Huna - Uzdrawianie, Ezoteryka
Twoim problemem jest cynizm. Byłem taki sam. Cynizm nie pozwala nam przeprowadzić drastycznych zmian w naszym rozumieniu świata. Wymusza też na nas przeświadczenie, że zawsze mamy rację.
-- Carlos Castaneda

Forum  ::  Huna  ::  Uzdrawianie  :: Jak sobie pomóc? Ciężka choroba

poprzedni temat Drukuj temat do nowego tematu

Idź do strony: 1 - 2 - 3 [+1]

Do dołu

Jak sobie pomóc? Ciężka choroba

ines Wysłany: 07.01.2010r. o 13:44


Zarejestrowany:
19 lipiec 2009r.

Postów: 16

Status: offline

ostatnia wizyta: 04.01.11
Witam, od ok. 10 lat choruję na "ciężką" i tzw "nieuleczalną" chorobę autoimmunologiczną. Z tego co przez te lata zdążyłam się dowiedzieć, mechanizmy takich chorób wynikają z tego, iż organizm zwraca się sam przeciwko sobie, własne tkanki traktując jako "wrogów". Mam pytanie - jakie w takich chorobach są najlepsze terapie "mentalne"? Czy ktoś zetknął się z uzdrowieniem z tego typu chorób? Nie potrafię się cieszyć życiem, wchodzić w związki, nie potrafię roztaczać wizji przyszłości przed sobą, mam niską energię...



Post edytowany przez: ines, 05-10-2010 - 11:25
Top ines wyślij PM
Google AdSense Wysłany: całkiem niedawno


Zarejestrowany:
31 January 2010r.


Status: online


modero Wysłany: 07.01.2010r. o 20:31


Zarejestrowany:
07 maj 2009r.

Postów: 29

Status: offline

ostatnia wizyta: 05.07.11
Jak sobie pomóc ...
Temat delikatny – jak „mentalnie” ... pomóc ?
Żeby odpowiedzieć na tak postawione pytanie należałoby ... moim zdaniem , zadać sobie pytanie „dlaczego” mnie to , czy tamto spotyka . Znając odpowiedź ... znajdziesz sposób , drogę ...
Dlaczego ... pomocny może być artykuł obok Trudne pytanie - Serge Kahili King
tak , tak – przekonania – a poza tym powiązania ... jeśli możesz to napisz jak wygląda twoja dieta ... to tak dla mnie ... w celach poznawczych .
Pozdrawiam i myślę , że zagłębiając się w temat znajdziesz odpowiedź .
Ps. o przekonaniach pisałem trochę niżej , nie tak dojrzale , ale ...
icon_rolleyes
Top modero wyślij PM
ines Wysłany: 07.01.2010r. o 21:54


Zarejestrowany:
19 lipiec 2009r.

Postów: 16

Status: offline

ostatnia wizyta: 04.01.11
Przeczytałam artykuł "Trudne pytanie". Staram się oczywiście analizować siebie, dochodząc do często trudnych i traumatycznych przeżyć, z których musiałam się w życiu szybko otrząsnąć. Być może to nieprzepracowanie niektórych zdarzeń i "nadwrażliwość" manifestują się taką "autodestrukcją". Nie wiem tylko jak dotrzeć do sedna problemu... Zauważyłam że świadomość choroby przedostała się nawet do moich snów. Umysł koncentruje się na tym, nie umie odpocząć. Co do diety - przez kilka lat byłam ścisłą wegetarianką, teraz wprowadziłam od czasu do czasy ryby i chude mięso. Ogólnie jem niewiele, jestem drobnej budowy. Podjęłam też intensywne zajęcia jogi. Choroba fizycznie ustępuje, ale jej świadomość obciąża psychikę. Rodzi lęk. Może brak mi wyższego celu w życiu, ale przede wszystkim nie umiem wzmocnić własnej psychiki...
Top ines wyślij PM
modero Wysłany: 08.01.2010r. o 10:34


Zarejestrowany:
07 maj 2009r.

