Skoro o tym napisałeś, to skrobnę małe co nieco z mojego punktu widzenia.
Ludzie różnie określają Boga, różne jego wizerunki noszą. W dominującej większości przez to właśnie się oddalają, znaczy tworzą blokadę przed tym, o czym piszesz - chodzi o zjednoczenie z Bogiem. Stawiają Boga poza sobą, na piedestale, jako odrębną istotę, do tego jeszcze jednej płci o jakimś tam wyglądzie (totalny odlot, jakby się grzybków najedli, a tak poważnie wyglądają ).
Jedna rada - wzywać Boga ile się da. Religia katolicka powiada: nie będziesz wzywał imienia pana boga swego na daremno (czy jakoś tak to było).
To niesamowite, jaki to niesamowity ogranicznik :-|
St. Germain pięknie pokazuje jak wołać po swoje: Jam jest ... !
To jest rozporządzanie mocą, to jest korzystanie ze Źródła. A Źródło się nie obrazi, że wzywamy jego imię, że go nadużywamy.
Nie obrazi się - jeśli nasze intencje są przepełnione Dobrem, to wołajmy wciąż i wciąż i wciąż. Aż Źródło tylko będzie w naszej świadomości.
I pewnie wtedy dostąpimy oświecenia, czy jak to tam różnie ludzie nazywają.
\\
---------->
//
"Charakter człowieka najlepiej określa się przez to, co uznaje on za śmieszne." - tak ponoć rzekł Johann Wolfgang Goethe,
nie wiem napewno, bo nie było mnie przy tym, jednak zakładając że świat fizyczny jest zmyślonym tworem na potrzebę doświadczania, czyli jest utopią, to nie można brać go na zbyt poważnie
napisałeś ogarnięty pisarskim natchnieniem, że "Religia katolicka powiada: nie będziesz wzywał imienia pana boga swego na daremno (czy jakoś tak to było). To niesamowite, jaki to niesamowity ogranicznik :-|"
Popatrzyłem, popatrzyłem, no ale to jak na moje oko nie ogranicznik tylko całkiem przydatna wskazówka.
Nie wzywaj imienia Pana Boga nadaremno rozumiem tak.
Weźmy takie brzydkie słowo na K: k***a.
To słowo normalnie powinno służyć do wyrażania silnych emocji. Jak człowiekowi się para pod gwizdkiem nazbiera że aż kipi, to wystarczy parę razy sobie taką k*ą macią rzucić i od razu jaka ulga! Po prostu czysta magia. No a teraz weźmy takich ludków, co to ich można często pod budką z piwem spotkać, którzy używają k*a jako znaku przestankowego. No i taki mówi "Cześć k*a Staszek k*a co tam k*a słychać w pracy k*a jak k*a leci k*a?". No i fajnie, niech sobie taki używa takiego przecinka skoro mu pasuje, tylko co taki gość mówi jak mu się poprzeklinać chce? Przecież jak go coś wk*i i się nakręci to jak sobie taki jeden porzuca k*a! k*a! k*a! to zero efektu, żadna ulga, bo to w jego ustach wcale nie przekleństwo. Co taki gość wtedy robi? (Pewnie używa jakichś synonimów na p*a, nie wiem, zgaduję.)
No i wracając do tematu - przez używanie k*a jako znaku przestankowego u takiego gostka piękne emocjonalne słowo straciło swój sens, swoją moc, stało się BEZUŻYTECZNE.
No i właśnie, na moje oko w tym przykazaniu o to właśnie chodzi. Żebym wzywając Boga był świadomy, że wzywam Boga. Wtedy takie wezwanie działa, wywiera wrażenie na podświadomości, która wie, co ma wtedy robić.
No a jak będę niczym opisany żul spod budki używał imienia Boga jako znaku przestankowego to zatraci to swoją moc, swoje znaczenie, stanie się bezużyteczne.
