 |
 |
Brak energii? Jeden dzien na TAK! - Sebastian |
 |
czwartek, 18 maja 2000 - 21:53 12335 raz(y) oglądano.
Fragment rozmowy:
- Skad bierzecie tyle czasu ?
- Przypuszczam, ze go kradna :-) Stad jedni maja czas a inni nie maja, i wiadomo kto tu kogo okrada. Jeszcze zeby sie to dalo udowodnic to by bylo siuper :-)
Czlowiek jest kanalem energetycznym, plynie w nim energia zyciowa. Niezaklocony i silny przeplyw tej energii objawia sie entuzjazmem, optymizmem, pogoda ducha, spokojem, byciem tu i teraz, konstruktywnym nastawieniem, ostroscia zmyslow, jasnym mysleniem, wyczulona intuicja i otwarciem na prowadzenie ze swiata duchowego, skutecznoscia w realizacji swych zamierzen i jeszcze kilkoma innymi drobnymi szczegolami, o ktorych jeszcze pozniej bedzie.
Czlowiek w kazdej chwili swego zycia moze ten kanal energetyczny, ktorym jest, poszerzac lub zwezac, a nawet calkiem go zamykac. Otwiera i porzesza kanal pozytywne nastawienie umyslu na TAK. Nastawienie na NIE, krytyczne, zweza kanal i blokuje przeplyw energii. Jest wiele prostych eksperymentow obrazujacych to.
Jesli wiec umysl nasz zajmiemy na chwile krytyka - i to obojetnie czego czy kogo, to natychmiast objawia sie blokada przeplywu energii. I odwrotnie - nastawienie na TAK daje przeciwne efekty, przeplyw sie otwiera.
Najprostszy eksperyment, ktory kazdy moze przeprowadzic i sie przekonac, jak na niego dziala silny strumien przeplywajacej energii zyciowej: od rana, od pierwszego otwarcia oczu przyjac nastawienie na TAK, pozytywne, z dziekowaniem i wdziecznoscia i utrzymac je do wieczora, chocby diabel na diable jechal.
Wazne: to ma byc nastawienie na TAK do wszystkiego i wszystkich, tak by do umyslu nie zawitala krytyka ani nastawienie na NIE. Dotyczy to kazdej mysli, a wiec procz ustosunkowywania sie do zdarzen tzw. swiata zewnetrznego i osob, takze ustosunkowywania sie do mysli pojawiajacych sie w umysle, do swoich planow na przyszlosc. Slowem - do wszystkiego. Efekty daje sie szybko zauwazyc, a wieczorem mozna przezyc niemale zdziwienie gdy sie okazuje, ze minal caly dzien a czlowiek czuje sie ciagle taki swiezy i wypoczety, jakby przed chwila wstal a umysl jest ciagle taki czysty i przejrzysty, jak zaraz po przebudzeniu.
Typowy czlowiek dzieli swoje zajecia, swoj czas w ciagu dnia na rzeczy, ktore musi robic (a wiec najczesciej praca) i na czas wolny, czyli czas, w ktorym robi to, co chce. Nastawienie musze cos zrobic to nastawienie na NIE, nastawienie krytyczne, ktore blokuje przeplyw energii. Stad czlowiek rano jako tako naladowany wedruje do pracy, ktora moze nawet i lubi ale jednak gdzies tam siedzi w nim poczucie, ze musi te prace wykonywac choc czasem by chcial porobic co innego, spedza w tej pracy osiem godzin i wraca do domu zmeczony bez zycia, bowiem krytyczne nastawienie spowodowalo zamkniecie doplywu swiezej energii i osoba 'jechala' na zapasach zgromadzonych w ciagu nocy i snu, gdy krytyczne i oceniajace 'ja' zostaje wylaczone i nie blokuje.
Po tych osmiu godzinach pracy czasem nie ma wiec sily zajac sie tym, co lubi, idzie spac, laduje sie jako tako przez noc i nastepnego dnia znow sily wystarcza tylko na prace, ktora musi wykonac, i tak az do weekendu, gdy moze sobie dluzej wypoczac. Sedno tkwi w owym poczuciu muszenia. Musze chodzic do pracy, musze chodzic do szkoly, musze chodzic tu czy tam, musze zalatwic to czy tamto, musze, musze, musze - to zakladanie sobie kolejnych blokad na strumien zyciodajnej energii.
