Huna - Uzdrawianie, Ezoteryka
"Człowiek potyka się o kretowiska nie o góry."
-- Konfucjusz

Cudeńka


Ten blog należy do użytkownika: Zeb12.



Strona główna blogu

Kategorie

» Pokaż wszystkie

» Zebologia (22)
» Z przymrużeniem oka (14)
» Kto tu rządzi - tłumaczenie (3)
» Kochane Żonki (3)
» Huna a rak (21)
» Ho'oponopono (14)
» Harmonia w relacjach z innymi (14)
» Długaśne wpisy (12)
» Czy to jeszcze huna? (2)

Księga gości

Jeśli chcesz, możesz dodać wpis: Księga gości.

Kanał RSS

RSS FeedJeśli chcesz dodać ten blog jako kanał do Twojego czytnika RSS, kliknij na logotyp:

Wszystkie blogi

Odwiedź pozostałe blogi lub załóż swój własny!

...wszystkie blogi

nowszy wpis | starszy wpis

Afirmacje, droga od 'jestem chory' do 'jestem zdrowy'
Opublikowany: 23.09.2009, 14:04:14, Kategoria: Zebologia, Huna a rak, Długaśne wpisy.

W związku z wątkiem na forum o afirmacjach, który się ostatnio ożywił, postanowiłem opisać zastosowanie afirmacji w moim życiu, a konkretnie w procesie radzenia sobie z chorobą nowotworową i zdrowienia. To jest tylko jeden ze sposobów zastosowania afirmacji, na dodatek raczej odnoga, a nie metoda głównego nurtu tak jak to jest opisywane w literaturze. Istotne jest to, żeby zrozumieć, że afirmacja to nie jest czarodziejska różdżka. Afirmacja to po prostu jedno z narzędzi do pracy nad sobą. Trzeba się nauczyć jak je skutecznie stosować tak, jak uczymy się obługi komputera, samochodu czy innych bardziej skomplikowanych narzędzi.

Zastosowanie afirmacji, które opiszę na swoim przykładzie, rozumiem jako takie poprowadzenie wirtualnej linii, od punktu, w którym jestem teraz do punktu, w którym chciałbym być. Zwłaszcza zakotwiczenie w punkcie w jakim jestem teraz jest istotne. Tak, jak jadąc na łyżwach, żeby ruszyć trzeba się od czegoś odepchnąć , tak samo żeby ruszyć z afirmacjami trzeba je o coś w sobie zaprzeć.

Gdy więc poprowadziłem sobie tę wirtualną linkę wyznaczającą połączenie od stanu obecnego, tak jak go czułem, rozumiałem, do stanu docelowego, tak jak chciałem by się zmaterializował, to zobaczyłem mniej więcej coś takiego: linka była przytwierdzona mocno do jestem chory (tak się czułem) a jej drugi koniec niknął gdzieś daleko w jestem zdrowy.

Pojawiło się więc pytanie, jakiej afirmacji użyć, aby rozpocząć proces poruszania się po tej lince. Pogrzebałem w sobie patrząc na koniec linki jestem zdrowy i okazało się, że ja głęboko w sobie wcale nie chcę wyzdrowieć. Mówiąc inaczej - skupienie uwagi na tym, co chcę osiągnąć (zdrowie) wyciągnęło na wierzch świadomości fakt, że wcale nie chciałem wyzdrowieć. To była wskazówka, jaką pierwszą afirmację zastosować. Było to po prostu chcę wyzdrowieć.