Jak dla mnie to bardzo przydatna wskazówka dla ludków nieświadomych rzeczy.
Jak sobie chcę wzywać Boga co pięć minut na okrągło to jak najbardziej niech to robię, ale niech mam świadomość, że wzywam Boga.
Oj święte słowa Zebtłelwie, zaprawdę powiadam wam, jak tak człowiek puści kilka kuuuuurczaków, to mu tak jakoś lżej,
to prawie jak dobra modlitwa dziękczynna
Warunek, jedno i drugie musi iść od serca, czyli takie z uczuciem.
Nabijam się ale to naprawdę dobre odstresowanie, taki wentyl bezpieczeństwa.
I może właśnie o to w tym przykazaniu chodziło, co by nie klepać czegoś jak grochem o ścianę, tylko zostawić do użycia na właściwy moment? Licho tam wie (jak je spotkam to zapytam).
Żeby podtrzymać wątek, to dodam w temacie spełniania marzeń:
To tak jak i z afirmacjami, modlitwami oraz innymi technikami. Często gęsto ludzie przywykli do ich klepania, bo trzeba, bo tak robił ojciec i dziadek, bo inni mówią że działa, bo są dziesiątki książek w sklepach o tym, więc dalej będę to robił, co mi tam w końcu szkodzi.
No i potem wychodzi jak wychodzi, znaczy wychodzi że nie działa. Choć w sumie to działa, ale w drugą stronę, bo wzmacniamy przeciwność tego na czym nam zależy, czyli to o co się modlimy, co afirmujemy, wizualizujemy etc.
\\
---------->
//
"Charakter człowieka najlepiej określa się przez to, co uznaje on za śmieszne." - tak ponoć rzekł Johann Wolfgang Goethe,
nie wiem napewno, bo nie było mnie przy tym, jednak zakładając że świat fizyczny jest zmyślonym tworem na potrzebę doświadczania, czyli jest utopią, to nie można brać go na zbyt poważnie
Myślę że obaj macie racje. Mówienie czegoś bez namysłu pewnie traci na sile i efekt jest znikomy. Co do źródła myślę że się nie wyczerpuje nieważne ile razy prosisz. Ale pewnie prawdą jest że jeżeli prosisz wiele razy o całkiem różne rzeczy to w końcu efekt też nie wielki trzeba chyba raczej skupić się na jednej lub może kilku pragnieniach i być konsekwentny koncentrować się tylko na nich i nie zmieniać zdania co chwilę.
Lambar kim Ty jesteś??
Uśmiecham się, ale to uśmiech z otwartymi oczami, któremu towarzyszą emocje równie silne jak przy spełnieniu największych marzeń! Dziękuję Ci z całego serca. Boże jak ja Ci dziękuję za to co piszesz. Dołożyłeś "małą" cegiełkę przez której otwór mi cały czas coś ciepło uciekało. Dziękuję Wam wszystkim. Dziękuję Nessa, Yasmin, wai, salma, Bohdan, darken_94, Money, sosnowa_panienka, zuza73, Zeb12 za ten wątek. Wątek, który oświeca... spełnienia marzeń ludzie Wam życzę i czynię to z wdzięcznego serca. Pół życia jeżdżę autem i czasem złapię gumę, ale za nim przyjedzie pomoc drogowa i mi zmienią koło to mija sporo czasu, a ja czekam i ich wypatruję, a przecież cały czas mam lewarek i zapas w bagażniku. Dziękuję Wam, że daliście mi klucz do bagażnika. ALOHA