Postów: 29

Status: offline

ostatnia wizyta: 05.07.11
Już na tym forum było pisane – by nie koncentrować się , nie szukać przyczyn a sama piszesz
„Przeczytałam artykuł "Trudne pytanie". Staram sie oczywiście analizować siebie, dochodząc do często trudnych i traumatycznych przeżyć, z których musiałam sie w życiu szybko otrząsnąć”
Serge wyraźnie pisze , tylko trzeba to usłyszeć :
„Wytworzenie czegoś zupełnie innego w postanowieniu zależy od siły Twojej motywacji, wytrwalej koncentracji na tym, czego chcesz (nie na tym, czego nie chcesz) oraz stopnia pewności, że Wszechświat, w oparciu o powyższe czynniki, pomoże Ci uzyskać to, co najlepsze.”

Najprościej ująć to można : Zacznij myśleć o zdrowiu , i tylko o zdrowiu .... błogosławić zdrowych ludzi , zwierzęta , wodę .... Poczytaj wpisy Lambara , Zeb12 ... postaraj się nastroić do ich treści , choć nie jest to na początku oczywiste , a to czego szukasz ... znajdziesz ...

„Cokolwiek postanowisz , uda ci się , a nad twymi drogami zabłyśnie światło”
Księga Joba 22,28 A tego Ci życzę !

Cokolwiek postanowisz , na czym skoncentrujesz swe myśli ... bo jak przypomina Serge :

„Na wszelki wypadek, gdyby ktoś nie pamiętał, filozofia Huny mówi, że świat jest taki, jaki myślisz, że jest, nie ma żadnych ograniczeń, energia podąża za uwagą, moment mocy jest teraz, a skuteczność jest miarą prawdy.”
icon_rolleyes
Top modero wyślij PM
modero Wysłany: 08.01.2010r. o 10:35


Zarejestrowany:
07 maj 2009r.

Postów: 29

Status: offline

ostatnia wizyta: 05.07.11
Podkreśleni istotne (nie na tym, czego nie chcesz) icon_smile
Top modero wyślij PM
Zeb12 Wysłany: 10.01.2010r. o 00:38


Zarejestrowany:
12 styczeń 2009r.

Postów: 71

Status: offline

ostatnia wizyta: 16.10.10
Witaj Ines,

dużo można by pisać. Od różnych stron można by zacząć.
Zacznijmy od jednej - czym jest dla Ciebie choroba? Czymś, co Ci się przydarzyło, przyszło ze świata, wyniknęło z bakterii, białka, komórek, kodu genetycznego, czy też czymś, co do swojego życia sama zaprosiłaś w konkretnym celu? Jak to widzisz?
Czy istnieją jakieś korzyści, które Ci choroba daje? Nawet takie wstydliwe, do których nigdy i przed nikim się nie przyznasz?
Czy choroba Ci cokolwiek załatwia?
Choroba autoimmunologiczna - a zatem, czy akceptujesz siebie? Czy akceptujesz i rozumiesz wszystko, co robisz i co kiedykolwiek zrobiłaś?
Czy kochasz siebie? Czy potrafisz stanąć przed lustrem i spojrzeć sobie głęboko w oczy i powiedzieć szczerze "Kocham Cię. Bardzo! Całkowicie! Taką, jaką jesteś! Ze wszystkim, co kiedykolwiek zrobiłaś! Kocham i akceptuję Cię!".
Czy jest w Twoim umyśle coś, co można by nazwać nierozwiązanym konfliktem? Czyli na przykład sprzecznością tego, jakbyś chciała, by Twe zycie wyglądało z tym, jak ono faktycznie wygląda? Twoje życie albo ten świat?
I pytanie najważniejsze: kim/czym jesteś? Ciałem? Iskierką? Duchem? Snem? Kropeczką? Nie-wiadomo-kim? Jak siebie widzisz, za co siebie uważasz? Czy jesteś 'kobietą' czy bardziej 'istotą'?
Czy 'moje ciało jest chore' czy 'ja jestem chora'?
I dalej - jak bardzo ufasz lekarzom i tym, co oni mówią?
Czy lekarze mają monopol na prawdę i jak powiedzą 'do ziemi' to znaczy, że człowiek ma iść do ziemi?
Czy może lekarz to człowiek jak każdy inny, którego opinia może być tak samo pozbawiona podstaw jak moja czy innej osoby, bo nie ma pojęcia o naturze życia, o tym kim jest czyli jednocześnie o tym, czym są inni ludzie?
Ile masz lat? Tzn. ile czujesz, że masz, a nie ile jest napisane w metryce?
Co to znaczy 'choroba nieuleczalna'?
Jak przyjdziesz do mnie ze zwykłym katarem to Ci powiem, że to jest 'choroba nieuleczalna' bo nie znam się na tym kompletnie i jedyne co zrobię, to podam Ci chusteczki by z nosa nie kapało.
Czy opinia lekarza 'choroba nieuleczalna' różni się czymś od mojej?
Jak tak sobie wieczorem leżysz w łóżku, przed spaniem. To jak uważasz, w czyich rękach jest droga do Twojego zdrowia?
Jak by wygladał świat i Twoje zycie, gdybys była kompletnie całkowicie zdrowa. Czym by się różnił od tego, co jest teraz?
A czym jest Bóg?
Czy masz namacalne dowody jego obecności czy też w ogóle Cię on nie interesuje?
A w Twojej rodzinie - czy ludzie chorowali na podobne przypadłości?
Czy są opiekunowie duchowi? A anioły?
Czy czujesz się oddzielona od innych czy połączona z nimi w jakiś niewyjaśnialny sposób?
Czy sama decydujesz o swoim losie? Czy może przeznacznie albo gwiazdy, w których wszystko jest zapisane?

