Huna - Uzdrawianie, Ezoteryka
"Największym hołdem jaki możemy złożyć prawdzie, jest posiłkować się nią."
-- Ralph Waldo Emerson

Whatever


Ten blog należy do użytkownika: Eli.



Strona główna blogu

Kategorie

» Pokaż wszystkie

» z zewnętrza;) (6)
» z wnętrza (26)
» własna myśl tworcza ;) (6)
» ukontentowania (10)
» pytania (10)

Kanał RSS

RSS FeedJeśli chcesz dodać ten blog jako kanał do Twojego czytnika RSS, kliknij na logotyp:

Wszystkie blogi

Odwiedź pozostałe blogi lub załóż swój własny!

...wszystkie blogi

nowszy wpis | starszy wpis

Jest wiele dróg
Opublikowany: 29.06.2009, 12:55:10, Kategoria: z zewnętrza;).

O terapii przeklinaniem :)
http://zdrowie.onet.pl/1562860,2041,0,1,,przeklenstwa_lekiem_na_stres,psychologia.html

Jak się czyta opis to też huna zajeżdża- odpuścić ;)
CytatPrzekleństwa lekiem na stres Kathy Brewis Czujesz się zestresowany, zły, zdenerwowany? Spróbuj terapii przekleństwami i sprawdź, czy faktycznie złagodzi twoje napięcia. Oboje propagują swe bluźniercze przekonania z odległej włoskiej wsi, gdzie prowadzą duchowe rekolekcje dla znużonych życiem. Ale, powiedzmy to sobie szczerze, czy tak bardzo trudno jest być szczęśliwym w Pulii, gdzie zawsze świeci słońce, a najtrudniejszą decyzją, jaką trzeba podjąć, jest to, czy wybrać zielone, czy czarne oliwki do wina prosecco? Na miłość boską! Nie mają tam nawet zakazu zatrzymywania się przy autostradzie. - Szara rzeczywistość jest właściwie wszędzie podobna – mówi Parkin. - Gdy mieliśmy małe dzieci, trudno było zakładać własną firmę. Każdy, kto przeprowadził się w miejsce, które wydaje się być sielankowe, wie, że po okresie idylli pojawiają się te same stresy i niepokoje co wszędzie indziej. Zatem - wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma? W zasadzie to pocieszające. Nie mam zamiaru zasięgać życiowych rad od kogoś, kto nie wie, jak to jest obudzić się o szóstej rano mokrym od potu. Zastosowanie terapii Parkina w praktyce nie będzie łatwe. Masz mówić dosłownie ”p***ę to!” zawsze, kiedy jesteś spięty, odczuwasz niepokój lub złość. Robienie tego pomaga ci się zwyczajnie zrelaksować oraz zrozumieć, że większość rzeczy, które cię przygnębiają, tak naprawdę nie mają znaczenia na tle całego życia. To bardziej dynamiczny sposób powiedzenia ”Człowieku, daj spokój”. To decyzja o nieprzejmowaniu się. A więc co kryje się za tym podejściem? Prawdopodobnie wszystkich nas pochłaniają próby znalezienia sensu życia, podczas gdy powinniśmy zrezygnować z tych poszukiwań i dostrzec, że to, co mamy przed sobą, jest po prostu wspaniałe. Nie musisz postanawiać, że ”się zmienisz”, nie musisz bez końca analizować swoich ”problemów”, nie musisz być “lepszy”. Jesteś wystarczająco dobry. Nawet jeśli twój mózg mówi ci, że jest inaczej. Innymi słowy, jest to trochę jak buddyzm, trochę jak anarchia i trochę jak terapia poznawczo-behawioralna. Nie ma w tym nic złego. A nazwanie jej “terapią p***ę to!” miało sprawić – jak podejrzewam - by wydawała