Tym kluczem jest puszczenie marzenia o którym pięknie napisała Nessa, a które to dzięki Waszym przemyśleniom Bosko opisał Lambar. Żona mnie kocha za czarne ptaszki z żółtym dziobem. Wspomniałem, kiedyś jak szliśmy razem do sklepu, że go widziałem jeżdżąc rowerem po lesie. ..w drodze powrotnej siedziało przy klatce stado. Stado z 30 sztuk tych kosów. Staliśmy oniemieli i teraz kos towarzyszy mi codziennie Mogę go przywołać w chwilę dosłownie :) Inne rzeczy też się fajne dzieją, ale teraz wreszcie rozumiem jaką moc ma puszczenie marzenia, którego użyłem podświadomie kilka razy zastanawiając się potem dlaczego coś się udaje, a coś nie. Teraz wiem, że w 100% kiedy coś odpuściłem to przyszło
Post edytowany przez: Pełny_oddech, 08-05-2009 - 00:44
Wstałem podekscytowany, aby wejść na forum i rozmawiać z Wami o wspaniałych rzeczach jakie wiemy, że się dzieją wokół nas. Naprawdę się cieszę, że mogę być tu z Wami
Podzielę się z Wami wiedzą z myślą, że komuś może ta mała cegiełka tak radośnie wpaść - czego życzę Wam z całego serca
(do tego miejsca musiałem przepisać tekst wyżej z pamięci ponieważ pomyślałem, że go skopiuję bo mi się skasuje - zaznaczyłem i wcisnąłem nie ten klawisz i mi się skasował ..no wszystko działa )
w 1999 roku obejrzałem film Matrix, który wywarł na mnie wrażenie. Poczułem, że coś w nim jest. Wkrótce potem byłem wysłany z firmy na luźny wykład informatyczny. Sala około 50 osób. Wszyscy na początku byli poproszeni o oddanie wizytówki jako potwierdzenie tożsamości. Szkolenie nie pamiętam, ale to co się wydarzyło na końcu. Otóż prowadzący powiedział, że teraz wizytówki wezmą udział w losowaniu trzech nagród sprzętu komputerowego. Miał je wylosować i zaprosić ludzi na scenę. Tutaj nakreślę, że mam ogromną tremę przed wystąpieniami publicznymi. Wracając do szkolenia - usłyszałem, że wylosowani mają wyjść po nagrody na scenę i ścisnęło mnie w dołku, że hej Zgadnijcie kogo wylosowali po trzecią nagrodę
Przez kilka ładnych parę lat wiedziałem, że to w jakiś sposób się zadziało. Próbowałem szczęścia w innych loteriach, ale bez rezultatu. Właśnie dziś rano uświadomiłem sobie, dzięki Wam, że tamto zdarzenie miało związek z silną wewnętrzną emocją, która stworzyła dla mnie drukarkę. Ściśle rzecz biorąc uświadomiłem sobie pytanie. Czy dzięki tremie można kreować? Czy raczej to gwałt na sobie?
Inne zdarzenie jak np. wspomniany we wcześniejszym poście kos. Czysta myśl, która rodzi się w głowie - wiesz kochanie widziałem dzisiaj ptaka z żółtym dziobem w lesie. Stał na drodze i skakał koło mnie Wypowiedziana i za 30 sek już rozmawialiśmy o czym innym. Po 15 min przechodziłem obok stada kosów!! Tak jak piszecie kochani wolna, czysta myśl ma wielką moc! Inny przykład z suszarką Żona mówi sprzedałam córce suszarkę za buziaka. Wybierzmy się do agd juto kupić dla mnie. Ok pojedziemy. Wstaje pierwszy rano. Otwieram komputer, a tu informacja z onetu - świat książki - "Potęga podświadomości" i "Życie po życiu" dwie pozycje w dobrej cenie. Myślę o jak miło - mój temat biorę. Klikam na jedną, klikam na drugą i w tym momencie co? - pokazuje się formularz z informacją, że w nagrodę za dwie pozycje otrzymuję prezent. Do wyboru, torba, pasek i zgadnijcie co?? SUSZARKA no to wróciłem do łóżka i powiedziałem, że już do agd nie musimy jechać
Teraz wiem, że pomyśl i uwolnij jest kluczem. Teraz wiem, że pielęgnowanie marzenia bez końcowego etapu uwolnienia jest blokowaniem go. Teraz wiem jak działać z wielkimi marzeniami.