Mnóstwo pytań - nie odpowiadaj na nie, ale przyjrzyj się odpowiedziom, jakie te pytania rodzą.
Być może tam ukryta jest wskazówka, w którą stronę masz pójść.

Zazwyczaj pojawienie się w naszym zyciu 'nieuleczalnej choroby' oznacza po prostu, że zaplanowaliśmy sobie podróż ku odkryciu tego, kim naprawde jestesmy. Podróż do odkrycia tego, że wszystko co nas w życiu spotyka jest naszą decyzją, służącą pewnym celom. Pojawienie się 'nieuleczalnej choroby' oznacza, że zapomnieliśmy, kim naprawdę jesteśmy i potrzebujemy to odkryć.

Pewne osoby, po spojrzeniu w twarz 'nieuleczalnej chorobie' nadal upierają się, by niczego nie zmieniać, ani postawy, ani myślenia, i szukają kogoś albo czegoś, kto ich wyleczy. Lekarza, zielarza, bioterapeuty. Magika, cudotwórcy. Preparatu, leku. Znajdą albo i nie.

Pojawienie się 'nieuleczalnej choroby' oznacza, że postanowiłas w tym życiu odkryć, kim naprawdę jesteś. A raczej przypomnieć sobie, kim jesteś, bo ta wiedza jest w Tobie. A potem, po odkryciu tego, Kim jesteś, zaczynasz w życiu robić to, co Prawdziwa-Ty uważa za ważne. Zazwyczaj jest to - że tak powiem górnolotnie - niesienie światła, świecenie radością i szczęściem, pobudzanie innych do odnalezienia szczęścia i radości. A choroba - odchodzi. Szybciej lub wolniej, wbrew temu albo zgodnie z tym co mówią lekarze, odchodzi. Wbrew albo zgodnie ze statystykami medycznymi.

Po odkryciu siebie wszystko staje się proste.

Jakiś taki teraz mamy czas, że coraz więcej ludzi jest zmuszanych przez życie w coraz młodszym wieku by odkryć to, kim naprawdę są. Zazwyczaj otoczenie wpaja im fałszywy obraz tego, że są ciałami, pochodzącymi od biologicznych rodziców, zdanymi na powiewy losu, podatnymi na baktrerie, wirusy, sterowanymi kodem DNA, i tak dalej i tak dalej. To nie jest prawda. To są przeświadczenia, które mocno utrudniają poczucie pełni szczęścia i radości. Przede wszystkim głęboko spychana w nieświadomość nieuchronność śmierci. Pojawienie się 'nieuleczalnej choroby' jest niepowtarzalną okazją, by odkryć to, kim naprawdę jesteś i zrozumieć, że śmierć nie istnieje.

Tak.
Top Zeb12 wyślij PM
ines Wysłany: 10.01.2010r. o 11:51


Zarejestrowany:
19 lipiec 2009r.

