Huna - Uzdrawianie, Ezoteryka
"Spłacaj każdy dług tak, jakby sam Bóg wystawił ci rachunek."
-- Ralph Waldo Emerson

Forum  ::  Huna  ::  Uzdrawianie  :: Przemoc ze strony rówieśników ... jak przezwyciężyć?

poprzedni temat Drukuj temat do nowego tematu

Do dołu

Przemoc ze strony rówieśników ... jak przezwyciężyć?

Albert Wysłany: 24.08.2008r. o 11:51


Zarejestrowany:
24 August 2008r.

Postów: 1

Status: offline

ostatnia wizyta: 24.08.08
Mając ok. 12 lat dzięki osiągnięciom w nauce zostałem przeniesiony w ramach wyróżnienia do prywatnej szkoły. Moja rodzina w tym czasie była bardzo uboga jednak fakt że mogłem za darmo uczęszczać do prywatnej szkoły był dla nich powodem do dumy.

Naprawdę miałem dobre wyniki w nauce i byłem jak każdy inny normalny dzieciak w tym wieku. Miałem dużo przyjaciół i zawsze byłem osobą otwartą w stosunku do innych ludzi.

Cieszyło mnie to ogromnie że zostałem przeniesiony do prywatnej szkoły i całe wakacje przygotowywałem się na rozpoczęcie roku szkolnego. Byłem chyba jedynym dzieciakiem który nie mógł się tego doczekać.

To co mnie tam zastało niestety przerosło moje oczekiwania. Nie tylko poziom nauki ale przede wszystkim moi rówieśnicy. Bogate, nadęte i rozpuszczone bachory.
W klasie zostałem przyjęty z chłodną obojętnością która w pierwszym tygodniu mojego nowego roku szkolnego przerodziła się w żywą nienawiść.

Zaczęło się od głupich docinków i niewinnych żartów aby po paru(dwóch może trzech) tygodniach przerodziła się w wyzwiska i akty przemocy. Nienawidziłem tej szkoły a w domu symulowałem choroby by tylko nie musieć do niej iść. Po kilku miesiącach miałem większą absencję niż obecność nie tylko dzięki udawaniu ale dzięki umiejętności wmawiania sobie choroby. Nie wiem czy tak działał na mnie ten stres ale potrafiłem doprowadzić swoje ciało by dostało gorączki czy porannych wymiotów. Bałem się zasnąć bo wiedziałem co mnie czeka następnego dnia szczególnie przykre były dla mnie niedzielne wieczory kiedy po weekendowym odpoczynku znowu dostawałem gorączki i zbierało mi się na wymioty.

Mimo że minęło już tyle lat ja wciąć w niedzielę wieczorem czuję ten sam niepokój i lęk.

Nienawidziłem skurwieli ale przeciwstawienie się dwudziesto kilkoosobowej grupie było dla mnie czymś ponad moje siły.

Byłem bity i poniżany niemal codziennie kiedy tylko byłem w szkole a absencja spowodowała to że byłem zagrożony i mogłem nie zdać do następnej klasy.

Szukałem pomocy u nauczycieli i wychowawcy, jednak Ci skurwiele nic tylko w kółko mantrowali „załatwcie to między sobą” albo przechodzili obojętnie obok tego jak ktoś mnie napierdalał czy przywiązał do płotu szkoły.

Mam ogromny żal do swojego byłego wychowawcy i bez kozery napluł bym mu za to w twarz.

W domu nikt o tym nie wiedział gdyż było mi wstyd się przyznać. Poza tym kiedy sugerowałem że nie chcę tam chodzić, rodzice wmawiali mi że „to jest moja przyszłość” gdyż ta szkoła przygotuje mnie do dobrego liceum.

Chodziłem do tej szkoły dwa lata i w ostatnim roku po prostu mnie z niej przepisali do starej szkoły. Powiedzieli że albo to albo będę kiblować – rodzice woleli by mnie z powrotem przenieść do szkoły państwowej.