Wystartowałem zatem. Powtarzanie sobie "chcę wyzdrowieć" budziło opór wewnętrzny. Na powierzchnię świadomości wypływały różne powody, dla których nie chciałem wyzdrowieć. Powody przeróżne, dziwne, i całkiem sporo ich. Każdy taki powód potrzebowałem rozbroić. Z grubsza było to oparte na logicznym tłumaczeniu sobie, że załatwienie sobie tej czy innej sprawy przez chorobę nie jest korzystne, że to samo mogę osiągnąć zdrowymi nie wyniszczającymi sposobami. Prosty przykład - nie chciałem wyzdrowieć bo chorowanie dawało mi odpoczynek od pracy. Wyjaśniłem więc sobie, że przecież mogę sobie tak pracę ustawić, by pracować mniej, by więcej odpoczywać, by nie przemęczać się, i tak dalej. Podobnie tłumaczyłem sobie inne kwestie. Robiłem to aż do momentu gdy afirmowanie "chcę wyzdrowieć" nie budziło oporu tylko ładnie współgrało z moim wnętrzem, myślami i odczuciami. Po krótkim czasie (stosunkowo) poczułem, że afirmacja podziałała i że przesunąłem się ze stanu "jestem chory" do stanu "chcę wyzdrowieć". Tak się zacząłem czuć, na tym automatycznie skupiała się moja uwaga. Wiedziałem w 100% że jestem za tym, że chcę wyzdrowieć.

To była pora na krok drugi. Popatrzyłem na linkę rozpiętą do stanu docelowego i uznałem, że następny krok w afirmacjach to będzie "mogę wyzdrowieć". Zacząłem skupiać na tym twierdzeniu uwagę, powtarzać je, ale znów pojawił się potężny opór. Sam nie wiedziałem czy wierzę czy nie w to, że mogę wyzdrowieć. Zacząłem więc przyglądać się myślom, które afirmacja "mogę wyzdrowieć" przynosiła do świadomości i znów zacząłem rozbrajać pewne nielogiczne poglądy. Zacząłem poprzez wewnętrzne dyskuje, czytanie literatury, zwłaszcza duchowej, udowadniać sobie, że mogę wyzdrowieć. Minęło sporo czasu zanim opór zmalał. W pewnym momencie poczułem, że myślenie, że mogę wyzdrowieć nie budziło już oporu ale zapał, takie wielkie TAK. Wewnętrznie czułem, że faktycznie mogę wyzdrowieć i chcę zrobić wszystko, co mi w tym zdrowieniu pomoże.

Przyszła pora na kolejny krok. Popatrzyłem na linkę afirmacji, zobaczyłem gdzie jestem i co dalej. Co dalej to było po prostu "zdrowieję". Tu pojawił się spory opór. Powtarzanie sobie i skupianie uwagi na myśli "zdrowieję" budziło szalone wątpliwości i opór. Owszem, wierzyłem już w to, że mogę wyzdrowieć, ale zupełnie nie byłem przekonany, że zdrowieję. Tu najwięcej mi pomogływyniki badań lekarskich, które bezapelacyjnie wskazały postęp w zdrowieniu.

Trwanie w afirmacji zdrowieję zajęło mi sporo czasu, czułem ciągle, że jeszcze nie czas, by pójść dalej. Dopiero po kilku kolejnych miesiącach poczułem, że czas na krok ostateczny. Doszedłem do końca owej afirmacyjnej linki przytwierdzonej do wymarzonego stanu docelowego "jestem zdrowy". To było w momencie, gdy objawy choroby były ciągle silne, pojawiły się zawirowania w leczeniu. Ale wewnętrznie po prostu poczułem by przełączyć się w stan "jestem zdrowy" bo takie myślenie o sobie nie budziło już oporu. Co ważne - wcale według lekarzy zdrowy nie byłem. Przy afirmacjach liczyło się jednak nie to, jaki jest faktyczny stan obecny, ale to, jaki jest możliwy dla mnie do zaakceptowania stan najbliższy wymarzonemu. A to było już owo docelowe jestem zdrowy.

Zacząłem więc afirmować sobie jestem zdrowy, tak o sobie myśleć, tak powtarzać. Nie budziło to już żadnego oporu ani sprzeciwu, choć stan według badań medycznych wcale nie wskazywał na to, że jestem zdrowy.