Postów: 16

Status: offline

ostatnia wizyta: 04.01.11
Serdecznie dziękuję za odpowiedzi, zwłaszcza tę ostatnią, myślę dość wyczerpującą. Jest wiele pytań, a na każde wiele odpowiedzi. Jest wiele dróg... a celem powinno być chyba op prostu Życie, nie ucieczka przed nim. Pamiętam z dzieciństwa, że często zasypiając marzyło mi się, że to życie obecne to tyko sen, a ja zasnę i obudzę się w innym, lepszym świecie. Może trzeba mi przebudzić się w świecie właśnie tym.
Pozdrawiam serdecznie:)
Top ines wyślij PM
Zeb12 Wysłany: 10.01.2010r. o 15:24


Zarejestrowany:
12 styczeń 2009r.

Postów: 71

Status: offline

ostatnia wizyta: 16.10.10
Ines,
cudownie, że napisałaś o wspomnieniach z dzieciństwa. Tam jest klucz.
U mnie było bardzo podobnie - śniłem, marzyłem o świecie, który jest dobry i piękny, a świat wokół wydawał się taki groźny i nieprzyjazny. Dosłownie nie chciało mi się budzić rano i wstawać do tego świata. Chciałem zasnąć i przebudzić się w tamtym innym. Niestety, to była typowa postawa ucieczki od życia, niegacji go. Przytaczając Twoje słowa - miałem niską energię, nie umiałem cieszyć się życiem, wchodzić w związki. Dokładnie właśnie tak. Nie jest dziwne, że zaowocowało to chorobą ciała, a raczej całym ciągiem chorób. Po prostu - postawa myślowa 'nie chcę tego życia, nie lubię go, boję się, chcę uciec' - objawiła się tym, że ciało nie miało ochoty tu żyć, system odpornościowy działał słabo bo nie miał motywacji. Taka postawa trwała wiele lat, w mniejszym albo większym nasileniu aż doprowadziłem się na krawędź i faktycznie jedną nogą byłem już na tamtym świecie. Chyba wtedy dopiero otrzeźwiałem.

Wtedy właśnie przyszło kluczowe dla uzdrowienia zrozumienie - że ten sen o cudownym świecie może się ziścić już tu i teraz, w tym życiu, w tym ciele, w tym świecie. Bo świat jaki widzę jest w 100% odbiciem moich o nim myśli. Nie lubiłem świata więc on mi się jawił nieprzyjazny. Po tym zrozumieniu wziąłem się za ten obszar w sobie - pokochanie siebie, zmianę swoich myśli o świecie. I stał się cud. Świat stał się piękny, cudowny. Rano otwieram oczy i sama z siebie płynie ze mnie radość i wdzięczność, że jestem, że żyję, że mogę być tu, z tymi, których kocham i którzy mnie kochają. Taka drastyczna zmiana postawy myślowej zaowocowała odejściem choroby. Po prostu - radość istnienia płynąca z serca potrzebuje się wyrażać w zdrowym i sprawnym ciele. Zdrowe i sprawne ciało jest odbiciem duszy, która wypełniona jest miłością, szczęściem i radością. Czyli Prawdą. Bo taka jest nasza natura, której nie da się wyrazić słowami. Można pokazywać te czy inne jej aspekty, mówić 'jestem radością' albo 'jestem szczęśliwością' i podobne. Rzecz w tym, żeby to odkryć w sobie, że faktycznie tym się jest. To sprawia, że życie tu i teraz, w tym świecie, w tym ciele, staje się radosne, przyjemne, szczęśliwe, można powiedzieć wręcz, że drzewa i kwiaty się ci kłaniają, gdy idziesz drogą. Los ci sprzyja, wszystko się udaje, a każdy nowy dzień witasz z dreszczykiem oczekiwania na wspaniałości, które on niesie. Wspaniałości i dobrości, których jesteś pewna, że będą i one przychodzą. Nie czekasz na konkretne sprawy bo by ci fantazji brakło by wymyślać te cudowności. Po prostu życie staje się cudowną dobrą codzienną niespodzianką. To jest to Przebudzenie. Ale różnica w stosunku do marzeń z dzieciństwa jest taka, że Budzisz się tu i teraz, jesteś tą samą osobą, w tym samym ciele, w tym samym otoczeniu, na zdrowy rozum nic absolutnie się nie zmienia. Tymczasem to samo życie staje się jak cudowny sen. I nie chcesz być nigdzie indziej, nikim innym. Chcesz być tu i teraz, bo to daje radość przerastającą wszelkie wyobrażenia. Nawet nie chce ci się uciekać w marzenia, bo one są blade w stosunku do tego, co jest, do rzeczywistości.