Po powrocie do starej szkoły przepisany byłem do innej klasy niż chodziłem od początku jednak tutaj mieli już osoby do napierdalania więc mi dano spokój. To była klasa ósma w której ważyły się moje dalsze losy.

Ja nie potrafiłem już dojść do siebie po tych dwóch latach i moje wyniki w nauce były gorsze niż mierne i ledwo ukończyłem szkołę podstawową. Wielu nauczycieli znało mnie jeszcze z lat ubiegłych i dziwili się co się takie stało że nie miałem już żadnych ambicji ani chęci do nauki. Miałem depresję i myślałem już tylko o samobójstwie.

Po skończeniu podstawówki zmuszony byłem wybierać tylko wśród szkół zawodowych. Ani ja ani moi rodzice nie mieli już złudzeń co do liceum ogólnokształcącego.

Niestety rola klasowego osła poszła za mną do pierwszej zawodówki a ja już w pierwszym semestrze byłem zagrożony z kilku przedmiotów. Nie wytrzymałem w tej szkole bo tylko cztery miesiące. Oznajmiłem z płaczem rodzicom że jeżeli każą mi tam chodzić to się zabije. Najwyraźniej poskutkowało bo powiedzieli że mogę robić co chce.

Mogłem od stycznia do września siedzieć bezkarnie w domu i oprócz oglądania telewizji mogłem nic więcej nie robić. Mogę śmiało powiedzieć że w zasadzie spędziłem te miesiące zamknięty w pokoju pogłębiając swoją nerwicę i depresję gapiąc się w TV. Nie długo nie byłem w stanie wyjść na klatkę schodową a co dopiero do sklepu. Wydawało mi się że wszyscy na mnie zwracają uwagę i wszędzie gdzie nie pójdę będę stał w centrum uwagi jako osoba do wyśmiewania.

Mój rekord to trzy tygodnie bez wychodzenia z domu a wyszedłem tylko dlatego że ojciec zaczął się na mnie drzeć że mi wpierdoli i bym tam po coś poszedł dla niego do sklepu bo tylko to było wstanie przekonać mnie do wyjścia z domu. Wcześniej oczywiście był płacz z mojej strony prośby i kłótnie żeby tylko nie kazali mi wyjść z domu.

Fakt że moi rodzice nie są wykształconymi osobami ale jednak mogli zdać sobie sprawę że coś jest nie tak skoro zwyczajna prośba bym poszedł do sklepu przeradzała się w takie przedstawienie.

Pokój w którym spędzałem czas miał cały ten okres zasłonięte żaluzje bo miałem uczucie że ludzie mnie podglądają z okolicznych domów a sąsiedzi maja dziury w ścianach przez które widzą co robię. Zacząłem kąpać się w nocy przy zgaszonym świetle. Do tego doszedł strach przed zarazkami – nie potrafiłem sam otworzyć drzwi bo brzydziłem się dotknąć klamki. Oszalałem na dobre.

Kiedy miałem pójść do następnej zawodówki – załatwionej mi przez rodziców – wszystko jakoś się uspokoiło i byłem w stanie tam pójść. Na „szczęście” w klasie do której chodziłem było kilka innych ofiar i nikt specjalnie nie zwracał na mnie uwagi. Na początku tylko wymuszano ode mnie pieniądze ale osoby które to robiły wyleciały z tej szkoły po dwóch miesiącach a ja pomimo swoich schizów mogłem w miarę spokojnie ukończyć chociaż tą szkołę.

Dopiero po jej skończeniu sam udałem się po pomoc do Poradni Zdrowia Psychicznego i do dzisiaj choruję choruje na nerwicę, depresję i fobię społeczną czy zaburzenia schizoidalne.


Nie chcę pisać co było dalej bo nie to jest meritum sprawy jednak nie potrafię do dnia dzisiejszego poradzić się z tymi dwoma latami przemocy jakiej doświadczałem jako dziecko. Po prostu nie daje rady tego zapomnieć ani usunąć skutków jakie to we mnie wywołało.

