 |
 |
 |
Fragment książki Bruce Moen'a "Świadome podróże w niefizyczne światy" |
| Lambar |
Wysłany: 11.10.2008r. o 01:09 |
|
Zarejestrowany:
02 August 2002r.
Postów: 523
Status: offline
ostatnia wizyta: 01.12.08 | Publikacja za zgodą polskiego Wydawcy http://www.manawa.com.pl/
książkę ze wszech miar polecam:
http://www.afte...d=4&Itemid=4
Tłumaczenie: Joanna Mądrzak
Jest to bardzo dobry przewodnik dla samouków. Zawiera wiele cennych wskazówek dotyczących świadomych eksploracji drugiej strony życia (świadomych czyli nie w stanie hipnozy czy snu, lecz na jawie).
Zamieszczam go w tym dziale forum ponieważ Bruce Moen doskonale opowiada o tym, czego doświadczyłem w związku z wyrażaniem intencji. O tym pisałem w artykule http://www.huna...sid-537.html oraz w wątku na forum http://www.huna...pic-646.html
Ponadto ta część książki zawiera opis bardzo dobrego ćwiczenia na "wyłapanie" tego specyficznego stanu naszego wnętrza, w który wchodzimy uwalniając intencje, a jest to Banalne Ćwiczenie Zginania Małego Palca.
Ćwiczenie to powinno ułatwić wychwycenie tego jak się czujemy / jak odczuwamy w tych wyjątkowych chwilach.
Pisząc wyjątkowych nie mam na myśli tego, że są one jakieś magiczne, czy trudne do osiągnięcia, czy też może wymagają wiele wysiłku aby nabrać wprawy w ich osiąganiu. Moje doświadczenie wskazuje, że każdy z nas bardzo często tworzy swój świat wchodząc w ten stan.
Co ważne: stan ten osiągamy łatwo, a sam proces zajmuje chwile, czasami parenaście sekund, a czasami wydaje mi się, że są to ułamki sekund.
Poprzez obserwacje dotyczące tego co objawia się w moim życiu oraz tego w jaki sposób myślę, jak wyrażam emocje w swoim wnętrzu (tu warto przypomnieć: cały proces opiera się na wewnętrznym wyrażeniu odpowiedniego nastawienia), czyli po tym gdy zaobserwowałem korelację między tymi dwiema sprawami, dochodzę do wniosku, że to jest bardzo łatwe. Może na pierwszy rzut oka wydawać się to zbyt banalne, jednak zachęcam do ćwiczeń oraz co chyba ważniejsze - do prowadzenia obserwacji własnego życia i prowadzenia notatek.
Notatki te bardzo się przydadzą z jednego powodu: pozwolą wrócić do stanu naszego wnętrza jaki panował w momencie wyrażania intencji. Dzięki temu możemy uczyć się wchodzenia w ten stan. |
 |
|
|
| | Reklama Google AdSense |
 |
Pamiętaj! Źródłem utrzymania serwera są reklamy Google AdSense. Dziękujemy za uszanowanie ich obecności.
|
|
| Lambar |
Wysłany: 11.10.2008r. o 01:15 |
|
Zarejestrowany:
02 August 2002r.
Postów: 523
Status: offline
ostatnia wizyta: 01.12.08 | Rozdział 3 książki Bruce Moen'a "Świadome podróże w niefizyczne światy" zatytułowany Afirmacje
(małe wytłumaczenie skrótów: 3GRO i 3GEO. 3GRO - trzy głębokie relaksujące oddechy, a 3GEO - trzy głębokie energetyzujące oddechy. Nazwy mówią za siebie, czyli wykonując trzy głębokie oddechy czynimy to z odpowiednim nastawieniem / intencją)
Afirmacja jest to sformułowanie życzenia w sposób jasny, zwięzły, kompletny, pozytywny i w czasie teraźniejszym. Precyzja ma tutaj ogromne znaczenie, ponieważ afirmacja wyznacza cel dla świadomości.
Następstwem niejednoznacznie sformułowanych afirmacji są niejednoznacznie rezultaty, podczas gdy rozwlekle afirmacje osłabiają wyrażanie oczekiwanego rezultatu. Niepełne afirmacje stwarzają natomiast przestrzeń na manifestacje niezamierzonych rezultatów,
Następstw takiej źle sformułowanej afirmacji doświadczyła na własnej skórze jedna z moich bliskich przyjaciółek. Gdy była jeszcze samotna posługiwała się afirmacjami, aby znaleźć odpowiedniego mężczyznę. Jej afirmacje zawierały listę cech, które powinny charakteryzować odpowiedniego mężczyznę. Za każdym razem, gdy sporządzała ona nową listę, uczyła się na własnych błędach jak wyrażać się jaśniej, zwięźlej i pełniej.
Jedna z jej list zawierała takie oto pożądane cechy: zakochany we mnie do szaleństwa, nie potrafiący żyć beze mnie, uprzątający pył spod moich stóp i pragnący zawsze być w przy moim boku. Coś jednak musiała pominąć, gdyż wkrótce spotkała mężczyznę, który kochał ją do szaleństwa, słał drogę przed jej stopami płatkami róż, nigdy nie chciał się z nią rozstawać i... był już żonaty. Pozbycie się go zajęło jej trochę czasu. Gdy będziesz formułować swoja afirmacje, poświęć odpowiednią ilość czasu na wcześniejsze jej zapisanie. Dobrze się zastanów, jakich słów użyć. Niech jasno, zwięźle i całkowicie oddaje twoje pragnienie.
Afirmacje powinny być stwierdzeniami pozytywnymi.
„Chcę być bogaty” brzmi zupełnie inaczej niż „Nie chcę być biedny”. Uważam, że najważniejsze jest, jakie uczucia wzbudza w nas takie a nie inne sformułowanie afirmacji. Stwierdzenie pozytywne chcąc nie chcąc jest zawsze odczuwane bardziej pozytywnie.
Przykładem pozytywnej afirmacji, która może być użyteczna, jeśli chcemy eksplorować przestrzenie niefizyczne jest: „Pragnę jasno postrzegać”. To samo pragnienie sformułowane negatywnie brzmiałoby: „Nie chcę, aby moja percepcja była ograniczona”. Gdy wymówisz oba zdania na pewno zrozumiesz, co mam na myśli mówiąc o odczuwaniu ich w zupełnie inny sposób. Stosuj takie afirmacje, które odczuwasz lepiej, bardziej pozytywnie.
Na rezultat afirmacji ma wpływ również czas gramatyczny (przeszły, teraźniejszy, przyszły), w jakim jest ona formułowana.
„Moja percepcja będzie się poprawiać” nie oznacza wcale, że poprawi się ona kiedykolwiek, oznacza to jedynie, iż zawsze będzie ona zmierzała ku poprawieniu się. Podświadomość będzie realizować tą afirmację w dosłownym jej sensie, czyli zamiast faktycznie udoskonalić percepcje, będzie zawsze planować wykonanie tego w jakimś momencie w przyszłości. Może się to wydawać banalną, niewiele znaczącą różnicą, jednak doświadczyłem zbyt wielu bezowocnych afirmacji, jeśli były one formułowane w czasie przyszłym. Warto więc mieć to na uwadze.
„Postrzegam jasno, zawsze kiedy chcę badać obszary niefizyczne”. To krótkie słówko jest sprawia, że afirmacja realizuje się w czasie teraźniejszym. (Ta afirmacja implikuje też pewne cechy czasu przyszłego – „zawsze kiedy” – ponieważ nie chcę zawracać sobie głowy wypowiadaniem takiej afirmacji za każdym razem, gdy rozpoczynam sesję badawczą. To sformułowanie automatycznie odnosi się do wszystkich przyszłych eksploracji.)
Czasami rezultaty są natychmiastowe, czasem trzeba na nie poczekać dłużej. Gdy przyjrzymy się w jaki sposób afirmacja została sformułowana, możemy uzyskać pewne wskazówki i zrozumieć czemu nasze pragnienie realizuje się z takim opóźnieniem.
Z mojego doświadczenia wynika, że czasami pewne afirmacje urzeczywistniają się raczej jako proces a nie cel sam w sobie. Proces ten może wnosić elementy bardziej pożądane, niż te, które zostały sformułowane w afirmacji.
Na przykład za swoich kawalerskich czasów wyrażałem pragnienie spotkania kobiety doskonałej. Najprawdopodobniej potrzebowałem pewnego przygotowania, aby móc rozpoznać ów ideał kobiety, gdyby rzeczywiście pojawił się on się w mojej przestrzeni.
Być może moje przekonania dotyczące ideału kobiety były odpowiedzialne za moje dwa rozwody? Kto wie, może musiałem trochę dorosnąć, zrzucić krótkie spodenki, coś zrozumieć? Wyrażenie takiej intencji mogło spowodować i zacząłem doświadczać rzeczy, które zwykle pozostawiają guzy i sińce, dopóki nie nauczyłem się jaka jest kobieta doskonała. Mogłem jęczeć z bólu i skarżyć się, że moja afirmacja nie przynosi żadnych efektów. Jednak tak naprawdę moja afirmacja wyrażała pragnienie, którego spełnieniem mógł być cały proces a nie pojedyncze wydarzenie. W tym przypadku owe doświadczenia wzrostu byłyby nieświadomie wpisane w ową afirmacje. Jeżeli więc zaczynasz się niecierpliwić i złościć, że twoja afirmacja nie działa, zastanów się dobrze. Przyjrzyj się wszystkiemu, czego aktualnie doświadczasz. Być może jest to część procesu manifestowania się twojej afirmacji, (Ja sam z pewnością nauczyłem się wiele w trakcie tego procesu, czego dowodem jest mój związek z Pharon, moją żoną.)
Ile razy je powtarzać? Kiedyś wypowiadałem afirmacje wielokrotnie, uważając, że doda im to mocy i przyspieszy ich realizację. Kiedy więc Rebeka (moja przyjaciółka i nauczycielka, o której pisałem w poprzednich książkach) zasugerowała, żebym wypowiadał afirmacje tylko jeden, jedyny raz i pozwalał ziarnu wykiełkować, trochę czasu zajęło mi zrozumienie jej rady. Zdałem sobie sprawę, że to moje wątpliwości co do realizacji pragnień kazały powtarzać afirmacje. Wypowiedzenie afirmacji jeden tylko raz i pozwolenie, aby rzeczy się działy jest w pewnym sensie afirmacja samego procesu afirmacji.
Wyrażanie Intencji
Ktoś kiedyś powiedział mi, że w wyrażaniu intencji zawiera się wszystko. Postanowiłem w to uwierzyć. Jeśli to prawda, to wyrażenie intencji jest również początkiem wszystkiego. Nauka wyrażania intencji jest potężnym narzędziem, które może być bardzo pomocne zarówno w eksploracjach obszarów niefizycznych, jak i w wielu innych dziedzinach życia.
Wyrażanie Intencji i Afirmacje są ze sobą ściśle powiązane. Afirmacja określa cel, do którego ma być wysłany mój pocisk świadomości. Wyrażenie Intencji zwalnia mechanizm spustowy, sprowadza przewodnictwo i dodaje mocy, która z szybkością rakiety przenosi moją świadomość do tego celu. Jest ona chyba najbardziej zbliżoną do magii rzeczą, na jaka natrafiłem. Pewnego dnia ktoś zupełnie Ci nieznany może poprosić o kontakt z bliską mu zmarłą osobą. Oczywiście tej zmarłej osoby również nie będziesz znał. Jeżeli prawidłowo wyrazisz intencję, jesteś w stanie szybko i bez wysiłku skontaktować się nią. Czyż nie zakrawa to na czary?
Wyrażanie Intencji zawiera się w określonym obszarze świadomości, Afirmacja wypowiedziana w czasie, gdy uwaga jest skupiona na obszarze Wyrażania Intencji, nabiera dodatkowej mocy. Nie żałuj czasu, aby opanować biegle materiał z tego rozdziału, nauczysz się posługiwać narzędziem niezwykłej mocy i wagi, które będzie przydatne nie tylko podczas badań Życia po Życiu.
W moich poprzednich książkach wspominałem o tym jak Rebeka uczyła mnie Wyrażać Intencję. Mówiła o stanie Wyrażania Intencji jako o uczuciu i proponowała, żebym wyobraził sobie pąk kwiatu nad głową i poczuł to, co czuje ten pąk w chwili gdy rozkwita i zamienia się w piękny kwiat. Dopiero gdy zrozumiałem czym jest Wyrażenie Intencji, pojąłem dlaczego Rebeka opisywała to właśnie w taki, a nie inny sposób. Jednak wówczas szukałem prostszej i bardziej konkretnej metody żeby nauczyć się wyrażania intencji. Musiałem podejść do tej lekcji z mojej logicznej, racjonalnej perspektywy, właściwej inżynierowi. Znalezienie sposobu na bezpośrednie doświadczenie uczucia wyrażania intencji musiało być prostsze i bardziej racjonalne niż kombinowanie, co może sobie odczuwać jakiś tam pączek gdy rozkwita.
Logika mówiła mi, że jeśli wyrażanie intencji jest początkiem wszystkiego, to przeniesienie świadomości do obszaru wyrażania intencji musi poprzedzać każdą wykonywaną przeze mnie czynność. Idąc dalej tym tropem, uczucie wyrażania intencji musi pojawiać się zawsze, gdy moja świadomość skoncentrowana jest na tym obszarze, niezależnie czy jestem tego świadomy, czy też nie. Nawet tak banalna czynność jak zgięcie palca wskazującego, jest poprzedzona owym przeniesieniem. Żeby zgiąć palec, musze najpierw, świadomie czy podświadomie, wyrazić taką intencje. Aktywuje ona system nerwowy, mięśnie odbierają impulsy i palec się zgina.
Aby świadomie „wytropić” uczucie wyrażania intencji postanowiłem wiec zacząć koncentrować się na wszelkich odczuciach jakie zaczną się pojawiać tuż zanim zegnę palec. Jeśli byłbym już w stanie zidentyfikować to konkretne odczucie, a później przywołać je w pamięci i doświadczyć ponownie, przeniosłoby to natychmiast moją świadomość do obszaru Wyrażania Intencji. Afirmacja wypowiedziana w tym właśnie momencie nabiera mocy twórczej. (Daje tu o sobie ponownie znać Model Świadomości Hemi-Sync.) Dzięki owym logicznym i racjonalnym wywodom narodziło się Banalne Ćwiczenie Zginania Małego Palca, mające nauczyć wyrażania intencji. Jest ono częścią programu moich warsztatów.
Gdy już wpadłem na pomysł tego ćwiczenia, wykonywałem je bardzo często i dosłownie wszędzie, gdzie się dało. Siedziałem sobie w pracy, brałem kilka głębokich relaksujących oddechów, gromadziłem energię, relaksowałem dłoń i oddawałem się obserwacji wszelkich wrażeń, które mogłyby mieć jakikolwiek związek ze zginaniem palca. Trwało to tygodniami, około 20-30 razy dziennie.