Aloha
Świetnie Pełny oddechu!
Cieszę się że odkryłeś sposób na spełnianie marzeń. Ja mam kilka krótkich historii.
Zacznę od tego co powiedział Pełny oddech że może tak być że silny emocje( stres) mogą kreować i to całkiem nie źle a nawet w błyskawicznym tempie. Na przykład jak mam mało pieniędzy i za wszelką cenę postanawiam że muszę jak najmniej wydać. To wtedy kreacja jest natychmiastowa nie zawsze ale często. Na przykład pewnego dnia miałem parę spraw do załatwienia i wszędzie trzeba było wydać pieniądze. Tego dnia postanowiłem że nic nie wydam ani złotówki. Nie myślałem tak poważnie bo sytuacja wyglądała tak że trochę wydam.
Ale nie wiem jakoś tak sobie pomyślałem żeby nie wydać ani złotówki. Samochód miałem wcześniej zatankowany i pojechałem. Okazało się że na płatnym parkingu nikt do mnie nie podszedł po pieniądze później miałem zapłacić słono za tłumacza i też w ostatniej chwili urzędnik zgodził się ze tłumaczem może być moja znajoma która mieszka nie daleko urzędu czyli też nic nie zapłaciłem (tłumacz przysięgły kasuje 100zl za każdą rozpoczętą godzinę) Później zajechałem do rodziny mieszkającej w tym mieście i trafiłem na obiad.
Tak czy owak nie wydałem ani złotówki w tym mieście.
Druga historia bardzo krótka- W autobusie miałem zapłacić 3$ ale przy płaceniu okazało się że mam 2,50$ no i papierkowe ale banknotów nie przyjmują w autobusie. Pomyślałem że te bilety i tak drogie dobrze by było jak by jeździć za darmo. Kierowca wziął tylko 0,50$ i powiedział że jest ok.
To dziwne bo kreacja zadziałała natychmiast albo zbieg okoliczności. Prędzej bym uwierzył że skończy się tak że kierowca weźmie 2,50$ i będzie ok. ale on nagle zamiast 3$ wziął tylko 0,50$
Może trochę historia nudna bo chodzi o małe pieniądze ale chciałem zauważyć że czasami kreacja działa natychmiast. Miałem oczywiście więcej sukcesów i większe pieniądze ale zawsze to trwało. Jeszcze pracuje nad swoją techniką pozdrawiam
Masz Moc! Jesteś świadomy - działasz.
Działałeś na poziomie małej ilości pieniędzy i ona Ci wystarczyła do załatwienia wszystkiego tego dnia - super! Twój przykład rozszerza myślenie. Czyli tak samo jak możesz sprawić, że za 100 zł kupisz samochód marzeń tak samo możesz sprawić, że kupisz go za milion zł. Masz moc wydania na daną rzecz tyle ile chcesz Ciekawe, ciekawe.. daje do myślenia.
Aloha
Witam!
No tak jak jest ci potrzebna jakaś suma na konkretny plan. A masz połowę pieniędzy alb i mniej to zawsze możesz pomyśleć że za tą sumę nie wiesz jak ale uda ci się zrealizować plan. Nie kończenie musisz się koncentrować na zgromadzeniu brakującej sumy. Ważny jest rezultat a nie droga prowadząca do niego.
Myślę że Lambar bardziej niż ja trafnie opisuje procesy jakie zachodzą w kreacji marzeń. Ja wciąż jestem na drodze odkrywania najlepszej metody. Wiele z metod usłyszanych na forum pokrywa się z moimi doświadczeniami w kreowaniu marzeń.
