 |
 |
Notatki różnego kalibru
Ten blog należy do użytkownika: Lambar.
Strona główna blogu
Kategorie
» Pokaż wszystkie
» Zastanawiacze (8)
» Rozweselacze (6)
» Polecajki (7)
» Pokrzepiacze (13)
Kanał RSS
 Jeśli chcesz dodać ten blog jako kanał do Twojego czytnika RSS, kliknij na logotyp:
Wszystkie blogi
Odwiedź pozostałe blogi lub załóż swój własny!
...wszystkie blogi
Pamiętaj! Źródłem utrzymania serwera są reklamy Google AdSense. Dziękujemy za uszanowanie ich obecności.
nowszy wpis | starszy wpis
Wspomnienia - jak to wszechświat dopomagał |
Opublikowany: 11.04.2008, 23:26:06,
Kategoria:
Pokrzepiacze.
Podczas miłej pogawędki z przyjacielem wspomniałem czasy, jak to ze mną było zanim zacząłem interesować się hunowopodobnymi sprawami. To dość odległe czasy, lecz idąc po nitce wspomnień odkrywałem na nowo moją historię coraz wyraźniej, krok po kroku. I się zdziwiłem gdy wspomnienia wypłynęły na wierzch.
Będąc nastolatkiem w pewnym okresie mocno zaczęło nurtować mnie - dlaczego świat jest taki jaki jest. Czyli dlaczego niektórzy są szczęśliwi, inni natomiast najczęściej chodzą przygnębieni? Dlaczego niektórym dobrze powodzi się w biznesie, a inni często ponoszą klapę? Dlaczego niektórzy męczą się, mają pod górkę, a innym jakoś łatwo wszystko przychodzi?
Przechodziłem wtedy okres buntu, negowałem autorytety, nawet Bóg został odstawiony na boczny tor. Przecież co to za kochający stwórca, który ofiarował nam tak niedoskonały byt?
Ale wtedy byłem zły na świat, oj wrzało we mnie. Ale pomimo tej złości, mocno męczyło mnie czemu tak jest a nie inaczej. Czułem że musi być coś więcej, bo inaczej cała egzystencja nie miałaby sensu. Mógłbym po prostu wziąć karabin, wyjść na ulicę i postrzelać do ludzi jak do kaczek.
Jednak nie zrobiłem tego, lecz chodziłem strapiony. Co jakiś czas tylko rozmyślałem - po co to wszystko, dlaczego tak jest i dalej chodziłem rozzłoszczony.
I pewnego dnia natrafiłem w księgarni książkę Napoleona Hilla - Klucze do sukcesu. Pozycja ta jest niezmiernie ciekawa dla sceptycznego umysłu, ponieważ autor przez bodajże 20 lat prowadził wywiady z najmożniejszymi ludźmi w USA przed Drugą Wojną Światową, a następnie wyprowadził z tego hunowe wnioski.
Tu mała dygresja. Zanim natrafiłem na tą książkę Wszechświat zdążył rozkochać mnie w czytaniu. A stało się to na krótko zanim zapoznałem się z powyższą lekturą. Można by tu znowu malutką rozprawkę napisać jak cudnie ułożyły się wydarzenia, abym z człowieka który nienawidził czytać, wręcz niecierpiał książek, stał się człowiekiem kochającym książki. Tak, to była niesamowita przemiana. W podstawówce chodziłem obrażony na książki, aż tak się wszystko ułożyło, gdy będąc w ósmej klasie, nie miałem nic innego do roboty przez kilka dni jak tylko patrzenie przez okno obcego domu lub przeczytanie jedynej książki w pokoju, w którym przebywałem. I lektura ta rozpaliła moją wyobraźnię. To była wręcz erupcja radości i moment wielkiej przemiany.
I wracając do Napoleona Hilla. Nie pamiętam dokładnie z jakiego powodu sięgnąłem po tą pozycję w księgarni. Wtedy wolałem całkiem inne gatunki prozy.
Po przeczytaniu zrobiłem wielkie oczy, bo oto pojawiły się odpowiedzi na moje pytania - dlaczego świat jest taki jaki jest i jak można korzystać z jego dobrodziejstw.
Okazało się, że ci którzy są bogaci marzą o bogactwie, napełniają się myślami o dobrobycie, bujają w obłokach oddając się kontemplacji rzeczywistości, której pragną. To tak po krótce, jakie wtedy wnioski wyciągnąłem z tej lektury.
