Huna - Uzdrawianie, Ezoteryka
"Czytelnik ponownie pisze każdą książkę. Gdy ją czytasz, staje się ona twoim osobistym nauczycielem. Wnosisz w książkę to, czym sam jesteś."
-- Lynn Andrews

Notatki różnego kalibru


Ten blog należy do użytkownika: Lambar.



Strona główna blogu

Kategorie

» Pokaż wszystkie

» Zastanawiacze (14)
» Zapytajkowce (10)
» Z cyklu: Serge powiedział (3)
» Rozweselacze (23)
» Polecajki (20)
» Pokrzepiacze (42)

Kanał RSS

RSS FeedJeśli chcesz dodać ten blog jako kanał do Twojego czytnika RSS, kliknij na logotyp:

Wszystkie blogi

Odwiedź pozostałe blogi lub załóż swój własny!

...wszystkie blogi

nowszy wpis | starszy wpis

Cudny sen oraz coś o Źródle
Opublikowany: 23.10.2009, 23:00:50, Kategoria: Pokrzepiacze.

Dawno dawno temu, gdy byłem maleństwem które może nawet nie potrafiło chodzić, tacie przyśniła się zmarła siostra. We śnie powiedziała mu coś tak niezwykłego i tak sprawdzalnego, że zakrawa to o doznania z filmowego Matrixa. 99,99% ludzi o czymś takim marzy.
Nie piszę tego aby chwalić się, że tato to był wyjątkowy jakiś itp. lecz dlatego, że ma to ścisły związek z moim doświadczeniem.
A co to był za sen taty to nie jest ważne, ważne kto komu i że było to coś istotnego.
Rodzice nie przywiązywali do tego wielkiej wagi, jednak dla mnie to cudny dowód na istnienie Ducha, a inni mogą nazwać to cudem czy majakami jakimś.

Nie chwalę się snami publicznie, lecz wydarzyło się coś wspaniałego i co ma ścisły związek z tamtymi wydarzeniami. No i pomyślałem, że warto tym się podzielić i nawet spisać dla samego siebie, bo jak wpadnę w dołek to będzie jak znalazł icon_wink
Całkiem niedawno przypomniałem sobie o opowieściach rodziców dotyczących dawnego snu taty. Podążając dalej tym tropem przypomniałem sobie syna taty siostry, tej co mu się przyśniła niosąc wieści z drugiej strony.
Bardzo go lubiłem i szanowałem. Był mi bliski, więc można i powiedzieć że darzyłem go pewną odmianą miłości. W rzeczy samej to była miłość, ale taka partnerska jej odmiana. Kuzyn ten miał już swoje lata i odszedł z tego świata jakieś 10 lat temu.
I tak sobie porozmyślałem o Sylwestrze (tak mu było na imię), powspominałem go, przypominałem sobie chwile z nim spędzone, wyobrażałem go sobie.
Nie wiem czy tego samego dnia czy kolejnego Sylwester przyśnił mi się. We śnie był obok mnie, nie pamiętam scenerii, była rozmyta chyba jakaś, zresztą ona nie była ważna. Ważne było to co kuzyn powiedział - a powiedział spokojnie z wielką miłością coś takiego:

- Umiesz kochać?
Zapadła chwila ciszy, wręcz grobowej ale podszytą nutą niespodzianki, jakby zaraz miały wystrzelić fajerwerki i miała rozpocząć się impreza, po czym dodał:
- A więc pokarz mi jak potrafisz się cieszyć.
Znowu chwilka przerwy.
- Idź i baw się na całego na weselu!
Dodał Sylwester uśmiechając się.

Sen miałem niedługo przed weseliskiem na które byliśmy zaproszeni.
Sen dla mnie był powalający, to takie przypieczętowanie moich rozmyślań.

