W Nowej Tarace
www.taraka.pl/blog Wojciech Jóźwiak zainspirowany tekstem Waltera Friedricha Otto
http://www.gnos...teofania.htm zastanawia sie gdzie się podziali greccy bogowie :)
http://www.tara.../?q=gesztalt
Trochę się poudzielałem, bo to przecież domena "świata jako snu", jednego ze sposobu interpretacji świata jako symbolicznego, w dodatku zakorzeniona w nas dość mocno, neurologicznie:
Mamy w sobie ośrodek rozpoznawania postaci w dodatku skojarzony z pamięcią (w końcu rozpoznajemy znajomych?), tylko nasza neurologia operuje na uproszczeniach, z osobami mamy powiązane równoczesnie cechy, stany i własne wspomnienia : w życiu skutkuje to czymś co w psychologi społecznej nosi nazwę podstawowego błędu atrybucji - przypisujemy zachowanie ludzi wokół cechom ich charakteru, bardziej niż kontekstowi. W wizji natomiast, czyli w transie kiedy ten osrodek "działa w dysocjacji" postrzegamy to jako ożywanie postaci..w dodatku, dzięki tendencji naszego mózgu do zachowywania spójnosći właśnie noszą one cechy takiego gestaltu-ich forma i wygląd jest zwiazane z cechami charakteru i determinuje ich zachowanie eg. brzydkie postaci mają tendencję do pojawiania sie w dziwnych strojach, "brzydkiego zachowania"(np. bycia agresywnymi) takiegoż wyrażania się, tonu etc. i budzenia w nas niechęci(i vice wersa - w wizji oczywiscie;)).
To że część tego poza racjonalnoscia myslenia wplywa na nasz odbiór rzeczywistosci to chyba oczywiste ?
Idąc dalej - w transie, który równoczesnie jest "stanem uczenia sie mózgu" i jednoczesnie przedłużonego skupienia - każda z tresci na której sie koncentrujemy ma tendencje do przekształcania reszty informacji w nas: patrz dynamika zmian w pamięci, która jest odtwórcza, żeby nie powiedzieć twórcza np. z wiekiem koloryzujemy wspomnienia.
Można powiedzieć, że w tym procesie transowym przedłużonego skupienia z fragmentu mandelbrota - rozwijają się kolejne warstwy i zbliżenia..hologram jakgdyby w nas się rozrasta..obejmując percepcje, skojarzenia, wspomnienia i zachowania (w hunowatej szkole: również świat dookoła nas).
Mamy zdolność rozwijania stanów, w tożsamości i całe światy..hmm, neurologię personifikacji i amplifikacji(wzmacniania) oraz na przeciwnym przeciwnie przekladania ogółów na podstawowe odruchy. Mamy biegunową zdolność dysocjacji od wlasnych przeżyć/postaw(w tym: postrzegania ich na zewnątrz, uznawania ich za spontaniczne i silniejsze od nas) i asocjacji- utożsamiania się z innymi (patrz:nerwy paralelne, zdolność uczenia się przez naśladownictwo).
Dodajmy do tego podstawową pulę stanów(np. warunkowanych hormonami) i zachowań..i co otrzymujemy?
Otrzymujemy świat wewnętrzny w którym drobne odruchy kryją w sobie potencjał pełnych figur/ postaci/tożsamości. I dla odmiany postacie krystalizuja sie w drobne zachowania(fizyczne i mentalne). W zależności od kierunku spojrzenia/paradygmatu interpretacji: ŻYJEMY ZANURZENI W ŚWIECIE BOGÓW lub BOGOWIE GOTOWI SĄ Z NAS WYSKOCZYĆ :) Tylko nie zwracamy na to uwagi:)
W dodatku można powiedzieć, że przekazujemy sobie te postaci w codziennych komunikacjach i interakcji:)