I od tamtej pory zacząłem wybierać z księgarnianych półek tego typu literaturę.
Aż w końcu trafiłem "jakimś cudem" na książki Maxa Freedoma Longa, a następnie rozpocząłem przeczesywanie sieci, która dopiero raczkowała, jeśli chodzi o zawartość informacji w naszym rodzimym języku. I trafiłem na jedyną stronę poświęconą Hunie w języku polskim, którą twórcą był Mariusz Cecula. W tamtych czasach zaczął do mnie napływać wielki entuzjazm, aż zapragnąłem dopomóc Mariuszowi w rozwoju strony i stąd teraz ta witryna wygląda jak wygląda, ta na której czytasz ten tekst  (ale to druga dygresja  )
I wnioski. Bo one są jednym z ważniejszych elementów tego pisania.
Wspomnienia pokazały mi, że Wszechświat cały czas mnie wspierał. Nawet gdy byłem zbuntowanym buńczucznym buntownikiem (czyli takim maxi buntownikiem  ) to miałem podsyłane pomocne materiały, aby wyjść na prostą.
I po drugie primo (jak to Kiepski zwykł mawiać) widzę, jak moje nastawienie utrudniało bądź wspierało życie w stanie jakiego pragnąłem: radości, spokoju, dobrobytu. A tego zawsze chciałem, zresztą pewnie każdy do tego dąży, choć rózne są kryteria oceny szczęścia i dobrobytu.
Czyli jak wrzuciłem na luz w negowaniu świata, gdy trochę popuściłem rozpaczanie, nie skupiałem się na tej agresji do otoczenia, a nie pamiętam co wtedy było motywem że moje negatywne działania osłabły, może po prostu nie miałem dalej sił tak mocno "walczyć" ze światem, to wtedy zaczynałem dostrzegać wskazówki - pomoce, które naprowadzały mnie na właściwe tory.
Ciekawe co by było, jakim teraz byłbym człowiekiem, gdybym nie był zawziętym buntownikiem w szczenięcych latach
Liczba wyświetleń: 499
nowszy wpis | starszy wpis
Komentarze do tego wpisu |
- Autor: Lambar, Opublikowany: 11.04.2008, 23:31:44:
(ID: 665)
i jeszcze coś, wniosek po trzecie primo
najlepsze jest to, że dysponując tą wiedzą przez tyle lat, teraz powinienem być ucieleśnieniem szczęścia, powinienem być jednym z najbogatszych ludzi tego globu.
A jednak tak nie jest.
Ot ciekawostka
ano właśnie, wiedza jest jak klucz do drzwi, trzeba jeszcze zrobić użytek z tego klucza i pociągnąć za klamkę...
- Autor: Agena, Opublikowany: 12.04.2008, 00:05:18:
(ID: 666)
a może jest tak, że nie wszyscy chcemy być "najbogatrzymi ludźmi tego globu". nie każdy chce być prezydentem czy gwiazdą filmową. tyle jest pragnień na świecie ilu jest ludzi na ziemii. dla każedo z nas jest miejsce i czas.
samoświadomość, wiedza i odpowiedzialność. wdzięczność. akcja "marzyciel" i wystarczająca ilość skrawków nieba, by starczyło dla wszystkich.
uznanie, że jednak nie ma "przypadków" o tyle, o ile jesteśmy swiadomi, że ich nie ma.
dobre kawałki Lambar piszesz, więcej takich "pokrzepników"
- Autor: Lambar, Opublikowany: 12.04.2008, 01:16:12:
(ID: 667)
a pewnie, że nie wszyscy chcemy być najbogatszymi...
jejku jejku, co by to było gdyby wszyscy chcieli być najbogatszymi,
chyba by nam Huna wysiadła z przeciążenia systemu...
a poważniej, to jak najbardziej jestem za: tyle jest pragnień na świecie ilu jest ludzi na ziemii
to że napisałem o sobie, nie znaczy że każdy ma mieć takie cele, pragnienia, zachciewajki.
odpowiedzialność - stan, w którym wiem, że ja jestem przycyną sytuacji, w której się znajduję...
- Autor: madam_ch, Opublikowany: 15.04.2008, 17:51:48:
(ID: 687)
Dobrze napisales Lambar, ze "...ano właśnie, wiedza jest jak klucz do drzwi, trzeba jeszcze zrobić użytek z tego klucza i pociągnąć za klamkę..."
