"Wyobrażenia to mapy, które prowadzą nas ku nowym przeznaczeniom. Fantazja staje się rzeczywistością tylko wtedy, gdy twój rozum wierzy w wykonalność twojej wizji."
-- Rachel Capelan
Z premedytacją zamknąłem wątki z cyklu liczymy do...
To chwilowe działanie w celu "ułatwienia" uczestnikom wyliczanek koncentracji na tym wpisie i możliwości wyrażenia swojej opinii.
Bardzo proszę aby każdy kto tutaj zajrzy, i oczywiście będzie w stanie pogmerać, ocenić i wyznać na forum, aby odpowiedział na pytanie:
Czy widzisz zmiany w swoim życiu w materii w jakiej brałeś udział w wyliczance (miłość, zdrowie, pieniądze)?
Reklama Google AdSense
Pamiętaj! Źródłem utrzymania serwera są reklamy Google AdSense. Dziękujemy za uszanowanie ich obecności.
bralem udzial, efekty moze i sie pojawialy, ale nie powiazalem ich z wyliczankami dlatego zaprzestalem...
(dodatkowo doszedlem do wniosku, ze to tylko nabijanie sobie postow)
Nabijanie postów nie przyszło mi do głowy. To ja prosze o wyzerowanie licznika, bo wiedza moja = 5, może 6 postów Liczydła może rzeczywiście nic mi nie dały, ale wdzięcznościowy wątek tak, wiec tego byłoby mi szkoda.
nie brałam tego, jako nabijania sobie postów. po prostu na początku ustaliłam sobie, że po 3 na każdy wątek, a potem jeden podskoczył do 5 a jeden do 9. potem złapałam się za głowę, że postów u mnie mnożko, ale merytorycznych niewiele :-/ dlatego od jakiegoś czasu "wklepywałam" (dobre słowo niestety) po 1 na wątek.
przyznam szczerze, że nie będę płakac, jeśli ich nie odblokujesz.
u mnie we wszystkich 3 płaszczyznach poprawiło się. ale przecież "świat jest taki, jaki myślisz, że jest", więc właśnie sobie mówię, że nie powiązuję tego z wyliczankami (wyrażenie zaczerpnięte od postu Amadeusza)
bo poza wyliczankami stosuję wiele innych hunowych praktyk
nawet, jeśli je odblokujesz, ja przestaję liczyc
Czasami wpisywałam po jednym poście i zawsze miałam nadzieję, że to zadziała. Zwątpiłam jak zobaczyłam, że ludzie wpisują w nieprawdopodobnych ilościach pod rząd to samo.
Nagle zdałam sobie sprawę, że jest to jak krzyk rozpaczy i powiedzenie całemu światu: "Brakuje mi tego o czym tu właśnie piszę".
Postanowiłam, że w inny sposób będę wpływać na swoje życie.
Co do zdrowia, to ostatnio zaczynało mnie boleć ucho (początek zapalenia ucha środkowego), a nie mogłam pozwolić sobie na chorobę. Wyleczyłam się (nieprawdopodobne!!!) przez sugestię. Stanęłam przed lustrem, wzięłam patyczek z wacikiem i pomimo bólu włożyłam go do ucha. Pomyślałam: "teraz tym wacikiem wyciągam ten nieznośny ból z ucha". Nie wiem czy mi uwierzycie, ale przeszło i nie wróciło :D
Moja sytuacja finansowa poprawiła się a nie uczestniczyłem w wątku "pieniądze, liczmy do nieskończoności". Oznacza to niezawodnie, że nieliczenie przynosi pozytywne efekty.
Energy ~ !!!!!!!!
www.bkoziol.pl Angielski przez Skype!
tak sobie myślę, że fajnie by było, gdyby wypowiedzieli się jeszcze na przykład Coyote i mariaga - bo ich pamiętam z liczenia. Coyote pojawiał się prawie codziennie.
P.S. Lambar, proszę, daj w tym wątku znac, co postanowiłeś, OK?
Spokojna głowa, przecież pisałem że zamknąłem chwilowo.
Ale jeszcze poczekam, niech wypowie się więcej osób biorących czynny udział w wyliczankach.
A wątek "jestem wdzięczny za" nie mam powodów zamykać, bo czyste błogosławieństwo jest budujące.
W tym miejscu pragnę wyłapać pewne coś. Zobaczymy co z tego wyjdzie, w każdym bądź razie chyba nikt się nie pogniewa jeśli przez kilka dni wątki będą stały na bocznych torach.
NIEEEEE!!!!
to było moją prawie- codzienną praktyką
nie mam zeszytu do zapisywania afirmacji więc robiłam to na tym forum w formie postów, tak jakby codzienny "obowiązek"...
właśnie wróciłam z kursu Silvy( bez obrazy- akurat był pierwszy i mogłam tam jechać, hunowych kursów oczekuję z niecierpliwością!)i chciałam się tu wpisać, ale ok- na innych wątkach to zrobię, bo mam wrażenie, że jak napiszę to jest ślad materialny mojej afirmacji
Wątki odblokowałem, jednak przeniosłem je do wydzielonego forum. Prócz tego w bloku ukazującym ostatnie wpisy z forum, są one pominięte.
Właśnie do tego zmierzałem. Nic dodać, nic ująć, pięknie wyrażone. A co z tego wynika, o tym dalej popiszę.
