Huna - Uzdrawianie, Ezoteryka
"Cóż dziwnego, że Bóg twardo doświadcza szlachetne dusze? Miękkość nie jest nigdy sprawdzeniem cnoty..."
-- Seneka
Trening Iluminacji – wyprawa po własne Ja - Krzysztof Wirpsza
    Strona gotowa do druku  Wyślij artykuł do znajomych  czwartek, 17 maja 2007 - 21:33  1985 raz(y) oglądano.


Metoda Treningu Iluminacji (Enlightenment Intensive) to trening kontemplacyjno-komunikacyjny, którego celem jest pomóc nam odkryć kim naprawdę jesteśmy. Łatwo powiedzieć, ale co to właściwie znaczy? Najbardziej chyba nonsensowne pytanie wszechświata, „Kim jestem?” stawia nas twarzą w twarz z Niemożliwością. Jest w tym cel. Pojęcia powszechnie uważane za niepojęte: Bóg, Absolut, Istnienie – to wszystko nazwy tej samej rzeczy: faktu, że jesteśmy świadomi. Ale przecież słowo „Bóg” zawsze implikowało „moc”. Czy zatem próbując dociec jądra świadomości, nie usiłujemy zarazem, jakkolwiek bezczelnie, po te moc sięgnąć?

„Kim jestem?” Istnieją dwie odpowiedzi. Pierwsza – jest podstawą współczesnego materializmu i – paradoksalnie – także współczesnego spirytualizmu. Głosi ona, że „ja” ludzkie jest oddzielne od Wszechświata (Boga, itp.), który dzieje się wokół całkiem niezależnie. Tak oddzielone „ja” porusza się wśród okoliczności zewnętrznych, jak łódka na rzece, lub statek w sztormie. Druga odpowiedź należy do praktykujących mistyków oraz niektórych fizyków kwantowych. Głosi ona, że „ja” nie jest oddzielne. Jest ono sprzężone z Wszechświatem, i zmieniając się, zmienia również Wszechświat. Przypomina tu chorego króla z legendy Graala. Wraz z chorobą króla podupada całe królestwo, zaś gdy król zdrowieje, królestwo rośnie w siłę.

Pierwsza z tych hipotez stwierdza, że człowiek zawsze zachowuje się tak samo (lub podobnie), gdyż kierują nim stałe zewnętrzne prawa (biologia, psychologia, dekalog, etc.).
Dowód oparty jest na obserwacji, w której mierzona jest ilość. Obiekty zdają się posiadać niezależną stałą wartość – można powiedzieć 5 jabłek, gdyż wiadomo, że jabłko jest zawsze, mniej więcej takie samo. Druga hipoteza stwierdza, że każdy z nas ma zupełnie inne, indywidualne doświadczenie tego kim jest. Doświadczenie to jest tylko jedno, i dlatego nie wyraża ilości, a – jakość. To jakość mojego własnego życia, jedynego jakiego doświadczam. I o ile testowanie pierwszej hipotezy odbywa się przez pomiar, testowanie drugiej ma w sobie coś z magii. Wymaga pełnego zaangażowania się obserwatora, i zaufania, że rzeczywiście – liczy się dla niego tylko on sam. Takie podejście przestaje być obserwacją, a staje się - podróżą.

Trening Iluminacji przeznaczony jest dla tych osób, które zainteresowane są wyruszeniem w taką wewnętrzną podróż. Pytając siebie „Kim jestem?” i stając twarzą w twarz z niemożliwością odpowiedzi, wychodzimy poza empirię. Zakładamy, że istnieje nowy kierunek, nieznany nauce oraz religii. Byłby to kierunek, w którym możemy podążać niezależnie od wymiarów przestrzeni i czasu. Czy chodzi o ludzkie „ja”? Bingo! Zamierzamy sprawdzić, czy „ja” jest kierunkiem, i czy można w nim podążać, oraz, jeśli tak, co znajduje się po drodze. Ponieważ jednak warunki eksperymentu istnieją poza przestrzenią i czasem – nie ma sensu wysyłanie tam żadnych instrumentów pomiarowych, zdalnie sterowanych robotów, wzierników i sond – musimy udać się w tę podróż sami, tacy jacy jesteśmy.

Tego co odkryjemy, nie możemy opublikować w gazetach, tak jak publikuje się naukowe odkrycia. Hipotezy „mistycznej” nie da się udowodnić nikomu poza sobą – jedynym rozwiązaniem jakie tu istnieje jest osobiście przekonać się, że „coś” tam jest, i że to „coś” ma wpływ na mój świat. Mogę sam na własne oczy zobaczyć, na własnej skórze przekonać się, że w kierunku zwanym „ja” istnieje „coś” co – całkiem na serio – może mi w życiu pomóc.