Nawet gdy przychodzi chwila wyluzowania na zabawie, w gorach, w lesie czy gdziekolwiek to czlowiek i tak jest zablokowany, bo w perspektywie ma, ze po tej zabawie, po tych gorach czy po tym lesie jest znow jakies musze, jakas praca, jakas szkola a cala ta rozrywka sluzy oderwaniu sie i odpoczynkowi od jakiegos 'musze'. Stad wszystkie zajecia mecza w mniejszym lub wiekszym stopniu, bo 'jedzie' sie glownie na zapasach energii zgromadzonych w ciagu snu.
Jakie jest rozwiazanie? Proste lub bardzo trudne - zalezy od nastawienia. Otoz - trzeba to nastawienie wlasnie zmienic. Zmienic tak, by usuniete zostaly z umyslu wszelkie 'musze', wszelkie nastawienie na NIE, wszelka krytyka. Srodkow i metod jest wiele, generalna zasada jest taka, ze jesli nie mozna czegos zmienic to nalezy to polubic. I juz :-) Czyli jesli uznajemy, ze cos musimy to albo nalezy z tego zrezygnowac, jesli sie da, a jesli sie nie da - nalezy to polubic.
Na poczatku mozecie dla ulatwienia podmieniac slowo 'musze' na 'lubie' lub 'chce', 'pragne'.
Jakie beda efekty? Efektem bedzie niezaklocony przeplyw energii przez czlowieka :-) Objawia sie to na poczatek tym, ze osoba spi 3-4 godziny na dobe, rano wstaje z usmiechem, wypoczeta i rzeska i jest przez caly dzien taka, radosna, optymistyczna (bo 'jedzie' na wysokim i ciagle uzupelnianym poziomie swej energii) i bezproblemowo nastawiona do wszystkiego, co ja danego dnia spotyka. Przychodzi wieczor i noc i osoba taka kladzie sie spac, ale nie ze zmeczenia lecz bardziej ze swiadomosci, ze sen sluzy regeneracji ciala fizycznego i jest mu potrzebny. Przyznam, ze dla mnie byla to kuszaca propozycja :-)
Dla niektorych taki swiat pelen usmiechnietych i bezproblemowych ludzi jest nie do przyjecia, za nudny by byl. Ale to ich sprawa, ich ocena, zapewne nie sprobowali owego stanu napelnienia energia ze mowia cos o nudzie czy z innych powodow neguja.
Sebastian
Pamiętaj, nie klikaj w reklamy! Żeby Cię czasem nie korciło sprawdzić co się za nimi skrywa!
|
Komentarze użytkowników
przeplyw energii: co z tym "muszę" ??
dumbo 01-04-2007 - 16:22 | |
Sebastian!! jakies kolo ratunkowe mi rzuciles chyba tym artykulem :D takie kolorwoe, w kwiatki i baloniki ;P Ale i tak mam pytani, no bo kto pyta nie bladzi ;) Jak jest z tym "muszę". Ja np jestem troche leniwa, no przyznaje, ale zeby studiiwac w tylu wymiarach w ilu studiuje 'muszę' się zmuszać do pewnych rzeczy. Co zrobic z tym poczuciem 'muszę'?? Zastapic je 'chcę' , 'pragnę' to troche za malo, przynajmniej jak dla mnie. Ono wyciska ze mnie zyciodajne soki, energie, ja to czuje bardzo wyraznie jak tylko pomysle o obowiazkach, no ale niektore TRZEBA wykonywac jesli chce sie profitow w przyszlosci. Ale te profity tez nie sprawiaja ze 'muszę' zmienia sie w 'chcę'. Zatem ptam: jak doraznie przksztalcic "muszę" w poczucie przyjemnego wypelniania pewnych czynnosci?