Moim zdaniem, nie wystarczy tylko marzyc i snic i afirmowac itp.... nalezy dzialac aby nasze marzenia staly sie rzeczywistoscia. Nawet jak spojrzymy na wielkich tego swiata, widzimy ze oni pracuja na swoje bogactwo. Kazdy z nich jest wrecz ekspertem w dziedzinie w ktorej pracuje.
Dlatego nalezy sie wyspecjalizowac w dziedzinie w ktorej chce sie odniesc sukces, stac sie expertem/znawca. Kazdego dnia, malymi kroczkami, pracujac, uczac sie i wierzac w siebie stosujac zasady huny mozemy odniesc sukces a tym samym bogactwo.
Waznym czynnikiem, a moze i najwazniejszym jest konsekwencja w dzialaniu.
Doskonalym przykladem, jest Twoja historyjka Lambar nt. biznesmena, ktoremu nie dosc ze interesy dobrze ida to jeszcze wygral w lotto ! Ale ten czlowiek ciezko pracuje kazdego dnia. On posiadl wiedze przeczytawszy jedna ksiazke i zastosowal technike blogoslawienstw, co mu sprzyja. Ale przypuszczam, ze wiekszosc swojego czasu spedza na rozkrecaniu wlasnego interesu niz na marzeniach i medytacjach....
Dlatego czasem wpadam w konsternacje, czy przeczytac jeszcze jedna ksiazke nt. pozytywnego myslenia czy ksiazke z dziedziny w ktorej sie specjalizuje i ktorej wiedza bardziej mi sie przyda w mojej pracy......
;)
- Autor: Lambar, Opublikowany: 18.04.2008, 21:15:51:
(ID: 700)
To troszkę przejaskrawione spojrzenie.
Działać trzeba, ale nie w sensie, że popadam w skrajność.
To podobnie jak z tym bujaniem w obłokach.
Załóżmy taką sytuację. Potrzebujemy pracy. Jeśli będziemy tylko siedzieć, afirmować, wizualizować, że mamy super pracę, ale nie będziemy czytać ogłoszeń i dzwonić, nie będziemy pytać znajomych etc. to Wszechświat ma marne szanse aby nam przybliżyć pod nos pracę.
W moim przypadku tak było, gdy potrzebowałem pracy, bo odszedłem z jednej firmy, to czytałem ogłoszenia, rozmawiałem z ludźmi, i stało się tak, że Wszechświat na to odpowiedział podsyłając mi namiary pod sam nos.
Przyjaciel wpadł do mnie na pogawędkę i powiedział, że jedna pani szuka takiego kogoś jak ja.
Czyli podkreślam, że ważniejsze jest nasze nastawienie, nasze myśli, bo to one są motorem przyszłych zdarzeń.
Można to ująć jeszcze tak - bogacz w sensie, że ma ten człowiek nastawienie że wszystko mu sprzyja, wszystko idzie dobrze, że bogactwo do niego spływa, to taki ktoś obojętnie co będzie robił w życiu a i tak osiągnie dobrobyt. A ktoś kto widzi siebie biednym, widzi ciężkie czasy, uważa że bogaci to albo złodzieje albo wybitni szczęściarze, to taki ktoś może parać się jakichkolwiek zajęć, i to takich w których inni odnoszą sukcesy, a i tak on poniesie klapę.
- Autor: madam_ch, Opublikowany: 19.04.2008, 16:02:51:
(ID: 702)
Nie zgadzam sie w pelni z tym przejaskrawionym spojrzeniem Lambar. Czlowiek powinien dazyc do wiedzy, szlifowac swoje umiejetnosci, uczyc sie nowych rzeczy. Nawet jak znajdzie prace czy otworzy biznes to i tak nie bedze potrafil tak go rozkrecic, aby stac sie bogatym, dlaczego, bo bedzie brakowalo mu okreslonych kwalifikacji, wiedzy. Po prostu nie bedzie na to przygotowany.
Moj przyklad, kieds przejezdzajac przez piekny kraj zapragnelam w duchu zamieszkac w nim (wiedzialam juz wtedy, co moga sprawic moje mysli). Zapomnialm o tym zdarzeniu. Po kilku latach tak sie stalo, okolicznosci sprawily, ze zamieszkalam wlasnie tam. I co? Nie bylam przygotowana na to zdarzenie, nie znalam jezykow, musialam sie uczyc czulam sie sfrustrowana i nie potrafilam sie cieszyc.......