Wyrażając radość w życiu, zatapiając się w niej w każdej chwili i to na całego, wpadając jak w trans, jak ryba w sidła - w ten sposób wyrażamy Boskość. Tak wyrażamy naszą esencję. I nie jest to tylko radość ala imprezowicz na weselu. To jest radość gdy patrzę na auto podziwiając jego linię, gdy patrzę na żonę zatapiając się w błogostanie podziwiając jej każdą zmarszczkę i ogólnie całokształ. To jest radość z wykonanej pracy, z zakończonego projektu, z przejścia z pokoju do pokoju, z myśli że kupię sobie zimową kurtkę i będę w niej dobrze wyglądał. Gdy dotykam słoika ze śledziami w sklepie wyrażając radość na myśl o smaku, gdy słucham kropel deszczu, gdy dzwoni telefon i myślę, że będzie to rozmowa z kimś sympatycznym etc.
Trudno to oddać słowami, ale w chwilach gdy zatapiamy się w radości, w zadowoleniu oddając mu się całkowicie, wtedy jesteśmy zjednoczeni z Wja, jak Zeb w swoim blogu pisze - przytuleni do Wuja.
W tych chwilach wyrażamy najpełniej swoje źródło, no i co ważne w ten sposób też kreujemy naszą rzeczywistość. Choć ona w tych chwilach - przyszłość i wszelkie plany - to nie ma znaczenia. O tym wręcz zapominamy, to staje się nieistotne. Bo po prostu jest nam Dobrze, jesteśmy spełnieni.
I to jest prawdziwy stan naszego Źródła. Do tego zmierzamy, choć pokracznie, bo próbujemy różnościami, takimi substytutami pokryć smutek. Kupujemy sobie różne rzeczy, planujemy i notorycznie rozmyślamy o odległych planach o drodze do nich, zamiast w chwili obecnej cieszyć się z tego co jest na końcu drogi.
A tego nie da się zrobić - zaspokoić doła różnościami z tego świata. Można to zrobić tylko wychodząc z krainy smutku, odkrywając, że on jest sztuczny, że jest przez nas wymyślony. Mógłbym tak jeszcze świrologicznie pisać, bo można bez końca używać różnych słów aby oddać ten temat, lecz ważne jest aby tego doświadczać, aby zatapiać się tu i teraz w tej radości, zadowoleniu, satysfakcji, spokoju, pewności.
I można przywołać w tym momencie temat błogosławieństwa, które nie raz do mnie powraca. To z tym się pokrywa, to jedno z narzędzi przywoływania naszego Źródła.

I jeszcze coś - dostrzegam że ja sam przywołałem Sylwestra do siebie z posłaniem. Zrobiłem to właśnie tymi rozmyśleniami o doświadczeniu mojego taty, no i oczywiście przypominaniu sobie samego Sylwestra.
Bo to są dwa czynniki - raz to myśl o przesłaniu (pewnie w jakiś sposób zapragnąłem czegoś podobnego), a dwa to myśl o sposobie w jaki może ono się ziścić. Choć nie określiłem co to ma być za przesłanie.

I na koniec - to wydarzenie pokazuje mi także dosadnie jak najlepiej inkubować sny - myśląc o czymś spokojnie i będąc przepełniony Dobrem. Czy to będzie zachwyt, miłości, podziwianie - nie ważne. Chodzi o wszelkie odmiany Miłości.
Bo często gęsto mam problem z inkubacją snów. A bo człek za dużo myśli i próbuje wymusić, napina się i nerwuje, no i wtedy jak to mówią u nas na wsi - d... w płocie icon_wink

A teraz spójrz szanowny czytaczu w prawy górny róg tej strony, podjedź do góry aby strona była widoczna od swego początku. Jest tam piękna sentencja, ona właśnie zawiera to, co chciałem przekazać tymi słowami, czyli:

Kochać oznacza dzielić się radością życia tu i teraz...

Liczba wyświetleń: 1110

nowszy wpis | starszy wpis





Komentarze do tego wpisu
  • Autor: Lambar, Opublikowany: 24.10.2009, 00:07:17: (ID: 2394)
    o jaki faowski wpis, no nikt nie komentuje, no to ja se sam skomentuje icon_wink

    Każdorazowo gdy odpływamy myślami od chwili obecnej w poszukiwaniu substytutów radości, czyli snujemy plany które powinny dać nam satysfakcję, radość, spełnienie lub też rozmyślamy o rzeczach które mają przynieść nam te same emocje i stany wnętrza, to te chwile powinny być dla nas jak dzwon największy na świecie, jak taki kosmiczny budzik.
    I taki budzik jeszcze do tego gada: coś jest nie tak z tobą do jasnej ciasnej!
    Bo człowiek w takich chwilach co robi? Ano zamartwia się, pogrąża w obawach, w troskach, w bólu i cierpieniu różnej wielkości i jakości.
    To jest generator problemów. I gdy zaczyna on działać to budzik powinien też zadziałać. Gdy jest mi źle, to znaczy że odpaliłem swój generator odbierania mojego prawdziwego ja i staję się cieniem, workiem gromadzącym troski i problemy.