się bardziej cool? Nie. Te słowa mają w sobie pierwotną siłę, uważają Parkinowie. W buntowniczej naturze tego wyrażenia tkwi energia. - Niektórzy ludzie przyznają na pierwszej sesji, że nie lubią przeklinać – mówi Parkin. - Mogliśmy im zaproponować inną, bardziej elegancką koncepcję, ale to by nie działało. Te dwa słowa są takie szybkie i pełne mocy. Zwroty takie jak "rozluźnij się, daj spokój" są zbyt łagodne. W ich ośrodku terapeutycznym we Włoszech ”przeklinacze” są zachęcani do tego, by w życiu robić ”mniej” - przy pomocy takich praktyk, jak qi gong [zestaw starożytnych chińskich ćwiczeń zdrowotnych – przyp. Onet], joga i ciche spacery w lesie. Osoby zestresowane – zazwyczaj ludzie ambitni, silnie zmotywowani, którym ciągle czegoś brak – uczą się kląć jak szewc i ulegają przeobrażeniu. 31-letnia Katia jest jedną z ”nawróconych”. Podjęła tygodniowy kurs przeklinania w czasie, gdy podejmowała męczące próby zaprzyjaźnienia się z rodziną swojego męża i porównywała się do dziewczyn, z którymi dorastała. - One miały dzieci, duże domy, inwestycje – ich życie wydawało się poukładane - opowiada. - Ale ja zwiedziłam cały świat i założyłam firmę. Właściwie zdałam sobie sprawę, że nie chcę być taka jak one. Po terapii rozmyślnie straciła kontakt ze swoimi starymi znajomymi. - Pozwoliłam im odejść - mówi. Słowami ”p***ę to!” pożegnała też próby sprawienia, by jej teściowie ją polubili. - To było takie wyzwalające - przyznaje. Inną kobietą mamroczącą albo wręcz wykrzykującą ”p***ę to!” jest 35-letnia Paola, która wspomina, jak powoli pogrążała się w depresji, gdy skończyła 30 lat i nie osiągnęła ”właściwych” życiowych celów: nie miała partnera ani dziecka. Również ona opowiada o bagatelizowaniu niektórych głupstw, które wcześniej ją unieszczęśliwiały. - Teraz się tak nie spinam. Gdy coś idzie źle, myślę sobie: Jak zła jest sytuacja w 10-stopniowej skali? Czy ważne jest, że jakiś facet na YouTube obraża Obamę?. Niezbyt. Wcześniej rzeczy tak mało istotne jak śmieć na podłodze wprawiały mnie w prawdziwą złość. Parkin uważa, że klucz leży w odpuszczeniu. - Jeśli nie próbujesz kontrolować wszystkiego, uzyskujesz lepsze efekty. Spotykasz kogoś, kto oferuje ci pracę. Spotykasz właściwe osoby we właściwym czasie. Nie przywykłam do takiego sposobu myślenia. Ale naprawdę staram się mówić ”p***ę to!” za każdym razem, kiedy mam podjąć ważną, życiową decyzję. I kilka fantastycznych rzeczy naprawdę spadło mi z nieba, włączając w to bardzo przestronne i słoneczne mieszkanko. Nie mogę jednak powiedzieć, że w moim przypadku to stuprocentowo działa, ale może jestem po prostu zatwardziałym, zachowawczym tchórzem – nie wspominając o nieustannie kontrolującym się świętoszku we mnie. Och, p***ć to!!! Po prostu przestaję się dołować. Źródło: The Times


Liczba wyświetleń: 471

nowszy wpis | starszy wpis





Komentarze do tego wpisu
  • Autor: Zeb12, Opublikowany: 29.06.2009, 14:43:21: (ID: 2030)
    Naprawdę cool, jak mawiają Współcześniaki!