|
Można jeszcze dorzucić do tego błogosławieństwo
Lambar 02-12-2008 - 13:24 | |
To kolejna oliwa do naszego ogniska mocy. Prócz zamiany muszę na lubię, prócz koncentrowania się na pozytywach, na wszelkich objawach DOBRA, to jeszcze dziękujemy co jakiś czas. Za wszystko, za co popadnie, za co mamy ochotę. Można dziękować w duchu, na głos, można wyrazić to stanem wdzięczności. To też jest mocna rzecz, która wzmacnia wszelki przepływ strumienia energii w nas. A jak wiedzieć czy jesteśmy na dobrej drodze? Prosto - sprawdzić jak się czujemy. I to pięknie można od razu wyłapywać jak otwieramy się na ten strumień podczas codziennych zajęć - wzmacniasz strumień energii czyli koncentrujesz się na DOBRZE, więc czujesz się lepiej. Trywialne? Banalne? Naiwne? Sprawdź przez dzień czy dwa :-)
|
ten artykuł dziś chyba 'spadł mi z nieba"
magic-butterfly 02-12-2008 - 14:06 | |
to działa, naprawdę! od samego rana nie moge się zmobolizować do pracy, zero energii, senność, brak jakiejkolwiek motywacji do pracy i ta powalająca wręcz ociężałość.. i tak sobie siedziałam w pracee totalnie na wyczerpanych akumulatoraach i 'latałam po necie' i wpadłam na ten artykuł. Od razu postanowiłam być na "TAK". Powiedziałam sobie że jestem na tak, wstałam zrobiłam sobie herbatkę, szefowej kawkę, przy okazji mile porozmawiałam sobie z kolegami z pracy /nawet się pośmiałam z nimi!/ następnie pozytywnie się podkręciłam że CHCĘ sprzatnąć te papiery z biurka, że lubię mieć 'wyrobiony' plan dnia i jakos tak czuję przypływ energii.. chce mi się po prostu :) aaa i o podziekowaniach tez nie zapomniałam:) Dziękuję za ten artykuł :)
|
mi też wiele rzeczy spada z nieba ;-)
Lambar 02-12-2008 - 21:21 | |
i cały czas nie mogę wyjść z podziwu: nie muszę tylko chcę, zamiast coś kontrować to spoglądam na dobre tego strony, no i podziękuję co jakiś czas. I człowiek aż puchnie od tej wewnętrznej radości, pewności i spokoju. Ale ale - życie to niejebajka ;-) czyli są i piękne górki ale i ciemne dołki. Takie większe i mniejsze doły bywają mimo że człek rośnie w sile. Więc co zostaje? Ćwiczyć dalej metodologię którą się obrało :-) i można sobie jeszcze pośpiewać: u siala lala mam ochotę u siala lala chcę popracować u siala lala płynie do mnie kasa u siala lala kasy mam jak lodu albo jakiś inny znany przebój można ponucić, jak kto tam lubi ;-)
|
Chyba duzo "takow" sie zgromadziło wokól tego artykułu ;)
Eli 10-12-2008 - 13:44 | |
Bo mi też dziś z nieba spadł :D Czasem są takie dni, że właśnie wszystko jest na NIE. Niby mamy pełno idei, które pomagają, ale wnerwione Ku mówi "nie, to też nie, te zabawki już mnie nudzą !" I wtedy z nieba zdarza się, że spadnie niby to samo ale w nowym opakowaniu, niby to samo , a jakoś trafia - fajnie się rozwija szeleszczące papierki, i odkrywa w środku to co znamy i lubimy . Dzięki też :)
|
sal0me 11-12-2008 - 22:02 | |
Właśnie ktoś mi powiedział, że nie ma czasu dla siebie, a ja powiedziałam temu komuś, że ostatnio zamieniam muszę na chcę. I 5 minut później trafiłam na ten artykuł :) niesamowite.
|
programowanie dnia na TAK
Bohdan 21-06-2009 - 18:51 | |
no to może można by zaplanowac sobie drobiazowo dzien Np: tak: 1/ budzę sie - dzisiejszy dzien jest piękny i przyniesie mi dużo piękny chwil 2/ zaraz napiję się inspirującej herbaty - i przeżyje kazdy łyk jak o coś niepowtarzalnego 3/ potem pójdę na tramwaj - do pracy - jadąc w tramwaju - oddam sie przeżywaniu cudownych widokow przez okno 4/ w pracy wszystko , co będę robił będzie sprawiać radość wszyscy ludzie , ktorych spotkam - są mili ciekawi i niepwtarzalni 5/ wszystko co mnie spotyka jest dobre i z dnia na dzien coraz lepsze, ciekawsze, i godne pełnego radości przeżywania 6/ prowadzi mnie cudowna siła, ktora w każdej chwili optymalizuje moje środowisko i wszystkie wydarzenia na moją i wszechświata korzyść. 7/ dlatego zawsze szcerze się do siebie i wszystkich uśmiecham 8/ życie i wszystkie jego przejawy to cud
|
A co jesli...