Oto cała moja historia. Faktycznie nie jest ona taka prosta jak powyżej, było sporo zakrętów, błądzenia, wzlotów i upadków, ale uprościłem ją żeby sens był łatwo widoczny.

Chwyć zatem się tych swoich dziecięcych snów. I dąż z uporem by odkryć, że one się mogą ziściś tu i teraz, w tym świecie, w tym czasie, w tym życiu.

Pojawienie się tzw. 'nieuleczalnej choroby' jest właśnie motywacją byś się Przebudziła.
Taki jest teraz czas, że wiele osób budzi się, a życie ich ku temu samo prowadzi.

A potem - potem zobaczysz. Bo razem z Przebudzeniem przychodzą inne odkrycia. Odkrycie, że jesteś nieśmiertelną wieczną radością i miłością, która tylko na chwilkę przyszła tu wyrażać się w ciele, świecić swoim światłem, tym czym jest, śpiewać pieśń o szczęściu. Strach przed śmiercią znika, nie istnieje - nie mąci on już radości i szczęścia jak to bywa u ludzi, którzy wierzą, że są tylko ciałami.

Acha - ta podróż do Szczęścia nie może ci się nie powieść, bo wspiera Cię w niej sam Bóg, którego potęga jest jedyną siłą i dla niej wszystko jest możliwe. Nie jest ważne co myślisz o Bogu, czy go uznajesz czy nie. On Cię wspiera na Twej drodze do odkrycia Twej prawdziwej natury - szczęśliwości, radości, piękna, cudów. A zdrowie? Zdrowie pojawia się samo gdy znika choroba. Najpierw z myśli, a potem z ciała.
Top Zeb12 wyślij PM
Zeb12 Wysłany: 10.01.2010r. o 15:42


Zarejestrowany:
12 styczeń 2009r.

Postów: 71

Status: offline

ostatnia wizyta: 16.10.10
Ines,
jedna ważna rzecz - zobacz na swoje dwa wpisy tutaj. Zauważ, że w nich zawarłaś odpowiedź. Ty wiesz, czego Ci potrzeba, jaki jest kierunek, jaki jest cel i co jest problemem. Wspaniałe, prawda? Bo wiedząc to możesz krok po kroczku, ze wsparciem całego niewidzialnego świata, całej niewidzialnej części siebie, osiągnąć ten cel. Jeśli już tu i teraz uwierzysz, że możesz być zdrowa, szczęśliwa, radosna, chętna życiu, przyjazna światu, to zobaczysz, jak życie samo będzie ci podpowiadać kolejne kroki. Czasem będzie to zrobienie czegoś. Czasem przeczytanie. Czasem rozmowa. Czasem pójście gdzieś. Czasem zatopienie się w myślach by powędrować do wnętrza siebie by zrobić krok bliżej ku światłu, którym jesteś. Aż w pewnym momencie przebijesz się przez chmury fałszywych wyobrażeń o świecie, życiu i o sobie. To będzie odkrycie i Radość jak ten moment, gdy lecisz samolotem, na ziemi pada deszcz jest szaro i smutno, samolot wlatuje w ciemne chmury a potem robi się nagle jasno, aż po oczach razi, jasno z każdej strony. To słońce, którego nic nie przesłania. A w dole widać chmury, które oświetlone słońcem są piękne i białe jak snieg, wata albo baranki.
Kontynuując tę analogię - po takim dotarciu do słońca już NIGDY NIE BĘDZIE TAK SAMO. Bo owszem, wrócisz pod chmury, ale będziesz pamiętać wyraźnie, że jest słońce za chmurami, potężne i mocne. I zobaczysz, że masz moc usuwania chmur ze swego nieba. I zaczniesz te chmury usuwać, jedna po drugiej. Aż w końcu słońce zaświeci w Twoim życiu na stałe bo nie będzie przesłaniać go żadna chmura.