Usłyszałem cudną piosenkę, ale odjazdowa, miód dla mojego wnętrza, które to się weseliło jakby dzieciakowi sprezentować wymarzoną zabawkę,
choć po pierwszych kilku słowach, gdy logika próbowała wziąć górę, to troszkę ostygłem, jednak po chwili pozwoliłem ponieść się i nie analizowałem tak mocno słów, lecz sprawiłem, że objawiło się moje ich przesłanie, moja symbolika,
a ta piosenka to "Nic z tego nie będzie" zespołu Andy http://www.yout...ture=related
normalny odjazd, taką radochę mam słuchając tego,
radość taka jakaś podprogowa od tego bije
a moja symbolika tego utworu właśnie pasuje idealnie do tego wątku,
dla mnie ta pieśń niesie przesłanie tej blokady, gdy się czegoś uczepiliśmy mocno mocno i negujemy to zamiast błogosławić, zamiast wzmacniać etc.
i najczęściej nawet nieświadomie to się odbywa
czyli mamy wielkie pragnienie, ale z drugiej strony nasze myśli, a potem działania skierowane są przeciw,
i tak się na tym świecie najczęściej właśnie dzieje
i potem ludziska rozpowiadają że to i owo nie działa
i fajnie jest, bo się potem okazuje, że dla jednego zadziała X a dla drugiego Y
choć to tylko są inne rekwizyty to X i Y, liczy się nasze nastawienie
dziękuję że ludzie tworzą takie radosne nibyponure pieśni
dziękuję że mogę słuchać
dziękuję że mogę dziękować
\\
---------->
//
"Charakter człowieka najlepiej określa się przez to, co uznaje on za śmieszne." - tak ponoć rzekł Johann Wolfgang Goethe,
nie wiem napewno, bo nie było mnie przy tym, jednak zakładając że świat fizyczny jest zmyślonym tworem na potrzebę doświadczania, czyli jest utopią, to nie można brać go na zbyt poważnie
Że tak się wtrącę , Lambar jeszcze w maju 2009 pisze :
„Religia katolicka powiada: nie będziesz wzywał imienia pana boga swego na daremno (czy jakoś tak to było).
To niesamowite, jaki to niesamowity ogranicznik :-|”
Dla mnie to nie ograniczenie , a ostrzeżenie ! Huna mówi , że przyciągasz to o czym myślisz , mówisz , co wspierasz autorytetem emocji > Boga ,,, a więc wzywając Go do „złych” celów szkodzisz sobie ... i innym .... Bóg szanuje naszą wolną wolę i realizuje nasze życzenia ... białe i czarne , dobre i złe , a często w pierwszej kolejności dla życzeniotwórcy ...
Może to o to biega ?!
Religia katolicka powiada ... zaczerpnęłam to z religii naszych Starszych Braci w wierze ...
To taki Mojżesz z Góry Synaj zwlókł to zalecenia dla swych ludków co to złoto w krowę zamienili i ....
Jesli chodzi o spelnianie marzen czy zyczen, to z wlasnego doswiadczenia moge powiedziedziec, ze u mnie sa dwa sposoby :
pierwszy sposob -najpierw musi zaistniec silne pragnienie ale polaczone z silna emocja - to pragnienie musi byc silne i plastyczne, dominujace, ze mysle o nim przez caly czas nawet jak robie cos innego to nie moge przestac, to jest bardzo silne, moze byc polaczone z cierpieniem jak juz ktos wczesniej o tym pisal. Mocne odczuwanie, silne pragnienie i potrzeba, a potem zapominam o tym , a wlasciwie juz nie jestem w stanie myslec o tym , bo wczesniej to bylo tak silne, dalam temu maksymalna swa uwage, ze juz nie kontynuje dalej bo nie mam sily i energii, nic wiecej nie moge temu poswiecic, bo wszystko temu juz dalam. Codziennosc zabiera ma uwage, a tamto pragnienie jest obok ale nie daje juz mu swej uwagi. Oczywiscie wczesniej skupialam sie na efekcie ,a nie na sposobie jak to osiagnac. Po pewnym czasie to sie zdarza. Ja sobie czasem wyobrazam na poczatku, a wrecz czuje fizycznie swym cialem, ze swiat jest poprzecinany liniami energii. Linie te krzyzuja sie, przecinaja , lacza sie w ten sposob i dochodza do wszytkich zdarzen, osob. Czuje te polaczneia i wybieram te najwlasciwsze, czuje wrecz fizycznie jak impuls biegnie i laczy mnie z tym moim pragnieniem. Zawsze mowie i mysle, ze to jest najwlasciwszy i najlepszy wybor zarowno dla mnie jak i dla innych osob, ktore w to sa zamieszane. Ale to dopiero po pewnym zdarzeniu gdy spelnilo sie to co nie bylo dobre dla innej osoby. Zaczelam sie w ten sposob zabezpieczac.
