 |
 |
Idź do strony: 1 - 2 [+1]
 |
poradzcie prosze |
| David_Tua |
Wysłany: 18.05.2008r. o 11:47 |
|
Zarejestrowany:
26 July 2007r.
Postów: 81
Status: offline
ostatnia wizyta: 24.08.08 | nie ukrywam iż ostatnie kilka miesięcy jest dla mnie fatalnych , jak bańka prysły moje mażenia o życiu na poziomie , w spełnieniu siebie także się zupełnie nie posówam , myśle że jestto bardzo istotny temat i w pewnym sensie prosze Was o pomoc ... otóż co jest nie tak ? wychowuje swe nj od ok 2,5 roku , na początku 2007 wydawało mi się że już je wychowałem i prosta drogą zmierzam do szczęśliwego pełnego zycia i radości ... po czym przyszło załamanie totalne , bankructwo finansowe i zupełne mentalne rozejście z rodzicami .
To moze jest bardziej temat na bloga ale jedno jest pewne , ja zdefinowalem problem swoich porażek - to moi rodzice ... od pewnego czasu widze że jestem troche mamisynkiem , a wcale tego nie chce uciekam przed odpowiedzialnością , a wcale tego nie chce i chce być odpowiedzialny za siebie i wcale sie tego nie boje , ale moi rodzice mają tą samą moc co ja oni widzą mnie zupełnie inaczej ojciec uważa mnie za nieporadnego lenia , matka także widzi podobnie , na siłe ciągle wymawiają sobie że żle mnie wychowali i dlatego jestem taki nieporadny . przez całe życie robili wszystko aby mnie do siebie upodobnić , (chodzi mi tu o pauperyzacje wszelkich zainteresowańi talentów , wykraczających poza ich mniemanie o mnie ) , poza tym czuje ich zle myśli o mnie które mnie pętaja w wielu dążeniach
Filozofia zyciowa rodziców jest dla mnie , znawcy filozofi huny zupełnie nie do przyjecia , na dodatek oni zupelnie nie mają efektów a są już po 50 tce ... kocham ich bardzo ale nie moge tak , miałem już szalone pomysly dosłownie wyprowadzenia się na dworzec czy do noclegowni dla bezdomnych
Jest tu wiele osób znających hune lepiej niż ja prosze powiedzcie jak izolować się od wpływu rodziców mieszkając pod jednym dachem
David Tua ... http://www.youtube.com/watch?v=rfbJ3_BFlGE |
 |
|
|
| | Reklama Google AdSense |
 |
Pamiętaj! Źródłem utrzymania serwera są reklamy Google AdSense. Dziękujemy za uszanowanie ich obecności.
|
|
| reggina |
Wysłany: 19.05.2008r. o 01:35 |
|
Zarejestrowany:
09 September 2002r.
Postów: 780
Status: offline
ostatnia wizyta: 10.10.08 | Eh!
Ja nie mieszkam pod jednym, a też mam z tym problem.
Trzeba stawiać wyraźne granice podobno...
Nie pozwolić sobą manipulować
Nie korzystać z ich pomocy - chyba, że to absolutnie niezbędne
Ale wiem, że to się tylko łatwo mówi |
 |
|
|
| Amadeusz |
Wysłany: 19.05.2008r. o 09:08 |
|
Zarejestrowany:
27 July 2006r.
Postów: 141
Status: offline
ostatnia wizyta: 07.10.08 | w jednej z ksiazek (niezbyt hunowej) byo proponowane by zwizualizowac róże miedzy soba a osoba od ktorej chcemy sie odizolowac...
+
otaczanie sie sie jakimis kulami blokujace nichciane wplywy...
a moze pm do Goldfish - jej unikaja wszelkie negatywnie nastawione osoby... |
 |
|
|
| zwiebelchen |
Wysłany: 19.05.2008r. o 12:52 |
|
Zarejestrowany:
07 October 2003r.
Postów: 11111
Status: offline
ostatnia wizyta: 07.10.08 | nie zaskoczę Cię, gdy napiszę, że ja mam tak samo albo jeszcze gorzej. już kilka lat temu Misiek sugerował mi, że właśnie w relacji z rodzicami tkwią moje problemy.... uwierz mi ja mam albo miałam gorzej. głupio porówywac ale to fakt. tak mnie to wszystko męczy, że cały czas powtarzam sobie: czas się za to wziąc i... się nie biorę. Stokrotka z kolei wyznaje zasadę, że to my sobie wybraliśmy takich rodziców. po coś. no właśnie, ja cały czas zastanawiam się po co.