Ty to wiesz, to pamiętasz, głęboko w sobie. I dlatego dokładnie wiedziałaś - co widać po dwóch postach tu - co Ci jest potrzebne i co masz robić.
Top Zeb12 wyślij PM
livy Wysłany: 25.07.2010r. o 18:42


Zarejestrowany:
03 listopad 2005r.

Postów: 339

Status: offline

ostatnia wizyta: 27.11.13
No to napiszę, co mi pomogło na taką właśnie chorobę (w sumie to się chyba 'remisja' nazywa, tyle że ja wcześniej remisji nie miewałam). Otóż co do warstwy czysto fizycznej to na choroby autoimmunologiczne (podobno oprócz tocznia, bo tu podobno szkodzi) pomaga... opalanie. Ważne żeby nie na solarium, bo ono nie emituje UVB (tylko UVA, które jest w tym wypadku bezwartościowe). Można znaleźć na ten temat poważne badania i artykuły w czasopismach naukowych i w internecie. Dla nas wartościowe jest słońce tak naprawdę tylko w paru miesiącach w roku i tylko w określonych godzinach (od rana do ok. 15). (Na informacje o tym trafiłam po wykonaniu modlitwy o wyzdrowienie;)
W warstwie duchowej, to przede wszystkim świadoma rezygnacja z karania siebie za cokolwiek chorobami, bólem (a najlepiej w jakikolwiek sposób), no i jest jeszcze taka książka a na ostatniej stronie ma afirmacje na okazję każdej choroby. U mnie akurat autorka trafiła w 10 z tą afirmacją.
Top livy wyślij PM
maxi Wysłany: 25.07.2010r. o 18:58


Zarejestrowany:
17 maj 2010r.

Postów: 507

Status: offline

ostatnia wizyta: 03.05.12
Ja uważam, że przy wszelkich chorobach będących autoagresją najlepszą metodą jest Ho'oponopono. Oczyszczenie się z blokad, programów o których nie mamy pojęcia a które wywołują takie czy inne zachowania, taki a nie inny rodzaj myslenia, postrzegania siebie i świata na zewnątrz... Oczyszczanie mentalne według mnie jest lepsze od analizowania skąd i dlaczego coś się w nas podziało, bo analizowanie powoduje że skupiamy się na tym czego nie chcemy... Zachęcam Cię do zapoznania się z tą metodą.
Oczyszczanie + plus afirmacje o zdrowiu, taki jest mój punkt widzenia :)

Przeczytałam teraz wcześniejsze wypowiedzi i wprawdzie raczej nie skłaniam się ku analizom, ale pytania Zeba są naprawdę trafne... jakby to połączyć z oczyszczaniem to efekty mogłyby być całkiem zaskakujące.



Post edytowany przez: maxi, 25-07-2010 - 19:14

************************************************
Kobieto, jeżeli nie możesz być gwiazdą na niebie, bądź przynajmniej lampą w domu ;)
Top maxi wyślij PM
Morion Wysłany: 25.07.2010r. o 23:40


Zarejestrowany:
13 październik 2002r.

Postów: 5

Status: offline

ostatnia wizyta: 30.07.10
Witaj!!! ... wskazówki Zeba są trafne i byłoby dobrze nie tyle je "zastosować" co praktykować! ze swej strony - nie tylko dla zdrowia fizycznego - podpowiadam korzystanie z masażu "lomi-lomi-nui" a także z masażu dźwiękiem mis tybetańskich i gongów.
Wiem, że Twoje wpisy na blogu są dawne... napisz coś o sobie, jak się teraz czujesz? co się z Tobą dzieje? Pytam wyłącznie z życzliwości ...

Pewien człowiek nago wskoczył w pokrzywy, ale wówczas uważał, ze to bardzo dobry pomysł! (ze starego westernu "Siedmiu wspaniałych")
Top Morion wyślij PM Strona domowa
xiola Wysłany: 29.07.2010r. o 19:58


Zarejestrowany:
13 lipiec 2009r.