To mozna przelozyc na wiele zjawisk.
Ludzie narzekaja na swoja prace, chca cos zmienic, modla sie o to ale nie sa rzeczywiscie na to przygotowani od strony technicznej, a moze sa po prostu leniwi !
Oprocz pozytywnego nastawienia, nalezy miec jeszcze w zanadrzu zdolnosci, ktore pozwola nam leciec wysoko, gdy otrzymamy od Wszechswiata oferte/okazje czy jak to nazwales namiar.
- Autor: madam_ch, Opublikowany: 19.04.2008, 16:36:24:
(ID: 703)
..... jak tak sobie pomysle, to takiech przykladow jak to Wszechswiat podawal mi gotowe okazje jest naprawde sporo. Ale wiekszosc z nich konczyla sie szybko, dlatego ze nie bylam przygotowana!
Np. kolega dal mi namiar na rozkrecenie biznesu, owszem wykorzystalam okazje, baa nawet przynosil niezle profity, ale co z tego jak ja zamiast inwestowac we wlasna firme - trwonilam pieniadze i nie dbalam o klientow.... nie musze pisac jak sie skonczylo...
Nastepny przyklad: oooo... mysle ze wielu z Was tak ma, spotykamy w swoim zyciu rozne osoby i zazwyczaj znajomosci te szybko sie koncza, palimy mosty itd... ale kontakty takie moga nas wyniesc na wyzyny, wystarczy tylko potrafic podtrzymac taka znajomosc.... niby proste.... musze nad tym popracowac... zdolnosci interpersonalne sie klaniaja, niektorzy sie z nimi rodza inni sie ucza i ucza......
- Autor: Lambar, Opublikowany: 23.04.2008, 00:25:51:
(ID: 722)
Nie zanegowałem potrzeby nauki, rozwijania się, zgłębiania wiedzy.
Podkreśliłem jedynie pewną sprawę - patrz ostatni akapit mojej poprzedniej wypowiedzi.
I zobacz po sobie jak to się Twoje marzenia materializowały. A to że ich nie wykorzystałaś nie wynika, z faktu że coś tam nie umiałaś, tylko z wewnętrznych schematów.
Przyciągnęłaś do siebie coś co sama chciałaś. Potem nastąpiła na to reakcja, zapewne nawykowa. I z perspektywy czasu możesz stwierdzić, że realizacja pragnienia mieszkania w tym obcym kraju to była porażka ponieważ nie umiałaś posługiwać się ich językiem. Ale czy tak było napewno? Musiałabyś dobrze w sobie poszukać co się działo, jakie miałaś odczucia, z czym problem, co w sobie trawiłaś w czasie tego pobytu. Skąd wynikała potrzeba opuszczenia tego kraju, niezadowolenie z tego pobytu?
Zauważ też, jak pięknie zmaterializowały się Twoje pragnienia i pewnie dalej się materializują. Ale co potem, jak już się objawią?
- Autor: madam_ch, Opublikowany: 23.04.2008, 11:58:30:
(ID: 723)
Tak, troche mnie ponioslo z ta nauka..... wynika to z faktu, ze ostatnio sporo sie ucze....
Musze przyznac, ze masz fantastyczne wyczucie zachowan ludzkich w roznych sytuacjach. Tak, niezdrowe NAWYKI przyznaje po krotkim namysle, ze to one mna kierowaly, kiedy to ziscily sie moje marzenia i nie potrafilam sie odnalesc w nowej upragnionej sytuacji - komedia :) Mimo ze cala rzeczywistosc ulegla zmianie, ja dalej tkwilam w "starym swiecie".
Musze cos sprostowac, nadal mieszkam na obczyznie, tak latwo nie rezygnuje, uwielbiam zmiany i wyzwania a dzieki temu forum i hunie na nowo odkrywam prawa wiary.
:)
|  |
 |
Menu |
Ostatnio na forum |
Ostatnie komentarze |
» boginie
Dodano: 24-11-2008
Autor:
massakra
|
 |
Logowanie |
Kto jest online |
 | Anba | | Obecnie jest 4
gości i 1 użytkownik
online |
|
 |
Przybornik |
|  |