Niedługo mam urodziny i moja siostra z moją mamą umyśliły sobie, że dadzą mi wyjątkowy prezent. U nas jest tak, że pytamy się co chce solenizant i to kupujemy, żeby samemu nie wydawać pieniędzy i ewentualnie nie wyrzucać czegoś niechcianego.
Od 2 mcy chcą mi kupić stół i krzesła (ba ja mam tylko ławę i fotele), albo dołożą się do remontu kuchni. Przestały już wysyłać mnie na wycieczkę, bo stwierdziłam, że nie można kogoś uszczęśliwiać na siłę i jak ja nie chcę wyjeżdżać to niech mi nie robią niedźwiedziej przysługi. Ja wiem, że one chcą dobrze, ale czy to jest dobre dla mnie?
Myślałam, że rodzinkę mam już przerobioną, odpuściłam im wszystkie winy. A tu proszę: nowe pomysły. Dlaczego nie słuchają co się do nich mówi? Muszę szybko coś wymyślić tańszego i strawnego dla mnie. Nie chcę, żeby mi ktoś ustawiał życie. Nawet nie mam firanek, chyba ze strachu, żeby mi mama ich nie zawieszała jak u siostry.
Nie mogę się zgodzić na coś na co nie mam ochoty. Za drogie prezenty, żeby wyrzucić. Ja wiem, że nie mam idealnego domu, ale to mój dom. ma być jak ja chcę. Mnie wygodnie się siedzi przy ławie, ale im nie

, a jak mam ochotę na pizzę to sobie zamawiam, a nie robię sama.
Zaprogramuję się na rozwiązanie problemu, może we śnie?
Żebym ja tylko takie problemy miała. Ha ha.
Nie chcę być idealna, zawsze byłam czarną owcą, nawet nie umiałam urodzić córki jak to jest w mojej rodzinie, tylko mam syna, i to marnotrawnego. My wszystko robimy źle. Ale gdybyśmy słuchali rodziców i mądrzejszej młodszej siostry, to byłoby dobrze, IDEALNIE.

Codzienne tel co mam robić, co kupić, co ugotować, gdzie postawić. Żyć nie umierać. Dlaczego ja tak nie umiem