poszukującyprawdy
Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje" -Jezus Chrystus (Mt 16,24) "
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Szukasz prawdy nie tam gdzie ona jest. A może szukasz więcej kasy? Jesteście nienasyceni, zawsze wam mało. Kler jest gorszy od pijawki.
Jaka masz pewność,że ten gość tak powiedział? Każda instytucja jest formą biznesu, a kościół jest własnie taką instytucją.
Zainteresuj sie tekstami na których, cytowana przez ciebie ksiązka sie wzorowała.
Akurat Biblia to coś więcej niż książka. I nie będziesz umiał udowodnić, że nie ma w Biblii prawdy.
Czy jesteś pewien, że Kościół jest jedynie krwiożerczą instytucją i jest nastawiony tylko na zysk? Może jesteś osobą podatną na propagandę, bo teraz trwa wielka obsesja i wszyscy uważają się za takich mądrze myślących i niezależnych, krytykując chórem wszystko co z związane z Kościołem. Ja nie jestem jakąś wielką obrończynią Kościoła, ale skoro stwierdzasz ogólnie, że ,,kler jest gorszy od pijawki'' to chyba wygłaszasz oklepane opinie. Księża są różni, miałam okazję znać wielu fajnych księży. Poza tym słyszałam, że polscy księża są często dobrze wykształceni, cenieni za granicą itd.
Na takich stronach jak ta, ludzie wypisują masę tekstów o pozytywnym widzeniu świata, uwalnianiu się od negatywnych wzorców, a ja co jakiś czas widzę, że nawet ci którzy twierdzą, że: ,,nie ma dobra i zła, wszystko jest względne, nie należy się przejmować, irytować i należy zrezygnować z walki, bo nie ma jednej prawdy'', na pewne tematy reagują odwrotnie niż głoszą, a to jest zabawne i podważa ten sposób rozumowania. Uważam, że nie ma konieczności widzenia wszystkiego pozytywnie, ale warto przemysleć czy istnieją tylko złe strony danej sprawy.
Pozdrawiam
Post edytowany przez: Asia1234, 11-12-2009 - 01:39
______________________________________________________
Człowiek własną pracą i wysileniem do wszystkiego dojść może.
Adam Mickiewicz
Właśnie właśnie pani, tu jest pies pogrzebany
Ludki często głoszą swe stanowisko, i to wygląda bardziej tak, jakby chcieli takim kimś być, kimś z takimi poglądami. A w rzeczywistości mają w umysłach odpalone stare nawyki.
Ktoś kto jest w 100% jednolity, znaczy taki który myśli i mówi i to też czyni, to jest mistrz w swojej dziedzinie życia.
I taki ktoś to też doskonały nauczyciel, bo od niego wręcz bije to kim jest, emanuje to od niego i zaraża innych.
Ale nie ma co się zamartwiać delikwentami co coś gadają a robią inaczej.
Bo wg mnie 99,99% ludków tak postępuje.
Bo to też jest proces osiągania nowego, czyli gdy zaczynam rozmyślać i mówić o czymś co się u mnie jeszcze nie skrystalizowało.
Więc co można i warto zrobić?
Ano nie patrzeć na tych delikwentów co to są śmieszni,
tylko patrzeć na siebie, i trochę się pośmiać...
i dalej iść i swoje robić pogłębiając pewność, że ja jestem panem swego życia i tylko na tym warto się koncentrować, czyt. zmieniam nie innych, lecz swoje życie/siebie aby zmienił się świat w którym żyję.
\\
---------->
//
"Charakter człowieka najlepiej określa się przez to, co uznaje on za śmieszne." - tak ponoć rzekł Johann Wolfgang Goethe,
nie wiem napewno, bo nie było mnie przy tym, jednak zakładając że świat fizyczny jest zmyślonym tworem na potrzebę doświadczania, czyli jest utopią, to nie można brać go na zbyt poważnie
Oczywiście, że postępują zgodnie ze swoją religią. Koran nakazuje w większości wersów odnoszących się do innowierców nawracanie ich siłą i zabijanie niewiernych. Z resztą poczytaj sobie historie Islamu.Sam Mahomet ugruntował Islam na Półwyspie Arabskim droga podbojów i mordowania przeciwników nowej wiary. Próbował jeszcze za swego zycia podbic także Palestynę, ale z marnym skutkiem. Jego drogę kontynuowali następcy i drogą podbojów rozszerzyli zasięg Islamu od Indii po Maroko. Już w niecałe 100 lat po śmierci Mahometa walczyli z chrześcijańskimi Frankami, aby narzucić im swoja wiarę(732 r. bitwa pod Poitiers). Terroryści po prostu doskonale znają Koran, Sury i dzieła islamskich teologów i smieja sie z ludzi Zachodu chcących im wmówić, że Islam to religia pokoju. Bo w sumie to kiedy miała nią być skoro od początku była religia wojny(patrz Historia Mahometa)?.