Obecnie mam 27 lat a czuję się tak jak by mój rozwój zatrzymał się w tamtym okresie gdy miałem lat 12-14. Nie potrafię pójść dalej …

Nie tak dawno temu spotkałem jednego z tych chłopaków na przystanku autobusowym, patrzał się na mnie i powiedział cześć. Nie rozpoznałem go od razu ale gdy przypomniało mi się kim on jest, dostałem drgawek nerwowych ze strachu.

Minęło do kurwy nędznej 13 lat a jak wciąż stałem przed nim jak wystraszony dzieciak mający 12 lat !!!

Uspokoiłem się i myśl jaka mnie naszła to taka że ten gościu wcale nie wygląda strasznie i mógł bym mu spokojnie napierdolić tak żeby mógł tylko ledwo wstać. Po prostu poczułem tak silną nienawiść że gościu miał naprawdę szczęście że jego autobus szybko przyjechał a mi zdążył powiedzieć tylko cześć. Stałem i trząsłem się z powodu przypływu adrenaliny. W myślach żałowałem że odjechał.

Ja zawsze starałem się tłamsić w sobie uczucia nienawiści i chęci zemsty za zniszczone życie bo w wieku 12 lat moje życie tak naprawdę się skończyło. Gdybym chciał opisać wszystko co mnie przez to spotkało musiał bym napisać książkę o nieudanej próbie samobójczej, narkotykach i alkoholizmie w wieku 17 lat.

Ale kogo ja miałem bić?

Przecież minęło do jasnej cholery 13 lat a my byliśmy wtedy wszyscy dziećmi !!!

Powiedzcie mi czy znacie jakiś inny sposób by wyjść z tego - oprócz takiego by im teraz wszystkim po latach napierdolić i uwolnić się od poczucia strach, lęku, bycia ofiarą?

Co mam zrobić by pójść dalej …. ???

PS. Z góry dziękuję za wszystkie odpowiedzi i przepraszam za długość postu.
Top Albert wyślij PM
Reklama Google AdSense

Pamiętaj! Źródłem utrzymania serwera są reklamy Google AdSense. Dziękujemy za uszanowanie ich obecności.
massakra Wysłany: 24.08.2008r. o 17:52


Zarejestrowany:
11 April 2006r.

Postów: 315

Status: offline

ostatnia wizyta: 24.11.08
ja powiem co dla mnie podziałało i działa najlepiej:

pozwolic sobie poczuc wszystkie swoje emocje zwiazane z tym i wybaczyć, czyli UWOLNIĆ się od poczucia krzywdy :)

takie tłumienie emocji zabiera strasznie dużo energii, to naprawdę potrafi być fizycznie męczące. dużo wygodniej jest pozwolić sobie poczuć emocje bez oceniania ich, wtedy już nie trzeba się tak spinać żeby nie przypominać sobie wrednych wspomnień




Post edytowany przez: massakra, 24-08-2008 - 18:30

head over heels I've fit in before
now I don't want to do it no more

The Offspring "Smash"
Top massakra wyślij PM
David_Tua Wysłany: 24.08.2008r. o 21:41


Zarejestrowany:
26 July 2007r.

Postów: 84

Status: offline

ostatnia wizyta: 30.10.08
u ale wpis :) ... coś mi to przypomina :) jestem w podobnym wieku co Ty i tez miałem problemy z rówiesnikami w pewnym momencie ... ale teraz napisze o kilku kwestiach jakie mi się nasuwają
-już fakt że jestes na tej stronie swiadczy że Twoje problemy zmierzają do rozwiązania
-nie wiem jak dzis jest z twoją samooceną ? pamiętaj zaslugujesz na WSZYSTKO CO NAJLEPSZE !!! I MATERIALNIE I PSYCHICZNIE