Początkowo, gdy tylko cokolwiek poczułem, myślałem podniecony: „Mam! Złapałem”, aby za chwilę odkryć, że jest to tylko skurcz mięśni ręki lub palca. Było wiele fałszywych alarmów, błędnie odbieranych przeze mnie jako odczucie Wyrażania Intencji, a już po chwili ignorowanych przez świadomość. W końcu poczułem przedsmak uczucia Wyrażania Intencji, dosłownie ułamek sekundy zanim mój palec wykonał ruch fizyczny. Wyłapywałem najdrobniejszy przebłysk tego poczucia, dzięki czemu jego zidentyfikowanie i rozpoznanie stawało się łatwiejsze z ćwiczenia na ćwiczenie. W końcu poznałem to uczucie i przypomniała mi się Rebeka ze swoim rozkwitającym pąkiem kwiatu. Wtedy pojąłem, co próbowała mi przekazać. Pąki kwiatów najprawdopodobniej odczuwają właśnie coś takiego przemieniając się w kwiat.
Gdy będziesz już potrafił odczuwać Wyrażanie Intencji, zaczniesz odkrywać dla niego wiele ciekawych zastosowań. Jeśli będziesz w stanie zapamiętać odczucie skojarzone z efektem, już samo wspomnienie tego odczucia sprawi, iż ponownie doświadczysz efektu. Zabierzmy się więc do pracy i nauczmy odczuwać Wyrażanie Intencji.
Banalne ćwiczenie Zginania Małego Palca. Opis
Banalne Ćwiczenie Zginania Małego Palca może być wykonywane przy użyciu dwóch różnych technik: „swobodnej” lub „z podpórką”. Poniższe szkice ilustrują pozycje dłoni i palców dla obu technik.

W przypadku techniki „z podpórką” czas od początku ćwiczenia do zgięcia palca i uświadomienia sobie, że zaczął się on zginać jest skrócony. Zmiana ucisku jest znakiem, że palec się zgiął.
Najlepiej jest zginać wskazujący palec ręki niedominującej. Czyli, jeśli jesteś praworęczny, zginaj palec lewej ręki i vice versa. Palec prawej ręki również spełniłby swoje zadanie u osoby praworęcznej, jednak użycie niedominującej dłoni sprawia, że odczucie wyrażania intencji jest łatwiejsze do uchwycenia.
Nauka właściwego wyrażania intencji jest subtelnym, ale równocześnie niezwykle potężnym narzędziem. Będziemy posługiwać się nim w kolejnych ćwiczeniach, jednocześnie poszerzając swoją wiedzę o nim. Polecam częste wykonywanie tego ćwiczenia.
Banalne ćwiczenie zginania małego palca. Skrypt
• To jest banalne ćwiczenie zginania małego palca, (poczekaj 5 sek.)
• Usiądź lub połóż się w spokojnym miejscu w wygodnej, relaksacyjnej pozycji, (poczekaj 30 sek.)
• Przywołaj, przypomnij sobie uczucie odprężenia i w swoim własnym, naturalnym tempie weź trzy (lub tyle ile potrzebujesz, aby odczuć zmiany w poziomie relaksacji) głębokie relaksujące oddechy, (poczekaj 45 sek.)
• Oddychaj swobodnie, koncentrując się na odczuwaniu odprężenia, (poczekaj 20 sek.)
• Przypomnij sobie obraz ustanawiania przepływu energii z książki „Podręcznik wiedzy o obszarach niefizycznych”. (poczekaj 15 sek.)
• Przypominając sobie każdy kolejny element tego ćwiczenia oraz wrażenia towarzyszące ustanawianiu przepływu energii, weź trzy głębokie oddechy aby ustanowić przepływ energii z dołu. (poczekaj 45 sek.)
• Przypomnij sobie obraz wzmacniania poziomu energii z dołu z książki „Podręcznik wiedzy o obszarach niefizycznych”. (poczekaj 15 sek.)
• W swoim własnym, naturalnym tempie, weź trzy oddechy gromadzące energie z dołu, myśl o odczuciach towarzyszących nieustającemu, stale wzrastającemu przepływowi energii poprzez i wokół twojego ciała (poczekaj 45 sek.)
• Ułóż swoją niedominującą dłoń w wygodnej pozycji. Możesz oprzeć ją na kolanie, lub ułożyć w dowolny sposób. Ważne abyś mógł całkowicie zrelaksować ramię, dłoń i palce. Ułatwia to bardzo zidentyfikowanie odczucia Wyrażania Intencji, (poczekaj 15 sek.)
• Skoncentruj uwagę na palcu wskazującym, skup się na odczuciach, poczuj powietrze na skórze, napięcie mięśni, zimno lub ciepło. Doświadczaj tych wrażeń, lokalizuj je. (poczekaj 20 sek.)
• Cały czas koncentrując uwagę na palcu wskazującym, zegnij go. Jakie to uczucie, gdy zginasz palec i cofasz go z powrotem do wcześniejszej pozycji? Zrób to co najmniej trzy razy i zapoznaj się u uczuciem, które towarzyszy zwykłemu zginaniu palca, (poczekaj 20 sek.)
• Weź trzy głębokie relaksujące oddechy w swoi własnym rytmie, (poczekaj 30 sek.)
• W swoim własnym naturalnym rytmie weź jeszcze trzy oddechy gromadzące energię z dołu. (poczekaj 30 sek.)
• Ponownie skoncentruj uwagę na palcu wskazującym, (poczekaj 10 sek.)
• Miej świadomość, że za chwilę zegniesz palec, (poczekaj 5 sek.)
• Kiedy będziesz gotowy, rozpocznij ćwiczenie zginania palca. Skup całą uwagę na wszelkich wrażeniach jakie pojawią się tuż przed samym zgięciem palca. Zegnij go i powtórz wszystko jeszcze raz. Poczekam na ciebie w ciszy, (poczekaj 2 min.)
• Kiedy będziesz gotowy, otwórz oczy, wykorzystaj kilka chwil, aby całkowicie powrócić. Natychmiast zacznij robić notatki dotyczące tego doświadczenia, posłuż się pytaniami w rozdziale dotyczącym relacji z niego w książce „Podręcznik wiedzy o obszarach niefizycznych” aby to sobie ułatwić.
Omówienie ćwiczenia zginania małego palca.
Opisz szczegółowo wszelkie wrażenia, jakich doświadczyłeś na ułamek sekundy przed zgięciem palca. W jakich miejscach swojego ciała miałeś' takie odczucia?
Wskazówki i porady: przeczytaj tylko po wykonaniu powyższego ćwiczenia
Nie od razu udało mi się uchwycić odczucie, którego poszukiwałem, kilka razy wydawało mi się, że już odniosłem sukces, jednak byłem w błędzie. Zwykłemu zginaniu palca może towarzyszyć wiele różnych doznań, zarówno fizycznych jak i niefizycznych.
Oto jak mógłbym opisać uczucie towarzyszące Wyrażaniu Intencji: niecierpliwość, obawa, zawieszenie, wyczekiwanie, uczucie, że coś się za chwilę wydarzy, że WIEM i nic mam najmniejszych wątpliwości. To się zdarzy na pewno!
Z podobnymi wrażeniami mamy do czynienia na przykład, gdy prowadzimy samochód. Wyobraź sobie, że stoisz na światłach, jesteś pierwszy, za tobą wiele innych aut, a w nich zniecierpliwieni kierowcy, nerwowo oczekujący na zielone światło. Czujesz bijące od nich napięcie, wiesz, że jeśli nie ruszysz natychmiast po zmianie świateł, usłyszysz wściekły dźwięk klaksonów. Czujesz lekki niepokój i podenerwowanie. Czekasz. W momencie zmiany świateł coś przeszywa twoje ciało, uczucie to pojawia się dosłownie na ułamek sekundy, przed poruszeniem się któregokolwiek z mięśni. Zanim zwolnisz hamulec, zanim dodasz gazu. To jest właśnie odczucie, którego poszukujemy. Mówi ono do ciebie „Jedź!” zanim jeszcze stopa dotknie pedała gazu.
Jednej z uczestniczek warsztatów nie udało się w ich trakcie zidentyfikować uczucia Wyrażania Intencji. Tydzień później otrzymałem od niej maiła, w którym opowiedziała mi, jak sobie z tym poradziła. Mieszka ona na wsi. Szła razem z córką w kierunku skrzynki pocztowej i nagle zauważyła leżącą na ziemi puszkę po wodzie sodowej. Niewiele myśląc zdecydowała się ją kopnąć. Jeśli spacerujemy i chcemy kopnąć puszkę nie zatrzymując się, musimy skoncentrować uwagę na prawidłowym ułożeniu ciała i nogi. Zrobiła mały wykrok, żeby odpowiednio ustawić stopę i... w ostatnim możliwym ułamku sekundy rozmyśliła się i nie kopnęła puszki. W tej samej chwili poznała uczucie Wyrażania Intencji.
Niektórzy odczuwają jakby niefizyczny palec, który zgina się na chwilę przed zgięciem przez nich palca fizycznego. Część z tych osób twierdzi, że naprawdę doznaje wizualnego wrażenia zginającego się palca niefizycznego.
Niektórym udaje się zidentyfikować uczucie wyrażania intencji już przy pierwszym wykonaniu tego ćwiczenia. Innym zajmuje to kilka podejść. Zdarzają się też osoby, którym przychodzi to identycznie jak w moim przypadku. Wykonywałem to ćwiczenie tygodniami, zanim uchwyciłem to odczucie.
Ćwicz jak najczęściej, co najmniej trzy, cztery razy dziennie w miejscu, w którym nie będziesz wzbudzał niezdrowego zainteresowania. Spotkanie z szefem, nie jest prawdopodobnie najlepszym momentem dla twoich praktyk. Jeśli spędzasz większość czasu w pracy, możesz ćwiczyć np. W toalecie, ćwiczenie zajmuje przecież tylko kilka chwil.
Nie odpuszczaj sobie pod żadnym pozorem, odnajdź, doświadcz, zidentyfikuj to uczucie. Zdobędziesz dzięki temu potężne narzędzie, które pomoże ci badać obszary niefizyczne. Pomyśl o Wyrażaniu Intencji jako o jeszcze jednym obszarze świadomości, do którego możesz przenosić swoją świadomość. Gdy tylko zidentyfikujesz odczucia wiążące się z pobytem w tym obszarze, powrót tam będzie jedynie kwestią przypomnienia sobie tych wrażeń tak dokładnie, żeby móc ponownie ich doświadczyć. Kłania się nam znowu Model Świadomości Hemi-Sync.
Zastosowanie Wyrażania Intencji
Możliwości ograniczone są jedynie przez wyobraźnię. Technikę Wyrażania Intencji stosujemy wypowiadając lub pisząc afirmacje, aby nawiązać kontakt z ukochaną zmarłą osobą, podczas Odzyskiwań lub eksploracji obszarów niefizycznych. Dzięki niej możemy również zapewnić sobie miejsce na parkingu, w centrum miasta w godzinach szczytu. Może ona pomóc w spełnieniu najskrytszych marzeń.
Pomyśl o Wyrażaniu Intencji jako o konkretnym obszarze świadomości, do którego kluczem jest przypomnienie sobie i ponowne doświadczenie charakteryzującego go zestawu odczuć. Jeśli afirmujesz swoje pragnienie przebywając właśnie w tym miejscu, uruchamia się ciąg pozornie magicznych zbiegów okoliczności. Wyglądać to powinno mniej więcej w ten sposób:
Ułóż afirmacje, pamiętając aby była ona jednoznaczna, zwięzła, pełna, pozytywna i w czasie teraźniejszym.
Zapisz jej ostateczną wersję, naucz się jej na pamięć. Usiądź wygodnie w spokojnym miejscu. Weź 3GRO i 3GEO
Przywołaj w pamięci uczucie Wyrażania Intencji, wczuj się w nie do tego stopnia, abyś mógł ponownie go doświadczyć. Zrób to przed, lub tuż po wypowiedzeniu swojej afirmacji.
Jeden, jedyny raz powtórz w myślach swoją afirmacje.
Puść mentalnie jakiekolwiek myśli, skojarzenia związane z afirmacją, nie koncentruj się już na nich.
Zanotuj wszystko, co czułeś wypowiadając afirmacje.
Zdradzę ci pewien sekret. Jeśli masz problemy z uchwyceniem uczucia wyrażania intencji wystarczy w zupełności, jeśli przypomnisz sobie banalne ćwiczenie zginania małego palca.
Doświadczanie uczucia Wyrażania Intencji przez cały czas wypowiadania afirmacji wydaje się być idealną sytuacją. Nie jest to jednak konieczne. W zupełności wystarczy, jeśli „poczujesz” to na ułamek sekundy przed, w trakcie lub tuż po wypowiedzeniu afirmacji.
Z czasem, jeśli będziesz ćwiczył konsekwentnie, będziesz mógł pozostawać w obszarze świadomości Wyrażania Intencji coraz dłużej. Być może trafisz wówczas do przyległego obszaru, który ja nazwałem Obszarem Czystej Pozbawionej Wątpliwości Intencji. To niezwykłe miejsce. W chwili, gdy się na nim koncentruję, jestem przekonany, wystarczy tylko odpowiednio wypowiedzieć życzenie, abym mógł chodzić po wodzie, lub unosić się w powietrzu o własnych siłach. Odwiedzanie tego miejsca nie jest wymagane, jeśli chcemy badać obszary niefizyczne. Naucz się jednak koniecznie identyfikować i odczuwać Wyrażanie Intencji przez sekundę lub dłużej.
Wątpliwości
Tematowi afirmacji i wyrażania intencji nieodłącznie towarzyszy problem pojawiających się wątpliwości. Ja też nie jestem od nich wolny, jednak jest już o wiele lepiej niż przedtem.
Powtarzał się następujący schemat. Układani afirmacje wzorowo, stosując się do wcześniej przedstawionych wskazówek. Przywołuję uczucie Wyrażania Intencji i zaczynam wypowiadać w myślach afirmacje. Nagle słyszę jak coś we mnie mówi: To się na pewno nie uda. Nigdy się nie udaje. I rzeczywiście, w takim wypadku moja afirmacją nie manifestowała się. Nie rozumiałem jeszcze mechanizmu, ale byłem pewien, że wątpliwości przekreśliły wszystkie zabiegi.
Próbowałem więc zrobić wszystko, aby w takich momentach nie nachodziło mnie zwątpienie. Niezły pomysł! Co się dzieje, gdy ktoś powie ci: Za żadne skarby nie myśl teraz o czarnym psie} Momentalnie zaczynasz myśleć o czarnym psie. Żadna mentalna gimnastyka nie przynosi tu efektów. Odkryłem jednak, że czasami afirmacje manifestowały się fizycznie, pomimo wątpliwości w momencie wyrażania intencji. Czułem, że coś musi się za tym kryć. Przecież gdyby afirmacje naprawdę musiały być wypowiadane bez cienia wątpliwości, nigdy do niczego bym nie doszedł.