Mysle, że z religiami jest taki problem, że wcale nie opisuja prawdziwego Boga. Jakis tam prorok za trzy grosze podłaczy się do egregora podejrzanej maści i czerpie od niego naukę uznając za Boga, którym nie jest. Potem rozszerza swoja wiare i i egregor ma więcej wyznawców, z których ciągnie energię.
Mysle, że ludzie w religiach zbyt często szukaja odpowiedzi, których w nich nie ma. To nie jest nauka o prawdziwym Bogu. Co najwyżej wycinki wiedzy poprzeplatane negatywami. Bez czystego kontaktu z WJ nigdy prawdy o Bogu nie poznamy.Będziemy zdani jedynie na półprawdy Jezusów i Mahometów wszelkiej maści.
Całej prawdy o Bogu nie ma ani w Biblii, ani w Koranie. Poczytajcie sobie obiektywnym okiem chocby straszenie przez Chrystusa ludzi Sądem Ostatecznym, czy Piekłem. Jezus to takie przybrane w piękne szaty pół-dobro.Nie krytykuję całości jego nauki, ale sporo w niej negatywów.Nie wspomninając o Starym testamencie.Jahwe ze ST zachowuje sie jak Demon. Karze sobie składać ofiary ze zwierząt,Izraelitom pod wodzą Jozuego karze zabijać Kanaanejczyków i palic ich dobytek(mordowac, kobiety, dzieci i starców, a ciężarnym rozpruwać brzuchy).Za wszelkie odstepstwa od zasad dekalogu i od wiary tylko w niego karze śmiercią przez ukamienowanie zazwyczaj.Sam o sobie mówi, że jest Bogiem zazdrosnym(sic!)
Post edytowany przez: Szaman_Wiejski, 17-12-2009 - 12:38
A ja sobie myślę, że czytać dla przykładu o Jezusie z tekstów, które przez wiele setek lat ulegały modyfikacjom, a słuchać jego na żywca, wiele by wyjaśniło. Nie da się porównać notatek różnych mniejszych czy większych napaleńców oraz kolejnych zapaleńców chcących z tego zrobić użytek
Nawet drobna zmiana w zdaniu potrafi jego znaczenie odwrócić do góry nogami, poza tym nie trzeba usilnie "psuć" oryginału, tłumacz też może swoje zrobić inaczej oddając znaczenie oryginalnej wypowiedzi.
I myślę sobie też, że nawet będąc słuchaczem Jezusa, to ile z jego nauk jestem w stanie przyjąć? Czy wszystko pojmę to czym Jezus emanuje? Czy wszystko wchłonę i ugruntuje się to we mnie?
Myślę, że przyjąłbym pewnie sporo, znaczy więcej niż czytając katolickie pisma, ale i tak to co On by ofiarował zostało by bardzo mocno ograniczone przez filtry mojej jaźni.
Tak czy siak - jedynie pracując nad sobą, zwracając się w stronę Wja/Boga/OjcaMatki, jestem w stanie otwierać swoje wnętrze na przyjęcie wiedzy, na przyjęcie Tego, na którego się otwieram. Ten na górze może dopomóc w porządkach we mnie, a moim zadaniem jest o to właśnie prosić i dziękować za to. Czyli zwrócić się w stronę Doskonałości zwanej Bogiem.
A czy będę katolikiem, islamistą jakimś, a to już jeden czort. Ważne żebym przejawiał Miłość.
\\
---------->
//
"Charakter człowieka najlepiej określa się przez to, co uznaje on za śmieszne." - tak ponoć rzekł Johann Wolfgang Goethe,
nie wiem napewno, bo nie było mnie przy tym, jednak zakładając że świat fizyczny jest zmyślonym tworem na potrzebę doświadczania, czyli jest utopią, to nie można brać go na zbyt poważnie
LambarZgodzę się z tobą w większości. Dodam nawet więcej. Powiedzmy nawet, że ci wszyscy prorocy mieli kontakt z Najwyższym. Wyobraźmy sobie, że te informacje przeszły przez filtr ich Niższych Ja.Nawet czysta źródlanka przepuszczona przez rurę kanalizacyjną nie smakuje tak jak ta ze źródła;)Być może stąd te dziwnie odległe od miłości zasady w poszczególnych religiach .W każdym razie nie patrzmy slepo w księgi święte. I nie szukajmy sobie Bogów wcielonych na Ziemi.Każdą księgę warto zrewidować, a prawdy w nich zawarte zracjonalizować. Nigdy nie wiemy w końcu kto je pisał i jakie własne ograniczenia wniósł do przekazu.