  • Autor: Lambar, Opublikowany: 30.06.2009, 01:14:26: (ID: 2031)
    Kiedyś pracowałem z pewnym panem, który często dawał upust swoim emocjom poprzez rzucanie słownym mięsem. I to z byle powodu rzucał mięsem. Ktoś mógł zbyt wolno ruszyć samochodem spod świateł i już słyszałem: kuuuuur......!
    Całkiem niedawno dowiedziałem się, że pan ten miał wylew. Kilka lat emocjonalnego zadręczania się znalazło wyjście. To może skrajny przykład, ale blisko spokrewniony, więc podałem dla lepszego zrozumienia tego, co mam do przekazania.

    Fakt, że powiedzenie "pierd... to, pier... jego, ich, cały świat i inne takie"
    to może przynieść rozładowanie, ale to wg mnie jest półśrodek. To jest chwilowe. I to niesie pewne zagrożenie, zbyt łatwo trzyma na krawędzi naszej bolączki, tego źródła z którego wypływa nasze cierpienie (złość, smutek, żal i inne takie).
    Rzucając mięsem możemy mocniej o nim myśleć.
    Ale wszystko oczywiście zależy od ludka, a nóż widelec dla kogoś wyjdzie na zdrowie takie odświętne porzucanie. Może wtedy to będzie i dobry sposób rozładowania.

    Jednak wg mnie jest znacznie lepsza metoda działania. Taka wręcz boska, a ta z rzucaniem mięsem jest ziemska, robacza, czy jak to tam nazwać. Oczywiście nie ujmując robakom icon_wink
    Dawno temu, gdy po raz pierwszy przeczytałem o błogosławieństwie, gdy po raz pierwszy zacząłem zastanawiać się nad tym, to właśnie było w hunowych artykułach.
    Wtedy moje podejście było bardziej jako takiego konkwistadora, takiego, że trzeba działać nagarniając do siebie. Z tego też powodu ni w ząb nie pasowało mi to pisanie o błogosławieństwach. To jakieś takie enigmatyczne było, ogólnikowe, takie jakby na siłę nadymane i inne takie.
    Teraz chylę czoło i me serce tym, którzy rozprzestrzeniają te idee po świecie.
    Potrzebowałem wielu lat, pewnie jakieś z 10 się nazbiera, żeby kiełek się rozwinął, wyrósł, a teraz pączkuje. I chyba jakiś kwiatek już widać. Ale czas pokaże co to za gatunek icon_wink

    Przechodząc do rzeczy, błogosławieństwo jest tak jak napisałem w tym robaczym porównaniu niebiańską techniką. Ono w sobie zawiera prócz uznania, prócz uwolnienia i wzmocnienia dobra, to zawiera przebaczenie i akceptację.
    A więc wzmacniamy dobro, wzmacniamy to co chcemy aby też było naszym udziałem w życiu, i nie ważne czy osobiście mam tego doznawać czy tylko jako obserwator (posiadać auto czy też patrzeć jak ktoś się cieszy ze swojego wozu i tą radość rozprzestrzenia, sieje ją dalej).
    I prócz tego Dobra to błogosławieństwo uzdrawia i rozładowuje napięcia.

    Mogę komuś kto zajechał mi drogę rzucić: a pierd... cię, i zazwyczaj ludzkim zwyczajem mógłbym dodać jeszcze: ty taki i owaki.
    I już sobie kuku zrobiłem, co z tego że się rozładowałem skoro wzmocniłem w sobie przeciwieństwo Dobra?
    Huna ładnie pokazuje, że takie doświadczenie to tylko sprawi, że będę miał więcej okazji do spotkań z takimi i owakimi co mi drogę zajeżdżają, no i oczywiście więcej okazji do rozładowywania napięcia poprzez rzucenie mięsem icon_wink