Wstyd przyznać ile czasu potrzebowałem, aby w końcu dojść do wniosku, że tak naprawdę moje afirmacje unieważniało samo przekonanie, że jeśli wątpiłem choć przez chwile, w momencie wypowiadania afirmacji, to już nic z niej nie wyjdzie. Owo przekonanie automatycznie skazywało na porażkę wszystkie wysiłki. Trochę czasu upłynęło zanim zdałem sobie z tego sprawę. Później, podczas jednego z nagłych olśnień zrozumiałem, co tak naprawdę się dzieje, kiedy w trakcie wyrażania intencji nachodzą nas wątpliwości.
Jeżeli w trakcie wyrażania intencji dla afirmacji wątpimy w jej zamanifestowanie się, wówczas wyrażamy intencje zarówno dla afirmacji, jak i dla wątpliwości.
Załóżmy, że potrzebuję nowego samochodu. W pocie czoła tworzę naprawdę profesjonalną afirmacje, biorę 3GRO i 3GEO, przenoszę świadomość do obszaru wyrażania intencji i gdy tylko zaczynam wypowiadać afirmacje, nagle ogarniają mnie wątpliwości. Słyszę swoje własne słowa; Ależ to będzie kompromitacja! Wejdę do salonu samochodowego i wybiorę sobie auto, które mi odpowiada. Poproszę o raty, sprzedawca rzuci tylko okiem na moją pensję, wyśmieje mnie i wyprosi na zewnątrz. I oto co się zwykle działo, zanim zrozumiałem jaki jest naprawdę skutek odczuwania wątpliwości...
Wszedłbym do salonu, wybrał auto, zacząłbym rozmawiać ze sprzedawcą na temat kredytu. Ten zorientowałby się jak niskie są moje dochody i wybuchnąłby śmiechem. Ja załamany myślałbym sobie:
Widzisz? Wiedziałem! Te całe afirmacje są do niczego. I tak nie będę w stanie kupić nowego samochodu!
Teraz dopiero rozumiem, że wątpliwości pojawiające się w czasie wyrażania intencji nie były tym, co uniemożliwiało urzeczywistnienie się afirmacji. Tym czymś było natomiast powiedzenie do siebie tych kilku zdań, i moja ostateczna konkluzja: / tak nie będę w stanie kupić nowego samochodu!
Gdybym wówczas był tego świadom, scenka ta miałaby zupełnie inny przebieg...
Wszedłbym do salonu, zaczął rozmawiać o kredycie. Sprzedawca roześmiałby się na widok zaświadczenia o dochodach. Ja natomiast wychodząc powiedziałbym sobie: Świetnie! Pamiętam, że napadły mnie wątpliwości, gdy wyrażałem intencje kupienia nowego auta. Te wątpliwości właśnie się zamanifestowały. Czyli moja afirmacja działa! Auto będzie moje!
Dziś uważam, że wątpliwości przynoszą taki oto efekt:
Jeżeli w trakcie wyrażania intencji dla afirmacji wątpimy w jej zamanifestowanie się, wówczas wyrażamy intencje zarówno dla afirmacji, jak i dla wątpliwości.
Wyrażanie Intencji może być więc przewrotne, ponieważ wszystko, cokolwiek w tym czasie odczuwamy, składa się na część jej rezultatu. Nie jest to jednak powód do zmartwienia. Ćwicz i bądź uważny, obserwuj wszystko, co się będzie działo. Zdobywając doświadczenie zrozumiesz jak to działa. Uczyć można się przecież także na własnych błędach. Nie znam lepszego sposobu na poradzenie sobie z wątpliwościami, niż doświadczenie na własnej skórze spełniania się intencji. Razem z wątpliwościami, czy też bez nich, ale niech się manifestują!
Afirmacje i Wyrażanie Intencji to proste, małe, ale sprytne i potężne środki, które mogą nam pomóc określić cel poszukiwań ł odpowiedzieć sobie na wiele nurtujących nas pytań.
Wspomniałem już wcześniej o obszarze świadomości Czystej Pozbawionej Wątpliwości Intencji. Ja sam odwiedzałem go rzadko, ale jestem pewien, że istnieje. Wierzę, że jeśli ktoś chciałby żeby ni stąd, ni zowąd na szczycie Empire State Building w Nowym Jorku pojawił się żywy słori, a podczas wyrażania takiej intencji znajdowałaby się w naturalnym stanie pozbawionym jakichkolwiek wątpliwości, wówczas nowojorczycy usłyszeliby dźwięk trąby słonia i następnego dnia przeczytaliby w gazetach o nagłym pojawieniu się zwierzęcia na dachu tego budynku. Naprawdę jestem przekonany, że wypowiedzenie intencji w takim stanie umysłu jest w stanie umożliwić nam chodzenie po wodzie i poruszanie się w powietrzu.
Wyrażanie Intencji w kolejnych ćwiczeniach
Polecenie „Wyraź intencję”, które usłyszysz podczas kolejnych sesji, będzie oznaczać:
* Przypomnij sobie moment wykonywania ćwiczenia zginania palca
* Przywołaj w pamięci odczucia towarzyszące Wyrażaniu Intencji, tak abyś był w stanie ponownie ich doświadczyć, co umożliwi ci przeniesienie uwagi do tego obszaru świadomości. |
 |
|
|
| Lambar |
Wysłany: 12.10.2008r. o 21:40 |
|
Zarejestrowany:
02 August 2002r.
Postów: 523
Status: offline
ostatnia wizyta: 01.12.08 | Otrzymałem właśnie od Wydawcy zgodę na opublikowanie oraz tekst czwartego rozdziału powyższej książki.
Rozdział ten jest zatytułowany: Przekonania. Całość, z racji objętości, podzielę na kilka wątków.
Przekonania są podstawowym budulcem naszego świata. Mogę to stwierdzić na podstawie własnych doświadczeń. Przekonania sprawiają, że niemal wszystko, cokolwiek sobie uświadamiamy, zostaje uprzednio przez nie przefiltrowane, zniekształcone, podkolorowane i zaszufladkowane. Wszystko, cokolwiek mnie spotykało, od urodzenia interpretowałem poprzez mój własny, stale ewoluujący system przekonań. Wykreowałem w ten sposób obraz otaczającego mnie świata. Ma to głęboki wpływ na moją zdolność dokładnego postrzegania zarówno w obrębie świata fizycznego, jak i niefizycznego.
Zrozumienie mechanizmu funkcjonowania przekonań ich wpływu na nasze postrzeganie otwiera drogę do nauki eksploracji Życia po Życiu.
Kluczem do sukcesu naszych eksploracji jest zrozumienie wpływu przekonań na naszą percepcję i radzenie sobie z tym wpływem.
Długi czas szukałem dowodów na istnienie obszarów niefizycznych. Nie posunąłem się jednak ani kroku dalej, zanim nie rozpoznałem i nie nauczyłem się odpowiednio obchodzić z przekonaniami, które mnie ograniczały. Gdy tylko się z tym uporałem moje postępy nabrały wielkiego przyspieszenia. Lata praktyki w nauczaniu eksploracji wskazują na to, że przekonania są czynnikiem krytycznym.
Większość z nas wierzy, że na każde pytanie można udzielić odpowiedzi na podstawie wniosków z pomiarów empirycznych, eksperymentów i obserwacji. Najczęściej przyjmujemy takie odpowiedzi za „Prawdę”, tak jakby taka „Prawda” była obiektywna, niezmienna i miała powszechne zastosowanie. Przyjmujemy tą „Prawdę” za naszą własną, aż do momentu, gdy nowe pytanie nie zasieje kolejnych wątpliwości co do prawdziwości naszych dotychczasowych wniosków. W tym momencie naukowcy dzielą się na dwa obozy. Pierwszy wierzy, że owe dotychczasowe wnioski nadal mają moc 'Prawdy”. Drugi wierzy, że dzięki dalszym eksperymentom, obserwacjom i analizie danych może odkryć nową, „prawdziwszą Prawdę”, lub przynajmniej „Prawdę” bliższą tego, czymkolwiek „prawdziwa Prawda” może być.
Porzucenie wiary w Starą Prawdę i zaakceptowanie Nowej wymaga od każdego naukowca dokładnego powtórzenia eksperymentu i jego rezultatów. Jeśli którykolwiek z nich nie jest w stanie tego wykonać Nowa Prawda zostaje uznana za Nieprawdę i uczciwość zawodowa naukowców' opowiadających się nadal za Nową Prawdą staje pod znakiem zapytania.
Co się dzieje, gdy jedynie niewielkiej grupie naukowców udaje się uzyskać takie same wyniki? Posądza się ich zwykle o działanie w zmowie, zniekształcenia, błędy lub tłumaczy się to zbiegami okoliczności.
Większość z nas jest przekonana, że kryteria naukowe są w stanie pomóc odpowiedzieć na pytania typu: „Czy Zaświaty rzeczywiście istnieją?” Kiedyś była to również moja prawda. W końcu uświadomiłem sobie jednak różnice pomiędzy rzeczywistością fizyczną i niefizyczną. Metody naukowe mają wiarygodne zastosowanie na obszarach fizycznych, jednak nie można na nich polegać poszukując Prawdy dotyczącej naszej dalszej egzystencji po śmierci fizycznej. Doszedłem do wniosku, że indywidualne przekonania eksperymentatora stanowią w takim wypadku nieodłączną cześć eksperymentu i co za tym idzie, determinują jego wynik. Nazywam to Czynnikiem Przekonań.
Zilustrować to może seria zdalnych eksperymentów przeprowadzona przez dwóch dyplomowanych naukowców1. Dr Marilyn Schlitz z Instytutu Nauk Noetycznych usiłowała powtórzyć wynik eksperymentu dotyczącego reakcji osób obserwowanych z odległości, przeprowadzonego po raz pierwszy w 1930 roku. Chciała przekonać się, czy osoba, w którą ktoś się potajemnie wpatruje, jest w stanie to wykryć. Eksperyment poprzednika Dr Schlitz wykazał, że jest to możliwe, a jej badania potwierdziły ten wynik.
Dr Richard Wiseman przeprowadził identyczny eksperyment, którego rezultaty były zgoła odmienne. Następnie, co uważam za niezwykle interesujące, Dr Schlitz i Dr Wiseman postanowili ponownie przeprowadzić identyczny eksperyment, w tym samym miejscu i takich samych warunkach. Robili wszystko, aby wyeliminować jakiekolwiek czynniki, które mogłyby być przyczyną różnic w wynikach.
Każda z osób poddanych badaniu (losowo wybrana spośród tej samej grupy społecznej, aby wyeliminować ewentualne różnice między populacjami) została posadzona twarzą w twarz z kamerą video, podłączona do czujników elektrycznych w celu wykrycia zmian w elektrycznym przewodnictwie skórnym. Następnie osoby te pozostawiano same i proszono o czytanie książki, co miało odwrócić trochę ich uwagę od udziału w eksperymencie. Drugi z uczestników badania siedział w osobnym pomieszczeniu przed monitorem, na którym mógł oglądać przekaz z kamery video transmitującej obraz pierwszego uczestnika.
1Szczegółowy opis tych doświadczeń znajduje się Magazynie Parapsychologicznym (The Journal of Parapsychology, v 61 N3, wrzesień 1997; strony 197-208)
Dr Schlitz i Dr Wiseman używali tego samego komputera i oprogramowania, aby losowo określić czas trwania i warunki trzydziestu dwóch sesji badawczych z udziałem każdej z par biorących udział w testach. Podczas szesnastu sesji drugiej z osób polecono wpatrywanie się w obraz pierwszej osoby na monitorze. Podczas serii kolejnych szesnastu sesji polecono osobie obserwującej nie wpatrywać się w obraz pierwszej osoby na monitorze. Oboje naukowcy przebywali w innym pomieszczeniu, oddaleni od testowanych osób, aby wyeliminować jakąkolwiek możliwość kontaktu fizycznego czy też porozumienia miedzy sobą, czy też z osobami badanymi. Przeprowadzili oni taką samą ilość sesji z udziałem dostatecznej ilości badanych par, aby wyniki mogły mieć wartość statystyczną.
Analiza danych uzyskanych na podstawie badań Dr Schlitz wykazała statystycznie udokumentowany związek pomiędzy zmianami w przewodnictwie skórnym pierwszej testowanej osoby a obserwowaniem jej przez drugiego z uczestników eksperymentu. Udowodniono, że pierwsza osoba mogła wykryć, iż była obserwowana. Analiza danych uzyskanych na podstawie badań Dr Wisemana jednoznacznie wskazywała, że nie było żadnego możliwego do udokumentowania statystycznie związku pomiędzy zdalną obserwacja i wykryciem przez nią tego faktu przez osobę obserwowaną. Uzyskane przez niego dane wykazały, że pierwsza osoba nie była w stanie wykryć, iż jest obserwowana. Eksperyment został przeprowadzony ponownie z tym samym wynikiem. Jedyną możliwą do wykrycia różnicą, na jaką badacze ci mogli wskazać w celu wyjaśnienia tego nieprawdopodobnego wyniku, było to, że:
Dr Schlitz wierzyła, że wykrycie zdalnej obserwacji jest możliwe, podczas gdy Dr Wiseman po prostu w to nie wierzył.
Okazuje się wiec, że ten subtelny, niezbadany jeszcze mechanizm (który nazywam Czynnikiem Przekonań) może faktycznie wpływać na zmianę rezultatów nawet najbardziej rygorystycznie kontrolowanej sesji badawczej z udziałem badanych osób. W efekcie uzyskane wyniki będą podporządkowane przekonaniom prowadzącego testy.
Bezpośrednią konsekwencją działania Czynnika Przekonań u naukowców chcących jeszcze raz przeprowadzić opisany powyżej eksperyment i powtórzyć jego wyniki, będzie ich tendencja do powtórzenia wyników tego z naukowców, którego poglądy są zbieżne z ich własnymi. To z kolei oznacza, że Czynnik Przekonań może do tego stopnia zmodyfikować nasze doświadczenia (jak również sposób postrzegania) żeby dostosować je do tego, w co wierzymy. Jeśli nie zaakceptujesz faktu, że jest to możliwe i nie nauczysz się radzić sobie skutecznie z tym problemem, wówczas prawdopodobieństwo twoich sukcesów podczas niefizycznych eksploracji będzie bardzo małe.
Prosty przykład. Nauczono cię, że duchowy świat jest pełen demonów. Pewnego dnia przychodzi do ciebie z wizytą ukochana babcia, która zmarła jakiś czas temu. Staje w drzwiach pokoju. A co ty widzisz? Obrzydliwego, złośliwego potwora, który pojawił się aby nasycić się twoim strachem. Jeśli wpojono ci, że po tamtej stronie twoją duszą może zawładnąć Szatan, może się zdarzyć, że stanie przed tobą zmarły syn lub córka, usilnie próbując nawiązać kontakt i powiedzieć, że ma się dobrze, a twój Czynnik Przekonań spowoduje, że zamiast nich zobaczysz sługę szatana z widłami, ogonem, pałającymi oczyma całą reszta rekwizytów. Natomiast jeśli uczono cię, że po śmierci nie ma już dosłownie niczego, możesz badać Życie po Życiu i nic tam nie znaleźć. Dlatego właśnie podkreślam ogromne znaczenie Czynnika Przekonań. Jeśli będziemy świadomi jego istnienia i zrozumiemy mechanizmy działania, będziemy również w stanie wyeliminować jego efekty.