Drugi sposob: silne krotkie pragnienie, wlasciwie impl, mysl, silne poczucie - ja to nazywam spokojna pewnosc, ze to sie zdarzy , no i dzieje sie. Tu opowiem krotka historyjke obrazujaca to. Wracam z po kilku dniach podrozy sluzbowej, polaczenie nieciekawe, jesien, zimno, wiatr, deszcz, mokro, ja nie za bardzo ubrana adekwatnie do pogody, z utesknieniem czekam na pociag lub autobus, okazuje sie , ze dopiero o 20.00 jest pociag, w domu bym byla okolo 22.30. Odczulam tak silne pragnienie bycia w domu juz o tej godz. 20.00 i to, ze wchodze do cieplego mieszkania. Wyobrazcie sobie , ze aby skrocic sobie czekanie rozmawialam z dyzrna ruchu na dworcu autobusowym, do dyzurnj zaszedl jakis mlody chlopak, zazartowalam aby wzial pusty autobus, ktory stal na dworcu i by zawioz mnie do mojego miasta, a po drodze na pewno znajda sie inni pasazerowie. Spytal sie dlaczego tak bardzo chce szybciej jechac, a ja na to ,ze jestem zmarznieta, zmeczona i niewyspana i marze o tym by juz byc w domu. Po 30 minutach zajechal jakis smaochod osobowy, to byl ten kierowca, zaprosil do srodka i powiedzial ,ze odwiezie mnie do domu, bylam tak zaskoczona i troche przestraszona, ze moze ma niecne zamiary wiec zawolam jakas kobiete z dzieckiem ,ze jest okazja jechac szybciej i czy sie decyduje, okazalo sie ,ze kosztowalo mnie to tylko tyle samo ile bym zaplacila za bilet. Po drodze wzial swoja dziewczyne by nie wracac samemu. Okazalo sie ,ze niedawno kupil samochod i lubi nim jezdzic, to sprawia mu przyjemnosc, nie lubi chodzic na dyskoteki wiec ma wolny wieczor. Aha dojechalam do domu, weszlam do mieszkania, spojrzalam na zegar byla rowno godzina 20.00. Czesto mi sie zdarzaja takie niewiarygodne historie. Ale sie rozpisalam, w moim przypadku, zadne mysli pozytywne i rozsiewanie milosci czy dobra nie ma zanaczenia. Raczej silna emocja i potrzeba.
A pisz pisz ile chcesz, ta strona jest dla takiego pisarstwa stworzona
Ano tak się wydaje, że nie ma za tym stojącej miłości czy jakiegoś dobra etc.
tylko że dla mnie to muszę dodać, bo inaczej mogę zostać źle zrozumiany, to właśnie gdy generujemy z siebie miłość to cała reszta dalej wypływa w różnych odcieniach. I dostrzegając te odcienie je definiujemy, zamiast spojrzeć że to są odcienie i czego tak naprawdę są to odcienie.
Te odcienie to może być spokojność która człowieka ogarnie, może to być wybitnie jasny umysł, może to być stan zachwycenia, mogą to być jakieś inne silne emocje (ale stojące po stronie Dobra).