    A teraz odwracając całą sytuację, po tym jak mi ktoś zajechał drogę, bezprawnie i może jeszcze celowo na dodatek to zrobił, to puszczam takiemu komuś błogosławieństwo. To może być cokolwiek co wyzwoli to Dobro. Mogę życzyć jemu dobrej drogi. Może spokojnej drogi, bo może jakiś był zdenerwowany? A może być smutny, to mu życzę radości, która ogranie jego serce.
    Ale: nie ważne jaki jest, jaki był, nie ważne czemu zajechał, nie ważne co mogłoby się stać. To wszystko można powiedzieć: pierd... (o! znalazłem zastosowanie dla myśli przewodniej tego artykułu! icon_biggrin icon_biggrin )
    Ja po prostu wyzwalam w sobie same błogosławieństwo zamiast doszukiwać się czemu, co, jak, z jakiego powodu, co by było gdyby, a kto to, czy go znam... Nic nie jest istotne w tym momencie prócz jednego: błogosławieństwa.
    I co się dzieje?
    Cuda wianki na kiju
    dyrydiru (to tak dla rymu, bo chyba przynudzam za długo icon_wink )
    Nie nakręca się spirala agresji, która to potem jak fale rozchodzi się dalej za naszym pośrednictwem, my jesteśmy nośnikiem tych fal. Po takich różnych nerwówkach człowiek jest naładowany i tą agresję, tą złość dalej rozprzestrzenia.
    A tak fik mik i sprawa jest załatwiona.
    I mało tego, skupiłem się na czymś dobrym, uwolniłem nasionka, które wyrosną w moim życiu i sprawią mi radość. Będą one budulcem satysfakcji, radości, spokoju, spełnienia, powodzenia etc.
    A uzdrawiająca moc bierze się także stąd, że wrogowi nie można życzyć dobra. Czyli aby pobłogosławić kogoś lub coś, musimy dostrzec w nim/tym dobro. A to dzieje się automatycznie i niezauważalnie. Takie czary mary wręcz icon_smile

    Warto zrobić test i wdrożyć w życie, choćby na jeden dzień.
    Cokolwiek przykrego/niechcianego/wkurzającego nas spotka, to błogosławmy powodowi tych wydarzeń.

    A jak na początku jest ciężko jakoś?
    No bo nawet jak już takiemu delikwentowi co mi zajechał puszczę dobre życzenia, ale po chwili wraca do mnie wnerwienie na niego to co zrobić?
    Można:
    1. dalej błogosławić (w końcu zaleje nas inna fala, która zakryje tą niechcianą)
    2. przejść na błogosławieństwo czego innego, przykładowo można drzewo piękne dostrzec i puścić mu trochę komplementów, można jakieś ładne nogi czy wąsy na ulicy zobaczyć też icon_smile jest niezliczona ilość podmiotów do wyrażenia uznania/zachwytu, do wyrażenia dobrych życzeń, do napełnienia się radością na ich widok.

    to proste acz niesamowicie skuteczne, wręcz powalająco,
    słów mi brak aby móc oddać piękno i zalety tego postępowania

  • Autor: Eli, Opublikowany: 30.06.2009, 17:16:50: (ID: 2035)
    Słusznie prawisz Lambarze, ja już też testuję błogosławienie i rzeczywiście działa. Trochę czasu wymaga zamiana starych wzorców na nowy, więc na razie bywają górki i dołki, ale widzę, że to działa :)

    A artykuł zamieściłam, bo moim zdaniem dodana do "pie..ć to" idea jest hunowa- czyli ktoś miał przebłysk pomysłu, tylko może sama metoda nie najlepsza. Tez zazwyczaj kojarzy mi się "p.." z "w sumie to jestem bezradny, nie chcę już o tym myśleć" i jest to nakręcanie. A tu ktoś sobie wykombinował - daje sobie luz, i tak jest ok, jestem tu i teraz. Tylko rzeczywiście ni w ząb wydaje mi się, że przekleństwo nie przystaje do tej dobrej idei. Ale myślę, że dla niektórych może to być dobry krok wyjścia, bo na początku, chyba każdy jak czyta "świat jest taki jak myślisz" to zaraz mu się włącza "akurat!" . Taka mała ciekawostka.
    A na pewno najlepiej łączyć zasady ze sobą czyli m.in. z Aloha :)