Luki 09-09-2009 - 21:56 | |
a co jeśli popada się w taki stan w którym nie można się zdobyć na takie kroki.. Jeśli wstać rano i powiedzieć sobie że będzie super dzień i nic się nie musi tylko chce - PO PROSTU SIĘ NIE DA... Jstem w takim stanie od jakichś 3 miesięcy, nic nie pomaga, po prostu nie mam żadnej motywacji, kompletny brak chęci do czegokolwiek :(
|
Zobacz co powyżej napisał Bohdan
Lambar 12-09-2009 - 11:43 | |
I nie chodzi o to, że On opisuje cuda (z Twojej perspektywy to tak to można odbierać, bo jak to się cieszyć światem, gdy jest się w wielkim psychicznym dole). Chodzi o to, że Bohdan opisuje jedną bardzo istotą sprawę - ciągłość. To że ktoś jest w dole, oznacza, że wcześniej oddawał się myślom na ograniczające tematy. I była w tym systematyczność, to było wręcz pielęgnowane. Moje życie ustawicznie mnie w tym utwierdza, że najlepszą metodą powrotu na świeże powietrze z jaskini smutków, jest systematyczne kierowanie myśli ku wszelkim przejawom Dobra. I teraz co to jest to Dobro. W chwilach gdy człek jest w dołku, to Dobro raczej nie będzie objawiać się odczuwaniem satysfakcji, radości, pewności siebie etc. Ale ale - ja zawsze piszę, że to moje Dobro to jest każdy stan emocjonalny na plusie. Czyli w dołku Dobro przejawia się przykładowo: - kierowaniem uwagi na rzeczy, które się nam podobają, które są praktyczne, użyteczne, może mają jakiś szczegół, który przykuwa naszą uwagę i sprawia że są wyjątkowe, że możemy uznać je za ładne/użyteczne - tak samo z ludźmi, nie akceptujemy ich/nie podziwiamy jako całości, bo w dołku siedzimy w ciasnych ramach, ale możemy wybiórczo podziwiać, analizować, rozmyślać o tych cechach ludzi, które są dobre, praktyczne, użyteczne - tak samo z częścią ich garderoby - i z wydarzeniami można tak postąpić, nie jako całe traktować, tylko wybiórczo scenkom się przypatrywać i w stosunku do tych powyższych myślników - najlepiej jest rozmyślać tylko o tych budujących/pozytywnych aspektach. Państwo Hicks od prawa przyciągania polecają, znaczy to Abraham poleca poprzez ich usta: - gdy jesteś w dołku, to warto przed snem oddać się, prosić, wizualizować, modlić - wszytko w kierunku, aby w nocy zaszła przemiana, aby zostać naładowanym, odświeżonym, uleczonym etc. Więc można wybrać sposób (modlitwa, prośba, wydanie polecenia etc.) w stronę (bóg, wyższe ja, anioł stróż, podświadomość etc.) aby zmienić swój dołek w sposób (doładowanie energii, oblanie mej istoty mocą, uleczenie, wymazanie czy wypalenie blokad etc. To w nawiasach można wybrać wg siebie, czyli w zależności kto w co wierzy, jakie ma przekonania, to wybiera słowa najlepsze dla siebie. Poza tym Abraham poleca jeszcze jedną metodologię, która może być praktykowana tak jak ta powyższa - w chwilach w dołku, jak również na wyżynach (bo przecież modlitwa czy programowanie czy oblewanie się Dobrem poprzez kontemplacje i podziwianie w wyobraźni przed snem to jest mocna sprawa i zawsze warto to robić). Tą drugą rzeczą jest: Księga pozytywnych aspektów. Brzmi groźnie? ;-) To po prostu notes czy jakiś zeszyt. Człek siada, rozmyśla o temacie, który mu pierwszy wpada do głowy albo który go boli i zaczyna spisywać jego pozytywne strony, cechy, właściwości etc. Najważniejsze w tym procesie jest aby pisać prawdę. Czyli nie doszukujemy się pozytywów na siłę, tylko piszemy te które faktycznie dostrzegliśmy. I tak dzień po dniu praktykujemy wyrażanie Dobra na swoje sposoby (wyrażanie pozytywów na myśl o czymś), a wtedy zachodzi magiczna przemiana. Cud nad cudami. Bo nagle nie jesteśmy w dołku, życie zaczyna cieszyć, zaczyna układać się. A to wszystko dzięki temu co na początku napisałem - ciągłość. Ciągłość w naszych działaniach. Wcześniej człek notorycznie się zadręczał, teraz człek prowadzi systematyczne podziwianie świata, a więc wysyła w świat pozytywne nastawienie, pozytywne przekonania i oczekiwania. I to się właśnie dzieje, bo świat jest taki jak go postrzegasz. To jest tak niesamowicie proste, że aż straszne. Ale ten strach przechodzi im bardziej kierujemy się w stronę światła. I to co Bohdan powyżej napisał, to właśnie postępowanie człowieka, który wie, że swoimi wyborami tworzy swoje doświadczenie, więc wybiera tylko to co najlepsze. I w tą stronę kieruje uwagę, wzmacnia to ile tylko i kiedy tylko się da. A jego życie przemienia się w pełne radości, powodzenia i spełnienia.