Czyli generuję z siebie coś Dobrego w kierunku marzenia/pragnienia i to wzrasta, a znika opór. Znika rozmyślanie o strachu, znikają obawy czy się stanie, a kiedy to będzie, jakie będą skutki etc. Ktoś mógłby to nazwać inaczej: to takie dziecięce bujanie w obłokach. Ciężko to opisać, jednak jedno jest pewne - im więcej jestem w stanie zachwycać się, skupiać się na pozytywach, błogosławić, odczuwać wdzięczność, radować się na myśl o czymś/kimś, tym bardziej ten ktoś/to coś wzrośnie w moim życiu.
A to co tutaj między innymi piszemy, o tych chwilach, gdy człek porozmyślał o czymś i mu się to raz dwa stało, to są przykłady na takie mistrzowskie tego wykorzystanie. W takich chwilach człowiek z siebie generował tylko Dobro w kierunku obiektu marzeń. Inaczej mówiąc - opór był wyzerowany i moc popłynęła pełną parą
Na koniec przykład z ostatniej chwili. Na dniach poszedłem do sąsiadki podłączyć ich nowego laptopa do sieci. I przy okazji koleżanka zagadnęła do mnie, że będą chcieli sprzedać komputer stacjonarny. Ale wątek o tym szybko się urwał. 2 lub 3 dni później sąsiadka wpadła do nas po coś i zagaduje: a wiesz, kupiec po komputer sam się zgłosił!
Okazało się, że zadzwoniła jej koleżanka, która krótko wyparowała: jak będziesz chciała sprzedać swój komputer stacjonarny to ja go kupię za X zł!
A sąsiadka nawet nie wiedziała ile można za takiego zawołać i póki co dała sobie spokój z tym tematem.
Dla mnie ta cena jest ok. Zresztą nie wnikałem czy można by wziąć 100 zł więcej czy mniej. Jeśli cena jest dobra dla kupującego i dla sprzedającego, to wszystko jest w najlepszym porządku.
Najważniejsze z tej opowieści jest to, jak to ludzie działają pod wpływem impulsów, które ktoś inny swoimi marzeniami/potrzebami wygenerował
\\
---------->
//
"Charakter człowieka najlepiej określa się przez to, co uznaje on za śmieszne." - tak ponoć rzekł Johann Wolfgang Goethe,
nie wiem napewno, bo nie było mnie przy tym, jednak zakładając że świat fizyczny jest zmyślonym tworem na potrzebę doświadczania, czyli jest utopią, to nie można brać go na zbyt poważnie
Wow! Dziękuje za te wszystkie informacje ktorych tu dostarczyliscie! Są one dla mnie bardzo cenne bo pozytywne myslenie i kreacje marzen odkrylam niedawno. To jest, wczesniej, zauwazylam ze to jakos dziala (no wlasnie "jakos"), ale nie mialam pojecia jak! Od jakiegos czasu (niedlugiego) interesuje sie tym swiadomie i dzis kiedy natknelam sie na Wasze opinie i opisy doswiadczen z zycia mysle iz jest to wlasnie to, co mi jeszcze w wiadomosciach brakowalo:) Bardzo, bardzo dziekuje:)
A ponizej moj przyklad:
Kilka lat temu zwolniono mnie z pracy (firma upadala, a ze ja tylko tam dorabialam bedac na urlopie wychowawczym poszlam na pierwszy ogien). W domu mala afera! No bo co teraz? O kilka groszy w domu mniej. A mnie cos opetalo i ze stoickim spokojem oznajmiłam ze po lecie, we wrzesniu pojde do pracy i bede juz konkretnie robic juz to co studiuje. Rodziny to nie przekonywalo, na przemian troche marudzili i podsmiewywali sie z mojego gadania, bo ja ZA KAZDYM RAZEM ze