  • Autor: Lambar, Opublikowany: 30.06.2009, 20:37:36: (ID: 2038)
    Ano może i czasami to pomaga, ale nie powinno to być rutyną, nie powinno być jedynym rozwiązaniem.
    To po prostu taka chwilowa pomoc dla kogoś, kto się nie zakotwiczył w wyższych wibracjach. Wtedy rzucenie mięsem pewnikiem może przynieść odcięcie się od zżerającego nas tematu. I można wtedy zrobić krok dalej.

    To takie wchodzenie po drabinie emocji. O tym pięknie jest napisane w "Proś a będzie ci dane" państwa Hicks'ów.
    Czyli działamy aby stopniowo podwyższać swoje "wibracje", inaczej mówiąc stan emocjonalny. Dzięki takiemu świadomemu działaniu można szybciej z dołka wyjść. Bo ciężko raczej wyskoczyć z doła na wyżyny spokoju i przepełniającej radości. Znacznie łatwiej jest z apatii przejść w złość, potem w poddenerwowanie etc.
    Tych emocjonalnych stopni jest wiele, ale to nie ma znaczenia jak to nazwiemy, jak to podzielimy.
    Ważne jest aby działać w stronę wyrażania pozytywów. A błogosławieństwo jest najpotężniejszym narzędziem w tym temacie.

    Tak dla przypomnienia, błogosławieństwo to:
    - dziękowanie, bycie wdzięcznym za kogoś, coś
    - dostrzeganie dobra w ludziach, rzeczach, sytuacjach
    - podziwianie, zauroczenie obojętnie kogo i czego (to tak wynika z poprzedniego myślnika)
    - życzenie wszelkiej pomyślności, obojętnie czego, ważne aby życzenie wyrażało dobro



Menu

Ostatnio na forum
¤ [film] Avatar
data: 14-03-2010 - 23:39
użytkownik: ZIGGY
¤ Spełnione uwolnione intencje - opisy
data: 13-03-2010 - 12:18
użytkownik: Czarodziejka
¤ Jak zwiększyć pewność siebie?
data: 08-03-2010 - 16:23
użytkownik: Akamai
¤ Ho'oponopono Morrnah Simeony we Wrocławiu i Gdańsku
data: 06-03-2010 - 23:32
użytkownik: wai
¤ [film] K-Pax
data: 06-03-2010 - 02:30
użytkownik: Gregor-Dioblik
¤ Jak przyciągnąć pieniądze?
data: 06-03-2010 - 00:26
użytkownik: Lambar
¤ Ebook: Doskonała sylwetka z EFT
data: 04-03-2010 - 11:44
użytkownik: Eftera

Ostatnie komentarze
» wy-nagrodzenie
Dodano: 06-03-2010
Autor: Bohdan
» Myśli na ten sam temat, które same przychodzą.
Dodano: 27-02-2010
Autor: Asia1234
» e tam :)
Dodano: 26-02-2010
Autor: Akamai
» praktycznie
Dodano: 26-02-2010
Autor: Bohdan

Logowanie




 


» Problemy z logowaniem?

Jeszcze nie masz konta?
» Zarejestruj się!

Kto jest online
ZIGGY

Obecnie jest 3 gości
i 1 użytkownik online

Polecamy
telewizja cyfrowa | Torby papierowe | Zdjęcia ślubne | Master Collection cena | podłogi drewniane | Kalkulator ubezpieczenia OC | Najtańsze ubezpieczenia komunikacyjne | sprzedam działkę Wrocław | walidacja | szkolenia kraków |
Baseny

Przyjaciele

Prawa autorskie do artykułów publikowanych na tej stronie należą do ich twórców.
Huna - Tak wygląda świat jak na niego spoglądasz.