To jest rozwinięcie komentarza pod moim wpisem blogowym o Vibretcie.
Zanim wszedłem w dobrą komitywę ze swoim WJa to mi się wydawało, że jak już masz kontakt z WJa to łatwo możesz poznać odpowiedzi na wszelkie pytania. I że to wszystko jest takie Poważne, Nadęte, Mądre i w ogóle takie Ę Ą proszĘ dziĘkujĘ AleŻ PrzestaŃ.
Ale to tak nie jest
WJa to wielki figlarz. Zatopione w Miłości jest wyluzowane tak, że przypomina trochę takiego
kudłatego Jamajczyka w kolorowej czapie i swetrze, palącego faję i śmiejącego się na okrągło. I jak o coś pytam to patrzy na mnie znad tej fajki, zaciąga się i mówi "Mhm, wiesz, to tak naprawdę jest znacznie bardziej zabawne niż ci się wydaje". Stąd lubię te moje uśmiechnięte mordki, w ikonie piwnej tutaj i wszędzie indziej - tak odczuwam enegię swojego WJa.
Okazuje się też, że pewne informacje są celowo zakryte, a do otrzymania i zrozumienia innych trzeba dojrzeć. Z kolei na to samo pytanie można dostać od WJa zupełnie różne odpowiedzi zależnie od kontekstu w jakim pytamy i etapu życia w jakim się znajdujemy. To trochę jak Neo w Matrixie z Wyrocznią, który usłyszał nie Prawdę, ale dokłatnie to, co w danej sytuacji powinien usłyszeć.
W Dotknięciu Nieba, gdy inspiracje i informacje wszelkiego rodzaju płynęły do mnie na życzenie z dowolnie wybranego kierunku, jasne było dla mnie, że jeden z aspektów Miłości, która jest prawdziwą naturą Wszechświata, to Radocha. Radocha luz i zabawa. Stąd moją pracę wykonywałem wtedy z ogromną potężną radochą, wyluzowany, śmiejący się jawnie albo w duchu przez cały czas.
Wiedziałem, że z perspektywy WJa nasze życie wygląda czasem tak "Kochany ludku, ależ się wczułeś w rolę, zestresowałeś, nawymyślałeś problemów, przekombinowałeś i zapętliłeś, a teraz wyskakujesz z setką pytań i modlitw, równie zakręconych jak stan, w który się zapakowałeś. Daj spokój, wyluzuj, zostaw to w cholerę! Odpocznij i pamiętaj, że masz się bawić cokolwiek robisz

Cokolwiek byś robił, twa dusza ma śpiewać! Dusza ma tańczyć! Ma mieć błysk szaleństwa w oku! Ma ignorować nieistotne szczegóły, jakimi wiele osób wypełnia sobie czas, zamartwianiem się".
Tak przykładowo WJa uczyło mnie podejścia do pieniędzy. Śmiechowało mi piosnkę "Ludku, olej to, zostaw to, czy warto dla oszczędności tych 20 zł spędzać czas na przeliczaniu, planowaniu, wnikaniu? Nie jesteś przecież bankowcem ani księgowym, a życie to nie firma, gdzie trzeba mieć ścisły bilans przychodów i rozchodów. Odpuść. Jak odpuścisz to pieniędzy będziesz miał zawsze tyle, ile będzie potrzeba, a jak sie zestresujesz, to napłynie nadmiar, żebyś się wyluzował. Zaufaj, no, spróbujesz?"
No to zaufałem i opłacało się