Postów: 80

Status: offline

ostatnia wizyta: 28.02.11
Określenie "choroba nieuleczalna" to kolokwializm, choroby takie jak nowotwór, stwardnienie rozsiane, AIDS już samą swoją nazwą budzą przerażenie i wywołują widok cmentarza przed oczami, bo taki jest STEREOTYP. Jestem pewna, że żaden lekarz nie powiedział Ci, że jesteś skazana na porażkę. Terapia składa się z kilku elementów, a farmakologia, zabiegi medyczne leczą fizyczny aspekt choroby, najważniejsza praca należy do Ciebie, bo praprzyczyna leży w Twojej głowie, emocjach, przekonaniach, intencjach.
Choroba to stan braku harmonii w organizmie, moment konfrontacji sił, stan permanentnego zdrowia, kiedy nic nas nie atakuje, nic się w nas nie degraduje jest niemożliwy, ponieważ stale się zmieniamy wraz z otoczeniem i nie jest możliwe ani pozostanie w jednym punkcie, ani odcięcie się od otoczenia. Nie jest więc czymś złym sama w sobie, ale może doprowadzić do złego końca jeśli się poddamy.
Stale nasz układ immunologiczny z czymś walczy, czegoś nowego się uczy. Kiedy sądzono, że wystarczy usunąć zagrożenie wprowadzając szczepienia, okazało się, że powstały alergie. Organizm potrzebuje jednak konfrontacji, bo dzięki temu się rozwija, nie wystarczy "wgrać" w system gotowych rozwiązań, musi odbyć się proces nauki.
Piszesz o chorobie autoimmunologicznej i o tym, że diagnoza Cię przytłoczyła do tego stopnia, że nie jesteś w stanie niczym się cieszyć, mimo, ze sama choroba jest w stanie uśpienia.
To naturalne, że wpadłaś w depresję, bo pewnie sama nazwa choroby wywołała u Ciebie wizję wyroku.
Ja bym zajęła się depresją właśnie, bo to główna przeszkoda w walce z chorobą. Masz zaniżoną samoocenę i pewnie wszystkiego dookoła. Jeśli to poczucie tak silne, że czujesz, że sobie nie poradzisz, to zgłosiłabym się po pomoc do psychologa lub psychiatry. Kiedy wszystko jest na właściwym miejscu, choroba przestaje wpływać na ocenę świata, otoczenia, siebie i samej choroby. Pozostaje na swoim miejscu, nie przysłania całej egzystencji tylko tą cząstkę, która wymaga interwencji.
Nie piszesz dokładnie na co chorujesz, a odpowiedź tkwi właśnie w tym ku czemu skierowana jest autodestrukcja, wiadomo, że walczysz z jakąś częścią siebie, nie akceptujesz siebie, nie chcesz być sobą taką jaką jesteś.
Spróbuj skupić się na tym co lubisz w sobie, co jest w Tobie atrakcyjne, piękne, pociągające, rozwijaj swoje zainteresowania, pasje. Odpowiedz sobie na pytanie za co siebie kocham i skup się na tych cechach swojej osobowości.
Zastanów się nad własnymi przekonaniami na temat siebie, świata, swojej choroby, spróbuj je wypowiedzieć na głos w formie pytań i odpowiedzieć na nie. Zobaczysz jak czasem sama siebie oszukujesz, jak nieprawdziwe mogą być pewne stwierdzenia, w które święcie wierzyłaś, jak czasem coś przyjmujesz do wiadomości a tak naprawdę nie wiesz dlaczego, albo sama się uśmiejesz z własnych argumentów na poparcie jakiegoś stwierdzenia.
Top xiola wyślij PM
livy Wysłany: 29.07.2010r. o 23:48


Zarejestrowany:
03 listopad 2005r.

Postów: 339

Status: offline

ostatnia wizyta: 27.11.13
xiola. Odpowiedz sobie na pytanie za co siebie kocham i skup się na tych cechach swojej osobowości.


A nie lepiej zrobić wszystko, żeby pokochać siebie bezwarunkowo? Tak, wiem że to trudne ale takie kochanie siebie za coś, to taki półśrodek trochę... Co z tego, że ktoś uświadomi sobie, że kocha swoje dobre strony? To nic trudnego, a chorobę (jeśli już tu szukać przyczyny) wywołuje to, czego nie akceptujemy i czego wcale nie uważamy za fajne. Właśnie te cechy osobowości nielubiane powinniśmy zaakceptować.

