Od lat dyskusja sie toczy pomiędzy terapeutami czy filozofami, a raczej kierunkami w tychże..na dwóch przeciwnych biegunach:
Po jednej stronie są nurty "humanistyczne" - te mówią o wartościach, szczęściu, rozwoju, relacjach docenianiu człowieka są bardziej "uduchowione", "religijne" itp i sprzeciwiają się podejściu "behawioralnemu" - skierowanemu na efekty, mówiącemu o warunkowaniu, procedurach działań, strategiach bardziej "materialistycznemu", "naukowe". Podkreśliłem opozycje: uduchowienie i materialne oraz religijne i naukowe - bo ten konflikt wydaje się być spuścizną rozłamu wręcz z czasów średniowiecza..(dodam, że pochodną religii)..prześladującą współczesną zachodnią kulturę.
W radykalnych przypadkach "behawiorysta" w grupie "humanistycznej" powie "może jakiś konkret? jak to zrobić? ładnie brzmi ten bełkot! " a "humanista" w grupie "behawioralnej" stwierdzi: "totalna manipulacja, relatywizm, oni są zboczeni!".
Przyznaje ze za pierwszym razem, jak przyszło mi zejść na ziemię do behawioryzmu - to wręcz kilka miesięcy miałem doła(jak na siebie ;)), a jeszcze dłużej zajeło mi pogodzenie tego ze sobą- przezucania sie z jednej "skrajności" w skrajnosc. Zanim zaskoczyło.
Za to też jestem wdzięczny hunie serge'owskiej..za ową zdolność połączenia "ogółu z konkretem", ideału z działaniem, "duchowości" z "pragmatyzmem"..bo w istocie, tam gdzie obydwa kierunki są dojrzałe to są bardzo podobne!!! (w nurtach psychoterapii widac to najlepiej - tam gdzie zerknie sie na to co mówią i robią "najlepsi"/"najskuteczniejsi")
Problem tkwi w warunkowaniu społecznym .. w ogólności: społecznie jesteśmy warunkowani na "humanizm"("bądź dobrym człowiekiem""bóg, honor, zasady" etc), podczas gdy wymagania są czysto "behawioralne"("zarabiaj, rozmnażaj się, prezentuj status"). Co dziwniejsze efekty behawioralne są krytykowane :) To taka podwójna więź - tak źle i tak niedobrze.
Sam w sobie ("radykalny czy "głupi") humanizm - zaślepia tak, że ludzie nie widzą co robią i jak to robią..metaforycznie: w imie dawania innym boga wyżynają ich w pień.
Sam w sobie ("radykalny czy "głupi") behawioryzm zas czasem sprawia ze nie wiedzą dlaczego to robią czy..są wręcz okrutni w środkach.. metaforycznie: w imie nauki podłaczamy komuś elektrody do jaj :)
Drogą przejscia od "humanizmu" do "behawioryzmu" jest pytanie JAK KONKRETNIE?
Drogą przejścia od "behawioryzmu" do "humanizmu "jest pytanie "Co jest w tym ważnego"
Jedyny problem, że przez społeczne warunkowanie konstruktywne przejście musisz znaleść sobie sam..to zresztą nic nowego, od tysiącleci ten proces jest znany pod wieloma nazwami: "dojrzewanie", "zdobywanie mądrości" "rozwój wewnętrzny" itd
Liczba wyświetleń: 259