Huna - Uzdrawianie, Ezoteryka
"Choroba pozwala poznać słodycz zdrowia, zło - dobra, głód - sytości, zmęczenie - wypoczynku."
-- Heraklit z Efezu

Notatki różnego kalibru


Ten blog należy do użytkownika: Lambar.



Strona główna blogu

Kategorie

» Pokaż wszystkie

» Zastanawiacze (14)
» Zapytajkowce (10)
» Z cyklu: Serge powiedział (3)
» Rozweselacze (23)
» Polecajki (20)
» Pokrzepiacze (42)

Kanał RSS

RSS FeedJeśli chcesz dodać ten blog jako kanał do Twojego czytnika RSS, kliknij na logotyp:

Wszystkie blogi

Odwiedź pozostałe blogi lub załóż swój własny!

...wszystkie blogi

nowszy wpis | starszy wpis

Kolejna mikromaterializacja
Opublikowany: 03.12.2008, 23:29:16, Kategoria: Zastanawiacze.

Wpiszę sobie tutaj, to dobre miejsce aby tworzyć notatki tego rodzaju. Później dzięki powrotom do nich, można wyłapywać ten ulotny stan umysłu.
A rzecz dotyczy tego co pisałem tutaj - o stanie umysłu, który w magiczny sposób wprowadza zmiany w naszym życiu na wielu płaszczyznach: dobra materialne, poprawa zdrowia, zmiana nawyków/emocji/stosunków międzyludzkich etc.

Dzisiejsze doświadczenie można określić jako mikromaterializację. Nie jest to nic wielkiego, lecz dzięki możliwości uchwycenia związku pomiędzy tym czego pragnąłem i jak nad tym debatowałem pod czaszką oraz tym, co się objawiło w moim życiu, można temat lepiej wyczuć i stać się lepszym praktykantem. Dlatego polecam czynienie takich zapisków.

Wczoraj podziwiałem zdjęcia pewnego auta. Bardzo mi się ono podoba. Można powiedzieć że się rozmarzyłem. Fakt faktem - takie auto mi odpowiada i z przyjemnością stałbym się jego właścicielem.
Ma ono pewne nietypowe rozwiązanie na dachu. Nie jest istotne co to jest, tu należy skupić się na tym jak myślałem i co się wydarzyło.
Patrząc na zdjęcia oczywiście byłem zachwycony. Jednak nie był to zachwyt w stylu: "o rany! jakie to auto przecudne!" Nie było w moim zachwycie żadnego wielkiego emocjonowania się. Po prostu patrzyłem z zadowoleniem na zdjęcia auta. Można ująć to tak, że zauważałem wszelkie atuty tego wozu, które mi odpowiadają.
Ta specyficzna cecha auta na dachu sprawia, że bardzo mało jeździ u nas tych samochodów. Szczerze powiedziawszy to tylko na zdjęciach widziałem ten model, choć nie jest to wóz jakiś luksusowy. Dlatego spoglądając na ten odmienne model, dostrzegając także tą jego odmienną cechę, która także mi bardzo odpowiada, pomyślałem, że pewnie kiedyś takie ujrzę, ale nie mam co sobie głowy zawracać kiedy. Szkoda na to czasu. I tu należy pamiętać, że zdawałem sobie sprawę, że tego typu auta bardzo mało jeździ w naszym kraju.
Jednak w jakiś sposób odczuwałem zadowolenie. Nie miałem rozdziawionej buzi w uśmiechu, nie kipiałem radością. Byłem po prostu w pozytywnym nastroju, bo oglądanie tego auta sprawiało mi radość i satysfakcję.

Tak więc po tym gdy stwierdziłem, że fajnie będzie zobaczyć na żywo to auto, jednak będąc świadomym że o takie auto w okolicy ciężko, pomyślałem, że pewnie ujrzę je gdzieś, ale kiedy to nie wiem i nie mam co dalej sobie tym głowy zawracać i odszedłem od komputera.