Potem, gdy mi wracała chęć by przeliczyć swoje życie finansowe, by zająć się głupotami typu "jak zaoszczędzić 10 zł na zakupie tego czy owego, jak zyskać 100% na lepszym koncie bankowym, czy zmienić księgowego po to, by wziąć 200zł tańszego" to dostawałem przekaz "chłopie, nie po to tu jesteś by tracić czas na sprawy finansowe. Zostaw to mi a będzie wszystko grało. Przecież wiesz bo tak to działa już u ciebie. Nie jesteś tu po to, by być finansistą czy kimś, kogo celem jest zarabianie i liczenie pieniędzy więc się nie wkręcaj."
Słowem - wszelkie moje zmartwienia o finanse WJa obśmiewało z góry na dół i mówiło "wyluzuj się, zaufaj i zapomnij o tej sferze życia, a wszelkie twoje materialne potrzeby będą zaspokojone. Jak się nudzisz to poczytaj dobrą duchową książkę albo potańcz do pięknej muzyki". Cóż mi pozostało, dostosowałem się i oczywiście nie żałuję
A na pytanie o Vibrettę WJa puszcza do mnie oko i mówi coś w rodzaju "he he, sam zgadnij

". Tak to z tym WJa jest. Ten Stwór ma ogromny dystans do wszystkiego, przeogromne poczucie humoru i uwielbia zabawę. Jak tylko jestem trochę spięty do dostaję odpowiedzi rozweselające, czasem wręcz sytuacje jak z kabaretów przychodzą w odpowiedzi. Ja o coś pytam WJa a w odpowiedzi dostaję "daj spokój, rozluźnij się, nie przejmuj się pierdołami". Też mi kurde odpowiedź! Tak jest z Vibrettą. Od WJa dostaję wielki uśmiech. Tak naprawdę na wiele, bardzo wiele pytań do WJa dostaję prosty przekaz: "chłopie, nie wkręcaj się tak w to, wyluzuj, złap dystans, baw się, a nie wnikaj w nieistotne szczegóły". No i tak robię wtedy.
Czasem gdy pytam o przyczynę choroby jakiejś osoby dostaję informację w stylu "ten to za bardzo się wczuł w swoją pracę i pieniążki, zapomniał o rodzinie i odpoczynku, troszkę się zakręcił i wyssał z energii. Wyślij go na kabaret albo na komedię do kina, jak się wyluzuje to choróbsko szybko przejdzie a ludek wróci do równowagi".
Faktem jest jednak, że gdy trzeba konkretnego działania, to WJa jest niezawodne. Ot choćby ostatnio, jak produkowałem te wpisy blogowe. Czuję ciśnienie, żeby tu popisać trochę, ale stawiam opór bo mówię "przecież mam pilną robotę, jestem na niedoczasie, nie mogę zająć się pisaniem teraz bo potrzebuję skupić się na tym, czym zarabiam na życie". WJa stuka mnie w łeb i mówi "oszalałeś? zapomniałeś jak to wszystko działa? Zrobisz jak zechcesz, ale jeżeli teraz odstawisz robotę i napiszesz to co ci w duszy gra i dasz to innym ludzikom, to potem obiecuję ci potężną inspirację pracową taką, że w ciągu trzech godzin wykonasz robotę z trzech dni, od razu dobrze i to tak, że efekty będą rewelacyjne, sam zobaczysz. Zamiast zmóżdżać się trzy dni dostaniesz gotowe idee, pomysły i plan i tylko to spiszesz w dwie-trzy godzinki. Przecież tak robiliśmy wiele razy i działało". No tak, no tak, myślę i nie stawiam już oporu.
Bardzo możliwe, że ten mój łysy opiekun-mnich właśnie tego ciągle i wciąż mnie uczy. Nie stawiania oporu i elastycznego podejścia do życia. Zamiast zaplanowania sobie każdej godziny w ciągu dnia, że 6 godzin pracuję, to po prostu poddania się inspiracji i zaufania, że wszystko będzie tak jak powinno, że wszelkie ziemskie sprawy pracowe zrobię tak jak trzeba w odpowiednim czasie, na luzie i z radością, poświęcając na to minimum czasu. No i fajnie, tak lubię

Życia nie można traktować zbyt poważnie bo to szkodzi.
Liczba wyświetleń: 755