Natchnęło mnie na ten temat, a bo w TVN trajkotali o jakiś strasznych tyciach ludziów w pierwszym roku ich małżeństwa. Ponoć naukowcy wykalkulowali swoimi suwmiarkami że nie wiem teraz czy chłop czy to baba, ale tyją w pierwszym roku pożycia średnio 9,5 kilo.
Nie znam szczegółów, bo nie oglądałem tego programu, lecz znając życie nie powiedzą tego o czym Huna trąbi (to się nazywa kompleks hunowca

)
A więc pewnie sugerują, że małżeństwa zamierają, że się nudzą, że z zakochania przechodzą na stagnację, na rutynę etc.
Pewnie i tak jest, ale to zależy od człeka. Ja znam dużo szczupaków. Sam nim jestem (pewnie mnie troski tego świata zżerają od środka i nie tyję

).
Należy o jednym pamiętać - energia podąża za uwagą oraz teraz jest moment mocy.
Czyli zawsze i w każdej sytuacji mogę dostrzegać pozytywne cechy mojej małżonki, mogą zachwycać się nią, mogę ją podziwiać, mogę ją błogosławić, mogę jej dziękować, mogę ją wychwalać.
Mogę mogę i nie ma mocnych. Żadna sytuacja, nawet jeśli moja partnerka na mnie zawarczy, albo naskoczy za coś, za co niby nie powinna, to ja zamiast kontratakować, zamiast oddając jej warknięcie, albo zamiast nie atakowania ale skrywania w sobie żalu/niechęci do partnera, to świadomie i celowo ją błogosławię, dziękuję za coś, wychwalam etc.
I nie ma znaczenia czy ma powody do warknięcia na mnie czy nie. Staram się kiedy tylko się da, zachwycać się swoją babą
I to jest sposób na zgrane małżeństwo.
Liczba wyświetleń: 693