Metoda Treningu Iluminacji (ang. Enlightenment Intensive) opracowana została w Stanach przez mistyka i terapeutę Charlesa Bernera (Yogeswara Muni). Metoda łączy zen z psychoterapią czyli kontemplację z komunikacją. W trakcie treningu, zastanawianiu się nad pytaniem „Kim jestem?” towarzyszy komunikowanie wyników kontemplacji partnerowi w parze. Siedząc w parach wydajemy sobie na przemian polecenie „Powiedz mi kim jesteś”. Wydanie tego polecenia przez drugą żywą osobę sprawia, że tym łatwiej doświadczamy naszej indywidualności i niepowtarzalności w tej chwili. Musimy przecież coś odpowiedzieć, i to musi mieć życie, bo ktoś żywy nas w tej chwili słucha! Gotowe schematy na nic, kim jestem teraz, kompletnie bez przygotowania i na żywo? Praktykując widzimy, że tłumaczenie i rozumienie, do jakich przyzwyczaił nas paradygmat materialistyczny, są tu nieskuteczne. Co pozostaje? Próbujemy – z czystej bezsilności – dosłownie wszystkiego, wyginając nasz umysł w najprzedziwniejsze łamańce. Jakkolwiek sprytnie byśmy jednak kombinowali, i jakkolwiek piękne byłyby nasze indywidualne opowieści – nic z tego, bo, jak się okazuje, na pytanie słowami po prostu odpowiedzieć się nie da.

Ale jeśli nie słowami, to czym? Jak jeszcze, prócz słów i idei, można wyrazić istotę badanego procesu? Tu fizyka kwantowa oraz tradycje mistyczne niosą odpowiedź: użyjmy osobistego doświadczenia. Osobiste doświadczenie to coś, co posiada każdy z nas, i co zawsze jest inne, niepowtarzalne. Jego autentyczność mówi do nas nie za pomocą porównań, ale przez uznanie zmiany jakości naszego – i tylko naszego - umysłu. W Treningu Iluminacji wyraźna zmiana jakości naszego „ja” wydarza się już w drugim dniu, a gdy to się staje – parcie na intelektualną odpowiedź maleje. W miarę praktykowania odczuwamy, że coś wisi w powietrzu. Nasza świadomość się zmienia. Mamy wrażenie że podążamy „dokądś”, nie ruszając się przy tym z krzesła. Pojawiają się wizje i wzmocnione emocje. Ludzie nabierają psychologicznej głębi, stajemy się zafascynowani każdą kolejną wersją rzeczywistości, postrzegając jak różni jesteśmy, a przy tym, jak zasadniczo tych samych problemów się trzymamy. Widzimy świat z nowej, szalonej i mądrej – perspektywy.

Znajdujemy się teraz nie na sali warsztatowej, a w kinie, w którym każdy kolejny uczestnik snuje kolorową baśń. Baśni tych słuchamy z wielką uwagą, nie potrzebując już zmuszać się do procesu – on sam wciąga nas i pasjonuje. To napełnia nadzieją, że być może odpowiedź na pytanie „Kim jestem?” jednak istnieje. No, przecież „dokądś” idziemy, prawda? A zatem może „tam” leży odpowiedź, nawet jeżeli nieujęta w słowa, to… jakaś. No właśnie – jaka?

Dość spektakularne efekty specjalne, jakie towarzyszą takiej podróży w głąb, znane są dobrze np. medytującym mnichom zen. Jednakże w metodzie Treningu Iluminacji stan umysłu osiągany w klasycznej medytacji dopiero po kilku tygodniach ascetycznej praktyki, może być doświadczony w ciągu zaledwie trzydniowego treningu, w zasadzie nie obłożonego nakazami oraz zakazami ascezy. Wizje, fale gorąca, dźwięku, przyjemności, bólu i wielu innych potężnych wewnętrznych stanów zalewają nas już w drugim dniu warsztatu. Nie są one celem samym w sobie, dowodzą jednak, że „coś” się wydarza, i przez to działają jak kierunkowskaz. „Dalej, dalej…”

Efektem dodatkowym treningu jest wyraźne zwiększenie otwartości i umiejętności komunikowania siebie innym. Nic w tym dziwnego – przez trzy dni, niemal bez przerwy (z przerwami na jedzenie, toaletę i sen) mówimy i słuchamy innych. Te trzy dni zatem poświęcone są prawie wyłącznie na próby odnalezienia własnej istoty oraz zakomunikowania naszego znaleziska partnerom. Pary ciągle się zmieniają – pracujemy z wszystkimi uczestnikami warsztatu po kolei. Ciągła zmiana partnerów, a także nieustanna świadoma konfrontacja z samym sobą zwiększają ogromnie naszą zdolność koncentracji oraz szczerą motywację do pracy. Odtąd mówimy i słuchamy gdyż sprawia to nam frajdę, nie zaś dlatego, że trzeba mobilizować się siłą. Czujemy, że podróż do wnętrza wydarza się autentycznie, dosłownie odkrywamy w sobie – nowego siebie. Może to być wstrząsające, może ogromnie inspirować, zawsze jednak pozostaje żywym, indywidualnym dowodem na „coś więcej”. I zachętą do coraz szczerszej praktyki.