A tu kolejna sprawa, którą chciałem poruszyć, pięknie obie obok siebie znalazły się dzięki Age
Chodzi o intencję, jej wyrażenie i uwolnienie.
W wyliczankach intencja jest trzymana w garści - nic nie można zdziałać przez to. To jak trzymanie napiętego łuku bez puszczenia strzały i ciągła obserwacja oddalonego od nas celu (nawet jeśli stoi on jeden meter przed naszym nosem). Bywa, że może dojść do przemęczenia materiału i łuk popuści... czyli wpadniemy w jakąś złość czy frustrację, negowanie naszych "cudownych" doświadczeń etc. Po prostu niby robimy wszystko tak jak mówią "ci mądrzy" a tu guzik z pętelką.
Stworzyłem projekt Dziś jest dzień... (http://www.huna...pic-646.html) z myślą o nauce "intencjonowania" znaczy w celu wykorzystywaniu tego ukrytego procesu. A jest to naprawdę potężna sprawa. W ostatnich tygodniach miałem co rusz potwierdzenie tego procesu. Sypało wydarzeniami jak z rękawa magika i dopiero po jakimś czasie załapałem o co chodzi. Nie pisałem o tym, może będzie jeszcze okazja. Najpierw chciałem sam przekonać się na ile nad tym jestem w stanie panować, w sumie lepsze określenie to uwalniać się od pragnień (pewnie to buddyści mają na myśli co próbuję przekazać).
Przypomniało mi się też o pewnym artykule sprzed 5 lat, który kiedyś skleciłem, no i tak jakoś o tym zapomniałem http://www.huna...icle&sid=244
Tak więc zmierzam do tego, aby nauczyć się wyrażać intencję i ją uwalniać, aby dzięki temu pełniej się wyrażać, realizować cele, spełniać się na tym globie, żyć szczęśliwiej itd. itp.
Zapraszam do wzięcia udziału w projekcie "Dziś jest dzień" i spisywaniu własnych doświadczeń
Zapomniałem o czymś napisać, bo właśnie przed chwilą odkopałem pewną rzecz aby skreślić coś z listy.
Ano moja mapa marzeń wygląda tak: plik tekstowy gdzie spisuję różności których pragnę. I część (nawet dość drogich rzeczy) już się zmaterializowała. Plik leży zagrzebany w otchłaniach, tak że tam praktycznie nie zaglądam, chyba że chcę coś dodać lub usunąć. Jak dodaję, to i tak odruchowo nie spoglądam na listę. Bo mnie to nie interesi. Po prostu zapisuję kolejną rzecz i tyle. Ot taki nawyk od kilkunastu miesięcy mam. I wcale do tego wagi nie przywiązuję. Ostatnio dopiero zacząłem się dziwić (lekko i przez chwilę), że już sporo rzeczy z tej listy ubyło z powodów nie rezygnacji, lecz uwieńczenia dzieła.
I tak to się ma mapa marzeń po mojemu do wyliczanek. Moja mapa nie jest kolorowa, nie napracowałem się przy niej. Bardziej napracowałem się przeglądając i wybierając rzeczy które mi się podobają
Mam nadzieję, że rozumiecie co mam na myśli. Nie chodzi o prostactwo lecz o pewną formę uwolnienia się od potrzeby ślęczenia nad marzeniami, sprawdzania czy jesteśmy na dobrej drodze, czy jest jakiś postęp, wymuszonego kontemplowania, a w końcu popadnięcia w sfrustrowaną tęsknotę za nieuchwytnym obiektem marzeń.
Można by to jeszcze opisać wg buddyjskiego schematu (słownictwo oczywiście buddyjskie nie jest):
Siedział chłop w chaupie i marzył o nowym komputrze. Takim mega giga wypasiku super duper odjechanym sprzęciku - tak sobie gadał.
Drapał się po głowie - oj, a un taki drogi, no ale jak mówio że trza mape skonstrukcić, to takem zrobie. Ahhh, ale to trza coś powycinać i powyklejać. Nożesz w morde jeżowca, ide klej kupić, nie mogli napisać że starczy taśma przylepcowa? No jo, a oberazki to skąd? No niech im świnia buzi drugą stroną ofiaruje. Przecież takich maszyn nie pokazują w Wyborczej. No idem połazić po sklepach, może jakeś gazety będo mieć take zdjęcia. Hmm, no mam wreszcie, łojeny, ale sie nałaziłem za tymi fotkami cały tydzień. No ale te zdjęcia jakeś nijakeś. No z nie z tej strony mi komputra pokazujo, a ta strona bedzie od ściany, no to jak do jasnej ciasnej mam se zwizualić maszyne mom upragniono?
No dobra, najpierw jak już go zakupie, eeee, no znaczy jak mi się zmaterializuje, to go postawie w przejściu na tydzień, tak żeby tom strone ze fotki mieć na oku, no, to bedzie pasowało. To mogę se mape powiesić w końcu i już zaczonć na nią wpatrywanie aby mieć maszyne z marzeń!
[wcięcie od narratora -> pewnie bym zanudził szanownego czytającego opisem kolejnych przebojów bohatera z doborem materiałów do mapy i z procesem jej wykonywania, tak więc poprzestałem na jednym przykładzie, on dobrze oddaje co narrator ma na myśli w kwestii typowej mapy]