W imieniu Marty Motak pozwalam sobie podać Wam informacje na temat warszatów z Serge’em Kahili King’iem.
Może niektórzy z Was już słyszeli, ze odbędą się one 18-19 października w Warszawie, w Muzeum Etnograficznym na ul: Kredytowej 2
Poniżej zamieszczam zaproszenie od Marty:
Aloha Kakou,
Po długiej przerwie wszyscy zainteresowani Huna i szamanizmem maja wreszcie możliwość osobistego spotkania Serga Kahili Kinga Wszyscy wiemy, ze najlepiej uczyć sie u źródła wiedzy i od mistrza. Zapewne znasz książki Serga i pewnie czytając je miałeś/miałaś ochotę osobiście zadąć kilka pytań. Serge uczy w niezwykły sposób, a częścią jego warsztatów są zawsze pytania uczestników, na które odpowiada wnikliwie, z szacunkiem i w duchu ALoha. Warsztat dla wszystkich pragnących zmiany (a któż jej nie pragnie?), zajmujących się praca z ludźmi, couchingiem, szkoleniami, terapia. Informacje w załączniku oraz jak zawsze na mojej stronie
(http://www.hula.pl/huna_serge-szamanizm.php)
Kiedy zdecydujesz, z kim chcesz sie podzielić możliwością zmiany, prześlij informacje dalej. Aloha z Wielkiej Wyspy
Marta
www.hula.pl
podaj dalej Agena
Reklama Google AdSense
Pamiętaj! Źródłem utrzymania serwera są reklamy Google AdSense. Dziękujemy za uszanowanie ich obecności.
Pięknie dziękuję Massakro za cudny opis wrażeń warsztatowych! Przez najbliższy tydzień będę każdy dzionek od niego zaczynał, bo jest tak inspirujący, taki wzniosły, dodaje radości i sił, po prostu jest taki cool i ekstra że słów mnie brak. Naprawdę dziękuję za wysiłek jaki włożyłaś w dotykanie klawiatury celem przekazania swych doświadczeń z warsztatów. Podziwiam twe poświęcenie, jak i to, że tak otwarcie piszesz o tych trudnych sprawach dla siebie. Naprawdę nie przypuszczałem, że tyle może się wydarzyć na tych warsztatach.
Jeszcze raz pięknie dziękuję za świetny, obszerny i dogłębny opis Massakro!
Józefino, wal śmiało z warsztatowymi przeżyciami, jednak proszę - załóż do tego nowy wątek.
Lambar, zostawię to tak jak jest - Susan przyjechała z Sergem, te warsztaty były dzień po dniu, dlatego się tu wpisałam :P Jak spłodzę dłuższy tekst to go po prostu do artykułów wrzucę.
oj tam czepiasz się Lambar :), po prostu mi się nie chciało pisać wczoraj bo wróciłam późno z wawy i opowiadałam o tym kumpelkom spod bloku. napiszę jutro może a jak nie to później bo zaraz ide na piwo i nie mam czasu :)
head over heels I've fit in before
now I don't want to do it no more
dobra to na poczatek napisze co mi się najbardziej podobało :) notatek dużo nie mam, jakies 2 kartki może, bo większość z tego co było na wykładach już czytałam po sto razy w książkach serge'a, ale dzięki wykładom przypomniałam sobie jakie to jest wszystko proste, tzn. nieskomplikowane :)
tematem wykładu była zmiana rzeczywistości dlatego był podzielony na 4 częsci ze wzgledu na 4 poziomy rzeczywistosci czyli obiektywny, subiektywny, symboliczny, holistyczny
najfajniejsze pomysły które wyniosłam z wykładu to pomysł grokkingu ( jednoczenia się ) z jakimś drinkiem z hawajów ( rum i soki z owoców tropikalnych ) :) wypróbowałam to z ginem z tonikiem :) jako gin z tonikiem czuję sie świetnie i bardzo świerzo :)
drugie co mi sie podobało to wyobrażanie sobie ( odczuwanie ) swojego szkieletu jakby był z róznych kamieni i metali po kolei ( to też było do grokkingu), a dlatego Serge wybrał szkielet bo nikt o nim nie pamieta dopóki sobie czegoś nie złamie :)
dobra było tego jeszcze wiecej ale to napisze kiedy indziej bo jestem zmeczona i nie chce mi się mysleć i formułować składnych zdań :P :D :)
head over heels I've fit in before
now I don't want to do it no more
następna fajna rzecz była o tym ze cokolwiek sie umie w jednej dziedzinie mozna to wykorzystać w innej w której nie idzie za dobrze, przykład był: prowadzenie samochodu. na poczatku jak sie człowiek uczy to jeździ zygzakiem, potem jak sie już nuczy to trzyma pewnie kierownicę i jedzie tam gdzie chce. ale... mało kto zdaje sobie sprawę że przez 99% drogi jedzie się w złym kierunku, dlatego właśnie nie puszcza sie kierownicy, tylko trzyma i cały czas koryguje kierunek jazdy :) każdy to potrafi ( jak nie z samochodem to rowerem ) za to gdybyśmy prowadzili samochód tak jak większośc z nas swoje życie to... mały ruch kierownicy w lewo a my: ooo niee co ja narobiłam/em i krecimy dalej w lewo rozpaczając, lądujemy w gdzies w polach czy na drzewie, a wystarczyło tylko lekko skorygować od razu zamiast rozpaczać :)