musisz nadać inne znaczenie swoim wspomnienią to podstawa (podam Ci przykład od siebie kiedyś przezyłem zawód miłosny, w trybie nagłym z mojego zycia znikneła kobieta którą traktowałem jak bóstwo , po tym fakcie moje życie obumierało kilka lat - nie miałem za grosz motywacji i radości życia wierzyłem że już pewnych rzeczy nie doświadcze ...byłem wrakiem i chciałem umrzeć ... ale udało mi się postanowiłem spojrzeć na to inaczej uwierzyć w inną prawde która w tym konkretnych przypadku zabrzmi "to nie miała byc ona" , i jest mi lepiej sukcesywnie zmieniam swe życie )

ja ze swojej strony radze abyś starał się przekierowywać swoje wspomienia ... dziś powodują one wsciekłość więc dość łatwo przekierujesz je na motywacje do działania i rozwoju ... na początek zacznij od afiramcji ... wiem że na początku to będą tylko slowa i może nie będziesz ich akceptował ..ale rób to bo afirmacje to krople ktore drązą skałe

i to co pisze massakra ... uwolnienie od krzywd



David Tua ... http://www.youtube.com/watch?v=rfbJ3_BFlGE
Top David_Tua wyślij PM
Eli Wysłany: 25.08.2008r. o 22:18


Zarejestrowany:
20 April 2008r.

Postów: 22

Status: offline

ostatnia wizyta: 24.10.08
Skoro jak sam mowisz masz glownie problem z poczuciem bycia ofiara- to moze "Radykalne wybaczanie" Colina Tippinga. W internecie są pod tym tytułem różne strony, książkę można kupic, ale ściągnąć tez się da.
Podstawowa z zasad Huny mówi "swiat jest taki jaki myslisz, ze jest". Wiec poki bedziesz zył przeszloscia i ocenial, ze masz juz na zawsze zniszczone zycie to tak bedzie. Oczywiscie, ze trzeba sie rozliczac z przeszloscia. Ale zyc w terazniejszosci. Nikt Ci nagle nie zabral twoich zdolnosci, ktore miales jako dziecko. Nadal masz je w sobie tylko blokuje je strach. Ale reszta zycia ciagle przed Toba, wiec probuj przezyc je jak najlepiej.
A czasem trzeba siegnac dna by zrozumiec, ze chce sie zobaczyc niebo.
Pozdrawiam
Top Eli wyślij PM
misiek Wysłany: 26.08.2008r. o 16:19


Zarejestrowany:
06 September 2002r.

Postów: 273

Status: offline

ostatnia wizyta: 08.11.08
Albert, pierwsze co powinieneś zrobić to zapewnić sobie wsparcie. Najlepiej pomoc terapeutyczną..samemu jest ciężej/całkiem ciężko jeśli twoje ciało i umysł przywykły do generowania silnych emocji i też odczuć w obliczu tej sprawy. Polecałbym zacząć od kogoś pracującego w formule popu/gestaltu a pozniej w formule poznawczo-behawioralnej. To wymaga troche czasu i
Ale to nie zawsze jest możliwe..wiec do dzieła.
Mało piszesz o swoim trybie życia.. a to się liczy: punk kluczowy samemu zatroszczyc sie o siebie. Wersja idealna: żyjesz samodzielnie w innym mieście. Tu chodzi o rozwinięcie dwóch stron medalu w zatroszczeniu się o siebi.. swojej siły i swojej wrażliwości. Siły bez przeradzania jej w agresję czy autoagresję(samodzielne życie, sztuki walki dobry pomysł) I wrażliwości bez skierowania jej w przeszłość(zająć przyjaciółmi).
Krok drugi to byłoby nauczenie się/swojego ciała i umysłu innej interpretacji zdarzeń.. tjzamiany(najlepiej samodzielnej) w opisie twojej przeszłości słów naładowanych emocjonalnie na mniej emocjonalne..aż wyciągniesz POZYTYWNĄ historię i doświadczenia na wierzch.
Krok trzeci: to uczenie ciała i umysłu trzymania się tej nowej historii i myśli z nią związanych. tu oprócz uwrażliwienia na myśli i reagowania na nie, można skorzystać ze sztuczek typu "zmiana wspomnień"(jesli coś ci się przypomina..przewijasz to do początku i wyobrażasz sobie inną wersję) czy uzdrawianie wspomnień(np. przekazanie ja młodszemu symbolu siły, mocy - by z łatwością poradził sobie z agresją wokół, czywyciemnianie i oddalanie wspomnień destrukcyjnych i przybliżanie i wzmacnianie wspomnień pozytywnych).
Krok czwarty to pójście dalej - w rozwijanie tego co byś rozwijał gdybyś przeszłość przeżył idealnie..
Nie ma innego powodu poza nawykami mentalnymi/fizycznymi byś ograniczany był przez swoją przeszłość.
Top misiek wyślij PM Strona domowa
ultra Wysłany: 09.09.2008r. o 22:24


