Ludzie zasypiając są przepełnieni różnymi myślami. Wydaje mi się, że ma to istotne znaczenie dla jakości snu, czyli w jakim stopniu ciało ulegnie regeneracji/naładowaniu oraz na ile umysł będzie w stanie się wyciszyć przed gonitwą następnego dnia.
Od kilku dni przed zaśnięciem zamiast rozmyślać o różnościach to błogosławię. Przybieram pozycję taką, aby szybko nie zasnąć, czyli dla mnie jest to leżakowanie na plecach. Dopiero gdy stwierdzę, że jestem przepełniony tym stanem, cały aż wibruję, aż ze mnie emanuje ta radość, pogoda ducha, wtedy przekręcam się na boczek i zasypiam.
Nie jest to nic trudnego, trzeba tylko chcieć. A przecież wybór mamy zawsze
Więc zamykam oczy i kolejno błogosławię za wszystkich i wszystko co mi wpadnie do głowy.
"Dziękuję za żonę" i gdy tylko to wypowiadam w umyśle, to przechodzą myśli, że dziękuję za to jaka jest dobra, opiekuńcza, zaradna etc.
"Dziękuję za samochód" i pojawia się radość z powodu że tym autem spokojnie wszędzie dojeżdżamy, że jest wygodne, awarie to wielkie święto etc.
I tak krok po kroku postępuję dziękując i ładując się.
Co ważne, dziękuję nie tylko za fizyczne formy, lecz także:
- dziękuję za radość
- dziękuję za spokój
- dziękuję za dobrobyt
- dziękuję za zdrowie
- dziękuję za dzisiejsze rodzinne spotkanie
- dziękuję za spacer w lesie
...
I niesamowicie to działa. Po tych kilku dniach (tydzień z hakiem) widzę że co rano budzę się z innym samopoczuciem. Taki dziwny spokój mnie ogrania po przebudzeniu. A i za dnia jakoś inaczej się czuję. Nie irytuję się tak, jestem bardziej uważny.
Tu kłaniają się prawa Huny: przyciągasz to co masz w głowie. To dlatego działa błogosławieństwo.
A inną ciekawostką jest to, czym ludzie ładują się przed snem. O czym rozmyślacie? Co Wasze umysły trawią, z jakimi emocjami zasypiacie? Jakie problemy zabieracie na drugą stronę?
Warto świadomie wybierać cel dla naszego umysłu.
Inaczej później to możemy jedynie sobie wmawiać że jesteśmy ofiarami, a tymczasem jesteśmy przecież własnymi oprawcami.
Liczba wyświetleń: 497