Dzięki trwaniu w afirmacji jestem zdrowy zacząłem psychicznie działać jak człowiek zdrowy. Zacząłem widzieć siebie wśród zdrowych. Zacząłem uznawać się za zdrowego. Czasem wręcz do przesady - chciałem gdzieś daleko pojechać, mimo że fizycznie nie mogłem, i dopiero żonka mnie pohamowała.
Na szczęście cały czas czułem, że owo jestem zdrowy nie jest wymysłem ale stwierdzeniem faktu, który w niewidzialności już został przez Wyższe Ja zmaterializowany.

O właśnie - Wyższe Ja. Tego nie napisałem wyraźnie w powyżej historii, ale nie wyobrażam sobie stosowania afirmacji w oderwaniu od Wyższego Ja i modlitwy. Takie już moje skrzywienie. Cały czas prosiłem Wyższe Ja o pomoc i wprowadzanie zmian w mojej jaźni, które wspierałyby moją drogę do wymarzonego celu. Cos na zasadzie "Moje Ukochane WJa, wyrazam zgode na to, bys mieszalo we mnie ile trzeba i kiedy tylko trzeba, by wprowadzac zmiany, ktore sprzyjaja osiaganiu wymarzonego celu". Prosiłem WJa o inspirację i wskazywanie kolejnych kroków w przekształcaniu swego czucia się "jestem chory i chcę być chory" w docelowe "jestem zdrowy".

To dzięki inspiracji WJa mogłem odkryć kolejne kroki do afirmowania:
Stan startowy: jestem chory i chcę być chory
  • chcę wyzdrowieć
  • mogę wyzdrowieć
  • zdrowieję
  • jestem zdrowy


To od Wyższego Ja dostawałem wskazówkę, w którym momencie mogę się przełączyć na kolejną afirmację, coraz bliższą stanowi docelowemu. Zwłaszcza przy zrobieniu ostatniego kroku ze "zdrowieję" do "jestem zdrowy" gdzie nie mogłem się oprzeć na obiektywnych fizycznych faktach ale zupełnie na wewnętrznym poczuciu, że moje zdrowie jest już faktem, który za jakiś czas dopiero objawi się w fizyczności.

Czesto tez stosowalem afirmacje pomocznicza wszystko dzieje sie dobrze. Jestem pod niezawodna opieka i prowadzeniem Wyzszego Ja. Przydatne to bylo w trudnych chwilach gdy pojawial sie strach.

Afirmacje można stosować na wiele sposobów. Istnieje sporo dobrej literatury i pewnikiem sporo nauczycieli. Powyższy opis zastosowania afirmacji na moim przykładzie pokazuje, że tego narzędzia trzeba się nauczyć. To nie jest po prostu klepanie fraz "tra la la la", ale bardziej złożony proces połączony z patrzeniem w siebie, patrzeniem w odzew jaki wzbudza wewnętrznie afirmacja, gotowość do zmiany afirmacji na taką, która się wydaje bardziej prawdziwa w chiwili obecnej a jednocześnie jest krokiem w stronę stanu docelowego. I tak dalej, i tak dalej. Do tego w moim przypadku afirmowanie jest nieodłączne z oddaniem się w prowadzenie WJa i modlitwą. Po to, by wiedzieć, jaki jest następny krok. Po to, by radzić sobie z oporem, jaki afirmacja wywołuje. Po to, by nie afirmować sobie czegoś, co jest dla mnie szkodliwe. I przede wszystkim po to, by afirmacje dobierać tak, by najefektywniej dmuchały w mój wewnętrzny żagiel.

Bo afirmowanie rozumiem trochę jako takie dmuchanie w siebie, w żagiel, w żar ogniska po to, by łódkę-mnie przesuwać w określonym kierunku albo by dmuchać w te węgliki, które mają szansę zapłonąć.

Bo na cóż się przyda nawet najpotężniejsza wichura, jeśli będzie dmuchać wzdłuż mojego żagla, nigdzie mnie nie posuwając? Albo potężny miech, skierowany jednak w miejsce ogniska, w którym żaden z węgielków nie ma szansy zapłonąć. A mam wrażenie, że takie właśnie zabiegi próbują wykonywać osoby, u których afirmacje nie działają mimo wkładu pracy.


