Co rusz coś przeczytam, zbiorę doświadczenie, porozmyślam nad czymś i wciąż i w kółko dostrzegam: świat jest taki jakim go widzisz, wzmacniasz to na czym się koncentrujesz.
Każda ezoteryczna książka czy film, jak również każda piosenka czy wiersz, które ocierają się o świat Ducha, o tym trąbi.
Autorem tych książek czy pieśni mogą być autorytety czy to duchowe, czy naukowe, czy kulturowe jakieś, jak również cisi obywatele, którzy doświadczają i dzielą się tymi doświadczeniami.
Ostatnio nawet sięgnąłem po książkę Stefana Ossowieckiego: Świat mego ducha.
I powaliło mnie znów. Powaliło mnie jak to robi wciąż i wciąż, i cholerka, chyba do końca powalić mnie nie może
A pan Stefan w kilku miejscach jak pięknie po hunowemu przedstawił świat, to aż ciepło na mej duszy się zrobiło.
I tak jest co rusz. A człowiek dalej robi z siebie zamotańca zamiast włodarza.
Człowiek może albo uskuteczniać, że:
- jest jakiś tajny sposób kreowania doświadczenia, spełniania marzeń, że mam jakiś wpływ na moje życie, że jest coś więcej niż me ciało - i w końcu kiedyś to pojmę! Już jestem blisko! A może nawet bardzo blisko...
albo:
- jam jest dusza wcielona, jam jest moc ducha w działaniu! Dziękuję za moc, dziękuję za obfitość!
Bohdan pięknie napisał w komentarzu do
taktakowego dnia o generowaniu nastawienia.
W ten sposób określam swoje doświadczenia.
Czyli raz to wzmacnianie poprzez wyrażanie wdzięczności i uznania, aprobaty, poprzez zauważanie piękna, dobrych cech etc.
A dwa to generowanie nastawienia do doświadczeń, ludzi i całej drobiazgowej reszty wszechświata.
Przecież co rusz generujemy nastawienie. A to rozmyślamy co tam będzie dzisiaj do zrobienia, jak będzie wyglądać urlop, albo jakieś tam spotkanie, albo wypad na miasto czy do rodziny.
Albo też jak będzie wyglądać moja nauka, jak będzie wyglądać mój egzamin, gdzie znajdę coś tam - jakiś przedmiot do kuchni, klienta, pracę etc.
I przelewamy w to nasze uczucia, kierunkujemy te doświadczenia, i cholipka nie zdajemy sobie sprawy, że sami sobie pod górkę robimy (w tych momentach, gdy podchodzimy negatywnie do sprawy, a negatywnie może być mniej lub mocniej, ale zawsze to jest ograniczanie się).
Tak samo postrzeganie osób, rzeczy i wydarzeń. Oceniamy i je tworzymy nastawienie do tychże. A potem okazuje się, że tego nie potrafimy, z tym kimś to się nie dogadujemy, wciąż spotykamy w pracy czy w związkach określone relacje, które nam nie odpowiadają. Ale przecież sami to non stop wzmacniamy...
I to jest właśnie tak proste.
Ludzie, którzy odnoszą sukcesy, nie zastanawiają się nad pochodzeniem mocy, nad działaniem świata, nie poszukują. Oni działają. Oni przejawiają to czego pragną. Skupiają się na celach w pozytywny sposób.
Dlaczego nie mogę skupiać się, wzmacniać, generować pragnień tylko mam poszukiwać rozwiązań?
Zawsze mam wybór. I to Huna pięknie pokazuje w pierwszym prawie. I to właśnie było mym dzisiejszym powalającym doświadczeniem.
Mogę bez ograniczeń, dowolnie, kiedy i jak chcę, w każdej chwili - mogę wyrażać wdzięczność, mogę dziękować, mogę cieszyć się z najmniejszej dupereli, mogę objawiać pewność, uznanie, mogę podziwiać i kontemplować. Mogę słać pieśń miłości z mego wnętrza.
A miłość ta ma mnóstwo odcieni i barw, to są te wymieniane przeze mnie często atrybuty: uznanie, akceptacja, podziw, spokój i pewność, wdzięczność, tolerancja, radość, szacunek, kontemplacja pozytywów itd.
Mogę również inne rzeczy - mogę rozmyślać o wrednym sąsiedzie, mogę zbierać informacje o kryzysie na świecie, mogę przeżywać z kolegą w rozmowie jakie to bałwany jeżdżą po drogach i co rusz mi drogę zajeżdżają. Mogę narzekać na pracę, mogę użalać się na małe dochody, mogę zamartwiać się z powodu: choroby, braku dobrego partnera, dobrej pracy czy jakieś tam rzeczy.
Dziękuję za tą cudowną wolność wyboru.
To powalające zastanowienie było,
takie małe licho ze strony Ducha, które podszczypuje i się śmieje, gdy człowiek drapie się po głowie uskuteczniając nieboraka, co to jest jak pan Hilary co zgubił okulary.
A Huna powiada: teraz jest moment mocy i cała moc pochodzi z wnętrza.
To są piękne podpowiadacze dla pierwszej zasady.
I jeszcze jest pomoc odnośnie miłości - Aloha.
I jest też knyf na to, że sposoby na wyrażanie tego są nieskończone - to ostatnia zasada o skuteczności i nie przejmowaniu się.
I Huna powiada też, że nie jesteśmy niczym skrępowani.
I wracając do pierwszej zasady - można wtedy wyciągnąć wniosek, że sami się krępujemy,
bo mamy wybór co wzmacniać, co przejawiać...
Dziękuję za tą cudowną wolność wyboru.
Liczba wyświetleń: 731