Huna - Uzdrawianie, Ezoteryka
Życie da ci wszystko, o co je poprosisz, jeżeli tylko będziesz prosić wystarczająco długo i wyraźnie.
-- Elisabeth Nesbit

Reggina


Ten blog należy do użytkownika: reggina.



Strona główna blogu

Kategorie

» Pokaż wszystkie

» Sny (5)
» Ogólne (12)
» Kreacje (9)
» Karma (21)
» Interakcja (7)
» Alphowe wizje (16)

Moje strony

» Pusta
» Test nowej strony

Księga gości

Jeśli chcesz, możesz dodać wpis: Księga gości.

Kanał RSS

RSS FeedJeśli chcesz dodać ten blog jako kanał do Twojego czytnika RSS, kliknij na logotyp:

Wszystkie blogi

Odwiedź pozostałe blogi lub załóż swój własny!

...wszystkie blogi


Pamiętaj! Źródłem utrzymania serwera są reklamy Google AdSense. Dziękujemy za uszanowanie ich obecności.



Opublikowany: 12.02.2008, 23:49:40. Kategoria: Karma, Alphowe wizje.

Najprostsza definicja wklejona z wikipedii:

Serwitory są bytami astralnymi powoływanymi do wykonywania określonych zadań. Są one częścią swego twórcy, materializacją jego pragnień i żądz. Nie mają one własnej świadomości chyba, że taka zostanie im dana od twórcy. Tworzenie serwitora zaczynamy od zaplanowania jak ma on wyglądać, co robić, ile czasu ma istnieć, skąd ma pobierać energię oraz wyznaczamy "mieszkanie" dla niego w jakimś materialnym przedmiocie. Następnie gromadzimy energię potrzebną do naładowania przywołańca; są na to dwa sposoby: rytuał bądź sigilizacja. Po tym następuje procedura uruchomienia (aktywacja serwitora).

Niebezpieczeństwa związane z tworzeniem serwitorów: Serwitor może uzyskać samoświadomość jeśli będzie istniał zbyt długo i nie zostanie mu zaprogramowana procedura autodestrukcji.


W związku z powyższym oraz sugestiami KD w moich wizjach, jakoby powstał z impulsu intencji MK mam pytanie, czy serwitor może powstać spontanicznie, z impulsu intencji wzmocnionego modlitwą? Spotkał się ktoś z czymś takim?
KD pojawił się ewidentnie ukierunkowany na leczenie - co potwierdzałoby zgodność z intencjami MK i niejako efektem ubocznym okazało się przekazywanie informacji na jego temat.
KD pojawiwszy się stwierdził, jakoby MK modlił się z nastawieniem, że bardzo chciałby pomóc, jednak z przekonaniem, że nie potrafi, ale gdyby jednak potrafił to bardzo by chciał... Wytworzył w ten sposób silną emocję ukierunkowaną na wsparcie mnie w leczeniu pewnej osoby.
Energia KD wyraźnie malała z czasem aż do zniknięcia, spowodowanego brakiem "zasilania" od MK. Po czym - po przejściu przez krótką fazę bycia przejrzystym - zaczął on funkcjonować w sposób bardziej zbliżony do tradycyjnych alfowych doradców, jednak w zakresie jego zainteresowań pozostają sprawy związane z MK i leczeniem. Nie jest już taki świetlisty i silny jak przed przemianą. Może jest tylko wytworem mojej podświadomości, a może - jako serwitor - uzyskał samoświadomość...

Komentarze: 0


Opublikowany: 12.02.2008, 22:49:09. Kategoria: Karma.


Dostęp ograniczony. Musisz być zarejestrowanym użytkownikiem, by móc przeczytać ten wpis.

Komentarze: 0


Opublikowany: 11.02.2008, 23:38:05. Kategoria: Karma.


Dostęp ograniczony: Musisz podać hasło:



Opublikowany: 10.02.2008, 17:31:00. Kategoria: Karma, Alphowe wizje.


Dostęp ograniczony. Musisz być zarejestrowanym użytkownikiem, by móc przeczytać ten wpis.

Komentarze: 6


Opublikowany: 05.02.2008, 22:57:17. Kategoria: Karma, Alphowe wizje.