Następnym pod względem ważności krokiem do sukcesu jest uświadomienie sobie, że Czynnik Przekonań może całkowicie zablokować percepcję. Dzieje się tak, gdy doświadczymy czegoś lub postrzegamy coś, co jest sprzeczne z naszymi przekonaniami. Przykładem niech będzie historia z mojej drugiej książki Podróż ponad wszelkie wątpliwości, w rozdziale „Babcia i Skunks”.
Niedługo po tym, gdy przeniosłem się do Wirginii, żeby uczyć się razem z moją przyjaciółką Rebeką, opowiedziała mi ona, że niedawno odbyła bardzo długą przejażdżkę samochodem. Była późna noc, miała już za sobą dobre kilka godzin jazdy i jeszcze długą drogę przed sobą, gdy w pewnym momencie poczuła unoszący się w powietrzu zapach skunksa.
Rebeka jest osoba w pewnym sensie wyjątkową, ona po prostu uwielbia zapach skunksa. Ten zaś stawał się coraz bardziej intensywny. Rebeka pomyślała ze smutkiem, że jakiś biedny mały skunks musiał zginąć pod kołami gdzieś w pobliżu. Nagle jednak zdała sobie sprawę, że jej babcia, która nie żyła już od dłuższego czasu, siedzi na tylnym siedzeniu. W rozmowie z nią Rebeka wspomniała o biednym przejechanym skunksie. Babcia wyprowadziła ją z błędu, mówiąc, że to ona sama przyniosła ze sobą ten zapach, specjalnie dla wnuczki. Od tego momentu babcia wraz ze skunksem pojawiały się co jakiś dwadzieścia minut, aż do końca podróży. Pomogło to Rebece nie zasnąć nad kierownicą i bezpiecznie dotrzeć na miejsce.
Minęło kilka tygodni od dnia, w którym opowiedziała mi tą historię. Odwiedziłem ją w jej domu. Mieszkała na wsi. Nagle, salon wypełnił niezwykle silny zapach skunksa. Był on tak ostry, że czułem jak moje oczy napełniają się łzami. Byłem przekonany, że to żywy skunks w jakiś sposób dostał się do domu. Muszę przyznać, że wizja bycia pogryzionym przez wściekłego zwierzaka napędziła mi niemało strachu.
Rebeka oświadczyła, że to jej babcia przybywa z wizytą, przynosząc ze sobą zapach skunksa. „To niemożliwe!” oświadczyłem pewnym siebie głosem dyplomowanego inżyniera. „Nie byłaby w stanie zrobić czegoś takiego!” w jednej chwili zapach skunksa zniknął tak nagle, jak się przedtem pojawił. Chce tutaj mocno podkreślić: on nie rozproszył się powoli – zniknął w mgnieniu oka, tak jak gaśnie światło żarówki, gdy tylko przyciśniemy kontakt. Skoczyłem na równe nogi i zacząłem biegać z pokoju do pokoju. Wiedziałem, że taki silny odór nie mógł zniknąć ot tak po prostu w jednej chwili z całego mieszkania, ale nie odnalazłem jego śladu w całym domu. Jakiś czas później Rebeka zapytała, czego nauczyła mnie ta przygoda.
– „Najpierw czułeś skunksa tak mocno, że jak mówiłeś prawie płakałeś. Coś się wydarzyło – i przestałeś go czuć jak na zawołanie. Jak myślisz, co to mogło być?”
– „To proste! Stwierdziłam, że to nieprawdopodobne, żeby niefizyczna osoba spowodowała, że poczułem ten zapach,” odpowiedziałem.
– „Czyli wyraziłeś swoje przekonanie, że jest to niemożliwe?”
– „Tak, mogę to tak ująć. Nie wierze, że jest to możliwe”.
– „Potem stwierdziłeś, że sposób w jaki zapach zniknął z domu też był nieprawdopodobny, prawda?”
Nie było to również możliwe, biorąc pod uwagę moją wiedzę na temat stężenia chemicznego w powietrzu i brak ruchu powietrza w domu. Normalnie, w tak bezwietrzną noc, jak tamta, minęłyby długie godziny zanim wywietrzałyby ostatnie pozostałości zapachu. Lecz aby spowodować tak silny zapach, skunks musiałby opryskać wnętrze domu. W obu przypadkach niemożliwością było tak nagłe znikniecie zapachu.
– „Wiec doświadczyłeś obu tych rzeczy, zgodzisz się z tym?”
– „Tak, ale i to też jest niemożliwe,” wyjąkałem.
– „W jaki możliwy sposób można zatem wytłumaczyć twoje doświadczenie?” Rebeka miała na twarzy przebiegły uśmiech.
– „Nie jest to możliwe fizycznie. Być może więc otwiera się tutaj opcja że jest to możliwe niefizycznie”.
– „Mów dalej”.
„Jeżeli to był niefizyczny zapach, poczułem go zanim miałem czas osądzić, czy jest to zgodne z moimi przekonaniami, czy też nie. Wąchałem więc niefizycznego skunksa, którego twoja babcia przyprowadziła ze sobą, wyczarowała, czy też przywołała w jakiś sposób. Wyparłem się jednak tego doświadczenia, gdyż nie pasowało ono do tego, co akceptuję jako prawdziwe i rzeczywiste. Powiedziałem sam sobie, że to niemożliwe i zapach natychmiast zniknął. Na własne życzenie pozbawiłem się możliwości dalszego doświadczania tego zjawiska. Rzeczywistość niefizyczna (np. zapach skunksa) może być postrzegana jedynie wówczas, jeżeli jesteśmy gotowi zaakceptować, że nasze własne bezpośrednie doświadczenie jest prawdziwe. Jeżeli negujemy jego prawdopodobieństwo, nie ma mowy żeby czegoś doświadczyć, coś odkryć.
W owym czasie nie do końca wierzyłem w istnienie obszarów niefizycznych. Wciąż byłem ograniczony przekonaniami zaprzeczającymi ich istnieniu. Babcia Rebeki wraz z niefizycznym zapachem skunksa pozwoliły mi uświadomić sobie niesamowitą siłę przekonań – ograniczającą i zaburzającą to, co rzeczywiście postrzegamy.
Nasze przekonania nie są tak do końca „nasze”. Religie, szkoła, rodzice, przyjaciele, tradycje kulturowe narzucają nam obraz życia po śmierci. Większość z nas akceptuje go bezkrytycznie, zamykając sobie tym samym możliwość sięgania poza granice rzeczywistości fizycznej.
Chcąc pokonać te bariery, musimy nauczyć się eliminować przekonania, które zakłócają i blokują naszą percepcję.
Jak tego dokonać? Oto najprostszy i najbardziej efektywny sposób jaki znam:
Doświadczając rzeczy całkowicie sprzecznej z naszymi przekonaniami i jednoczesne uznanie jej za prawdziwą eliminuje owe przekonania, usuwa zakłócenia i blokady nimi spowodowane, „otwierając” tym samym naszą percepcje.
Jest w tym stwierdzeniu pewien paradoks. Żeby usunąć przekonanie, które blokuje percepcję, musimy najpierw doświadczyć czegoś, czego owo przekonanie nie pozwala nam doświadczyć. Jeśli nie wierzysz w duchy, nie będziesz mógł ich zobaczyć. Jednak, żeby pozbyć się tej niewiary, musisz najpierw zobaczyć ducha. Paradoks... istny paragraf 22.
Historia z babcią i skunksem pokazuje jak go ominąć. Poczułem zapach skunksa zanim jeszcze uświadomiłem sobie jego pochodzenie. Dopóki nie byłem świadom skąd pochodzi, wciąż go czułem. Moje przekonania „skasowały” go w chwili gdy Rebeka powiedziała, że to jej zmarła babcia i nie-fizyczne zwierzątko są jego przyczyną. Dopiero gdy wyrzuciłem z siebie magiczne słowa: „To niemożliwe!” – natychmiast przestałem odczuwać zapach. Wydaje się więc, że przekonania nie mają swojej mocy w pewnych szczególnych okolicznościach, które nazywam oknami szansy.
Gdy okno szansy się otwiera, doświadczamy takich rzeczy, w których prawdopodobieństwo nie wierzymy. Okno pozostaje otwarte do momentu, gdy jakaś część naszej świadomości zda sobie sprawę, iż doświadczenie to nie jest zgodne z naszymi przekonaniami. Cześć ta interweniuje niezwłocznie i automatycznie zasłania to okno.
Okno szansy zamyka się. Lecz chociaż nie widzimy już nic, nie wszystko jest stracone. Tak naprawdę przecież już doświadczyliśmy tego, sprzecznego z naszymi przekonaniami zjawiska. Akceptując w jakimkolwiek stopniu prawdziwość tego, co zobaczyliśmy, pozbywamy się tym samym naszego starego przekonania, lub przynajmniej jego części. Razem z nim znikają blokady percepcji, które były jego następstwem. Nasza percepcja otwiera się na przyszłe doświadczenie. |
 |
|
|
| Lambar |
Wysłany: 12.10.2008r. o 21:41 |
|
Zarejestrowany:
02 August 2002r.
Postów: 523
Status: offline
ostatnia wizyta: 01.12.08 | Oto przykład dość powszechnego okna szansy.
Przychodzi nam nagle namyśl niewidziany od lat przyjaciel. Wspominając go zastanawiamy się, czy dalej prowadzi auto tak nieostrożnie, jak niegdyś. W tym momencie dzwoni telefon i zanim jeszcze podniesiemy słuchawkę, już wiemy, kto dzwoni. Podnosimy słuchawkę i rzeczywiście... to on. W jaki sposób zareagujesz, jeśli do tej pory absolutnie nie wierzyłeś w możliwość komunikacji telepatycznej? Jeżeli jesteś podobny do mnie, prawdopodobnie zaobserwujesz jak gorliwie Twój System Przekonań przystąpi do samonaprawy.
Możesz tłumaczyć sobie, że to tylko niesamowity zbieg okoliczności, lub przypadkowe trafienie. I na tym pewnie poprzestaniesz. Jednak tylko do momentu, w którym przyjaciel opowie o swoim wczorajszym wypadku samochodowym. Kolejny fuks, szczęśliwy traf, nic nieznaczący przypadek?
Mamy dwa wyjścia: wytłumaczyć sobie wszystko racjonalnie, co utwierdzi nas w starych przekonaniach, lub powstrzymać ocenę i przyjąć doświadczenie za rzeczywiste. Jeśli wybierzemy to drugie, możemy posiąść zdolności telepatyczne. Lecz jeśli będziemy posługiwać się jedynie przypadkowymi oknami szansy, całkowita eliminacja tego typu przekonań może zabrać bardzo dużo czasu.
Na szczęście pojawianie się okien szansy można prowokować, posługując się prostymi, skutecznymi technikami. Jane, jedna z uczestniczek moich warsztatów, zwróciła się do mnie z pytaniem o taką właśnie technikę, która pozwoliłaby na świadome wywoływanie zdarzeń sprzecznych z naszymi przekonaniami.
– „Sama nie wiem, jakiego rodzaju przekonania blokują moją percepcję, ani jakie doświadczenia są mi potrzebne, aby je wyeliminować,” stwierdziła. Jej pytanie brzmiało więc tak: jeśli nie wiem nawet jakie są te przekonania, to w jaki sposób otworzyć okno szansy?
Zaproponowałem jej, żeby skoncentrowała się na obszarze Wyrażania Intencji i wyraziła pragnienie przeżycia doświadczenia sprzecznego z jej przekonaniami o Życiu po Życiu. Nic mi nie mówiąc, podczas jednej z przerw w warsztatach, Jane ułożyła odpowiednią afirmacje. Przypomniała sobie uczucie Wyrażania Intencji, którego nauczyła się doświadczać podczas Banalnego Ćwiczenia Zginania Małego Palca i powiedziała: Pragnę doświadczyć czegoś, co byłoby sprzeczne z moimi wierzeniami dotyczącymi Życia Pozagrobowego. Nie minęły dwa tygodnie od warsztatów, gdy otrzymałem e-maila z opisem wyniku tej afirmacji.
Jane obudziła się w środku nocy i ujrzała chmurę świetlistej mgły unoszącą się w drzwiach jej sypialni. Im bardziej koncentrowała się na owej mgle, tym bardziej ta nabierała kształtów Nadine, jej nieżyjącej teściowej. Wywiązała się rozmowa, w trakcie której Jane poprosiła gościa o pokazanie, opowiedzenie lub przekazanie czegoś, co udowodniłoby, że faktycznie rozmawiała ze zmarłą. Nadine oznajmiła, że zostawiła coś dla swojego syna, a męża Jane. Aby dowiedzieć się, co to było, Jane powinna zadzwonić do szpitala, w który jej teściowa pracowała za życia jako pielęgniarka.
Następnego dnia Jane męczyła swojego męża tak długo, aż zgodził się wykonać ów telefon. Zabrało to trochę czasu, gdyż zwyczajowo, był odsyłany od jednego urzędnika do drugiego. Cierpliwość opłaciła się. Okazało się bowiem, że jego matka przez kilka lat opłacała ubezpieczenie w jego imieniu. Do momentu wykonania tego telefonu nikt w rodzinie nie miał o tym zielonego pojęcia. Z całą pewnością wyszłoby to w końcu na jaw, gdy realizacją płatności zająłby się administrator szpitala. Jednak Jane była święcie przekonana, że to nikt inny, tylko sama Nadine powiedział jej o składkach. Fakt otrzymania nie znanej wcześniej informacji od zjawy Nadine, a następnie zweryfikowanie jej prawdziwości, zmusiło Jane do uwierzenia, że Nadine przetrwała śmierć fizyczną. Jane doświadczyła rzeczy sprzecznej z jej przekonaniami o świecie niefizycznym, zaakceptowała iż działo się to naprawdę i tym samym rozsunęła zasłony, usunęła blokady i poszerzyła swoje zdolności percepcyjne.
Przekonania i Tożsamość
Poszerzenie percepcji poza rzeczywistość fizyczną to jedynie kwestia wyeliminowania ograniczających przekonań. Dlaczego jednak tak trudno tego dokonać? Nie od razu znalazłem odpowiedź na to pytanie. Ostatecznie moje doświadczenie, które opisałem w Podróży poza wszelkie wątpliwości w rozdziale pt. Punky uświadomiło mi jak znaczne powiązania istnieją pomiędzy przekonaniami a tożsamością.
Moje usilne poszukiwania dowodów na istnienie życia po śmierci rozpoczęły się trzy i pół roku temu. Moja przyjaciółka (nazwę ja tu Rosalie) poprosiła o sprawdzenie, co dzieje się z jej niedawno zmarłym ojcem (nazwijmy go Joe). Żywiłem wówczas silne przekonania zaprzeczające naszemu istnieniu po śmierci fizycznej, jednak zgodziłem się podjąć próbę kontaktu. Oczyma wyobraźni zobaczyłem Joe'go w szpitalnych łóżku, była przy nim żona Sylwia, która zmarła jeszcze przed nim. Desperacko pragnąłem dostać od niego jakikolwiek dowód (zarówno dla mnie samego, jak i dla Rosalie) na to, że to spotkanie naprawdę miało miejsce. Zwróciłem się z tym do Joe'go.
