Zmiana osobista jest wywieraniem wpływu na siebie(na innych i świat też) - to raz. Dwa rozmawialismy o wieloznaczności feel/feelings. Tu podalem inny przykład, ale zasada jest ta sama. Jesli zaakceptujesz to równanie w tą stonę..to znaczy, że zaczynasz być układem zewnątrzsterownym i lecieć na automacie(masz wiecej dotyku, czujesz ze "kochasz"). co wiecej - ta "logika" jest bardzo powszechna(w ten sposób ludzie budują wzajemnie role w związku;)-i odwarunkowuja(ah, gdzie podziała sie nasza miłość) - to oczywiście przykład a nie całość:). W drugą stronę jest lepiej "miłość do kogoś" można wyrażać również(!) przez przyjemny dotyk.
Pytałaś mnie o szkoły pozytywnego myślenia(uogólniając temat posekretowy), ja myślę, że spora część popularności tego wzieła się z tej wieloznaczności wokół "feel".co też odrobinę sprawia, że dla angielskojęzycznych DZIAŁA TO INACZEJ! A u nas łyka się na głąba..bo ładnie wygląda, ładnie brzmi i wogóle fajne:)
Reklama Google AdSense
Pamiętaj! Źródłem utrzymania serwera są reklamy Google AdSense. Dziękujemy za uszanowanie ich obecności.
Dla mnie Sekret zawiera przypomnienie istoty Huny: błogosław chwilę obecną i oczekuj najlepszego.
Czyli mniej pewność, że teraz wszystko jest ok i że będzie ok, i czuj radość w chwili obecnej (czuj się dobrze, bądź szczęśliwy - bo wszystko jest ok, ty określasz cele i robisz swoje).
Ale tak jak pisałem wcześniej - to są moje wnioski po obejrzeniu i przeczytaniu Sekretu.
Dla kogoś może to wyglądać na papkę. Możliwe, że i jest tak jak piszesz Miśku - zawiłe i pokrętne rozumienie feelings. Czort wie, i szczerze mówiąc podchodzę do tego tematu dość egoistycznie - skoro dla mnie jest ok, to wszystko gra. Mam w nosie innych gadanie. Oczywiście - nie inputuję innym na siłę że mają się "secretować".
Poza tym - taka lektura to świetny przypominacz, w końcu hunowe przesłanie o tym trąbi od dawna, Ameryki tam nie odkryto (w Secrecie).
Tak czy siak - polecam
Yaga przepraszam - omyłkowo zle kliknelem i zamiast odpowiedziec..namieszalem ci w poscie, wiec go usunełem. Na szczescie poza ostatnia linijka wiekszosc postu ocalała.
Mam też sporo lat tej indoktrynacji, niestety implikacja nie odzwierciedla tego jak nasz umysł tworzy generalizacje ..wyszłoby coś ala wielowymiarowa logika boolowska:)
Tak, jesteśmy w dynamicznym sprzezeniu zwrotnym z otoczeniem:) Stoje jednak za tym, że idee i procesy rozwojowe mają raczej w drugą stronę przesuwać równowagę tj w strone wewnątrzsterowności i bycia tym bardziej elastycznym elementem układu. Tu twierdzilbym ze jesli chodzi o idee i systemy rozwojowe w dużym stopniu dominują pobożne życzenia..
Jak uważasz ;) ja odrobinke bardziej wierze w ludzi tj paradoksalnie to samo jest "automatem" i "świadomym postępowaniem".. i całkiem dobrze działające procesy wewnętrzne (np. decyzyjne) w pewnych sytuacjach potrafią się zapetlac(np. tworząc skostniałe "stany" typu dołki). Ale zaden z tych procesów nie jest "negatywny": tej samej adrenalinie powodującej nerwowość reagowania i wzrost zachowań dominujących zawdzięczasz również lepsze orgazmy i łatwość ich osiągania;) Samo narzekanie i psioczenie na okoliczności zewnętrzne - może podwyższać pozioma adrenaliny i przygotowywać ciało do podjęcia działań itd.
Pytasz o związek i miłość: zajrzyj do tematu relacje u mnie w blogu i patrz relacje damsko męskie a w szczególności "jak tworzyć intymność". ALOHA - radosne dzielenie się doswiadczeniami wewnetrznymi i okolice:) miłość wymaga umiejętności i zaangażowania obu stron w tworzenie intymnosci..ale "zakochanie" i "zauroczenie" już może być sprowokowane przez jedną stronę.
dla nas stany wewnętrzne są realne i nie możemy im przeczyć..choć możemy je interpretować na wiele sposobów i na wiele sposobów sobie z nimi radzić:) Niestety im mniej mamy wypracowane różnorodne sposoby reagowania i interpretacji.. tym bardziej nasze stany są "przyciskiem" z automatu odpalającym kolejne reakcje. Przy takim "zubozeniu" strategii reagowania to jest rzeczywiscie pułapka i iluzja..oczywiście jesli prowadza do niechcianych reakcji i skutków.
Jeśli chodzi o "zakochanie" - to tak to stan, który w równym stopniu przydaza sie sam(tworzymy go w sobie) co daje sie pobudzić na wiele sposobów i tu narzędzia mają większe znaczenie, tak samo jak sam proces warunkowania!:)) Ale jeśli chodzi o miłość w kontekscie intymnego długoterminowego zwiazku - to one mają drugorzędne znaczenie(to inny zestaw umiejętności, i też inny "poziom logiczny" w odniesieniu do zachowań).
Tak:) jesli chodzi o ideologie wszelakie - ich odbiór i też potencjalne oddziaływanie na zachowania - to wieloznaczności mają znaczenie: przy wieloznaczności ludziom łątwiej idzie odwoływanie się do osobistych doświadczeń:) Tak samo jak i "poziom abstrakcji" - stwierdzenia z wyzszego poziomu są bardziej hipnotyczne i łatwej uznawalne za prawdziwe. Język w jakim odbieramy idee MA znaczenie.