PS. W ostatnim rozdziale książki Louise Hay, są myślę dość trafione informacje od czego bierze się dana choroba i afirmacje mające zmienić ten konkretny wzorzec wywołujący chorobę. Można spróbować, bo to mało wysiłku kosztuje.
Top livy wyślij PM
xiola Wysłany: 30.07.2010r. o 02:48


Zarejestrowany:
13 lipiec 2009r.

Postów: 80

Status: offline

ostatnia wizyta: 28.02.11
Masz rację, jak najbardziej o to chodzi, żeby kochać i akceptować siebie w całości, bo tak na prawdę to co dziś uważamy za naszą wadę kiedy indziej okazać się może zaletą.

Ines sama pisze: "Przyznam, że choroba jest obecnie w stanie uśpienia, ale ja wciąż jestem przytłoczona psychologicznie tą diagnozą. Nie potrafię się cieszyć życiem, wchodzić w związki, nie potrafię roztaczać wizji przyszłości przed sobą, mam niską energię... Jak skutecznie się "przebudzić" do życia?
Zauważyłam że świadomość choroby przedostała się nawet do moich snów. Umysł koncentruje się na tym, nie umie odpocząć.
Choroba fizycznie ustępuje, ale jej świadomość obciąża psychikę. Rodzi lęk. Może brak mi wyższego celu w życiu, ale przede wszystkim nie umiem wzmocnić własnej psychiki... "

Mam wrażenie, że Ines boi się, że choroba ją opuści i będzie musiała żyć pełnią życia a na to nie jest przygotowana.
10 lat przewlekłej choroby to dużo, zdążyła się przyzwyczaić do myśli, że jest nieuleczalnie chora, nie planowała szczęśliwego zakończenia. Może tu leży przyczyna depresji, była przygotowana na najgorsze a nie na najlepsze? Może to lęk przed życiem, a nie przed chorobą?



Post edytowany przez: xiola, 30-07-2010 - 03:03
Top xiola wyślij PM

Idź do strony: 1 - 2 - 3 [+1]



Menu

warsztaty ho'oponopono
uzdrawianie magiaOstatnio na forum
portal magia
¤ swiat bez pieniadza
data: 30-10-2014 - 14:01
użytkownik: foxiii
¤ swiat bez pieniadza
data: 30-10-2014 - 13:50
użytkownik: foxiii
¤ Totalne zacmienie ksiezyca 08.10.2014
data: 08-10-2014 - 17:47
użytkownik: foxiii
¤ Zapraszam do wspólnych praktyk Huny w ramach grupy Kokua
data: 01-10-2014 - 18:58
użytkownik: Kalyan
¤ Integralne odchudzanie - Klucz do utraty wagi
data: 30-09-2014 - 10:53
użytkownik: Eftera
¤ Co jest po śmierci?
data: 22-09-2014 - 09:28
użytkownik: JoLa*
¤ Nagranie podprogowe
data: 20-09-2014 - 01:17
użytkownik: webjami
¤ Witam
data: 17-09-2014 - 23:02
użytkownik: Eli
¤ Ho'oponopono Morrnah Simeony Warszawa 4-5.10
data: 11-09-2014 - 21:17
użytkownik: wai
cudowny portal

uzdrawianie magiaOstatnie komentarze
portal magia
» na stronie huna.org
Dodano: 08-05-2014
Autor: zwiebelchen
» wszystko tworzy jedna calosc?
Dodano: 30-04-2014
Autor: foxiii
» Nie bójmy się porażek:)
Dodano: 30-03-2014
Autor: Martunia
» Po porażce można się podnieść
Dodano: 30-03-2014
Autor: Martunia
» Dobry artykuł
Dodano: 21-11-2013
Autor: livy
» dlaczego te cholerne komentarze
Dodano: 21-11-2013
Autor: livy
cudowny portal

uzdrawianie magiaLogowanie
portal magia




 


» Problemy z logowaniem?

Jeszcze nie masz konta?
» Zarejestruj się!
cudowny portal

uzdrawianie magiaKto jest online
portal magia

Obecnie jest 7 gości online

cudowny portal

Prawa autorskie do artykułów publikowanych na tej stronie należą do ich twórców.
Huna - Tak wygląda świat jak na niego spoglądasz.