Zarejestrowany:
21 November 2004r.

Postów: 235

Status: offline

ostatnia wizyta: 03.11.08
jezeli mozna, tez ja tez dorzuce dwa zdania...
z Twego postu Albert wynika, ze byles maltretowany i ze Twoi "oprawcy" nie zostali ukarani, a przynajmniej Ty nic o tym nie wiesz. czesto tak jest, ze ludzie czuja sie ofiarami do momentu az ich oprawcy otrzymuja kary, wtedy mozna zaczac prace budowania siebie i swojej przyszlosci juz nie w roli ofiary a w roli jaka zechcesz przyjac. czasami taka prace nad przestaniem bycia ofiara odbywa sie gdy oprawcy nie zopstali ukarani, tym bardziej uwazam jak Misiek, ze powinienes sie oprzec na dobrym terapeucie, psychologu, ktory bedzie umial wysluchac Twoich przezyc oraz pokieruje Twoje uczucia na spookjniejsze tereny, nauczy techniki uwalniania sie od uczuc samowolnej zemsty na osobach, ktore uwazamy, ze zrobily nam krzywde, bez wzgledu czy jest to nasze wyobrazenie czy fakt.
niepotrzebnie czekasz tak dlugo na rozwiazanie swojego problemu. gdybys potrafil go sam rozwiazac juz zrobilbys to. odwaz sie poprosic o pomoc fachowca od duszy, czyli psychologa czy kogokolwiek, ktorego zawod zaczyna sie na psycho- (psyche to dusza-).... to sa ludzie, ktorzy zawodowo zajmuja sie pomaganiem wyjscia na prosta po trudnych przezyciach, zapewniam Cie, ze mozna z tego wyjsc ( z poczucia bycia ofiara i z poczucia potrzeby wymierzania kary samowolnie), ze wiele osob wychodzi.
mysle, ze gdy uwolnisz sie od przeszlosci, bedziesz mogl poczuc prawdziwa wolnosc...
pozdrawiam



Post edytowany przez: ultra, 09-09-2008 - 22:26

___________________
sztuka obroni sie sama ale nie przede mna -)
Top ultra wyślij PM
Lambar Wysłany: 10.09.2008r. o 09:29


Zarejestrowany:
02 August 2002r.

Postów: 523

Status: offline

ostatnia wizyta: 01.12.08
Kiedyś kolega opowiadał mi jak to z nim było. Ojciec kolegi z byle powodu robił awantury w domu, głównie czepiając się swojego syna za drobnostki, które nawet nie są powodem do podnoszenia głosu czy skrzywienia brwi nawet. Tak było aż do czasu osiągnięcia pełnoletności, kolega był często "równany z ziemią". Odbiło się to brakiem pewności, nerwicą, długim nocnym moczeniem się (aż do kilkunastu lat), brakiem zainteresowania życiem społecznym, zamykaniem się w sobie. Pewnie jeszcze inne dolegliwości można by tak z gościa wyciągnąć.

Jednak ten pan (teraz to już stary chłop) sam uwolnił się od zmory przeszłości. Zaczął praktykować afirmacje związane z wybaczaniem. Siadał gdy tylko miał okazje i ochotę, i powtarzał różne sentencje w stylu: wybaczam ojcu za wszelkie krzywdy jakich od niego doznałem. Wybaczam sobie, że pozwoliłem aby mnie krzywdzono.