bo widzisz, ja też jestem popsutym dzieckiem, ojciec ostatnio mi powiedział, że bardzo żałuje, że "pozwolili" (?!) mi na studia w Warszawie. mimo, że jestem mężatką i mam własne dziecko, moi rodzice traktują mnie, jak małe dziecko, o które non stop trzeba się martwic, kontrolowac itp. nie daj Boże, nie dzwonię w ciągu 2 tygodni, to już jest foch o ścianę itp. a ja się pytam w duchu, ile razy do roku oni dzwonili do swoich rodziców? no comments. i nie chcę wymówek, że to były inne czasy. czasem nie chce mi się do nich dzwonic, bo ja cały czas czuję się wobec nich winna i czuję, że muszę się przed nimi tłumaczyc....
tak więc widzisz, ja mam to samo w odległości 1200 kilometrów, co Ty po jednym dachem.
myślę, że warto by pogadac z Miśkiem, może jakiegoś arta o tym napisze? |
 |
|
|
| Lambar |
Wysłany: 19.05.2008r. o 14:35 |
|
Zarejestrowany:
02 August 2002r.
Postów: 457
Status: offline
ostatnia wizyta: 11.10.08 | Namierzenie problemu to połowa sukcesu. Nawet niejednokrotnie ten krok zajmuje więcej czasu niż zmiana sytuacji. Przecież nie raz człowiek żyje latami miotając się w sobie, aż w końcu nie wytrzymuje i zaczyna działać, a potem efekty dość szybko przychodzą.
Skoro wiecie co jest przyczyną - relacje z rodzicami, to może by tak zacząć nad tym pracować?
Ile znacie różnych technik uzdrawiania? Na tej stronie jest tego trochę. Znajdziecie też kupę książek na ten temat. Teraz chyba trzeba działać, zamiast dalej kręcić się w kółko? Oczywiście pierwszy krok to ustalenie schematu działania, wybranie metody.
Ja osobiście nie odcinałbym się.
Po pierwsze - to moi rodzice, mimo że mi zaszkodzili to zapewne działali w dobrej wierze, jednak ich wiedza, ich schematy powodowały że działali tak a nie inaczej. Każdy z nas popełnia błędy...
Po drugie - wierzę że to ja sam wybrałem miejsce moich narodzin. Dzięki temu mogę rozwinąć się w jakimś zakresie, doświadczyć określonych uczuć, popracować w jakimś temacie. Więc co najwyżej mogę być niezadowolony z własnych wyborów. Jednak te wybory nie były podyktowane rozumkiem ego, lecz czymś większym. Zapewne miałem dobry wgląd w sytuację gdzie przyjdzie mi pojawić się na tym globie. Dlatego troszkę głupio by było teraz pukać głową o ścianę mówiąc - o rany, jaki ja durny byłem wybierając takie warunki! bo robiąc tak czynimy to rozumkiem przesączonym mackami ograniczonego ku, a za nie przecież lono odpowiada. Co prawda lono mogłobyć manipulowane przez inne osobniki z najbliższego otoczenia, jednak teraz lono wie że ono podejmuje decyzje, więc niech ku zacznie układać jak dobrze wychowanego pieska.
Po trzecie - odcinanie się to tak trochę próba sił - forma walki. Skupiasz się na negatywach żeby czasem one do mnie się nie przykleiły, żeby mnie znowu nie dotknęły i bah! co się dzieje? One wracają ze wzmożoną siłą, nawet po latach (a to właśnie fajnie widać z większej perspektywy czasu). Podejrzewam, że potrzeba być niezłym czarownikiem aby działać na zasadach blokad. Ja wyznaję zasadę, że o niebo lepszym rozwiązaniem jest wzmacnianie pozytywów wśród negatywnej zalewy. Można tą negatywną zalewę polać dobrocią, miłością, światłem, czymś słodkim - wszystkim z czym nam się kojarzy dobroć.
Dziękuję za moją mamę, za jej opiekuńczość i miłość.
Wybaczam jej nadgorliwość.
Otaczam ją swoją miłością i czułością.
Tulę ją do siebie i jest nam dobrze. Kochamy się wzajemnie.
Tak więc tradycyjny pakiecik można zaserwować:
- afirmacje
- wizualizacje
- wdzięczność
Pakiecik brzmi trochę nieciekawie, jednak te trzy narzędzia to największe armaty w rękach umysłu. Trzeba je tylko dobrze nastawić i zacząć używać.