Widziałem, że jego usta poruszyły się w odpowiedzi, lecz nie mogłem usłyszeć słów. Na moją prośbę powtarzał to tyle razy, że był już bliski rozpaczy, a ja nadal nic nie rozumiałem. W końcu wymówił jakieś słowo a mnie przemknął przez myśl obraz dyni, jednocześnie usłyszałem „Punkin"2 (nie tylko wyobraziłem sobie, że to słyszałem. To było tak, jakby ktoś wypowiedział je na głos i jakbym słyszał na moje własne fizyczne uszy). Moje myśli popędziły nagle w przeszłość, do czasów dzieciństwa. Przypomniałem sobie jak nasz własny tato nazywał moją siostrę „Punkin”. Natychmiast wydedukowałem, że Joe chciał mi powiedzieć jak nazywał Rosalie, gdy była małą dziewczynką. Gdy jej to powtórzyłem wybuchnęła śmiechem i oświadczyła, że owszem było to imię, ale imię psa jej ojca i na dodatek brzmiało „Punky” a nie „Punkin”. Okazało się że Joe miał wypadek i trafił do szpitala. Rosalie czuwała przy nim. Za każdym razem, gdy odzyskiwał przytomność prosił córkę, aby obiecała, że zaopiekuje się jego ukochanym psem, Punky. Dwa dni później zmarł. Byłem pewien, że było to przezwisko, zdrobniałe imię Rosalie udowodniło mój kontakt. Owszem, jak się okazało było to imię, tylko trochę błędnie je zinterpretowałem.3
Przeżycie to było w ogromnym stopniu sprzeczne z moimi przekonaniami dotyczącymi życia pozagrobowego, jak również z przekonaniami, jakie miałem o samym sobie. Nie byłem przekonany o istnieniu zaświatów, natomiast byłem w stu procentach pewien, że nawet, jeśli jakimś cudem by one istniały, to nawiązanie kontaktu z nieżyjącą osobą, usłyszenie jej słów, wymagałoby niezwykłego daru, specjalnych zdolności, których ja z całą pewnością nie posiadałem. Jednak usłyszałem słowo wypowiedziane przez Joe'go. Zmusiłem się, aby zaakceptować prawdziwość owego zdarzenia. Mój cały świat rozpadł się na kawałki i zawalił w jednym momencie.
2 Pumpkin w jeżyku angielskim oznacza dynię. Bruce usłyszał słowo Punkin, różniące się tylko jedną głoską od Pumpkin (czyli dyni), podczas gdy w wyobraźni zobaczył przedmiot (dynie), kojarzący mu się ze słowem Punkin pod względem fonetycznym, (przyp. tłum.)
3 W oryginale pet name (nieformalne, zdrobniałe, pieszczotliwe przezwisko nadawane przez rodzinę i przyjaciół). Name to oczywiście imię. Słowo pet w j. angielskim oznacza również zwierze domowe. Tak wiec pet name, które pojawiło się Bruce'owi jako wyjaśnienie (w postaci wspomnienia z dzieciństwa i przezwiska jego siostry) oznaczało, nie jak początkowo zrozumiał, zdrobniałe imię Rosalie, lecz po prostu imię psa, również pet name.
Przez następne dwa dni pętałem się bez celu jak oszołomiony. Czułem się tak zdezorientowany, że nie mogłem utrzymać się na nogach, dosłownie obijałem się o ściany. Czułem się totalnie oddzielony od swojego ciała fizycznego. Chociaż wiedziałem, że siedziało ono, lub chodziło, ja tak naprawdę byłem zupełnie gdzie indziej. Nie wiedziałem już kim jestem. Nie wiedziałem, dlaczego ciągle jeszcze żyłem, nie wiedziałem po co żyć. Czułem się tak, jak gdybym miał wkrótce umrzeć. Jak gdybym już nie żył, ale jeszcze o tym nie wiedział. Jak gdybym opłakiwał czyjąś stratę, nic wiedziałem jednak po kim byłem w żałobie. Tak jakby w każdym momencie wszystko wokół mogło zniknąć a ja miałbym już na zawsze samotnie dryfować w tej czarnej, bezkształtnej próżni.
Najgorsze było to, że pomiędzy swoimi myślami słyszałem czyjś głos. Ten głos przejmował kontrolę nad moim umysłem. Czułem jakby ten ktoś – ktokolwiek to by nie był – sięgał do wydarzeń z mojej przeszłości i wyjaśniał mi aspekty tych wydarzeń, których nie byłem wówczas świadomy. Pokazywał mi wzajemne powiązania i skojarzenia z innymi doświadczeniami i grupował je. To co słyszałem miało naprawdę głęboki sens. Ktokolwiek to nie był, wykonywał naprawdę dobra robotę wyjaśniając ml te rzeczy. Czułem jednak, że nie była to istota odrębna ode mnie. Wytrącało mnie to z równowagi. Wszyscy mamy poczucie tego, kim jesteśmy. Ja zatraciłem poczucie, że ja to ja. Nie wiedziałem już kim jestem.
Przez kilka dni byłem całkiem do niczego. Gdyby nie moja żona pewnie zapomniałbym o jedzeniu i spaniu. Bardzo dziwne. Potem nagle owe symptomy zaczęły ustępować. Zaczynałem czuć, że nawet gdyby wszystko wokół miało nagle zniknąć, zapaść w czerń, to jakiś czas później zmaterializowałaby się wokół mnie nowa scena a ja żyłbym już w kompletnie innym świecie. Odzyskałem kontrole nad swoim ciałem i już nie obijałem się o ściany. Zacząłem uzmysławiać sobie, że głos, który słyszałem w swoich myślach nie należał tak naprawdę do nikogo obcego. To była część mnie. która od zawsze była ze mną, której dotychczas nie dostrzegałem. Stałem się zupełnie inną osobą. Narodziłem się ponownie, miałem nową tożsamość.
Proces ten nazywani dziś kryzysem systemu przekonań oraz następującą po nim reintegracją. Gdybym opisał powyższe symptomy psychiatrze, mógłby on stwierdzić, że doświadczyłem kryzysu tożsamości i wyszedłem z niego. Zgodziłbym się z taka diagnozą. Oto jak to dziś rozumiem.
Moją tożsamość określają wszelkie utrzymywane przeze mnie, świadomie, czy też nie, przekonania. Lista owych przekonań określa dokładnie za kogo się uważam. Moje Przekonania = Moja Tożsamość. Aby zilustrować co się stało po moim doświadczeniu z Punky załóżmy, że każde z moich przekonań zapiszę na karteczce i nakleję je następnie na małe szklane kulki, z których zbuduję model mojej tożsamości. Niektóre z moich przekonań są powiązane z innymi. Odpowiadające im kulki umieszczę więc obok siebie. Niech jedna z kulek reprezentuje moją wiarę w siłę grawitacji. Inne powiązane nią przekonania mogą brzmieć: to, co się wznosi, musi spaść; sita grawitacji nie pozwala mi fruwać po pokoju; nie jestem w stanie podnieść samochodu z ziemi; lub bez trudu mogę unieść piórko, Tworząc model świadomości narysuję linie pomiędzy tymi powiązanymi i połączonymi ze sobą przekonaniami, żeby pokazać w jaki sposób nawzajem się one podtrzymują.

Owe powiązane ze sobą przekonania składają się na zlokalizowaną, samopodtrzymującą się strukturę w obrębie mojej tożsamości. Tworzą one system przekonań. Załóżmy, że połączyłem ze sobą owe szklane kulki reprezentujące wszystkie moje przekonania. Otrzymałem ogromną, stabilną kulę reprezentującą moją tożsamość. Przetrwa ona w stanie nienaruszonym aż do momentu, gdy to czego doświadczę nie będzie sprzeczne z żadnym z moich przekonań. Co się jednak stanie, gdy dajmy na to doświadczę czegoś, co zburzy moją wiarę w prawo grawitacji?
Gdybym na przykład podczas wykładu w trakcie warsztatów zaczął nagle lewitować? Gdybym nagłe podryfował ponad głowami ludzi, widząc, że śledzą wzrokiem ruch, który ja z kolei odczuwam? Doświadczam czegoś, co przeczy prawu grawitacji i na dodatek jestem świadom, że inni też uczestniczą w tym zdarzeniu. Jestem zmuszony uznać taka sytuację za prawdziwą. Wówczas kulka reprezentująca moje przekonanie o obowiązującej sile grawitacji musi zniknąć. Znikną również połączenia, które miała ona z innymi kulkami w ramach całego spójnego systemu, a prawdopodobnie także inne kulki, które reprezentowały wynikające z wiary w siłę grawitacji przekonania. Proces rozpadu będzie trwał dopóki fakt, iż zaakceptowałem to doświadczenie, nie będzie pozostawał w sprzeczności z reprezentującymi moje przekonania pozostałymi kulkami. Gdy proces się zakończy, niektóre z kulek znikną pozostawiając próżnię w mojej tożsamości. Najczęściej jest to doświadczane jak duża, przepastna dziura.
Gdy usłyszałem jak nieżyjący mężczyzna wypowiedział słowo Punkin i gdy jego córka potwierdziła jego znaczenie, zostałem zmuszony do uznania faktu istnienia życia po życiu. Musiałem uwierzyć, że tak nie utalentowany, nie obdarzony żadnymi specjalnymi zdolnościami człowiek jak ja, rzeczywiście mógł usłyszeć głos zmarłego. W bardzo krótkim czasie, wszystkie moje przekonania, cały system przekonań sprzeczny z tym, czego doświadczyłem, stanowiący znaczną część mojej osobowości, po prostu zniknął. Rozpocząłem ten rozdział od stwierdzenia, że mój świat, tak jak wszystkie inne światy jest zbudowany z przekonań. Gdy straciłem przekonania dotyczące naszego istnienia po śmierci fizycznej, mój świat rozpadł się na części i runął.
Teraz rozumiem, że owa dysocjacja i dezorientacja, której doświadczyłem były symptomami słabego połączenia z tym, co pozostało z mojego poglądu na świat. Zostałem odłączony od otaczającej mnie rzeczywistości. Po przygodzie z Punky pozostało mi owo uczucie czarnej, bezkształtnej próżni, dziury w świadomości. Błędnie interpretowałem to uczucie jako zapowiedź zbliżającej się śmierci. Ta śmierć miała miejsce już wcześniej. Część mnie, owe usunięte kulki, odeszła bezpowrotnie w wyniku całego zdarzenia. Gdy stopniowo dopuszczałem coraz głębiej do świadomości jego prawdziwość, coraz więcej kulek znikało, a z każdą z nich umierała kolejna część mnie. Czułem się tak jakbym miał umrzeć, nie zdając sobie sprawy, że proces umierania właśnie miał miejsce. Świadomość tego, co się stało docierała do coraz to głębszych pokładów sprzecznych z tym przekonań, powodując znikanie, kolejnych kulek, rozpad systemu. Głos, który przemawiał do mnie nie należał do tajemniczego, obcego przybysza. Należał do nowego mnie, do tej części mojej tożsamości, której widzenie nie było już zablokowane, podkolorowane ani zniekształcone przez stare, nie istniejące już przekonania. Ten nowy ja spoglądając w przeszłość, zdobywał nowy ogląd poprzednich doświadczeń. Powodowało to z kolei rozpad kolejnych kulek-przekonań i utworzenie całkiem nowych powiązań, pomiędzy tymi, którym udało się przetrwać. Proces reintegracji. Formowały się nowe struktury systemu przekonań. Moja tożsamość definiowała się od początku. Moje poczucie przechodzenia przez czarną, bezkształtną próżnię do całkiem nowego świata było spowodowano ograniczonym zrozumieniem procesu reintegracji. Rzeczywiście znalazłem się w nowym świecie, świecie, w którym jest również miejsce dla obszarów życia po życiu, przestrzeni niefizycznych, w którym są to rzeczywiste miejsca, zamieszkane przez rzeczywiste istoty ludzkie.
Wracałem do formy, a kontakty ze zmarłymi i uzyskiwanie od nich potwierdzonych informacji, stawały się dla mnie coraz łatwiejsze. Po przejęciu kilku takich procesów reintegracji stają się one rutyną. Dzięki utracie starych przekonań informacje, które otrzymujemy nie są już filtrowane, blokowane i zniekształcane czy interpretowane w ten sam sposób. Owe przekonania można porównać do kawałeczków celofanu przyklejonych do okna naszej percepcji. Gdy zostają one odrywane, jeden po drugim, wówczas percepcja rozjaśnia się i poszerza. Innymi słowy mam jaśniejszy obraz informacji, które otrzymuje i jaśniejsze ich zrozumienie. O wiele łatwiej wówczas o kolejne doświadczenia, które są sprzeczne z innymi, wciąż podtrzymywanymi przekonaniami. Gdy i te doświadczenia zostają uznane za prawdziwe, jeszcze więcej starych przekonań znika nie mając już racji bytu. Wraz z nimi znikają kolejne blokady, zniekształcenia i błędne interpretacje. W pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że jestem pod wpływem nie dającego się już powstrzymać procesu, który prowadził do ciągłego poszerzania i rozjaśniania mojej percepcji. To lepsza, pozytywna strona rozpadu systemu przekonań. Reintegracja kreuje nowego ciebie, obdarzonego jaśniejszą percepcją i pełniejszą zdolnością rozumienia. Gorszą stroną jest wstrząs emocjonalny, przez który przechodzimy, kryzys tożsamości i uczucia mu towarzyszące. Gdy sobie to uświadomiłem i zrozumiałem, że wszystko to jest jedynie częścią normalnego, naturalnego procesu prowadzącego do poszerzenia świadomości i osiągnięcia głębszego wglądu i zrozumienia rzeczy, wówczas moje następne załamania systemu przekonań przebiegały o wiele łagodniej. Chce jeszcze ostrzec przed kilkoma rzeczami. Uwielbiam opowiadać historie, ta oto zilustruje pierwszą przestrogę.
Przyjaciółka mojej przyjaciółki miała pewien problem. Rozmawiając z nią przez telefon zorientowałem się, że zdradzała symptomy załamania się systemu przekonań. Uczucia rozpadu i dezorientacji, wrażenia jak gdyby miała wkrótce umrzeć, jak gdyby opłakiwała czyjąś śmierć, nie wiedząc dokładnie czyją. Czuła jak gdyby ktoś zapanował nad jej umysłem, myślał jej myślami. Brak poczucia sensu dalszego życia. Opowiedziałem jej o moim doświadczeniu z Punky, jego następstwach i moim ich zrozumieniu.