Dzisiaj z żoną pojechaliśmy załatwiać pewne sprawy. Stajemy na światłach a małżonka mi z uśmiechem woła: zobacz tam z boku na parkingu! jakie piękne auto stoi!
No i pokazuje mi model którym dzień wcześniej się także zachwycałem, tylko że na zdjęciach. icon_smile

Normalnie cudne cudaki się dzieją. Ktoś może powie, że to zwykły zbieg okoliczności. Ma do tego prawo, jednak jak tak się poobserwuje swoje życie, to tych zbiegów okoliczności jest dużo. I stąd warto zapisywać tego typu wydarzenia, gdzie istnieją związki między naszą koncentracją a późniejszymi wydarzeniami, aby móc te "zbiegi okoliczności" częściej powodować.

Liczba wyświetleń: 955

nowszy wpis | starszy wpis





Komentarze do tego wpisu
  • Autor: madam_ch, Opublikowany: 04.12.2008, 09:38:12: (ID: 1426)
    a niech to, ja mam to samo :)
    rowniez chodzi o bardzo rzadko spotykane auto, ktore jest obiektem moich pragnien. Trwa to juz od kilku miesiecy, kiedy to wytyczylam sobie dokladnie moje cele, min. to cudo. Otoz, z moich obserwacji wynika, ze widze je zazwyczaj wtedy kiedy o nim nie mysle i nagle ciach! Zazwyczaj trafiam na nie "seryjnie" czyli widze kilka razy pod rzad, a potem cisza..... i tutaj z mojego doswiadczenia wynika, ze czesciej na nie trafiam kiedy od czasu do czasu przypomne je sobie swiadomie, oczywiscie towarzysza temu pozytywne uczucia.
    Ciekawostka: pewnego razu gdy na nie patrzylam, naszla mnie mysl "kurcze pieczone, toz to sportowy woz, a gdzie ja mojego synka usadowie, gdzie znajde miejsce na fotelik? jak tam chyba sa tylko 2 miejsca, a jak wyglada tyl, czy tam jest w ogole miejsce siedzace czy tylko bagaznik?? Zasmucilo mnie to, bo mam rodzine 3 osobowa.... a ja sobie akurat taki typ wybralam!
    Po kilku dniach jak zwykle odpalam internet, a tu na pierwszej stronie z wiadomosciami obszerny artykul o moim aucie + fotki, przegladam fotki a na jednej z nich widac miejsca siedzace tylne z przypietym fotelikiem!!! :)))




  • Autor: Lambar, Opublikowany: 04.12.2008, 11:53:45: (ID: 1433)
    i cały ambarans, aby ten stan umysłu wykorzystywać częściej,
    bo tu nie chodzi li tylko o takie pierdoły jak ujrzenie wymarzonego auta, ale o to aby to auto posiąść,
    przykład dotyczył można powiedzieć skali mikro,
    w artykule podawałem różne inne moje doświadczenia, niektóre były większe, inne też takie maciupkie.
    Jeśli mamy wpływ na tego typu rzeczy, to i na te większe także. Tu nie ma rozróżniania, że człowiek potrafi kreować tylko małe coś a duże to już trzeba się napracować.
    Duże niesie ze sobą duży opór, i cały rzecz w tym aby ten opór rozpuścić powoli lub bardzo szybko - jak tam kto jest wprawiony.