    A jaki jest sposób na przywrócenie normalnego stanu czyli na wyłaczenie niechcianego generatora?
    Po tym gdy budzik zawoła że nasz stan jest do bani, czyli mamy przebłysk że coś jest nie tak, że ja taki nie jestem, że problemy są jakieś nadymane, to po prostu wracamy do rzeczywistości, do chwili obecnej i w niej się utwierdzamy, tu i teraz się osadzamy. To magiczny zabieg wyłączający ten upierdliwy generator. I cuda się wtedy dzieją.

    Tu i teraz jest wszystkim czym dysponujemy. Przeszłość była, przyszłość będzie. Nie ważne jakie były i jakie mają być. Ich po prostu nie ma, nie liczą się.
    Moment mocy jest teraz, a cała moc pochodzi z wnętrza.
    I w takich momentach dostrzegamy nasze Źródło, a ono jest też Źródłem wszechświata.

    A jak najprościej osadzić się w tu i teraz?
    Wyrażając radość icon_smile
    Nie ma lepszego sposobu.
    Jak zadzwoni budzik, odwróć uwagę od generatora-wstręciucha. To wystarczy bo przecież energia podąża za uwagą.

    Każdy z nas zna sposoby działania, które przynoszą mu satysfakcję - spacer, oglądanie jakiegoś programu, wybrana jakaś piosenka, gotowanie, spotkanie z pewną osobą, pooglądanie zdjęć, podłubanie przy czymś, porozmyślanie o kimś/czymś i nieskończone miliardy innych czynności.
    No i oczywiście hunowe podstawowe narzędzia: błogosławieństwo/chwalenie/dziękowanie za kogokolwiek i cokolwiek co się da, za co tylko jestem w stanie, dostrzeganie pozytywnych cech i właściwości wszystkiego wkoło co tylko jestem w stanie czyli znaczy komplementowanie etc.
    To są przywracacze naszego jestestwa. Cudowne narzędzia czyniące cuda. Bo osadzają nas w tu i teraz i do tego przepełnionych radością.

    (no, to taki hunowy sposób widzenia tej sennej sprawy co spisałem, bo bym chyba nie zasnął nie rozwijając tego kłębowiska co we mnie się narodziło, po tym gdy powyższy sen mnie zaatakował icon_wink )

  • Autor: Czarodziejka, Opublikowany: 04.04.2010, 23:16:58: (ID: 2586)
    Lata temu mój tata też miał sen, kiedy zginela moja siosta w wypadku. Snilo mu sie ze siostra oprowadza go po miejscu w ktorym teraz przebywa. Tata mowil ze bylo tam pieknie - w opowiesciach snul opisy pieknej przyrody i ludzi. Ale nie wolno mu bylo wszedzie isc, byl kierunek w ktory mu isc nie wolno bylo i w tamtym kierunku widzial jasnosc. Zapytal o ta jasnosc i uslyszal ze to jasnosc od Pana Boga (tak dokladnie wyrazila sie moja siostra). Przeslanie tez bylo. Tata wraz z siostra przechodzil obok siedzacego staruszka i wowczas ona mu kazala dac pieniazek - tata na jej polecenie dal go staruszkowi a wowczas w zamian dostal od tego samego staruszka cala garsc pieniazkow.
    Siostra powiedziala mu cos jeszcze w sekrecie, ale tego mu nie wolno bylo zdradzic nikomu. Nie wiemy co to bylo lacznie z tata, poniewaz tata chcial ow sekret zdradzic mamie zaraz po przebudzeniu i wowczas natychmiast go zapomnial. Przypomnial mu sie jednak po latach kiedy ponownie go prosilam aby raz jeszcze opowiedzial mi ow sen (uwielbialm o nim sluchac) i znowu pamietal to tylko przez chwilke, bowiem jego intencja bylo wyznac co to jest w tamtej chwili mnie. Ale wracajac do tamtego ranka zaraz po przebudzeniu - tata byl zly ze sie obudzil - mowil ze chce tam natychmiast wrocic i chodzil z tym pragnieniem jeszcze przez kilka dni. Od tamtego snu twierdzi iz nie boi sie smierci. Siostra w tamtym snie powiedziala tez tacie ze przepustke dostaje sie tyko raz i ze ona odwiedza jego ale musi jeszcze kogos zdazyc odwiedzic. Tego samego dnia babcia przybiegla ze snila jej sie moja siostra przez doslownie kilka chwil bo wlasnie konczyl jej sie czas.