Liczba wyświetleń: 894

nowszy wpis | starszy wpis





Komentarze do tego wpisu
  • Autor: Lambar, Opublikowany: 23.09.2009, 16:38:17: (ID: 2342)
    Właśnie ostatnio nad czymś podobnym się zastanawiałem i wynikiem tego było pisanie w moim blogu "Już tuż tuż..."

    Bywa że człowiek jest przytłoczony czymś, to mogą być problemy zdrowotne jak również w pracy w relacjach między ludzkich, czy też brak pieniędzy.
    Nie ważne co to, ważne że dla wybranej osoby jest to duży problem. Więc znaleźć sobie coś, co jest związane z danym tematem i który w tym momencie jest dużym problemem, to może być nie lada sztuka. Dla niektórych osób wręcz niemożliwe.
    Więc Twoje pisanie to bardzo dobra metoda.

    Moje drapanie się po głowie w tym temacie wynikało z obniżonego morale (pewnie biorytm w tym dni miałem zaniżony icon_wink ) i na myśl o moim marzeniu nie potrafiłem z siebie wykrzesać nic pozytywnego. Zero radości, zero nadziei, zero oczekiwania jakiegoś z choćby malutkim uśmiechem czy promykiem światła w moim wnętrzu.
    I po kilku godzinach, gdy już moje wnętrze się podbudowało, wtedy odkryłem że mogę się cieszyć na myśl o moim marzeniu myśląc o nim w sposób, że jest już w drodze. Nie potrafiłem jeszcze wtedy okazywać radość na myśl o spełnieniu się marzenia, ale potrafiłem okazać pozytywy w związku z oczekiwaniem. I już kolejnym krokiem, po ponownych kilku godzinach z przerwą na spanie, powróciłem do normy. I już ponownie mogę cieszyć się na myśl o marzeniu, jak to będzie się nim radować.
    Czyli bardzo podobny schemat do tego który opisałeś.

    Siedzą w nas blokady - tak można to określić. Serge bardzo fajnie to w Szamanie miejskim opisywał określając to jako opór. Fragmenty są u nas na stronie.
    A Abraham z Prawa przyciągania określają to jako podobne przyciąga podobne. Czyli myśl nasycona dołkiem przyciąga dołek i ni czorta z tego poziomu człowiek nie jest w stanie przeskoczyć o kilka pięter wyżej.
    Jakkolwiek by to nazwał, to jest to ten sam opis. Czyli metodologia jest następująca: mały krokami w stronę światła.
    Mimo że w danym momencie mam myśli dołujące, to jestem w stanie skierować uwagę na jakiś pozytywny drobiazg, na coś sympatycznego, coś co jest użyteczne, ładne, co kiedyś sprawiło mi przyjemność etc.
    Czyli na coś, co w danym momencie może zmienić moje nastawienie na kapkę pozytywniejsze. To może być oglądanie komedii jakiejś, zrobienie sobie kisielu, pospacerowanie w ulubionym miejscu, poczytanie czegoś co nas wciągało, porobienie czegoś co sprawiało radość. Czyli szukam czegoś co da mi odskocznię.
    I można też jak najbardziej robić to co Zeb napisał - wędrować po drabinie afirmacji. Stopniowo krok za krokiem dobierać takie wzmacniacze, które w danym momencie mnie rozpalają, czyli budzą pozytywy, gdy wymawiając te słowa nie czuję skurczu w brzuchu etc.
    Można to też określić jako usuwanie blokad, wtedy przechodzimy o poziom wyżej, z którego emanuje z nas więcej pozytywów. Tam napotykamy na kolejną barierę i znowu siup na poziom wyżej.
    Nie ważne jak toto nazwiemy, ważne że działa icon_smile

  • Autor: Lambar, Opublikowany: 23.09.2009, 19:29:13: (ID: 2343)
    I jeszcze tak mnie naszło odnośnie afirmacji. Wiele ludków pisze, że afirmacja powinna być pozytywna. Ale jak widać to po powyższym pisaniu, nie jest to zbyt dobre określenie. Dla jednego "mam kasy jak lodu" może wywoływać uśmiech na twarzy, zalew spokoju i pewności siebie, zrobi mu się dobrze. A ktoś inny zareaguje na to powiedzenie drażliwie. Może ono w nim wzbudzić jakiś zgrzyt, może poczuć się źle.
    Tak więc dobrym określeniem afirmacji jest:
    afirmacja powinna wywoływać pozytywne emocje.