Zdziwiłem się jak mi to opowiedział, bo teraz niczym nie przypomina znerwicowanego, zgarbionego (jak sam o sobie opowiadał), niepewnego, strachliwego człowieka - a takim ponoć kiedyś był. Teraz prowadzi własną firmę i nie stroni od ludzi, bardzo lubi towarzystwo - tak przynajmniej ja go postrzegam i wydaje mi się, że raczej nie byłby w stanie ukryć koszmarów przeszłości, czyli nie mógłby teraz być tak otwartym człowiekiem, gdyby nie zrobił rozliczenia z przeszłością i nie uwolnił się od niej.

Na koniec jeszcze podpowiedź odnośnie praktykowania afirmostanów. Ten pan sam z siebie poprawnie wykonywał powyższy proces. Nikt go nie uczył. Czytał, poszukiwał i rozmyślał, aż w końcu po długim czasie zabrał się za działanie.
Wyrażając intencję odczuwał docelowy stan.
Drugim ważnym krokiem (wręcz podstawowym w tym procesie tak jak i poprzedni) jest puszczenie / uwolnienie intencji. Czyli afirmujemy a potem pstryk! i wracamy do spraw obecnej fizyczności nie kombinując dalej z afirmowaniem.
Brak tu jest rozmyślania: dobrze mi idzie to afirmowanie, jeszcze trochę i osiągnę cel, a ciekawe ile jeszcze będę musiał afirmować etc.
Należy po procesie afirmowania zostawić go w spokoju, tak jak zamykamy książkę i odkładamy na półkę. Niech uruchomiony proces działa i robi swoje, inaczej czynimy blokadę i można sobie afirmować jeszcze wiele lat z marnym efektem.
Top Lambar wyślij PM Strona domowa



Menu

Ostatnio na forum
¤ Tusk vs Kaczyński
data: 01-12-2008 - 14:05
użytkownik: Lambar
¤ Pomoc / Bioenergoterapia
data: 01-12-2008 - 14:03
użytkownik: Lambar
¤ egzorcyzmy
data: 01-12-2008 - 01:13
użytkownik: reggina
¤ Uzdrawianie WJ?...
data: 28-11-2008 - 22:29
użytkownik: Lambar
¤ Projekt: Dzień... v2
data: 27-11-2008 - 20:21
użytkownik: Yasmin
¤ Lista intencji
data: 25-11-2008 - 16:38
użytkownik: Lambar
¤ Wielkie Heloł :D
data: 25-11-2008 - 10:00
użytkownik: Lambar
¤ Warsztaty z Serge'em Kahili King'iem
data: 23-11-2008 - 00:36
użytkownik: massakra
¤ Gdzie tu mozna zamiescic ogloszenie o kursie Lomi Lomi?
data: 22-11-2008 - 18:56
użytkownik: Lambar

Ostatnie komentarze
» przeżyłam podobne spotkanie
Dodano: 29-11-2008
Autor: Goldfish
» Etykietki i dualizm
Dodano: 27-11-2008
Autor: misiek
» Myslenie etykietami
Dodano: 25-11-2008
Autor: _Miro_
» boginie
Dodano: 24-11-2008
Autor: massakra
» A podmieniając Pele
Dodano: 24-11-2008
Autor: Lambar
» Myślenie etykietkami
Dodano: 17-11-2008
Autor: misiek
» "Złe rzeczy"
Dodano: 16-11-2008
Autor: _Miro_

Logowanie




 


» Problemy z logowaniem?

Jeszcze nie masz konta?
» Zarejestruj się!

Kto jest online
Yasmin

Obecnie jest 3 gości
i 1 użytkownik online

Przybornik
Dodaj do ulubionych
Startuj z Huną
Poleć nas znajomym

web stats stat24 Prawa autorskie do artykułów publikowanych na tej stronie należą do ich twórców.
Huna - Tak wygląda świat jak na niego spoglądasz.