Patrz: kultura masowa, Macdonaldyzacja itd.. jako społeczeństwo "importujemy zachód" :)
Jakkolwiek chcesz to nazwać
[quote=misiek]Yaga przepraszam - omyłkowo zle kliknelem i zamiast odpowiedziec..namieszalem ci w poscie, wiec go usunełem. Na szczescie poza ostatnia linijka wiekszosc postu ocalała.[quote]
szkoda, ze usunAles... bardziej mi sie tamta odpowiedz podobala
[quote=misiek]Stoje jednak za tym, że idee i procesy rozwojowe mają raczej w drugą stronę przesuwać równowagę tj w strone wewnątrzsterowności i bycia tym bardziej elastycznym elementem układu. Tu twierdzilbym ze jesli chodzi o idee i systemy rozwojowe w dużym stopniu dominują pobożne życzenia..[quote]
zgadzam sie! jednak nie mam pretesji do mlotka, ze sam nie wbija gwozdzi. pobozne zyczenia sa tak dlugo poboznymi zyczeniami jak ktos chce by by byly. czasem gdy zachodzi koniecznosc to moze zadzialac cos naprawde prostego i trywialnego.
[quote=misiek]ja odrobinke bardziej wierze w ludzi tj paradoksalnie to samo jest "automatem" i "świadomym postępowaniem".. i całkiem dobrze działające procesy wewnętrzne (np. decyzyjne) w pewnych sytuacjach potrafią się zapetlac(np. tworząc skostniałe "stany" typu dołki). Ale zaden z tych procesów nie jest "negatywny": tej samej adrenalinie powodującej nerwowość reagowania i wzrost zachowań dominujących zawdzięczasz również lepsze orgazmy i łatwość ich osiągania;) Samo narzekanie i psioczenie na okoliczności zewnętrzne - może podwyższać pozioma adrenaliny i przygotowywać ciało do podjęcia działań itd.[quote]
tez wierze w ludzi! i zgadzam sie, ze psioczenie i narzekanie moze pobudzac do dzialania.
[quote=misiek]
Pytasz o związek i miłość: zajrzyj do tematu relacje u mnie w blogu i patrz relacje damsko męskie a w szczególności "jak tworzyć intymność". ALOHA - radosne dzielenie się doswiadczeniami wewnetrznymi i okolice:) miłość wymaga umiejętności i zaangażowania obu stron w tworzenie intymnosci..ale "zakochanie" i "zauroczenie" już może być sprowokowane przez jedną stronę.[quote]
pytalam o milosc, nie o zwiazek
[quote=misiek]dla nas stany wewnętrzne są realne i nie możemy im przeczyć..choć możemy je interpretować na wiele sposobów i na wiele sposobów sobie z nimi radzić:) Niestety im mniej mamy wypracowane różnorodne sposoby reagowania i interpretacji.. tym bardziej nasze stany są "przyciskiem" z automatu odpalającym kolejne reakcje. Przy takim "zubozeniu" strategii reagowania to jest rzeczywiscie pułapka i iluzja..oczywiście jesli prowadza do niechcianych reakcji i skutków. [quote]
absolutnie! tez tak uwazam.
[quote=misiek]Jeśli chodzi o "zakochanie" - to tak to stan, który w równym stopniu przydaza sie sam(tworzymy go w sobie) co daje sie pobudzić na wiele sposobów i tu narzędzia mają większe znaczenie, tak samo jak sam proces warunkowania!:)) Ale jeśli chodzi o miłość w kontekscie intymnego długoterminowego zwiazku - to one mają drugorzędne znaczenie(to inny zestaw umiejętności, i też inny "poziom logiczny" w odniesieniu do zachowań).[quote]
Pytasz o miłość? To wartość, idea - indywidualna dla każdego, niedefiniowalna bez kontekstu, bez relacji w której istnieje. Sama decyduj :)
Patrz:ALOHA jako przykład osadzony już w kontekście relacji: bycia szczęśliwym z .. radosnego dzielenia się ..:)
Z tym związkiem rzeczywistym czy urojonym, czyli na co mamy wpływ, jak się rzeczy dzieją, to myślę sobie jeszcze tak, przykładowo: ktoś może zostać zepchnięty na schodach przez złodzieja który mu zabrał coś cennego. No i odczuje ofiara na sobie prawo grawitacji, odczuje zetknięcie jego materii z materią schodów i podłogi. Jednak nie jest wcale powiedziane, że będzie to tak mocno dramatyczne. Może spadając tak się pokulać, że co najwyżej będą małe siniaki, złodziej uciekając może się potknąć i upuścić rzecz.
Wydaje mi się, że sęk jest w tym, aby nasze nastawienie do świata było odpowiednie.
Wydarzenia dzieją się poza naszą "kontrolą", lecz zgodnie z naszymi intencjami, ukrytymi pragnieniami (ukrytymi bo unikamy ich świadomego oglądu mimo że siedzą na wierzchu).
Świat wie jak się ułożyć najlepiej do tego co generujemy w sobie. Generujemy złość, frustrację, to pojawi się nam wydarzenie, które podsyci to w nas. Wydarzenie, które potwierdzi, że świat naprawdę jest złośliwy i trzeba uważać na złośliwców. A generując w sobie pragnienie i odczucia radości, dobra, spokoju etc., to świat układa się wg takiego schematu. Nie zmieni to prawa grawitacji, nie mamy nad nim kontroli, jednak może ono być wykorzystane zgodnie z naszymi oczekiwaniami.
Inny temat to zmiana naszych wewnętrznych nastawień