Z objęć najczulszego światła
promyki co zgodziły się na blask oślepnąć
by poczuć czarnej ziemi twardy uścisk,
stąpają niepewnie, myśląc, że są kruche,
kierują spojrzenia w górę
pamiętając, że blask był Czymś Wielkim
A jasna kula nieczuła na pretensje i żale
Symbolem jest tylko, tylko czego?
Ktoś mówił, że większa jasność w naszym wnętrzu bije
A potem siadamy na zimnym kamieniu
wdzięczni za to, że daje odpoczynek
Imiona wszystkiemu nadajemy
Gdy z gniewu tworzymy wybaczenie,
lęk w zaufanie przekuwamy,
ból i cierpienie w wiarę,
łzy czułym pocałunkiem osuszamy,
samotność węzłem w "my" łączymy,
z biedy w godność wzrastamy,
w brzydocie dobre serce pięknem olśniewa,
bałagan artystycznym chaosem zwiemy,
bezsens zmieniamy w ideały,
marność cielesną tłumaczymy duchem,
z marzeń cuda postępu budujemy,
wstyd akceptacji kocem otulamy,
z cichych podszeptów tworzymy wielkie dzieła
a w zachodzie słońca cudu istnienia upatrujemy
Wtedy iskrą rozpalamy
najmroczniejszą ciemność
najzwyklejszą pospolitość
najmarniejszą z pyłu materię
Jak kowale w boskiej kuźni
stapiamy żelazo chłodne
w lawę Miłości
co żarem gwałtownym bucha
A miech Stworzenia
w nieskończoność ciepłem dmucha
Opublikowany: 09.04.2010, 21:54:40.
Kategoria:
z wnętrza, pytania.
Chciałabym u siebie rozwinąć jakąś kompetencję związaną z charyzmą. Przydałoby mi się to do pracy, gdzie potrzebne jest skupienie uwagi grupy ale sądzę, że przydałoby się też w innych sytuacjach.
W głębi mam dużą niechęć do takich pojęć jak władza i dominacja. Nie jest to jednak korzystne. Dopóki udaje się dogadywać ugodowo to wszystko jest fajnie. Ale jak wiadomo w życiu pojawiają się sytuacje, w których trzeba postawić na swoim. Ja natomiast zazwyczaj krążę wokół ludzi, tematów, ale jak na czymś bardzo mi zależy, a się nie udaje, ktoś moim zdaniem niesprawiedliwie nie ma poczucia, że tez jest jakoś zobowiązany- rodzi się frustracja i pojawia się taka niekonstruktywna złość i pretensje.
Ta kwestia zdecydowania przejawia się też tym, że zupełnie nie umiem kierować innymi. Póki podoba im się co proponuję jest ok. Jak nie, to mam ochotę sobie pójść, przecież nikt nie musi. A czasem jest to jednak potrzebne. Podobnie pojawia się ten problem w czasie np. uprawiania sportów. Tu najwięcej się nauczyłam - że to ja steruję np deską. Z końmi ciągle się uczę- "to ja tu dowodzę".
Zastanawiałam się jak to jest, że są nauczyciele z charyzmą, u których nikt generalnie nie hałasuje, nie rozrabia i słucha z uwagą. Nie wystarczy być fajnym i lubić ludzi. Takich to łatwo schrupać w ogólnej anarchii bo nei ma siły przebicia. Osoba z charyzmą jest pewna tego, że inni będą jej słuchać. Jest pewna siebie i nie zakłada innych wyjść.
Jak wyrobić u siebie coś takiego? Nie mam na myśli manipulowania ludźmi. Nie wiem jak ten temat ugryźć, o co mi konkretnie chodzi, co trzeba zmienić żeby wpływać natychmiastowo na rzeczywistość.
Moja strategia jest ogólnie unikowa, płynę z prądem życia i sobie delikatnie przy nim manipuluję. I zazwyczaj to działa. Ale kurcze no brak mi takiej przyziemnej decyzyjności - robię to i będzie zaraz tak i tak.
Inna jeszcze kwestia to, to że przez moje spokojne zaufanie do WJ rzadko rzucam się żeby coś było teraz zaraz załatwione czym nieraz denerwuję innych. Są ludzie, którzy mnie postrzegają jako mało aktywną, czekającą aż coś się wydarzy. No ale właśnie, że się wydarza i układa zazwyczaj:D Jak te filozofie pogodzić. Jak złapać takiej stereotypowej "męskości" w zgodzie z duchem huny?
Opublikowany: 23.03.2010, 16:36:47.
Kategoria:
z zewnętrza;).
O pewnym panu, który wierzy tylko rozsądkowi w Indiach spragnionych mistycyzmu za wszelką cenę. Myślę, że niejeden z widzów programu na miejscu tego pana rzeczywiście by umarł wskutek zabiegów guru. Świat jest taki jak myślisz
http://wiadomosci.onet.pl/1604534,2678,1,kioskart.html
Jestem fanem wszelkich futerkowych stworzonek. A w szczególności własnego kocura.
Czasem leżymy koło siebie a kot żąda pieszczot. Wystawia swoje ciałko z każdej strony, każdy boczek do wygłaskania. Uruchamia wtedy swój mruczący motorek- ah muzyka dla uszu, a te miny, te łapki... ;)Jak już jest wystarczająco wygłaskany układa się wygodnie i mruczy sobie dalej. Czy ktoś może być bardziej zadowolony niż zadowolony kot? Patrzę sobie na niego i myślę- jest tu i teraz, i jest całkowicie kontent z tego świata.
Niektórzy ludzie nieprzepadający za kotami mówią- a taki kot to nic nie robi, tylko leży. Ale myślę, że rzesze kocich zwolenników pozwalają mu na tryb życia "darmozjada", który głośno dopomina się o jedzenie i przychodzi po pieszczoty kiedy ma sam na to ochotę. Otóż kot chyba zaklina sobie wygodny świat sam go błogosławiąc. Kot najedzony i w wygodnej pozycji jest uosobieniem wdzięczności i życzliwości do świata. Kot nie ma wówczas naglących pragnień, potrzeb, nie ma aspiracji. "Tak jest dobrze. Lubię to czym się zajmuję.(Szczególnie pasjonuję się spaniem) " ;)
Myślę, że powinniśmy uczyć się niektórych rzeczy od naszych "mniejszych braci" . Psy są zaś wspaniałym modelem radosnego oczekiwania. Pies w pełni ufa swojemu panu i cieszy się na wszystko co tylko pan wymyśli i zaproponuje. Uwielbia wykonywać co tylko pan zechce. Cieszy się z działania i obecności. Taką ufnością i radością jak nasze psiaki nas powinniśmy obdarzać nasze WJ, taką wdzięcznością i zadowoleniem oraz spokojem jak nasze koty powinniśmy emanować na nasz świat.
Aloha :)