    Dziekuje za ten sen taty - roslam z tym snem i on dal mi wiare niepodwazalna w tamten swiat.

  • Autor: ziarenkoryżu, Opublikowany: 05.04.2010, 15:08:17: (ID: 2587)
    Witajcie,
    Czytając to, mnie również przypomniało się pewne przeżycie, dla mnie bardzo ważne, dlatego piszę. Mój Tata umarł, gdy miałam trzy lata. Przez całe lata tęskniłam za Nim, w pamięci podtrzymywałam ostatnie wspomnienia - spacer po parku, mój śmiech, kiedy biegłam do Niego w za dużym berecie, nasza rozmowa, kiedy siedzieliśmy na szarym murku.. Bardzo mi Go brakowało. I przez te lata, żałowałam, że nie możemy jeszcze porozmawiać, a tak bardzo chciałam. Miałam Mu tyle do powiedzenia.. I kilka lat temu zdarzyło się coś, co przyniosło mi Spokój. Miałam sen - choć dla mnie to było najbardziej rzeczywiste przeżycie. Przyszedł do mnie mój Tata i zabrał mnie długi spacer, podczas którego rozmawialiśmy, rozmawialiśmy.. o wszystkim. We śnie nie byłam tą małą dziewczynką, to było "tu i teraz". Słuchał, tłumaczył, to było absolutnie cudowne spotkanie, po którym czułam się szczęśliwa i spokojna. I wiedziałam, że stało się - to tego właśnie mi brakowało.

    Pozdrawiam Wszystkich w te Święta, Życie jest pełne cudów..

  • Autor: Eli, Opublikowany: 09.04.2010, 19:32:57: (ID: 2597)
    Ja wkrótce po śmierci bliskiej mi osoby miałam sen, w którym ta osoba przyszła i powiedziała, ze już nie wróci (a ja wmawiałam sobie po lekturach Murphego, że jak będę bardzo wierzyć to się czas cofnie :]) i że wszystko będzie dobrze. I dostałam taką wielką dawkę miłości, że przez chwilę czułam się wspaniale. Obudziłam się zszokowana ale też po raz pierwszy uspokojona. Niestety nie pamiętam już tego uczucia tylko to, że było to coś wielkiego i niepodobnego do niczego.



Menu

Ostatnio na forum
¤ Jak sobie pomóc? Ciężka choroba
data: 30-07-2010 - 02:48
użytkownik: xiola
¤ Poszukiwani testerzy
data: 29-07-2010 - 23:08
użytkownik: Czarodziejka
¤ PROŚBA O POMOC
data: 29-07-2010 - 11:29
użytkownik: Maja13
¤ Czy te Oczy(Horusa)mogą kłamać...
data: 28-07-2010 - 21:23
użytkownik: Kahuna-matata
¤ Inspirujace ksiazki, pomysly ...
data: 28-07-2010 - 13:21
użytkownik: Kahuna-matata
¤ jestem wdzieczna/y za ....
data: 28-07-2010 - 01:38
użytkownik: xiola
¤ Jak Nie Oceniac?
data: 27-07-2010 - 03:37
użytkownik: xiola

Ostatnie komentarze
» refleksyjnie, bez słów
Dodano: 29-07-2010
Autor: xiola
» Śpiew o poranku:)
Dodano: 28-07-2010
Autor: San
» La Antena !!
Dodano: 28-07-2010
Autor: San
» Mój ulubiony: Mój Brat Niedźwiedź
Dodano: 28-07-2010
Autor: San
» metoda oczyszczania - pytania do doświadczonych
Dodano: 28-07-2010
Autor: Czarodziejka
» :)
Dodano: 27-07-2010
Autor: jasneoko
» :)
Dodano: 27-07-2010
Autor: jasneoko

Logowanie




 


» Problemy z logowaniem?

Jeszcze nie masz konta?
» Zarejestruj się!

Kto jest online

Obecnie jest 2 gości online


Polecamy
Master Collection | dentysta praga południe | Transport specjalistyczny | Odzyskiwanie Danych | opony szczecin | magazyny i hale Wrocław | Kredyt Pożyczka Ubezpieczenie | Hurtownia opakowań | Kuchnia elektryczna | obrazy na płótnie | Fotografia œlubna |
Baseny

Przyjaciele

Prawa autorskie do artykułów publikowanych na tej stronie należą do ich twórców.
Huna - Tak wygląda świat jak na niego spoglądasz.