  • Autor: Amadeusz, Opublikowany: 04.12.2008, 12:08:10: (ID: 1434)
    "iekawostka: pewnego razu gdy na nie patrzylam, naszla mnie mysl "kurcze pieczone, toz to sportowy woz, a gdzie ja mojego synka usadowie, gdzie znajde miejsce na fotelik? jak tam chyba sa tylko 2 miejsca, a jak wyglada tyl, czy tam jest w ogole miejsce siedzace czy tylko bagaznik?? Zasmucilo mnie to, bo mam rodzine 3 osobowa.... a ja sobie akurat taki typ wybralam! "
    jest inne rozwiazanie tego problemu - 1 samochod dla Ciebie (ten wymarzony) a drugi (tez wymarzony) wiekszy - rodzinny - na wspolne wyprawy cala familia icon_smile

  • Autor: Yasmin, Opublikowany: 04.12.2008, 18:54:12: (ID: 1438)
    Ostatnio w rozmowie ze znajomym wspomniałam, że kiedyś to dużo na piechotkę chodziłam a teraz nie mam czasu i wszędzie jeżdżę samochodem. Temu wspomnieniu "tamtych czasów" towarzyszyło jakieś uczucie tęsknoty czy żalu. I proszę- za dwa dni: biegi nie wchodzą, auto na warsztat = trzy dni przymusowych spacerów. Plus koszty naprawy i nowego sprzęgła.
    Cieszę się, że mój samochód dostał w tym roku najdroższy prezent świąteczny, bo na ogół o nim zapominałam. Błogosławię nowe części i dziękuję, że te stare tak pięknie dają sobie radę. Kocham mój samochodzik mimo, że wkrótce wymienię go na nowy (WJ wie jak to zrobić, ja nie muszę) icon_wink

  • Autor: Lambar, Opublikowany: 04.12.2008, 19:12:53: (ID: 1439)
    Te "negatywne" materializacje też dostrzegam, ale się tu nie rozpisuję, bo czym tu się chwalić icon_wink
    Aczkolwiek to do końca nie jest tak, że to są negatywne, to po prostu inny rodzaj doświadczenia. Poza tym pośrednio też przynosi korzyści, ot choćby jak w przypadku Yasmin - docenienie samochodu i zauważenie jak to się sprawa ma z naszymi myślami icon_smile

    Amadeusz, nie wiem czy to rozwiązanie: jedno auto dla mnie, drugie dla całej rodziny. Równie dobrze można sobie zachcieć szofera dla mnie, szofera dla męża, szofera dla dziecka etc.
    Rozwiązaniem nie jest kombinowanie czego chcę. Jeśli coś mi się podoba, to wszystko jest ok, mogę tego pragnąć. A nawet jakby potem okazało się, że moje upragnione auto nie jest praktyczne, to co? To sobie przyciągnę inny wóz, tym razem z nastawieniem na piękno oraz na większe praktyczne właściwości użytkowe. Inaczej można do usr... śmierci analizować i kombinować co będzie dla mnie najlepsze, skądś to znam icon_wink
    Rozwiązaniem więc jest przyswojenie sobie stanu umysłu, który tworzy. A zachciewajki to po prostu zachciewajki icon_smile

  • Autor: Amadeusz, Opublikowany: 05.12.2008, 08:44:53: (ID: 1441)
    ten pomysl z szoferami jest calkiem ok jak na moj gust icon_smile
    tu nie chodzi o kombinowanie po porostu podoba mi sie honda civic i chetnie bym taka jezdzil do pracy, ale do tesciow - bo daleko i zwykle wyjazd na pare dni bardzo chetnie pojade peugeotem 407 kombi ktory tez mi sie baaardzo podoba icon_smile i nie mam nic przeciw temu by miec obydwa te autka icon_smile

  • Autor: neu_, Opublikowany: 05.12.2008, 09:24:56: (ID: 1443)
    Coś jest z tymi autami ;)

    Jakiś czas temu spędziłam kilka dni na wyszukiwaniu ogłoszeń odnośnie pewnego auta. Uparłam się na jeden, konkretny kolor od którego nie zamierzam odstąpić, a jest on na tyle niepopularny wśród tego modelu, że na portalach ogłoszeniowych są stale po 2-3 szt. na cały kraj.
    Aktualnie szukam bez większej presji z racji, że jestem przed egzaminem, raczej na zasadzie "będzie miło jak się trafi", bardziej skupiam się na dostępności.