bardzo fajne to było szczególnie mając przed oczami serge'a trzymajacego wyobrazoną kierownice i skrecajacego nie tam gdzie trza :P :D
i ten oto pikny przykład sprawił że duzo szybciej i łatwiej mi poszło wracanie na swoją drogę, właściwie jakieś 2 dni, prostej korekty. natychmiastowe uzdrawianie :)
head over heels I've fit in before
now I don't want to do it no more
warte wspomnienia jest jeszcze coś na temat urzeczywistniania marzeń. czasem sie o tym zapomina, niektórzy to pomijają bo się wydaje oczywiste: jesli czegoś chcemy to musimy zrobić na to miejsce w swoim życiu, być na to gotowi. czasem trzeba sie troche do tego zmienić. np. drogi samochód. potrzeba nam do niego miejsca do parkowania i pieniędzy na utrzymanie. Serge podał przykład kobity która chiała mieć cadillaka, wyobrazała go sobie na podjeździe koło swojego domu, ale zarabiała bardzo mało, pomagała ludziom i nie liczyła sobie za to wiele :)w końcu jeden jej klijent z wdzieczności za pomoc kupił jej cadillaka, ale nie zarabiała na tyle zeby mieć na benzyne do niego i cadillak stał na podjeździe nie używany :P :). inny gość wyobrażał sobie dwa cadillaki na swoim pojeździe... i się tam pojawiły... dwa cadillaki sąsiada, bo sasiad wyjechał na wakacje i poprosił o popilnowanie ;)
albo milion w totka: najpierw potrzeba wiedzieć na co go wydać, bo inaczej zniknie tak szybko jak się zjawił
to samo ma sie do osób, jeśli chce się żeby ktoś pojawił się w naszym życiu, to trzeba się zastanowić co ta druga osoba bedzie z tego miała, co jej mamy do zaoferowania, tzn. co ktoś taki mógłby chceć, potrzebować od nas bo inaczej moze być tak,że ta osoba sie zjawi w naszym życiu jako mijający nas przechodzień, albo np. nowy chłopak przyjaciółki ;)
head over heels I've fit in before
now I don't want to do it no more
Odnośnie wygranej w Totka. W zeszłym stuleciu wychodził chyba miesięcznik i chyba nazywał się TotoSport czy jakoś tak. Wydawał go Totalizator sportowy. W tamtych czasach interesowałem się grami liczbowymi (teraz też, ale wtedy bardziej niż teraz ) i kupowałem tą gazetkę.
Była tam prawie stała rubryka (bo zazwyczaj publikowali ją, jednak czasami się nie pojawiała), w której opisywali doświadczenia osób zgarniających duże wygrane.
I tak na dobrą sprawę to rubryka ta stanowiła jedno wielkie ostrzeżenie, że wygrana to udręka. Smutne to acz prawdziwe. Może dlatego, że ludzie nie byli przygotowani, nie potrafili zarządzać dużym majątkiem, nie mieli pomysłu na to co zrobić z pieniędzmi.
Przykłady:
1. Pewna starsza pani na końcu została z ogołoconym mieszkaniem i ze skłóconą rodziną. Od czasu wygranej najbliższej i tej dalszej rodzinie (bo sobie nagle o niej przypomnieli i pielgrzymki się rozpoczęły do starszej pani) sponsorowała dużo rzeczy. Jak jej zabrakło kasy, to najbliżsi wynieśli jej z domu co się da, twierdząc że jeszcze ma kasę to sobie kupi.
A w kościele ksiądz z ambony nadawał, że niektórym to się w życiu poszczęściło a tu dach przecieka. Na ulicy ludzie stawali pod jej oknem i palcami w jej kierunku pokazywali. Prócz rodziny było całe stado innych ludków w potrzebie, z dobrymi pomysłami na biznes etc.
2. W małym mieście facet w średnim wieku trafił 6 w DL. Był wdowcem i wiódł bardzo spokojny żywot. Miał przyjaciela z którym jeździli na ryby. Po wygranej sprawił on sobie super sprzęt do wędkowania i przyjacielowi też. Jego kompan znał się na sprzęcie więc od razu poznał, że jest on dużo wart i zapytał z jakiej to okazji takie prezenty. A on mu na to w wielkiej tajemnicy i żeby dalej nie powtórzył czasami, bo on w totka wygrał.
Przyjaciel powiedział tylko swojej żonie, a krótko po tym wiedziało całe miasteczko. Zaczęły się wyprawy za potrzebą do tego gościa, znaczy po kasę. Uprzykrzyło mi się takie życie, bo wszędzie gdzie poszedł to było stado "przyjaciół", czyli tych fałszywców.
W końcu wyjechał do dużego miasta. Kupił sobie mieszkanie, średniej klasy auto i jak powiedział, nikt go tam nie zaczepia, nikt na niego dziwnie nie spogląda, nic od niego nie chce. Sąsiedzi mają lepsze wozy od niego i sami na siebie zarabiają.
Były tam też inne historie, ogólnie z wszystkich można było wyciągnąć jeden wniosek - przed wygraną trzeba zrobić dobry plan i jeśli nie chcesz zmieniać zamieszkania, to najlepiej stopniowo wdrażać kasę w użycie