I nie ma co marudzić, majster z nieba nie spadł, więc trzeba używać narzędzi aby nabrać wprawy. |
 |
|
|
| massakra |
Wysłany: 19.05.2008r. o 18:24 |
|
Zarejestrowany:
11 April 2006r.
Postów: 297
Status: offline
ostatnia wizyta: 05.10.08 | spoko dacie rade, jak się chce to się da :)
co do odcinania się to się zgadzam z lambarem, ale myślę też że jak kogoś coś przytłacza to małe wakacje się przydają. ja jeśli mam jakiś problem do rozwiązania i czuję że obecnośc ludzi wokół przeszkadza mi w skupieniu się to sobie gdzieś idę, najlepiej na łąkę, bo lubię :). wyprowadziłam się z domu bo nie mogłam znieść ciągłych awantur i dołującej atmosfery jaką sobie z rodzinką stworzyliśmy i zobaczyłam jak wygląda spokojny dom :) a odległość polepszyła moje stosunki z rodzicami, potem wróciłam spowrotem do domu, miedzy innymi po to żeby sobie poradzić z tym wszystkim, bo nabrałam siły i umiejętności. teraz jest w porządku, a własciwie o 3 nieba lepiej :) wszystko czego potrzebowałam znalazłam w książkach i artykułach o hunie na tej stronie :) najskuteczniejsze dla mnie było wybaczanie cała reszta złorzyła sie po trochu na sukces :)
head over heels I've fit in before
now I don't want to do it no more
The Offspring "Smash" |
 |
|
|
| massakra |
Wysłany: 19.05.2008r. o 18:24 |
|
Zarejestrowany:
11 April 2006r.
Postów: 297
Status: offline
ostatnia wizyta: 05.10.08 | powiem jeszcze że opłacało się bardziej niż sądziłam jak sie za to brałam :)
Post edytowany przez: massakra, 19-05-2008 - 18:26
head over heels I've fit in before
now I don't want to do it no more
The Offspring "Smash" |
 |
|
|
| Lianna |
Wysłany: 19.05.2008r. o 19:13 |
|
Zarejestrowany:
26 September 2007r.
Postów: 90
Status: offline
ostatnia wizyta: 19.05.08 | Hmm. Potwierdzam - wyprowadziłam się z domu, mając śladowe ku temu środki finansowe, wszyscy wręcz stukali się w głowę, słysząc, że się na to zdecydowałam... Opłaciło się. Również pod względem kontaktów z rodzicami. Afirmowałam, wizualizowałam i czekałam na efekty, tylko... wiedziałam, że nie mogę czekać pod jednym dachem z nimi ;) |
 |
|
|
| massakra |
Wysłany: 19.05.2008r. o 19:47 |
|
Zarejestrowany:
11 April 2006r.
Postów: 297
Status: offline
ostatnia wizyta: 05.10.08 | kazdy robi jak mu wygodniej mi było wygodniej na początek się wyprowadzić a potem wrócić i naprawiać wszystko na miejscu, bo wszystko miałam podane jak na talerzu. taka mała konfrontacja, łatwiej mi się było skupić na tym gdy to się wszystko działo wokół mnie, zamiast pracować tylko ze wspomnieniami. chodzi mi o to, że i tak i tak jest dobrze, a każdy może sobie zrobić to co mu pasuje na dany moment :)
head over heels I've fit in before
now I don't want to do it no more
The Offspring "Smash" |
 |
|
|
| Amadeusz |
Wysłany: 20.05.2008r. o 09:04 |
|
Zarejestrowany:
27 July 2006r.
Postów: 141
Status: offline
ostatnia wizyta: 07.10.08 | David_Tua wyprowadzajac sie z domu mozesz udowodnic rodzicom, ze nie jestes taki slaby za jakiego Cie uwazaja... a i Ty sobie potwierdzisz swoj wizerunek... |
 |
|
|
| David_Tua |
Wysłany: 20.05.2008r. o 11:52 |
|
Zarejestrowany:
26 July 2007r.
Postów: 81
Status: offline
ostatnia wizyta: 24.08.08 | dziękuje Lambar postanowiłem zrobić co napisałeś , przesyłam moim rodzicą świetlo milości i mądrości ... wczoraj zaczołem i już jakby relacje z ojcem się poprawiły ... dziękuje także wszyskim innym któży pochylili się nad jak widze nie tylko moim problemem ..pozdrawiam
David Tua ... http://www.youtube.com/watch?v=rfbJ3_BFlGE |
 |
|
|
| Eli |
Wysłany: 20.05.2008r. o 14:56 |
|
Zarejestrowany:
20 April 2008r.
Postów: 18
Status: offline
ostatnia wizyta: 08.10.08 | Ze swojej strony bym dodała przebudowywanie skojarzeń tzn. np jeśli mamy w głowie skrypt praca= nuda, to warto go zmienić mówiąc sobie praca=radość
Pewnie jak myslisz rodzic urochamia Ci sie np skojarzenie- ograniczenia to, warto to zmienić na np:
rodzic to mój partner
miłość rodzicielska to wsparcie mędrca
To takei połączenie wizualizacji, afirmacji,podwazenie tej pierwszej linii skojarzeń, Misiek chyba kiedyś o tym pisał. Mozna sobie podyskutowac z Ku- nie zawsze jest tak jak sie "nauczołoś" - popatrz sa ludzie, którrzy kochaja swoją pracę i zarabiają za to co lubią dużo pieniędzy, my tez możemy drogie Ku;) |
 |
|
|
| zwiebelchen |
Wysłany: 21.05.2008r. o 12:28 |
|
Zarejestrowany:
07 October 2003r.
Postów: 11111
Status: offline
ostatnia wizyta: 07.10.08 | znam mnóstwo sposobów hunowych. przeczytałam wszystkie teksty na tej stronie. przeczytałam więc wszystkie teksty Miśka. i sporo książek o hunie. i sporo hunowego robiłam zanim hunę poznałam i nadal robię.
jeśli wybrałam sobie konkretnie tych rodziców, to zgadzam się na zastaną sytuację. ma to byc jakaś lekcja. ok. jednak zanim powiem "mój rodzic - mój partner" musiałabym im najpierw wybaczyc. po pierwsze to nieprawda, że są moimi partnerami, moje ku nie znosi kłamstwa - kurczę - sama je tak wychowałam. moje ku nie znosi też hipokryzji. kto nazwie hipokrytę swoim partnerem? wiem, wielu ludzi ma lub miało różne jazdy w domu, jeśli porównuję, nie miałam najgorzej.
dam wam taką gorzką anegdotkę "rodzinną". czas dało się rozmawiac z moim tatą jak z kumplem. jednego z takich dni powiedziałam mu kilka rzeczy, co mi na wątrobie siedziały. w odpowiedzi usłyszałam: "wy (ja i mój brat) wcale nie mieliście tak źle. was przynajmniej nikt nie wykorzystywał seksualnie" jak ładnie, prawda? i jakie na czasie btw. no comments.
|
 |
|
|
| massakra |
Wysłany: 21.05.2008r. o 18:07 |
|
Zarejestrowany:
11 April 2006r.
Postów: 297
Status: offline
ostatnia wizyta: 05.10.08 | dopóki nie wybaczysz bedziesz się czuć jak ofiara i tak cię będą traktować ludzie. tyle mogę powiedzieć od siebie.
head over heels I've fit in before
now I don't want to do it no more
The Offspring "Smash" |
 |
|
|
| ultra |
Wysłany: 01.06.2008r. o 21:46 |
|
Zarejestrowany:
21 November 2004r.
Postów: 232
Status: offline
ostatnia wizyta: 23.09.08 | no to jeszcze ja dorzuce trzy grosze ...
wedlug mnie to ne jest wina rodzicow, ze nie spelniaja naszych oczekiwan tylko wina naszych oczekiwan, ktore narzucamy na pewne osoby (bez wzgledu czy mamy swoje powody aby te oczekiwania miec - typu rodzice kolegi sa wspaniali, wiec ja moge oczekiwac tego samego typu zachowania u moich rodzicow).
rodzice sa tacy jacy sa i nie chodzi o to aby ich zmieniac. na poczatek radzilabym Tobie Dawid niczego nie oczekiwac , tzn przestac oczekiwac, ze Twoi rodzice kiedys (jutro, za tydzien, piec lat) sie zmienia. jezeli sie zmienia to ok, jezeli nie, to tez ok.
nie kazdy ma wspanialych rodzicow, niektorzy rodzice sa nudni, ograniczeni, cwani, zlosliwi itd... nie mamy na to wplywu jak i nie mamy wplywu nawet gdy ratuja ludzkosc od raka albo od suszy...
powiedzmy sobie szczerze... nie mamy wplywu na to kim sa nasi rodzice i nie musimy ich zmieniac na nasze podobienswto, tak jak oni chca zmienic nas na swoje podobienswto....
widzialam ostatnio taki wykres i bardzo mi sie to spodobalo
A
- = C
B
(A-to jestes Ty Dawid, B - to sa twoi rodzice, mama, sasiad, ktokolwiek,
C- relacja nasza z "B")
z tego wynika , ze aby zmienilo sie "C" wystarczy, ze zmieni sie "A" , nie musi sie zmienic "B". pewnie, ze mogloby, ale naprawde nie musi....
w jak sie zmienic aby relacja z rodzicami byla poprawna?
wlasnie... zaczynamy od stawiania sobie pytan (mozg o wiele lepiej sobie radzi z problemem, gdy postawimy problem w formie pytania)... warto stawiac duzo pytan i miec do siebie zaufanie, ze znajdziemy odpowiednie rozwiazanie...
