śmieszy, hmmm, pośmiałem się, ale zdaję sobie sprawę, że są przeróżne ludki i zapewne niektórym taki wpis w CV będzie imponować,
acz dla mnie oceniam ludzi po czynach, nie po papierkach.
Reklama Google AdSense
Pamiętaj! Źródłem utrzymania serwera są reklamy Google AdSense. Dziękujemy za uszanowanie ich obecności.
dziwi / smieszy was dodawanie takich kursow do cv - w ogole? czy tylko kursow Zadlo? Miska? Serga? czy przez osoby zajmujace sie zawodowo ezoteryka i sprawami pokrewnymi (NLP, psychologia), tez?
Widzisz, żeby móc ocenić przydatność warsztatów, TRZEBA w nich uczestniczyć, inaczej to tylko będę wiedział, że delikwent był na warsztatach związanych z ogólnie pojętym duchowym rozwojem.
I nie obchodzi mnie czy to pan Żądło czy Misiek. Bo mimo że jeden jest znany ze słyszenia, drugi z widzenia, to na jednych ani na drugich warsztatach nie byłem.
A wziąwszy pod uwagę harmonogram warsztatów zaprezentowanych na początku tego wątku, to jestem trochę przygnębiony, że tak to wygląda: 2 dni i tyle materiału. Pierwszy dzień praktycznie nie istnieje, to powitanie i inne duperele.
Przypomina mi się drugi stopień Silvy z hipnozą co by osoba weszła w poprzednie wcielenia. To jest duża odpowiedzialność dla kogoś prowadzącego taki proces, a tym bardziej warsztaty gdzie niedoświadczeni sami zabawiają się takimi sprawami a nauczyciel musi nad wszystkim zapanować.
Z ezo-pop-kursami jest jeszcze jedna sprawa: to nie są kursy zakończone egzaminem. Więc osoba z CV nie może wykazać się umiejętnościami, może zaznaczyć tylko że była. I skąd ja mam wiedzieć że ona coś tam potrafi?
Nazwa ezo-pop-kurs nie została użyta jako złośliwe określenie. Słowo POP oddaje sedno sprawy. Trzeba mieć na świadomości, że to papka dla ogółu na szybkiego podana coś jak w barze z hotdogami.
No i trzeba mieć też świadomość, że u nas ezo-szkół z prawdziwego zdarzenia jest jak na lekarstwo. Więc ezopopki mają się w miarę dobrze.
Jestem ciekaw jak wygląda szkolenie Miśkowe, bo to większe dzieło :)
Wpis tego typu kursu w CV dla mnie jedynie pokazuje kierunek zainteresowań tej osoby. Ale tu znowu pojawia się pytanie: czy wynika to z fali popularności tego typu spraw, czy jest to może jakieś przejściowe hobby tej osoby?
W CV dla mnie najważniejsze jest pokazanie co do tej pory się zrobiło na planie zawodowym oraz jakie są umiejętności człowieka, obojętnie czy poparte papierem czy nie. Bo to się i tak sprawdzi.
A w liście motywacyjnym można polać trochę wody w stylu:
- na ilu kursach byłem
- jakie ezo książki poczytałem
Amadeusz, nie wiem, jak to wygląda u osób nie zajmujących się ezoteryką. ja może brzydko, bo na zasadzie indukcji (jeden przypadek), wyciągnęłam sobie wnioski po prostu.
wyszłam z założenia, że ktoś, kto zajmuje się ezoteryką, wypisuje listę kursów, żeby pokazac siebie, jako profesjonalistę. im więcej tym lepiej. im większy zakres, to już w ogóle prawie-guru. kiedyś miałam okazję widziec CV takiej osoby. i zaczęłam miec wątpliwości, co do jej umiejętności, po wpisie dwóch kursów. pomyślałam sobie, że skoro ta osoba wpisuje tu te kursy mając prywatnie o prowadzących bardzo złe zdanie, to ja podziękuję. przypuszczam, że oba nazwiska i oba kursy znalazły się tam ze względu na popularnośc nazwisk.
co do kursów Miśka, to nieskromnie pochwalę się, że chodziłam na jego pierwszy roczny kurs. świetna atmosfera, fajne zajęcia. gdybym nie wyjechała, na pewno chodziłabym na nie dalej (wirtualnych nie biorę pod uwagę, wolę kontakty w realu) i właśnie po jego kursie wiem, że stopnie są bez sensu. bo taka nauka to proces ciągły, bez przeskakiwania na poziom 2 czy 3. faktem jest, że gdy ktoś "wciągnie" się w hunę, chce to kontynuowac, ale czy nie powinno to iśc jakoś tak naturalnie, a nie tak, że na stopniu nr 2 będzie o tym, a na stopniu 3 o tamtym.
poza tym, co mnie zastanowiło, że na stopniu numer dwa jest już o uzdrawianiu innych. hmmmm. no nie wiem, im dłużej z Wami rozmawiam na ten temat, tym większe mam wątpliwości, co do możliwości zasymilowania materiału.
no, ale jeśli ktoś lubi kursy typu ezo-pop (strzał w 10 Lambar), to niech idzie.