Mimo wszystko będe stał na stanowisku, że nie warto traktowac ksiąg jako świętych i twierdzic, że religie na nich oparte ucza miłości. Uczą i dobrego i złego jak wszystko na tym świecie. Dopóki nie wyjdziemy sami na spotkanie z naszym WJ nie dowiemy sie ile w tym fałszu, a ile prawdy.
P.S. Co za znaczenie mają modyfikacje tekstów oryginalnych. Popatrz sobie na historie Islamu i wywnioskuj sam jakie poglądy musiał mieć Mahomet i jego bezpośredni następcy. Mi to miłościa nie pachnie w ogóle. Jeśli Koran ma odniesienia do tolerancji i miłości to podejrzewam raczej wkład późniejszych teologów niż samozwańczego proroka z plemienia dzikich beduinów.
Na religie tak jak na historię czy politykę patrzymy z dzisiejszego punktu widzenia – bogatsi o tysiące lat doświadczeń . Trudno dziś przykładać tą samą miarę do dawnych zdarzeń a jednocześnie bezkrytycznie wypełniać zalecenia Proroków – choćby zabijanie niewiernych , ofiary ze zwierząt ... itp.
Oczywiste jest , że tworzymy sobie obraz Boga na miarę i podobieństwo nasze – to oczywiste , że wyżej nie przeskoczysz , bo brak nam wyobraźni , ale poszukując znajdujemy coś nowego , odkrywamy co już było , a nam się nawet o tym nie śniło .... Natomiast Huna podaje mechanizm – religią nie będąc – stwarza podstawy do rozwoju i poszukiwań .
Religie , tak jak i polityczne ustroje były tworzone tylko po to by pod pozorem zbliżania człowieka do Boga podporządkować go określonej grupie , kaście , organizacji... , a człowiek ... poddawał się tym wpływom ze strachu , z wygodnictwa – po co szukać , skoro ktoś nam powie jak to jest .
Mam nadzieję , że w czasach , gdzie głównym argumentem była i jest siła takie podejście do tematów religijno – politycznych jest wyjaśnieniem , choć nie usprawiedliwieniem .
„Ja jestem Bogiem zazdrosnym” ... w usta Boga można włożyć wszystko , bo On nam dał wolną wolę i rozum ... czy odwrotnie ... , ale nawet naszą głupotę akceptuje ... Jak zatem Go widzieć ? - przejawiają się te Jego wizerunki w Pismach ... a najkrócej Bóg jest MIŁOSCIĄ i tylko tyle i aż tyle – reszta jest do „dośpiewania” .Życie jest wieczne , tak jak energia i BÓG , a więc cokolwiek my zrobimy ono trwać będzie , tyle że może w innej przestrzeni , innym wymiarze ... czy z pozycji Boga to dobrze czy źle ? - nie wiem , myślę , że inne doświadczanie może być dla Niego równie ciekawe . Więc skoro my chcemy kontynuacji naszej formy istnienia to ... kierujmy się MIŁOŚCIĄ, a nie wpuszczajmy w zalecenia Proroków – pamiętając , że prorok to nie Bóg i to przyjmijmy jako pewnik .
Ps. poczytałem o egregorach trochę i nie wiem czy to co napisałem mieści się w temacie , bo jak widzę jest wielu chętnych do mieszania w głowie . Fanatyzm w żadnej mierze dobrem nie jest ...
a ja obiema rękami podpisuję się pod podsumowaniem Lambara „Ważne żebym przejawiał Miłość.”
Modero. Egregor jest pewnym rodzejem formy energetycznej do której podłaczają się ludzie. Np. popularny ostatnio temat roku 2012. Wielu ludzi na świecie dało się zmanipulowac ta datą. Wszyscy oni karmią swoją energią pewną frome energetyczną. Karmia ja swoim strachem, a ona czerpie z nich energię. Tak samo myslę było ze starotestamentowym Jahwe.Straszliwym bożkiem, który kazał zabijać i czcic siebie bezwzględnie. To jest egregor. Byt poniżej Boga Najwyższego.Uważam, że chrześcijanie trzymający się wykładni Kościoła właśnie takiego demona karmią swoją wiarą.Stąd ich przekonanie o własnej niemocy i słabości. Egregor to lubi, bo istota słaba i przekonana o swoim "nicnieznaczeniu" to łatwy łup energetyczny.