W trakcie trzydniowego warsztatu Treningu Iluminacji, umysł jest intensywnie czyszczony z wszelkich zalegających tam przekonań o tym kim – lub czym - jesteśmy. W tym procesie, tyleż frustrującym co ekscytującym, stajemy się wreszcie gotowi na chwilowe porzucenie koncepcji umysłu jako przedmiotu obserwacji – i bezpośrednie doświadczenie siebie jako żywego obserwatora (podmiotu). W doświadczeniu tym przekraczamy zawartość umysłu. To punkt przełomowy. Negatyw naszego procesu - bezpośrednie znanie siebie jako doświadczającego podmiotu („oświecenie”), przychodzi do nas nagle, jak cisza po sztormie.

Doświadczenie to, znane każdemu dobrze z dnia codziennego, zostaje tu uwypuklone, nabiera bardzo wyrazistej formy, która następnie pozwala nam świadomie powracać do niego w życiu.

Opuszczając trening po trzech dniach intensywnej pracy znajdujemy się w stanie pogłębionego spokoju i medytacyjnej mądrości. Efektem naszej praktyki jest poluzowanie struktur osobowości i większy kontakt z intuicyjną wewnętrzną siłą – pełnią świadomości, zdrowia i równowagi. Doświadczywszy chwil samoistnej Iluminacji, możemy następnie zanieść ten stan w nasze życie, odtwarzając go w codziennych sytuacjach, które w ten sposób można uzdrowić i zharmonizować.

Trening Iluminacji jest wstępem do głębokiej samoświadomości w codziennym życiu. Jest wstępem do prawdziwej medytacji – nie tej rozumianej jako wyciszenie i relaks, a tej przepełnionej znaczeniem - w której uczymy się doświadczać siebie bezpośrednio, i w której nasze życie staje się wiodącym w inny wymiar Procesem.

Krzysztof Wirpsza
krzysztof.wirpsza@yahoo.com


Pamiętaj! Źródłem utrzymania serwera są reklamy Google AdSense. Dziękujemy za uszanowanie ich obecności.


Komentarze użytkowników

hmmmm....
Shamanfox   18-03-2008 - 16:09

Powiem to tak, ..to jest jak brama, przez którą przejdziesz w inną jakość życia ...wiedząc kim jesteś osiągniesz większy spokój duszy i dużo pozytywnych rzeczy.

Jeśli ktoś doświadczy tego uświadomienia, dalej może kreować swoje życie w inny lepszy sposób, a będąc silniejszymi choroby słabiej nas atakują.

Jeśli są takie dobre warsztaty warto się pokusić. Ja przeszedłem przez to sam i nie mogłem się z nikim podzielić w tej kwestii ...teraz podążam dalej. Przez to "wyrzucam" z siebie frustracje, stany przygnębienia itd.

Kiedyś używałem medytacji na potrzeby sztuk walki i do relaksu, ale medytacyjne znalezienie swojego "ja" nastąpiło wiele lat później, przypadkowo i uważam to za punkt przełomowy w moim życiu.

z poważaniem

ShamanFox



Menu

Ostatnio na forum
¤ Zabawy ze szklaną kulą
data: 13-10-2008 - 00:10
użytkownik: Lambar
¤ What the bleep do we know?! - polskie wydanie książki
data: 12-10-2008 - 22:15
użytkownik: Lambar
¤ Dzierżyńsk
data: 12-10-2008 - 21:20
użytkownik: Lambar
¤ Demony ukryte w nas
data: 12-10-2008 - 17:53
użytkownik: massakra
¤ jestem wdzieczna/y za ....
data: 12-10-2008 - 07:02
użytkownik: urtica
¤ Zaproszenie do publikacji własnych doświadczeń
data: 12-10-2008 - 06:59
użytkownik: urtica
¤ ciezka choroba
data: 11-10-2008 - 12:54
użytkownik: enigma7
¤ Przepływ energii - problem
data: 11-10-2008 - 12:19
użytkownik: enigma7
¤ Projekt: Dzień...
data: 11-10-2008 - 01:41
użytkownik: Lambar

Ostatnie komentarze
» pryncypały :)
Dodano: 12-10-2008
Autor: superboy
» prawda
Dodano: 11-10-2008
Autor: David_Tua
» Tak Tak
Dodano: 28-09-2008
Autor: Lambar
» Dzięki za wypowiedzi
Dodano: 25-09-2008
Autor: Lambar
» Nie wkleja
Dodano: 25-09-2008
Autor: Nina2

Logowanie




 


» Problemy z logowaniem?

Jeszcze nie masz konta?
» Zarejestruj się!

Kto jest online

Obecnie jest 5 gości online


Przybornik
Dodaj do ulubionych
Startuj z Huną
Poleć nas znajomym

web stats stat24 Prawa autorskie do artykułów publikowanych na tej stronie należą do ich twórców.
Huna - Tak wygląda świat jak na niego spoglądasz.