Na ile mnie dotycza sfrustrowane uwagi matki?
na ile grzecznosc wymaga abym jej sluchal gdy nie mam na to ochoty?...
na ile mnie drazni czy denerwuje narzekania ustawiczne ogolnie ludzi?
na ile ubolewanie mojej matki dotyczace mojej osoby jest jej problemem a na ile moim?
jak bardzo ubolewania i narzekania jest jedyna forma komuniakcji pomiedzy mna a moja rodzina? (nalezy uwazac, gdyz narzekania i ubolewania sa zarazliwe i mozesz wkrotce, jezeli jeszcze tego nie robisz Dawidzie, zaczac narzekac na rodzicow swoja koleja... czyli zapozyczyc od rodzicow rodzaj rozwiazania problemu, oni nie wiedzac co zrobic - narzekaja i Ty mozesz wybrac taka sama droge... zamiast jak teraz szukac wyjscia mozesz sie zamknac w narzekaniu - podkreslam to, gdyz istnieje takie niebezpieczenswto)
czy moge im zaproponowac inna forme komuniakcji?
czy musze i na ile komunikowac sie z rodzicami?
czym jest dla moich rodzicow sukces i udane zycie? czy jest tym samym dla mnie?
na ile potrzebuje bezwzglednej akceptacji mojej rodziny?
czy moje zycie przestanie miec sens jezeli moja rodzina nie zaakceptuje mnie takiego jaki jestem?
czy moje zycie nabierze sens jezeli zaczne byc dokladnie taki jakim wymarzyli mnie rodzice?
czy i na ile mam poswiecic swoje zycie aby spelniac oczekiwania innych ludzi nawet tak mi drogich jak rodzice?
czy rodzice maja prawo narzucac mi swoje wybory? czy ja mam prawo narzucac moim rodzicom moje wybory?
itd itd itd... im wiecej pytan tym lepiej, nawet wlasciwie stawianie pytan jest wazniejsze niz odpowiedzi... odpowiedzi sa raczej oczywiste...
jest ksiazka Goldratt'a pt "Cel" ("Cel II") o w tych ksiazkach autor daje przepis jak rozwiazac sowje problemy i to jest nawet z lekka hunowe....-)
Dawidzie, to jest problem do rozwiazania i wiele wiele osob rozwiazalo problemy tego typu jak Twoje.
Odpowiedz sobie na to pytanie:
Czy moj problem jest rozwiazywalny?
jezeli dasz odpowiedz pozytywna, to mozesz miec juz pewnosc, ze to kwestia dnia, tygodnia, niewazne, wazne, ze dasz rade i rozwiazesz ten problem. wlasnie dlatego, ze chcesz. to wystarczy. technika rozwiazania problemu jest tylko kwestia prob i bledow albo dobrego zapozyczenia techniki. radze Goldratt'a, gdyz on pomogl mi rozwiazac wlasnie problem finansowy i wcale nielatwy... problemy nie mozna porownac, ale jak sie ma w reku technike, to mozna miec zaufanie ze z kartka i olowkiem w reku mozna kazdy problem rozwiazac... nie mozna zmienic przeszlosci ale przyszlosc nalezy do nas, prawda? kreuj Dawidzie przyszlosc, nie poddawaj sie, nie musisz byc widownia w teatrze.... ten spektakl, ktory proponuja Ci rodzice masz prawo nie oklaskiwac i mozesz nawet zmienic reperuar...
tak wiele zalezy od Ciebie... bardzo duzo zalezy od Ciebie, pozwol sobie decydowac o swoim zyciu.
pozdrawiam serdecznie-)
___________________
sztuka obroni sie sama ale nie przede mna -) |
 |
|
|
Idź do strony: 1 - 2 [+1]
|  |
 |
Menu |
Ostatnio na forum |
Ostatnie komentarze |
» Tak Tak
Dodano: 28-09-2008
Autor:
Lambar
» :)
Dodano: 24-09-2008
Autor:
Kamila
|
 |
Logowanie |
Kto jest online |
Obecnie jest 4 gości online |
 |
Przybornik |
|  |