Minął ponad rok zanim usłyszałem dalszą cześć jej historii. Niedługo przed naszą rozmową telefoniczną zmarł jej narzeczony. Wkrótce po śmierci odwiedził ją. To, co wydarzyło się podczas tej wizyty, rzeczy, o których jej powiedział sprawiły, że musiała uwierzyć, iż działo się to naprawdę. Musiała uwierzyć w istnienie tamtej strony. Kobieta czuła się tak, jakby miała wkrótce umrzeć, zinterpretowała te uczucia tak, jak gdyby faktycznie niedługo miała stąd odejść. Tego dnia, gdy do mnie zadzwoniła, włożyła do sejfu 9 milimetrowy pistolet, w oczekiwaniu na dzień, który miał być jej ostatnim. Po naszej rozmowie dotarło do niej, że te uczucia nie oznaczały zbliżającej się śmierci fizycznej, ale raczej, że to część jej już wcześniej umarła. Zdała sobie sprawę, że nie potrzebowała pistoletu, żeby ze sobą skończyć.
Badając przestrzenie niefizyczne możecie doświadczyć załamania się systemu przekonań. Jeżeli tak się stanie, przypomnijcie sobie to wszystko, co właśnie przeczytaliście. Wszystkie nieprzyjemne towarzyszące temu procesowi uczucia, to część naturalnego, normalnego procesu eliminacji starych przekonań i poszerzenia percepcji. Gdy tożsamość osiąga ponowną integracje, nieprzyjemne symptomy znikają. Jeżeli jednak będziemy je źle interpretować, może to mieć poważne konsekwencje.
Przestroga druga: narzuć sobie tempo.
Niektórzy z nas taksie spieszą, aby poszerzyć percepcję, że nie dają sobie samym czasu na reintegrację. To, co zobaczą powoduje rozbicie wewnętrzne, poszerzenie percepcji. Zamiast się zatrzymać na chwile, kontynuują oni prowokowanie dalszych tego typu doświadczeń. Może to przynieść dobre rezultaty, ale nie można dać się ponieść. Wraz ze wzrastającym zasięgiem percepcji wzrasta prawdopodobieństwo doświadczania rzeczy sprzecznych z jeszcze większą liczba naszych przekonań. Jeśli będziesz bezustannie prowokować wciąż nowe doświadczenia, nie dając sobie na czasu na reintegracje świadomości, możesz spowodować reakcje łańcuchową, w wyniku której nowe doświadczenia będą „rozpuszczały” twoją świadomość o wiele szybciej, niż będziesz w stanie ją ponownie zintegrować. Czyli stracisz zbyt wiele kulek na raz. Nazywam to Reakcją Łańcuchową Załamania się Systemu Przekonań i stanowczo nie polecam tego doświadczenia. Jestem przekonany, że jest to powodem zamknięcia niektórych osób w zakładach psychiatrycznych. Przydarzają się im rzeczy, które powodują ten rodzaj reakcji łańcuchowej załamania się ich systemu przekonań. Tracą zbyt wiele kulek i nie są w stanie dalej funkcjonować. Ich doświadczenia wcale nie muszą być związane z obszarami niefizycznymi.
Podsumowując oba z powyższych ostrzeżeń, oto uczucia związane z tym, co nazywam załamaniem się systemu przekonań:
Dezorientacja;
Dysocjacja;
Zastanawiamy się, czy przypadkiem nie oszaleliśmy;
Uczucie jak byśmy już nie wiedzieli, kim jesteśmy;
Uczucie utraty sensu życia;
Opłakujemy czyjąś utratę, nie wiedząc jednocześnie czyją;
Słyszymy czyjś głos we własnych myślach;
Mamy wrażenie, że nasz świat się rozpada;
Wydaje nam się, że wkrótce umrzemy;
Łapiemy się na rozmyślaniach o samobójstwie;
Jeżeli zaczynasz doświadczać czegoś podobnego, pamiętaj, co przeczytałeś w rozdziale o Przekonaniach i Tożsamości.
Zastanów się dobrze, czy któreś z ostatnich przeżyć nie były sprzeczne z Twoimi przekonaniami. Zwolnij! Daj sobie czas na ponowna integracje.
Nie chce w tym momencie nikogo straszyć. Z własnego doświadczenia wiem, że gdy percepcja się poszerza towarzyszy temu „wymiatanie” wielu śmieci z umysłu. Świadomość, iż jest to całkiem naturalny proces pozwoliła mi w znacznym stopniu złagodzić przyszłe objawy załamania się systemu przekonań. Z doświadczeń wielu znanych mi osób, a także moich własnych wynika jasno, że wszystkie te symptomy ustępują w momencie ponownej integracji świadomości. Bądź wiec dla siebie łagodny i daj sobie czas, żeby się ponownie „pozbierać” zanim zaczniesz prowokować nowe doświadczenia.
Wróćmy jednak do samego procesu reintegracji. Istnieje kilka sposobów, aby go przyspieszyć. Przykładem niech będzie ta oto historia. |
 |
|
|
| Lambar |
Wysłany: 12.10.2008r. o 21:44 |
|
Zarejestrowany:
02 August 2002r.
Postów: 523
Status: offline
ostatnia wizyta: 01.12.08 | Dostałem maiła od przyjaciela, pisał o śmierci matki i o tym, że jej ojciec stracił z żalu chęć do życia. Pytał mnie w jaki sposób może mu pomóc przejść przez okres żałoby.
Zapytałem o rzeczy, które jego ojciec lubił robić przed ślubem i których zaprzestał po ślubie. Okazało się, że zajmował się on stolarką. Dopóki się nie ożenił wykonywał piękne meble. Zarzucił swoją pasje, gdy jego żona zaczęła narzekać na trociny i drewniane wiórki w domu. Poradziłem przyjacielowi, żeby poprosił ojca o zrobienie mu jakiegoś mebla (cokolwiek by to miało nie być) i, żeby zastosował delikatny nacisk, jeśli by to było konieczne. W końcu ojciec mojego przyjaciela zrobił małą komódkę dla jego córki, a swojej wnuczki. W ciągu mniej więcej tygodnia symptomy żałoby i związanej z nią utraty tożsamości zaczęły ustępować.
Gdy umiera współmałżonek, część naszej tożsamości umiera razem z nim. W ciągu lat spędzonych razem, partner staje się bowiem częścią nas samych. Staje się on częścią kulek w naszym sferycznym modelu tożsamości. Mamy wówczas do czynienia z identycznymi symptomami jak w przypadku załamania się systemu przekonań. Ojciec mojego kolegi powrócił do stolarki, która była jego pasją jeszcze zanim poznał swoja żonę. Dzięki temu połączył się z częścią swojej tożsamości która istniała jeszcze przed ślubem. To połączenie umożliwiło mu zakotwiczenie się w tej części siebie samego, która przetrwała tragiczną dla niego stratę. Zakotwiczenie to stało się ważnym stałym elementem, w oparciu o który proces reintegracji mógł przebiegać łatwiej i łagodniej.
Jeśli czujesz, że dosięgają cię symptomy załamania się systemu przekonań spójrz wstecz i zastanów się nad swoimi ostatnimi doświadczeniami,
postaraj się odnaleźć przyczynę kryzysu. Przestań też prowokować nowe doświadczenia sprzeczne z twoim systemem przekonań. Pomyśl o rzeczach, które lubiłeś robić przedtem i które nie są związane z ostatnim przeżyciem, jakie wyzwoliło cały proces. Być może uwielbiasz żeglować, a od dłuższego czasu nie pływałeś już po oceanie, może pasjonujesz się stolarką, lub od dawna nie miałeś czasu przeczytać dobrej książki? Cokolwiek by to nie było, zrób to. Symptomy zaczną ustępować szybciej, a proces reintegracji będzie łatwiejszy, jeśli posłużymy się ta techniką. Gdy będzie po wszystkim zobaczysz jak poszerzyło to twoja percepcję.
Jak już wcześniej wspomniałem nasze przekonania mają głęboki wpływ na zdolność właściwego postrzegania, zarówno w świecie fizycznym jak i niefizycznym. Miej na uwadze, że jeżeli kontynuujesz swoje główne zadanie, czyli eliminacje ograniczających cię przekonań, wówczas nawet świat fizyczny może przestać wydawać się taki solidny, jaki wydaje się być.
Przekonania koloryzują, blokują i zniekształcają naszą świadomość bardzo subtelnie, wręcz niezauważalnie a jednocześnie z niezwykłą mocą. Przykładem niech będzie poniższa historia o znikającym słoiku z masłem orzechowym.
Rok 1970, pora lunchu, byłem w trakcie budowy domu, wszedłem właśnie do kuchni, żeby przyrządzić sobie kanapkę. Zastanawiałem się czy wolę kanapkę z masłem z organicznych orzeszków ziemnych czy z masłem z orzeszków ziemnych, które nazywa się Skippy. Wpatrując się w leżące już na blacie dwie kromki chleba zdecydowałem się w końcu na bardziej wyszukane masło organiczne. Spoglądałem w głąb otwartej szafki myśląc sobie: Gdzie jest to masło?
Byłem w stanie zlokalizować różne inne produkty w szafce: pudełko ryżu, słoiczki z ziołami itd. masło Skippy, ale słoika z organicznym masłem orzechowym tam nie było, choć tam było jego miejsce. Spojrzałem znowu na moje kromki chleba i pomyślałem z żalem: dziwne, powinien tu (tyć... najwidoczniej będę musiał zadowolić się Skippym. Okay, ale gdzie jest Skippy? Przeniosłem wzrok z powrotem w głąb szafki: ryż i zioła były w dalszym ciągu widoczne, ale Skippy już nie. Z powrotem zwróciłem się w stronę kromek chleba: To już kpina! Oba słoiki z masłem orzechowym zawsze tu były! Gdy spojrzałem ponownie do szafki, oba słoiki stały dokładnie przed moimi oczyma, kilka centymetrów od czubka mojego nosa. Przeniosłem wzrok z powrotem na chleb, zamknąłem oczy i przypomniałem sobie, co zobaczyłem gdy poprzednie dwa razy szukałem słoików z masłem i nie było ich tam (wyobraziłem sobie ryż, zioła, pudełka, słoiki itp.). Spojrzałem ponownie do góry, przesunąłem słoiki z masłem na bok i znów widziałem to samo, co przedtem.
Dobrą chwilę zajęło mi wyjaśnienie tego zjawiska. Za każdym razem, gdy szukałem masła orzechowego miałem na myśli: gdzie jest masło orzechowe? – czyli takie było moje chwilowe przekonanie. Zastanówmy się nad logiką przekonań. Postrzeganie rzeczywistości wokół mnie poprzez filtr zastanawiania się gdzie jest słoik z masłem sugeruje przekonanie, że nie wiem (nie mogę wiedzieć) gdzie on jest. Podtrzymywanie tego zasugerowanego przekonania spowodowało, iż moja zdolność zobaczenia masła została przyblokowana, żeby uniknąć konfliktu pomiędzy przekonaniem a tym, co widzę w efekcie słoiki zniknęły. Lubię powtarzać, że rzeczywistość fizyczna nie jest tak solidna, jak się to nam wydaje.
Opowiedziałem żonie historie znikających słoików, ale jestem pewien, że nie do końca w to uwierzyła. Wiele lat później oglądaliśmy razem telewizje. Popatrzyłem w miejsce, gdzie zwykle leżał pilot, ale nie było go tam. Zapytałem: gdzie jest pilot? Oboje zaczęliśmy go szukać. Szukaliśmy na podłodze, w wąskiej szparze za sofą, na której siedzieliśmy. Myślałem, że może na nim usiadłem, wstałem, żeby sprawdzić, ale na sofie też go nie było. Nie było również pod stertą gazet leżącą na sofie. Żona patrzyła mi na ręce, gdy podnosiłem te gazety. Ani śladu po pilocie.
Na pewno się znajdzie, prędzej, czy później powiedziałem patrząc na żonę. Zanim usiadłem z powrotem na sofie ujrzałem leżącego tuż obok pliku gazet... pilota. Leżał tak blisko, że nie mogłem go nie zauważyć gdy je prze-rzucałem. Moja żona wykrzyknęła: „A niech to! Teraz rozumiem, na czym polegał fenomen znikających słoików z masłem orzechowym!”
Jeden z moich przyjaciół zdradził mi technikę, która pozwala poradzić sobie z tym problemem. Zamiast mówić Gdzie jest pilot? Powiedz Potrzebny mi jest pilot. Stwierdzenie, że potrzebujesz pilota powoduje inne nastawienie, podtrzymuje inne przekonanie, wyzwala inne oczekiwania, stwarza inne okoliczności bardziej sprzyjające odnalezieniu się zguby.
Jest sposób na wykorzystanie subtelnej mocy tych chwilowych nachodzących nas przekonań. Następnym razem, gdy zaczniesz krążyć po domu szukając gorączkowo kluczyków do auta, po prostu zatrzymaj się. Pomyśl o swoim nastawieniu. Posłuchaj swoich myśli, czy jest to coś w rodzaju pytanie: „Gdzie są moje kluczyki?” Jeśli tak, pomyśl, lub powiedz sobie raczej: „Potrzebne mi są kluczyki”. Następnie rusz z miejsca. Nie ważne w jakim kierunku, po prostu idź. Podążaj za impulsem, jakikolwiek by on nie był. Kluczyki mogą znaleźć się nawet w miejscu, które już kilka razy dokładnie przeszukałeś.
Podczas ostatnich warsztatów opowiedziałem historie znikającego masła orzechowego, sugerując jednocześnie wykorzystywanie powyższej techniki, kiedykolwiek nadarzy się ku temu okazja. Jeszcze tego samego dnia jedna z hostess obsługujących warsztaty powtórzyła to swojemu mężowi. Nazajutrz podzielił się on z nami rezultatem naprędce zaimprowizowanego eksperymentu. Jako zapalony myśliwy miał ulubiona parę rękawiczek, których używał między innymi polując na bażanty. Od dłuższego czasu nie były mu one potrzebne i nie miał zielonego pojęcia, gdzie się podziały.
Już miał rozpocząć poszukiwania, gdy przypomniał sobie słowa żony. Zatrzymał się i powiedział do siebie: „Potrzebuję moich myśliwskich rękawiczek”. Ni stąd ni zowąd przyszło mu na myśl pudło z narzędziami, z którego nie korzystał od miesięcy. Zajrzał do niego i wyciągnął swoje rękawiczki.
Uczestniczka moich warsztatów w Seattle usiłowała wraz z mężem znaleźć parę jego roboczych butów. Przewrócili cały dom do góry nogami, przetrząsnęli wszystkie szafy, półki i pudełka, jakie tylko były w domu. Ani śladu butów. W pewnej chwili kobieta przypomniała sobie o znikających słoikach, przystanęła i powiedziała do siebie: „Potrzebuję butów mojego męża”. Nie minęły dwie sekundy, gdy zadzwonił telefon. Teściowa właśnie natknęła się na owe buty (których jej syn zapomniał już jakiś czas temu) u siebie w domu, chciała poinformować, że gdyby ich potrzebował, są właśnie u niej.