stoickim spokojem powtarzalam im, ze po lecie ide do pracy zgodnym z moim kierunkiem studiow. Z logicznego punktu widzenia o tamtej porze roku to byla glupota, poniewaz specyfika zawodu sprawia iz ludzi do pracy przyjmuje sie w marcu a i trzeba bylo naprawde miec szczescie zeby takowa prace dostac. Zwykle wchodzilo sie do sekretiariatu a tam na wstepie kiwali glowami ze niczego nie ma... Kiedy wiec na poczatku lipca zaczelam rozsylac podania poczta (rodzina: o rany! nawet tam nie pojdziesz, nikt nie spojrzy nawet na twoje cv!) wszyscy sie ze mnie smiali. Zrobilam tez cos co mi odradzano mowiac ze to malo eleganckie i ze nie wypada - podolaczam opinie z poprzednich miejsc pracy (mialam gdzies co kto pomysli - moim celem byl angaz! i czulam ze to moze mi pomoc a nie zaszkodzic). To byl rowniez rok kiedy pisalam swoja prace magisterska, mialam ja zakonczyc w nadchodzacym semestrze, ale wowczas latem postanowilam dokonczyc swoja prace przed semestrem zimowym, aby moc sie skupic na nowej pracy!
Pamietam dokladnie ten dzien. Byl jakos mniej wiecej trzeci tydzien sierpnia. Siedzialam przy komputerze i konczylam podsumowanie pracy. Nagle zaczelam nerwowo szukac dlugopisu i kartki, aby w razie gdyby zadzwonil telefon moc zapisac miejsce spotkania. Zdarzylam cos do pisania przygotowac i zadzwonil telefon. Poczulam szybsze bicie serca, odebralam i az wrecz poczulam rozczarowanie - telefon byl do brata. Chwilke pozniej gdy on odkladal sluchawke, znowu zadzwonilo. Odebral i gdy powiedzial "siostra do ciebie" ja juz trzymalam dlugopis. Kiedy sekretarka umawiala ze mna termin spotkania ja juz wiedzialam(!) ze ta praca jest moja! W domu mnie troche studzili mowiac ze jeszcze nie wiadomo ze kandydatow jest na pewno duzo, ale ja bylam pewna swego. Na rozmowę sie nie przygotowalam (pierwszy raz, zawsze wczesniej to robilam), tuz przed wejsciem bylam stremowana, ale kiedy weszlam bylam zachwycona sama soba. Pozniej mowilam ze ta praca byla mi pisana. Dowiedzialam sie tez ze moje nieelegancko dolaczone opinie sprawily iz wybrano mnie sposrod calkiem sporej rzeszy kandydatow:)
Teraz po lekturze Waszych wpisow wiem ze wyrazilam zyczenie z pasja, wierzylam w realizaje tego pomyslu (tylko nie wiem skad ta wiara sie wziela) i je uwolnilam. Bo poza glosnym i stanowczym powtarzaniem ze "ja po lecie ide do pracy tam gdzie chce" nie zastanawialam sie nad nim, niczego w myslach nie ukladalam, zwyczajnie pozwolilam swiatu dla mnie dzialac:)
To na poczatek tyle, chociaz jak pomysle to takich przykladow znajdzie sie wiecej. Pozdrawiam serdecznie i zaczynam cwiczenia:)
Pamietam tez szczegolnie jeden dzien z mojego zycia - kiedy przyszla milosc. Przyszla dokladnie w dzien kiedy w ogromnym spokoju ducha sama do siebie powiedzialam w myslach ze juz na nia nie czekam. Niesamowity byl ten stan spokoju - nie rezygnacji, nie oczekiwania, a po prostu spokoju.
Witaj Czarodziejko,
bardzo budująca historia i dowód, że każdy ma to swoje WJ i wcale nie trzeba znać huny tylko po prostu ufać światu. Opisuj więcej przykładów, serce roście :)