    I ciekawym też rozważaniem odnośnie afirmacji jest to, że człowiek non stop afirmuje - utwierdza się. Człowiek zamożny na myśl o swoim interesie odczuwa satysfakcję, może coś pochwalić w nim, zachwycić się. Człowiek zdobywający coś postępuje bardzo podobnie. Rozmyślając o swoim celu-marzeniu napełnia się pozytywami. Może powtarza sobie jakieś powiedzonka w stylu: jestem tak blisko, już tuż tuż, albo: on już jest mój! (chodzi o ten cel).
    Z tego też można wyciągnąć wniosek, że najwspanialszą afirmacją jest okazywanie radości w związku z wybranym tematem z naszego życia.
    A to jak wg mnie jest czysta Huna - oczekuj z radością, błogosław zanim się pojawi w formie materialnej icon_smile

  • Autor: Rzeczka, Opublikowany: 24.09.2009, 11:33:20: (ID: 2344)
    Kiedy czytam Was obu, też czuję się uskrzydlona. Rodzi się wiara we własną moc :)
    Dziękuję i pozdrawiam serdecznie :)

  • Autor: Eli, Opublikowany: 29.09.2009, 12:34:42: (ID: 2345)
    Mnie najbardziej urzeka w tym sposobie piękne zgranie Ku i WJ :)

  • Autor: zwiebelchen, Opublikowany: 02.10.2009, 18:08:52: (ID: 2352)
    To jest genialne!

    Szacunek Zebie12 - jesteś wielki icon_smile



Menu

Ostatnio na forum
¤ Jak sobie pomóc? Ciężka choroba
data: 30-07-2010 - 02:48
użytkownik: xiola
¤ Poszukiwani testerzy
data: 29-07-2010 - 23:08
użytkownik: Czarodziejka
¤ PROŚBA O POMOC
data: 29-07-2010 - 11:29
użytkownik: Maja13
¤ Czy te Oczy(Horusa)mogą kłamać...
data: 28-07-2010 - 21:23
użytkownik: Kahuna-matata
¤ Inspirujace ksiazki, pomysly ...
data: 28-07-2010 - 13:21
użytkownik: Kahuna-matata
¤ jestem wdzieczna/y za ....
data: 28-07-2010 - 01:38
użytkownik: xiola
¤ Jak Nie Oceniac?
data: 27-07-2010 - 03:37
użytkownik: xiola

Ostatnie komentarze
» refleksyjnie, bez słów
Dodano: 29-07-2010
Autor: xiola
» Śpiew o poranku:)
Dodano: 28-07-2010
Autor: San
» La Antena !!
Dodano: 28-07-2010
Autor: San
» Mój ulubiony: Mój Brat Niedźwiedź
Dodano: 28-07-2010
Autor: San
» metoda oczyszczania - pytania do doświadczonych
Dodano: 28-07-2010
Autor: Czarodziejka
» :)
Dodano: 27-07-2010
Autor: jasneoko
» :)
Dodano: 27-07-2010
Autor: jasneoko

Logowanie




 


» Problemy z logowaniem?

Jeszcze nie masz konta?
» Zarejestruj się!

Kto jest online

Obecnie jest 2 gości online


Polecamy
Master Collection | dentysta praga południe | Transport specjalistyczny | Odzyskiwanie Danych | opony szczecin | magazyny i hale Wrocław | Kredyt Pożyczka Ubezpieczenie | Hurtownia opakowań | Kuchnia elektryczna | obrazy na płótnie | Fotografia œlubna |
Baseny

Przyjaciele

Prawa autorskie do artykułów publikowanych na tej stronie należą do ich twórców.
Huna - Tak wygląda świat jak na niego spoglądasz.