Tak więc następnym razem gdy nie będziesz mógł czegoś znaleźć, przerwij poszukiwania i zastanów się przez chwilę. Jakie jest twoje nastawienie? Zadaj sobie pytanie: Jakie przekonania są w to zaangażowane i jaki może być ich rezultat? Prawdopodobnie uzmysłowisz sobie, że pod wpływem takiego a nie innego podejścia do sprawy znalazłeś się w stanie świadomości, w którym poszukiwana rzecz po prostu nie może się pojawić.4 Powiedz do siebie: „Potrzebuję mojego...” i obserwuj co się wydarzy. Być może pod wpływem tego, czego doświadczysz dojdziesz do wniosku (do którego ja sam bardzo często dochodzę), że nasza fizyczna rzeczywistość wcale nie jest taka stała i solidna jak nam się może wydawać. Z pozoru to tylko takie zwykłe, banalne i chwilowe przekonanie, a jaki ma interesujący wpływ na to, co widzimy wokół siebie.
Zmiana i eliminacja przekonań
Jeśli chodzi o zmianę przekonań, jestem osobą przeżywającą spektakularne upadki. Najpewniejszy sposób, jaki znam, który pozwala zmienić niepotrzebne przekonania, to chęć doświadczenia czegoś sprzecznego z tymi przekonaniami, doświadczenie tego a następnie przejście procesu załamania się systemu przekonań i powrót do ponownej integracji wewnętrznej.
4 Jeśli koncentrujesz się na braku tej rzeczy, przenosisz się do stanu świadomości, w którym jest ona nieobecna, (przyp. Tłum.)
Jest to bardzo skuteczna i preferowana przeze mnie metoda. Polega ona jednak na oczekiwaniu na takie a nie inne doświadczenie. Istnieje inny, bardziej świadomy sposób zmiany przekonań, który opiera się na pojęciu, które może być dla ciebie całkiem nowe. Polega on również na uświadomieniu sobie, że któreś z przekonań aktywnie blokuje naszą percepcje. To nowe pojecie, które może być również sprzeczne z twoimi przekonaniami polega na tym, że możemy kreować swoje alternatywne „ja”, części siebie, które nazywamy Aspektami Samego Siebie.5 Nie szkodzi, jeśli wydaje ci się to mało prawdopodobne. Jest to jedynie pojecie, narzędzie, którego używam, aby nauczać techniki zmiany i eliminacji przekonań. Tak wiec kreowane świadomie czy też nie, Aspekty Samych Siebie podtrzymują i wzmacniają konkretne przekonania. Wydają się one działać automatycznie. My sami możemy zdawać sobie sprawę z ich istnienia jedynie w niewielkim stopniu, lub też wcale tego nie zauważać. Aspekty działają niezależnie i sprawiają, że dane przekonanie zaczyna wpływać na konkretną (odpowiednią według niego) sytuacje. Być może jest to zbyt duża porcja nowych pojęć, jestem jednak przekonany, że nawet, jeśli Aspekty nie istnieją naprawdę, stanowią one bardzo użyteczny materiał ilustrujący coś bardzo prawdziwego, opisującego, w jaki sposób rezultaty naszych przekonań wpływają na świadomość, oraz wskazujący, w jaki sposób możemy te przekonania zmieniać i eliminować.
5Aspekt – niezależna podosobowość, najczęściej nieuświadomiona, ukryta. Powstaje zwykle w momentach traumatycznych. Aspekt utrwala i podtrzymuje w sobie przekonania dotyczące tych przykrych wydarzeń. Zwykle są to przekonania stanowiące czynnik determinujący rozwój oraz blokujące energie życiową. Nawiązanie kontaktu z Aspektem pozwala na zidentyfikowanie tych przekonań, ich zmianę, co prowadzi do odzyskania zablokowanego potencjału. Techniki te stosowane są też w innych szkołach (np. Huna), najczęściej cofamy się wstecz, uświadamiamy sobie ile mamy lat, nawiązujemy kontakt z naszym młodszym ja (Aspektem). Efektem procesu odzyskania Aspektu jest we wszystkich szkołach i technikach proces reintegracji osobowości. Często niesiemy w sobie również aspekty, potencjały energetyczne innych osób (najczęściej zmarłych krewnych). Podczas sesji Huny z konkretną osobą nagle okazuje się, że pozostaje ona pod wpływem obcych, determinujących przekonań, które traktowane są jak jej własne. Należy wówczas uświadomić jej to i dokonać odprowadzenie obcej energii (aspektu, lub osoby), poprzez uświadomienie mu, że nie należy już do tego świata fizycznego. Najczęściej pojawia się wtedy ktoś z bliskich zmarłych, żeby ją powitać. Czyli to samo, czego uczy Bruce, tylko trochę inny punkt wyjścia.
Aspekty innych osób odzyskujemy najczęściej spontanicznie. Często podczas klasycznych odzyskali odprowadzamy jedynie pewien aspekt osobowości. Świadczy o tym fakt, iż często po odzyskaniu konkretnej osoby, istnieje potrzeba ponownego procesu, który ma już zupełnie inny przebieg. Aspekty osób żyjących odzyskujemy podczas pracy nad ich blokadą lub problemem. Procedura jest taka sama jak podczas pracy z własnymi aspektami, (wyjaśnienie tłumacza)
Załóżmy więc, że jesteśmy przekonani, iż upadek powoduje zranienie i ból. Takie przekonanie większość z nas nosi w sobie na podstawie do świadczeń z wczesnego dzieciństwa. Możemy wiec powiedzieć, że większość z nas wykreowała Aspekty Siebie Samych podtrzymujące to przekonanie i w razie zagrożenia podejmujące kroki mające uchronić nas przed upadkiem. Kiedykolwiek, gdy chcemy podjąć jakieś działanie, które mogłoby skończyć się upadkiem Aspekt może postanowić, iż podtrzymywane przez niego przekonanie powinno zostać wzmocnione, aby uchronić nas przed ewentualnymi ranami i bólem. Aspekt będzie w pewnym sensie zachowywał się tak, aby zapobiec naszym próbom przejścia przez to doświadczenie. Jest to bardzo pożyteczne oparte na przekonaniach ograniczenie, wpływające na to, co nam wolno zrobić ze swoim ciałem. Spróbuj postawić mnie na linie rozpiętej pomiędzy dwoma długimi na 60 stóp palarni. Najprawdopodobniej będę odczuwał pewien opór przed wejściem po sznurowej drabince, po jakiej zwykle wchodzi się na linę.
Mój Aspekt podtrzymujący przekonanie, iż upadek sprawi ból i rany będzie czynił wszystko, co jego mocy, aby mnie przed tym powstrzymać. Ramiona i nogi nagle osłabną, ogarnie mnie paniczny strach. Mogę też nagle przypomnieć sobie o wizycie u dentysty i stwierdzić, że w danej chwili po prostu nie mam czasu na tego typu akrobacje. Aspekt, któremu zaufałem do tego stopnia, że może podtrzymywać i wzmacniać moje przekonania, uczyni wszystko, co będzie potrafił, aby uchronić moje ciało przed niebezpieczeństwem.
Gdybym chciał naprawdę nauczyć się chodzić po linie, muszę wówczas zmienić kluczowe przekonanie: „upadek prowadzi do bólu i zranień”. Muszę je zmienić przynajmniej w odniesieniu do chodzenia po linie. Wyobraźmy sobie, że stoję przy małej sznurowej drabince, po której chcę wspiąć się na górę. Gdy tylko sięgam ręką w stronę drabinki zaczynam odczuwać drżenie w kolanach, nie potrafię oderwać stóp od podłogi. W tej chwili właśnie uczyniłem pierwszy, decydujący krok w kierunku zmiany przekonania, UŚWIADOMIŁEM SOBIE, ŻE JESTEŚ POWSTRZYMYWANY PRZED ZROBIENIEM CZEGOŚ, CZEGO PRAGNĘ. Coś powstrzymuje mnie przed wejściem po drabinie, to znak, że Aspekt wzmacnia przekonanie. W momencie, gdy zdam sobie z tego sprawę robię kolejny krok w kierunku Zmiany Przekonania. Biorę 3GRO i 3GEO aby bardziej świadomie przygotować się do zbadanie mojego przekonania. W tym celu muszę skontaktować się i porozmawiać z podtrzymującym je Aspektem. |
 |
|
|
| Lambar |
Wysłany: 12.10.2008r. o 21:44 |
|
Zarejestrowany:
02 August 2002r.
Postów: 523
Status: offline
ostatnia wizyta: 01.12.08 | Zdaję sobie sprawę, że brzmi to co najmniej dziwnie, ale następnym etapem Zmiany Przekonań jest właśnie i dosłownie nawiązanie dialogu z Aspektem i zdobycie informacji o tym jak brzmi i w jaki sposób jest wzmacniane owo przekonanie. Polecam rozpoczęcie nauki stosowania tej techniki Zmiany przekonania od symulacji takiej rozmowy. Możemy rozpocząć mniej więcej tak: „Chciałbym rozmawiać z Aspektem powstrzymującym mnie przed chodzeniem po linie”.
– „Uhm. Czego chcesz?” – słyszę w myślach głos małego chłopca.
– „Chce chodzić po linie. Czemu nie mogę?”
– „Zgłupiałeś? To szaleństwo! Ta lina jest zawieszona na wysokości co najmniej 60 stóp w powietrzu! Gdybym ci na to pozwolił, mógłbyś spaść i zostać kaleką!”
– „Jak brzmi przekonanie, które podtrzymujesz?” – pytam dalej.
– „Przyjąłeś je, gdy byłeś jeszcze dzieckiem”. – odpowiada młody głosik – „Nazywam je: mały upadek małe skaleczenie, duży upadek duże skaleczenie”.
– „Dlaczego wzmacniasz to przekonanie właśnie teraz?”
– „Czy ty sobie kpisz?! Gdybyś spadł z drabinki, byłby to już naprawdę duży upadek, wole nawet nie myśleć, co mogłoby się stać, gdybyś znalazł się na linie.”
– „W jaki sposób wpływasz na mnie w tym przypadku?”
– „To przekonanie pasuje mi do sytuacji, więc wysyłam sygnały strachu paraliżujące nasze ciało, w rezultacie wiec nie jesteś w stanie wejść po drabinie.”
– „Ale ja tak bardzo chcę nauczyć się chodzić po linie!”
– „Nie! Nie ma mowy, to może okaleczyć nasze ciało!”
Dzięki tej rozmowie dowiedzieliśmy się czym jest kluczowe przekonanie oraz dlaczego i w jaki sposób jest ono wzmacniane. Następnym krokiem będzie podziękowanie Aspektowi za podtrzymywanie dla nas tego przekonania i za posługiwanie się nim w krytycznych sytuacjach, oraz rozpoczęcie definiowania nowego zadania dla Aspektu. Kontynuujemy więc rozmowę, zwracając się do Aspektu:
– „Jestem ci bardzo wdzięczny za podtrzymywanie dla mnie tego przekonania. Dziękuje, że tyle razy używałeś go, aby ustrzec mnie przed wypadkiem. Jednak teraz, w momencie gdy chcę się nauczyć chodzenia po linie, to przekonanie nie ma już zastosowania.”
– „Czemu nie?”
– „Bo chcę się nauczyć chodzić po linie.”
– „Więc?”
– „Więc biorę odpowiedzialność za to, żeby nie stało się nic złego. Będę szedł bardzo powoli i ostrożnie, będę utrzymywał równowagę, żeby nie spaść.”
– „Ależ zapobieganie to moja rola! Dlatego utrzymuję i wzmacniam to przekonanie!” – krzyczy chłopiec, co sił w płucach.
– „Od tej pory po prostu podtrzymuj przekonanie o spadaniu i zranieniu się w każdym innym przypadku oprócz wspinania się po drabince sznurowej i chodzeniu po linie. W tym przypadku zmienimy to przekonanie. Biorę odpowiedzialność za ta zmianę.”
– „Ale, ale... „
– „Tego właśnie chcę.”
– „Ok. Wciąż będę jednak wysyłał sygnały strachu, tak abyś nie zapomniał być ostrożnym, ale nie będą one na tyle silne, żeby paraliżować ciało.”
– „Dziękuję ci.”
Zaliczyliśmy właśnie kolejny krok w procesie Zmiany Przekonań. Postanowiłeś, że w tym konkretnym przypadku świadomie weźmiesz, odpowiedzialność za swoje czyny, przekonanie nie będzie więc miało zastosowania i nie będzie wzmacniane. Ty sam przecież stworzyłeś ten Aspekt, wyznaczyłeś mu zadanie, i ty sam możesz to zmienić. Dotychczas, w ramach procesu Zmiany Przekonania doceniłem odpowiedzialność Aspektu, podziękowałem mu za wykonywanie swojego zadania, za ochronę i wyraziłem pragnienie zmiany przekonania, tak żebym mógł nauczyć się tego, czego tak bardzo chciałem się nauczyć, czyli chodzenia po linie. Aspekt zrzekł się wiec kontroli nad ciałem do takiego stopnia, abym był w stanie wspiąć się po drabinie. Powiedzmy, że wspiąłem się już do polowy, gdy nagle zaczynam się znowu bać i coś mnie zatrzymuje wpół drogi. Biorę więc ponownie 3GRO i 3GEO, koncentruję uwagę na Aspekcie i słyszę... albo po prostu udaję, że słyszę...
– „Czy jesteś pewien, że naprawdę tego chcesz? Jesteśmy naprawdę już bardzo wysoko, gdybyś się teraz poślizgnął i spadł z nasze ciało będzie w kiepskim stanie.”
Aspekt może być bardzo uparty i nadal wzmacniać przekonanie!
– „Słuchaj! Ja tego naprawdę chcę! Impulsy pochodzące od starego przekonania nie pozwalają mi się skoncentrować, a jest to konieczne, jeśli chcę bezpiecznie wejść po drabinie. Jeżeli tego nic zmienisz, twoje „przeszkadzajki” mogą być odpowiedzialne za to, że się zdekoncentruje. Jeśli stracę równowagę i spadnę, ty będziesz za to odpowiedzialny! Oboje chcemy, żebym wspiął się na górę i nie złamał przy tym karku, więc bądź teraz cicho, chyba, że masz coś konstruktywnego do powiedzenia.
– „Okay” – słyszę dziecięcy głos (albo może tylko udaję, że go słyszę) – „Uważaj tylko na trzeci szczebel drabinki, jest trochę bardziej śliski, łatwiej się na nim poślizgnąć. Poza tym wszystko w porządku.”
– „Masz rację. Czuję, że jest wyślizgany. Będę uważał. Dzięki za pomoc.”
Wspinam się więc dalej na platformę. Jestem już na górze i właśnie mam zamiar wykonać pierwszy krok, wchodzę na linę. Kolana słabną mi nagle i dygocą, dłonie przyklejają się do uchwytu platformy. Jeśli ponownie nie mogę zrobić czegoś, czego tak pragnę, jest to znak, że Aspekt zaczął znowu wzmacniać przekonanie. Ponownie nawiązuje rozmowę z Aspektem.