Po miłych doświadczeniach z polem truskawkowym - pozdrawiam icon_smile postanowiłam - dla odmiany - poszukać MK w jego świecie.
Udało się, sceneria była odmienna. Skaliste pustkowie.
MK stał i zwijał dość grubą linę. Ciągnął ją nie wiadomo skąd i narzucał sobie zwoje na rękę. W pierwszej chwili skojarzyło mi się to z cumowaniem jachtu, ale skąd by w tych górach skalistych jacht... Dookoła nic i jakoś mroczno. Zdecydowałam się zagadać.
- Cześć!
- Cześć
- Co robisz?
- Zwijam linę. - A czego ja się spodziewałam, hm.
- Po co?
- Do przejścia - Odkrywcze niezwykle. Chociaż przyznaję - początkowo miałam wrażenie, że będzie chciał schodzić do jaskini, ale nie...
- Dokąd?
- Na drugą stronę
- Na drugą stronę czego?
- Na drugą stronę życia. - Zaczęło się robić ciekawiej.
- Nie masz już dosyć? - zapytałam, bo lina wydawała się nie mieć końca.
MK popatrzył na zwój, potem na linę ciągnącą się znikąd i stwierdziwszy - Aha, dosyć. - szarpnął ją energicznie. Koniec liny opadł na ziemię, a MK ruszył w stronę urwiska. Ja za nim.
- Muszę tam przejść - przed nami rozciągała się ogromna przepaść. Skały po drugiej stronie były ledwo widoczne (no, może nie mam najlepszego wzroku, ale kawał drogi do przebycia, bez dwóch zdań). MK zamachnął się i z łatwością przerzucił zwój liny na drugą stronę, bezbłędnie trafiając nim w kołek, który wziął się nie wiadomo skąd. Tak więc lina została zahaczona, a jej drugi koniec znalazł się w mojej ręce.
- Trzymaj! - MK wydał polecenie, jakby to była najoczywistsza rzecz na świecie.
- No co ty? - Aż mnie zmroziło. Pomyślałam, że w życiu nie dam rady.
- No trzymaj! Chcę po tym przejść - I nim się obejrzałam wskoczył na linę i swobodnym krokiem ruszył nad przepaścią. Blisko przeciwległej krawędzi zsunął się nagle i zawisł pod liną, trzymając się jej rękami i nogami. Nie wiem czy było to zaplanowane, ale wyglądało na zabawę, bo pobujał się tak kilka razy, a potem z łatwością wszedł na skałę.
- No chodź tu!
- Ale jak? - Popatrzyłam na trzymaną w ręce linę i rozejrzałam się bezradnie dookoła.
- Chciałaś iść ze mną to skacz!
Właściwie czemu nie. W takim świecie przecież wszystko jest możliwe, wystarczy o tym pamiętać. No i skoczyłam, jak Neo w Matrixie... chociaż właściwie to czułam się raczej jak owad z małymi skrzydełkami. Ale ważne, że dotarłam icon_smile
- Pusto tu trochę - stwierdziłam. Ta strona wyglądała gorzej od poprzedniej, bo miejsca było mniej. Tylko pas szeroki na jakieś 4-5 metrów i pionowa skała.
- Bo teren nie zamieszkały. - MK najwyraźniej to nie przeszkadzało - Rozpalmy ognisko! - Skierował złożone dłonie na zatoczkę przy pionowej skale i ogień zapłonął.
- Albo inaczej! - MK najwyraźniej świetnie sie bawił. Zarzucił na płomienie wziętą nie wiadomo skąd płachtę i ognisko zamieniło się w kwitnące drzewo. Po czym wykonał zapraszający gest w moją stronę, a pod drzewem pojawiły się leżaczki. Sekundę później leżeliśmy sobie, popijając drinki z parasolkami.
No cóż, przyznaję - jestem pod wrażeniem. Chyba uczeń przerósł mistrza icon_cool

Komentarze: 2

    12345678910111213141516171819   >



Menu

Ostatnio na forum
¤ Tusk vs Kaczyński
data: 01-12-2008 - 14:05
użytkownik: Lambar
¤ Pomoc / Bioenergoterapia
data: 01-12-2008 - 14:03
użytkownik: Lambar
¤ egzorcyzmy
data: 01-12-2008 - 01:13
użytkownik: reggina
¤ Uzdrawianie WJ?...
data: 28-11-2008 - 22:29
użytkownik: Lambar
¤ Projekt: Dzień... v2
data: 27-11-2008 - 20:21
użytkownik: Yasmin
¤ Lista intencji
data: 25-11-2008 - 16:38
użytkownik: Lambar
¤ Wielkie Heloł :D
data: 25-11-2008 - 10:00
użytkownik: Lambar
¤ Warsztaty z Serge'em Kahili King'iem
data: 23-11-2008 - 00:36
użytkownik: massakra
¤ Gdzie tu mozna zamiescic ogloszenie o kursie Lomi Lomi?
data: 22-11-2008 - 18:56
użytkownik: Lambar

Ostatnie komentarze
» przeżyłam podobne spotkanie
Dodano: 29-11-2008
Autor: Goldfish
» Etykietki i dualizm
Dodano: 27-11-2008
Autor: misiek
» Myslenie etykietami
Dodano: 25-11-2008
Autor: _Miro_
» boginie
Dodano: 24-11-2008
Autor: massakra
» A podmieniając Pele
Dodano: 24-11-2008
Autor: Lambar
» Myślenie etykietkami
Dodano: 17-11-2008
Autor: misiek
» "Złe rzeczy"
Dodano: 16-11-2008
Autor: _Miro_

Logowanie




 


» Problemy z logowaniem?

Jeszcze nie masz konta?
» Zarejestruj się!

Kto jest online

Obecnie jest 4 gości online


Przybornik
Dodaj do ulubionych
Startuj z Huną
Poleć nas znajomym

web stats stat24 Prawa autorskie do artykułów publikowanych na tej stronie należą do ich twórców.
Huna - Tak wygląda świat jak na niego spoglądasz.