Kilka dni temu miałem ciekawe spotkanie. Pojechałem do domu klienta omawiać większy projekt. Zasiedliśmy wieczorową porą w salonie i najpierw odbyła się luźna pogawędka, co tam w świecie, biznesie i w ogóle. W gościnie u klienta przebywał jego stary przyjaciel, który też brał udział w tej rozmowie. Gdy mieliśmy przejść do konkretów projektu, zadzwonił telefon, klient przeprosił wyjaśniając, że to ważna rozmowa i oddalił się do innego pokoju.
Zostałem sam z gościem klienta i tak pociągnęliśmy luźną rozmowę. Nie pamiętam jak temat zszedł na Dużego Lotka. W tym momencie mój rozmówca powiedział, że jego kuzyn, bardzo zamożny człowiek, jakieś 3 miesiące temu trafił X milionów w Dużego Lotka.
Następnie opowiedział mi parę słów na temat swojego kuzyna. Pan ten ma dobrze prosperującą średnią firmę (zatrudnia parenaście osób), ogólnie w życiu mu się układa, tak osobistym jak i finansowym.
Mój rozmówca stwierdził, że biednemu to wiatr zawsze w oczy wieje, a bogatemu to nawet byk się ocieli. Ale nie mówił tego z żalem, lecz bardziej jako anegdotę, dodając że kuzyn zwykł był mawiać: "świat jest lustrem, czyli to co człowiek nosi w sobie, to mu się objawia. Dopóki człowiek nie poczuje się w środku bogaty, to za cokolwiek by się nie zabrał, to i tak nie przyniesie mu dużych profitów".
Ot wyszła z jegomościa czysta Huna
A więc taki ktoś przepełniony odczuciem bogactwa przyciąga do siebie różne sytuacje aby stać się jeszcze bogatszym, a człowiek który czuje się biedny ma non stop pod górkę.
Tylko mi w komentarzach nie wypisujcie jak zmienić swoje nastawienie. Ta strona zawiera sporo artykułów na ten temat, a ostatnio nawet się to przewijało na forum i następnie Śpiący Niedźwiedź popisał trochę na temat Haipule.
Liczba wyświetleń: 471