– „Hej, mówiłem ci już, że chcę się nauczyć chodzić po linie. Czemu nie mogę ruszyć 'L miejsca?”
– „Mówiłeś, że chcesz abym przestał wzmacniać przekonanie tylko w tym szczególnym momencie. Gdy to wypowiadałeś wspinaliśmy się właśnie po drabinie. Według mnie chodzenie po linie nie jest już tym szczególnym przypadkiem, więc przekonanie, które podtrzymuję znowu zaczyna mieć zastosowanie.”
– „Tak, dziękuję ci jeszcze raz za podtrzymywanie i korzystanie z tego przekonania. Jednak w tym przypadku nie ma ono zastosowania.”
– „Czemu nie?”
– „Ponieważ chcę się nauczyć chodzić po linie.”
– „No nie wiem... wydaje się, że można bardzo łatwo spaść z tej cieniutkiej linki.”
– „Masz rację. Mogę spaść z liny.”
– „Możemy spaść? Z takiej strasznej wysokości?”
– „Tak, możemy, ale jeśli spojrzysz w dół, zobaczysz siatkę zabezpieczającą. Możemy na nią bezpiecznie spaść, nie kalecząc się przy tym.”
– „Ale... ale... będę musiał przeżyć upadek? Wszystko, co się tylko wiąże z moim przekonaniem jest oparte na tym, aby nigdy nie pozwolić sobie na upadek. Nigdy, przenigdy!!!”
– „Wyjątkowo w tym przypadku możemy sobie bezpiecznie spaść. Dzieje się tak zawsze, gdy pod nami jest rozpięta siatka. Chcę więc żebyś w takiej sytuacji podtrzymywał przekonanie, że upadek jest bezpieczny.”
– „Jesteś pewien, że tego właśnie chcesz?”
– „Tak.”
Proces Zmiany Przekonań jest często kilkustopniowy. Zmuszam się więc do zrobienia dwóch kroków na linie. Jestem skoncentrowany i wspaniale utrzymuję równowagę, gdy nagle słyszę...
– „Ale... ale... co jeśli stracisz równowagę i spadniesz raniąc się pomimo ochrony siatki? Po moim trupie! Sprawię zaraz, że przeszywający strach przeniknie nasze ciało, nie zrobisz już ani kroku... „
Nie mogę utrzymać równowagi mając sparaliżowany każdy mięsień. Niekontrolowany przechył w lewo, przekraczam linie krytyczna i... lecę w dół w kierunku siatki.
– „Ojej,” znowu słyszę chłopięcy głos.
Aspekt odkrył właśnie, że stare metody kontroli ciała nie mają zastosowania w nowej sytuacji. Spadam i słyszę krzyczący przeraźliwie młody głosik. Ląduję bezpiecznie, odbijając się kilka razy o siatkę...
– „To było przerażające! Ciało nie wydaje się jednak uszkodzone,” – słyszę ponownie znajomy głosik – „ale mieliśmy szczęście, że jest tu siatka”.
– „To nie żaden szczęśliwy traf. Wziąłem na siebie odpowiedzialność za nasze bezpieczeństwo i zadbałem, żeby rozłożono siatkę. Oto dlaczego możesz w tym szczególnym przypadku zmienić przekonanie, które podtrzymujesz i wzmacniasz. Wszystko szło doskonale, dopóki nie spróbowałeś przejąć kontroli.”
– „Hmm, więc moja klasyczna metoda paraliżowania ciała strachem nie skutkuje w tym przypadku, nie zapewnia nam bezpieczeństwa. Może powinienem spróbować czegoś innego? Poczekaj chwilkę! Co robisz?! Znowu chcesz wejść po tej drabince? Nie miałeś dosyć poprzednim razem?”
– „Nie, nie miałem. Chcę poćwiczyć więcej chodzenia po linie, a mniej spadania w dół na siatkę.”
– „Naprawdę?”
– „Tak, i proponuję, żebyś tym razem zajął się czymś bardziej pożytecznym niż paraliżowanie strachem.”
– „Czym na przykład?”
Dotarłem do platformy i jestem gotów wejść na linę i wykonać pierwszy krok. Zatrzymuję się, biorę 3GRO i 3GEO i proszę o pomoc w sformułowaniu nowego przekonania, Afirmacji, która pomoże mi nauczyć się chodzenia po linie. Przychodzi mi do głowy słowo równowaga. Mogę już zmienić przekonanie, które podtrzymuje Aspekt. Mogę to zrobić w taki sposób, który rzeczywiście pomoże mi nauczyć się chodzenia po linie. Przenoszę więc uwagę do obszaru świadomości Wyrażania intencji i zwracając się do aspektu mówię...
– „Chcę, żebyś skoncentrował uwagę na tym w jakiej pozycji znajduje się środek ciężkości naszego ciała. Chcę, żebyś zrobił wszystko, co konieczne, żeby podświadomie kontrolować wszystkie mięśnie ciała, tak, żeby w każdej chwili utrzymać środek ciężkości pionowo, tuż nad liną.”
– „Dobrze. Zrobię, co w mojej mocy, żeby środek ciężkości znajdował się zawsze dokładnie nad liną.”
– „Świetnie zrozumiałeś moje zamiary, poza tym, musze ci powiedzieć, że właśnie w ten sposób chodzi się po linie. Oto nowe przekonanie, które będziesz podtrzymywał i wzmacniał zawsze gdy zapragnę chodzić po linie: Równowaga zapobiega upadkom i skaleczeniom.”
Teraz mogę sprawdzić, czy faktycznie udało mi się zmienić wszystkie przekonania, które powstrzymywały mnie od zrobienia tego, czego pragnąłem. W trakcie dalszej nauki chodzenia po linie mogę odkryć inne Aspekty, podtrzymujące inne przekonania, lub też inne oblicza przekonań, z którymi już pracowałem. Najważniejsze jest rozpoznanie, iż jesteśmy powstrzymywani od zrobienia czegoś, czego pragniemy i zastosowanie w takim wypadku procesu Zmiany Przekonań. Powyższy przykład jest być może troszkę infantylny, jednak zawiera w sobie wszystkie elementy Procesu Zmiany Przekonań.
Łagodniejszy Proces Zmiany Przekonań
Uświadom sobie, iż coś przeszkadza ci w wykonaniu tego, czego pragniesz.
Poproś o rozmowę swój Aspekt odpowiedzialny za ograniczające cię przekonanie.
Zachęć Aspekt do rozmowy, kontynuuj ją. Udawanie, że rozmowa się toczy jest doskonałym sposobem jej rozpoczęcia.
Zrozum, czym jest dane przekonanie, jak działa i w jaki sposób jesteś ograniczany przez jego wzmocnienie.
Wyraź swoja wdzięczność Aspektowi za to, że do tej pory dobrze wywiązywał się ze swojego zadania.
Zastosuj wszystko, czego się nauczyłeś na temat Afirmacji i Wyrażania Intencji. Wyraź pragnienie zmiany przekonania w sytuacji, gdy pragniesz uczy ć się...
Spróbuj jeszcze raz zrobić to, czego pragniesz.
Kontynuuj rozmowę z Aspektem siebie samego i pracuj z innymi obliczami ograniczającego przekonania.
Powtarzaj ten proces tak długo, aż będziesz pewien, że Aspekt przyswoił pożądane zmiany i zaczął wzmacniać nowe przekonanie.
Ćwiczenie Zmiany Przekonań
Jak już wcześniej wspomniałem, moją ulubioną metodą zmiany przekonań jest wyrażenie intencji doświadczenia czegoś, co jest sprzeczne z tymi przekonaniami, zaakceptowanie tego doświadczenia, uwierzenie, że wydarzyło się ono naprawdę, przetrwanie kryzysu systemu przekonań, jakkolwiek ciężki by on nie był, oraz ponowna integracja wewnętrzna.
Niektórzy z nas są świecie przekonani, że mogą analizować swoje przekonania oraz zmieniać je na poziomie czysto intelektualnym. Może to mieć zastosowanie jedynie do pewnego stopnia, żadne ćwiczenia intelektualne nie są w stanie zmienić blokujących percepcję przekonań. Ćwiczenia takie nie dorównują silą i stanowczością bezpośredniemu, sprzecznemu z przekonaniem doświadczeniu.
Przykład z chodzeniem po linie jest łagodną formą zmiany przekonań, która jednak może również doprowadzić do kryzysu systemu przekonań. Metoda ta polega na wykrywaniu, uświadamianiu sobie, iż jakaś siła blokuje nas, nie pozwala zrobić tego, co pragniemy. Hamuje nas w chwili, gdy podejmujemy działanie. Praktykowanie tej metody polega więc tak naprawdę jedynie na byciu uważnym i wychwyceniu takiej sytuacji.
Podczas gdy świadome wyzwolenie konfliktu systemu przekonań może sprawiać pewne trudności, to uświadomienie sobie istniejącej blokady jest pierwszym decydującym krokiem świadomej zmiany przekonań. Każde zawarte w tej książce ćwiczenie, każde wydarzenie z codziennego życia może wyzwolić podobną sytuację.
Zmiana Przekonań jest stale toczącym się procesem. Od tej chwili, za każdym razem, gdy zdasz sobie sprawę, iż coś cię blokuje, nie pozwala zrobić czegoś, czego naprawdę pragniesz, będziesz miał okazję poszerzyć swoja percepcję. Ćwicz, praktykuj, aż zauważysz, że twoje wysiłki są powstrzymywane i zastosuj wówczas proces Zmiany Przekonań, niech stanie się to twoją automatyczną reakcją w podobnych sytuacjach.
Przykład uczestnika warsztatów
Al wziął udział w moich warsztatach w pobliżu Brisbane, w Australii. Po zakończeniu ćwiczenia odzyskania powiedział, że nie podążał za moim prowadzeniem, ale zamiast tego odwiedził swojego, zmarłego niedawno przyjaciela. Al i jego przyjaciel dorastali razem, po ukończeniu liceum i zdaniu matury każdy przeniósł się do innego miasta. Minęło dwadzieścia lat odkąd Al po raz ostatni widział przyjaciela. O jego śmierci dowiedział się na krótko przed warsztatami.
Podczas omawiania ćwiczenia Al wyjaśnił, że po wyrażeniu intencji odwiedzenia swojego przyjaciela pojawił mu się czarno-biały rozmyty obraz jego twarzy. Obraz ten wydawał się przybliżać. Nagle jednak oddalił się i z ściemniał. Al uświadomił sobie, że w tym właśnie momencie coś przeszkodziło mu w odwiedzeniu przyjaciela. Natychmiast zdecydował się porozmawiać z odpowiedzialnym za to Aspektem. Zażądał informacji o przekonaniu, które powstrzymywało go przed kontaktem ze zmarłym przyjacielem. Zobaczył jakby kilka cichych petard wystrzelonych jedna po drugiej. Wraz z pierwszym małym wybuchem Al usłyszał Świat Duchów to niebezpieczne miejsce, wraz z kolejnym demony tylko czekają, żeby cię posiąść i jeszcze Szatan zawładnie twoja duszą, oraz kilka temu podobnych stwierdzeń.
Al wytłumaczył nam, że były to przekonania, które wpajano mu na lekcjach religii. Gdy tylko wybuchła pierwsza raca niosąc za sobą wszystkie te przekonania, Al odsunął je od siebie niefizycznym ramieniem, mówiąc do siebie w myślach to tylko stek bzdur, już w to nie wierzę. Jeśli wierzyć temu, co opowiadał, obraz przyjaciela natychmiast powrócił i spędzili oni miłe chwile na rozmowie.
Kontakt z aspektem nie musi być długą formalną rozmową. Tak jak w przypadku Ala, już w momencie uświadomienia sobie istnienia blokady, zmiana przekonań może trwać nie dłużej niż ruch ramieniem i wyrażenie pożądanej zmiany.
Oba sposoby zmiany i eliminacji blokujących naszą percepcję przekonań są skuteczne. Przetestowałem je sam na sobie. Jeżeli jednak chcesz je stosować, powinieneś pamiętać, że stanowią one równocześnie budulec i spoiwo twojej tożsamości. Eliminacja przekonań może spowodować kryzys systemu przekonań i spowodować szereg nieprzyjemnych doznań. Kryzys może przebiegać bardzo łagodnie, tak, że nie poczujesz prawie nic, może też być tak silny, że poczujesz jakby zawalił się cały twój świat. Uświadomienie sobie istoty całego procesu oraz poradzenie sobie z nim jest bardzo ważne. Powtórzę więc jeszcze raz: przypomnij sobie symptomy, które opisywałem jako mogące towarzyszyć kryzysowi systemu przekonań.
Jeżeli zaczniesz ich doświadczać, zatrzymaj się i przypomnij sobie to, co przeczytałeś w tym rozdziale. Pomyśl o swoich ostatnich doświadczeniach, być może któreś z nich było sprzeczne z twoimi przekonaniami. Pamiętaj, symptomy te nie świadczą wcale, że niedługo umrzesz, lub że powinieneś umrzeć. Nie znaczy to też, że oszalałeś. Są one natomiast sygnałem, że powinieneś zwolnić tempo, dać sobie trochę czasu na ponowną integrację tożsamości. Odczucia te stanowią nierozerwalna część procesu oczyszczania i poszerzania percepcji. Gdy tylko zaakceptujesz swoje nowe doświadczenie w swojej nowej tożsamości, uczucia te przeminą. Odkryjesz, że stałeś się nową osobą, ze znacznie poszerzoną percepcją i zdolnościami. Daj sobie czas na reintegrację i poznaj dobrze nowego siebie. |
 |
|
|
| Lambar |
Wysłany: 26.10.2008r. o 20:19 |
|
Zarejestrowany:
02 August 2002r.
Postów: 523
Status: offline
ostatnia wizyta: 01.12.08 | Będąc dzisiaj na spacerze postanowiliśmy pozbierać trochę ładnych liści. Ostro już spadają i mienią się pięknymi barwami od czerwieni, przez pomarańcze i żółcie z dodatkami zielonego.
Na trawniku obok nas stała pani z dwójką chłopców, wyglądali tak na 4 i 2 latka. Byłem zwrócony do nich przodem, gdy pani ta zapytała mniejszego z nich: gdzie masz swojego misia? I powtórzyła to chyba ze 4 razy rozglądając się wkoło. Uczyniłem to samo, spoglądałem przed siebie i na boki ale nic nie dostrzegłem. Po kilkunastu sekundach szukająca pani oznajmiła: o! tu jest! i wskazała na maskotkę leżącą około 3 metrów na wprost przede mną. Ten mały miś miał jakieś 5 cm i był jaskrawozielony, taka żarówa że aż w oczy kuło. Trawa nie była wysoka i jakaś taka przyciemniona, więc miś się bardzo wyróżniał, jednak wcześniej go nie widziałem, dopiero gdy pani oznajmiła że go widzi, wtedy i ja go ujrzałem.
Wrażenie było niesamowite, dosłownie tak jakby ktoś podrzucił tą maskotkę lub też jakby w jakiś cudowny sposób się ona zmaterializowała |
 |
|
|
|  |
 |
Menu |
Ostatnio na forum |
|