny tekst od innej osoby.Należy natychmiast to resetować jako bzdurne i nieprawdziwe w innym wypadku nasze KU zacznie go realizować.


Kontrolować się trudno
Lambar   16-02-2009 - 22:17

dlatego jak już coś nam "wyskoczy" emocjonalnego, to można odwrócić to coś. Czyli skupiamy się na pozytywach i tam dajemy parę. Skoro możemy ją dać negatywnym sprawom, to tak samo możemy się pozytywnie nakręcić.

Też nie raz doświadczyłem tych cudownych chwil, gdy emocjonalnie coś bardzo mocno trawiłem. Potem to poszło w zapomnienie, a po jakimś czasie wykiełkowało. I się wtedy dziwowałem czemu mnie to spotyka? Dziwiłem się gdy dopadały mnie negatywne kreacje, bo gdy pojawiły się dobroczynne skutki mojego nakręcania, to podchodziłem do tego bardziej na luzie.

Robiąc analizę takich różniastych przypadków wyraźnie dostrzegam ile razy moje emocjonalne trawienie tematu przynosiło efekty, tak dobre jak i te mniej lub wcale niedobre. Niektóre przypadki aż powalają swoim przykładem, są tak dobitne (a znajdują się wśród nich pozytywne i te niezbyt sympatyczne wydarzenia).

Czyli działa, wystarczy teraz z uporem maniaka stosować TO w odpowiednią stronę.

I nie ma co się martwić, że to trudno, że trzeba kontrolować, że jest ciężko wyjść z okopów swoich uwarunkowań, etc. Po prostu trzeba robić swoje i się nie przejmować. Inaczej można do zasr... śmierci sobie próbować, gdybać i poszukiwać rozwiązań.

Takie jest przynajmniej moje widzimisie :-)


dziękuję
ciekawa   19-02-2009 - 10:59

oj tego właśnie w tej chwili potrzebowałam ;-)


No i...
ciekawa   20-02-2009 - 08:33

bo rano się kiepsko zaczęło więc poszukałam w sieci czegoś na pocieszenie, znalazłam ten artykuł, i potem... uau, zawsze dziękuję, ufam, uśmiecham się - i nic, a tu nagle wczoraj dwie fajne propozycje (w zawodzie)...


szatun   21-02-2009 - 13:04

Lambar masz 100% rację mówiac o "zasr"tak to własnie działa,i o okopach też,trzeba postępować właśnie jak ci w okopach pod Stalingradem,ANI KROKU WSTECZ.Nalezy z uporem maniaka konsekwentnie z z cakowitym przekonaniem o słusznosci sprawy,wprowadzać nowy program do naszego komputera jednoczesnie biorąc pod uwagę to ze,ten nasz komputer jest niesamowicie logiczny i byle sianem się go nie oszuka.Należy go traktować nie jak coś nizszego/błednie uzywają okreslenia nizsze ja/a jak równorzednego partnera lecz o odmiennych obowiazkach w stosunku do obowiazków Lono. Wtedy dopiero zaczyna to działć.Najleprze porównanie jest do jakiejs firmy,gdzie jest naczelny dyrektor,i jego zastepca do spraw produkcji.Czyli Lono jest naczelnym a Ku do spraw produkcji,bo realizuje własnie plan rozwoju firmy który został ustalony na wspólnej naradzie.Pozdrawiam


a więc...
Lambar   21-02-2009 - 18:09

róbmy swoje, chciałem powiedzieć - dziękujmy swoje ;-)


dzieki ludziska
zuza73   25-02-2009 - 13:13

dziękuję za ten tekst jak i za te komentarze, ktore zdecydowanie poprawily mi nastrój na jeszcze lepszy.

I niby nic nowego, niby to wszystko kazdy z nas słyszał, czytał, wie. A jednak czesto zapominamy o prostocie życia i tych naprawde zwyklych rzeczach i czynnosciach jak dziekowanie i wdziecznosc. A one naprawde mają wielką moc, ktora objawia sie natychmiast.


ciekawy przypadek
kleofatylda   02-03-2009 - 09:18

oj nawet bardzo bardzo, bo to z mojego życia wzięty hihihi

kilkukrotnie miałam okazję doświadczyć tego stanu, ale to byo takie spontaniczne, bardziej tak intuicyjnie działałam, po czasie dostrzegam że co ś w tym jest, że to wszystko ma sens, że że działa. a to jerst właśnie dla mne najważniejsze, że mi przynosi pozytywne korzysći. no wrecz powala mnie z nog doświadczanie okazywania moich głębokich uczuć - wdzięćzności i radośći, to sa takie spokoijne a zarazem porywające uczucie.

jednego jestem pewna - warto praktykować, kilka razy przekonałam się,że to działa jak naładowanie akumulatoórw mocą atomowego łącza hihi no nie wiem jak to Wam opisać, po prostu człowiek ma chęci do życia, do pujścia do pracy, jest spojony jakiś tak sam z siebie/

polecam polecam!!

raz dziennie rundka przez tydzień hihi



Menu

Ostatnio na forum
¤ Spełnione uwolnione intencje - opisy
data: 10-03-2010 - 15:12
użytkownik: Lambar
¤ Jak zwiększyć pewność siebie?
data: 08-03-2010 - 16:23
użytkownik: Akamai
¤ Ho'oponopono Morrnah Simeony we Wrocławiu i Gdańsku
data: 06-03-2010 - 23:32
użytkownik: wai
¤ [film] K-Pax
data: 06-03-2010 - 02:30
użytkownik: Gregor-Dioblik
¤ Jak przyciągnąć pieniądze?
data: 06-03-2010 - 00:26
użytkownik: Lambar
¤ Ebook: Doskonała sylwetka z EFT
data: 04-03-2010 - 11:44
użytkownik: Eftera
¤ Mapa Marzeń
data: 02-03-2010 - 14:34
użytkownik: Błękitnooka

Ostatnie komentarze
» wy-nagrodzenie
Dodano: 06-03-2010
Autor: Bohdan
» Myśli na ten sam temat, które same przychodzą.
Dodano: 27-02-2010
Autor: Asia1234
» e tam :)
Dodano: 26-02-2010
Autor: Akamai
» praktycznie
Dodano: 26-02-2010
Autor: Bohdan

Logowanie




 


» Problemy z logowaniem?

Jeszcze nie masz konta?
» Zarejestruj się!

Kto jest online
Anba
Czarodziejka
Eli
janusz31-1978

Obecnie jest 2 gości
i 4 użytkowników online

Przyjaciele

Polecamy
telewizja cyfrowa | Torby papierowe | Zdjęcia ślubne | Master Collection cena | podłogi drewniane | Kalkulator ubezpieczenia OC | Najtańsze ubezpieczenia komunikacyjne | sprzedam działkę Wrocław | walidacja | szkolenia kraków |
Baseny

Prawa autorskie do artykułów publikowanych na tej stronie należą do ich twórców.
Huna - Tak wygląda świat jak na niego spoglądasz.