|
taki przykład jeszcze wpadł mi do głowy
Lambar 12-09-2009 - 22:23 | |
Chodzi o świadome wyrażanie Dobra, o przechodzenie z negatywnego postrzegania, na to pozytywne. I tak krok po kroku wzmacniając to Dobro "wibrujemy" większą pewnością siebie, większą ochotą do działania, większą radością, większą satysfakcją z życia, lepszym zdrowiem, no i więcej dobrodziejstw do nas przychodzi. I teraz przykład. Załóżmy że jestem w przysłowiowym dołku emocjonalnym. Może też nastąpić sytuacja, która potrafi wyprowadzić mnie z równowagi, czyli dane wydarzenie sprawi, że poczuję się źle, że poczuję gniew, złość, rozżalenie, przygnębienie etc. Przykładowo, komuś może przypasować taka scenka: Wchodzę do pokoju i widzę wielki bałagan jaki zrobiła córka. I teraz jeśli jestem w dołku, albo też taka sytuacja potrafi wyprowadzić mnie z równowagi (bo notorycznie zwracałem uwagę na bałagan córy i podążałem negatywne podejście do tego tematu), to ogarną mnie negatywne emocje. Kolejnym krokiem będzie moje wewnętrzne przeżywanie jaka to córa jest bałaganiara, a może nawet dam im wyraz na zewnątrz, czyli ochrzanię córkę albo zwrócę jej uwagę w niemiły sposób. Tak czy siak będę ciągną niechciany temat, będę go wzmacniał. Całą moją pracą jest zmiana skupienia uwagi, aby tak często jak się da przechodzić na pozytywną stronę życia. Czyli w momencie, w którym zaobserwowałem coś negatywnego, to od razu mogę uprzytomnić sobie, że mogę podążyć tym torem, a mogę również zmienić tory i wyrażać całkiem inne podejście do tego tematu. Idźmy dalej przykładem - widzę bałagan, wzbiera we mnie fala negatywnych odczuć i w tym momencie łapię to, uruchamia się system ostrzegawczy i przechodzę na wyrażanie Dobra, czyli: och, jaki bałagan! kurcze, córa znowu nie sprząta pokoju, ale ale! to moja ukochana córa, kocham ją ponad wszystko, jest wspaniała, jest unikalna... i w tym właśnie momencie zmieniłem tory, uświadamiając sobie kim jest moja córa, jak bardzo ją kocham, stanęła ona w oczach mojej wyobraźni, zobaczyłem ją uśmiechniętą i pogodną, w moim wnętrzu rozkwitły uczucia miłości i uwielbienia w stosunku do córki. I teraz kolejny krok tego wydarzenia - on już się dzieje z automatu. W tym momencie mogę córce powiedzieć z uczuciem miłości: posprzątaj proszę. Mogę też odejść, a moje wnętrze które pulsuje miłością sprawi, że córka to odbierze i stanie się (jak wielu ludzi sądzi) cud - córa sama posprząta bajzel, bez potrzeby mojego kontrolowania i przypominania. I tak to działa. Do czego przykładasz wagę - to wzrasta. Wyrażaj częściej Dobro, a ono rozkwitnie wszędzie wokół ciebie. Małymi krokami możesz przemienić swoje życie. Jeśli tylko poczujesz się źle w związku z jakimś tematem, to jest to sygnał - idziesz w złym kierunku, wzmacniasz opór, negatywną stronę życia, brak, choroby, biedę, problemy... Ale to jest tylko sygnał, to nie wyrocznia, że już jest klapa bo zacząłeś wyrażać negatywne emocje w swoim wnętrzu. Teraz, po tym jak pojawił się sygnał, to jest tylko jedna robota dla ciebie do wykonania - wyrażanie wszelkich pozytywnych emocji jakie można odczuć w powiązaniu z danym wydarzeniem. Można też przenieść uwagę na inny temat, który pozwoli nam poczuć się lepiej (jeśli to wydarzenie było by naprawdę przytłaczające). W wyniku tego świat się zmieni. Bo zmieniło się twoje postrzeganie. A świat jest taki, jaki go postrzegam.
|
|  |
 |
Menu |
Ostatnio na forum |
¤ Związki
data: 27-08-2010 - 11:01
użytkownik: Eli
|
 |
Ostatnie komentarze |
Logowanie |
Kto jest online |
Obecnie jest 4 gości online |
 |
Przyjaciele |
Polecamy |
|  |