    Podjechał do mnie znajomy, żeby mnie gdzieś przy okazji podwieźć. Już zaczęłam polemikę na temat moich poszukiwań, kiedy zza rogu, dosłownie 15 metrów od domu wyjechał właśnie ten samochód, właśnie w tym kolorze ;) Napotykałam się na to auto jeszcze przez 3 dni, kilkakrotnie, w przeróżnych częściach miasta.


    Podkradnę jeszcze historię rodziców jak moja mama załatwiła ich wspólny samochód. Mama zaczęła narzekać, że taty jest za mało w domu i że powinien rzucić drugą, dorywczą pracę gdzie jego podstawowym narzędziem jest właśnie auto.
    Niedługo po tym, wybrała się ów samochodem w dłuższą trasę, którą zwykle pokonuje pociągiem. Samochód w drodze powrotnej po prostu padł. Pomyślałabym, że mama z premedytacją coś napsuła, gdyby nie fakt, że musiała sterczeć kilka godzin na autostradzie w oczekiwaniu na lawetę ;)
    Auto stoi w serwisie od 2 miesięcy i czeka na ściągnięcie części z drugiej części świata, tata co prawda z pracy nie zrezygnował, ale znacznie ograniczył.

  • Autor: Lambar, Opublikowany: 05.12.2008, 09:30:55: (ID: 1444)
    Piękny przykład jak można "załatwić" sprawę "poświęcając się" icon_wink
    Widać to rozwiązanie było najbardziej przystępne, widać mama w środku nosiła przekonanie, że jest w stanie poświęcić się aby cel został osiągnięty.
    Czadowe są te ludzkie kreacje icon_smile



Menu

Ostatnio na forum
¤ Jak sobie pomóc? Ciężka choroba
data: 30-07-2010 - 02:48
użytkownik: xiola
¤ Poszukiwani testerzy
data: 29-07-2010 - 23:08
użytkownik: Czarodziejka
¤ PROŚBA O POMOC
data: 29-07-2010 - 11:29
użytkownik: Maja13
¤ Czy te Oczy(Horusa)mogą kłamać...
data: 28-07-2010 - 21:23
użytkownik: Kahuna-matata
¤ Inspirujace ksiazki, pomysly ...
data: 28-07-2010 - 13:21
użytkownik: Kahuna-matata
¤ jestem wdzieczna/y za ....
data: 28-07-2010 - 01:38
użytkownik: xiola
¤ Jak Nie Oceniac?
data: 27-07-2010 - 03:37
użytkownik: xiola

Ostatnie komentarze
» refleksyjnie, bez słów
Dodano: 29-07-2010
Autor: xiola
» Śpiew o poranku:)
Dodano: 28-07-2010
Autor: San
» La Antena !!
Dodano: 28-07-2010
Autor: San
» Mój ulubiony: Mój Brat Niedźwiedź
Dodano: 28-07-2010
Autor: San
» metoda oczyszczania - pytania do doświadczonych
Dodano: 28-07-2010
Autor: Czarodziejka
» :)
Dodano: 27-07-2010
Autor: jasneoko
» :)
Dodano: 27-07-2010
Autor: jasneoko

Logowanie




 


» Problemy z logowaniem?

Jeszcze nie masz konta?
» Zarejestruj się!

Kto jest online

Obecnie jest 2 gości online


Polecamy
Master Collection | dentysta praga południe | Transport specjalistyczny | Odzyskiwanie Danych | opony szczecin | magazyny i hale Wrocław | Kredyt Pożyczka Ubezpieczenie | Hurtownia opakowań | Kuchnia elektryczna | obrazy na płótnie | Fotografia œlubna |
Baseny

Przyjaciele

Prawa autorskie do artykułów publikowanych na tej stronie należą do ich twórców.
Huna - Tak wygląda świat jak na niego spoglądasz.