Witam,
dzis po raz kolejny przekonalam sie o potedze planowania. Mialam mnostwo roznych spraw do zalatwienia, zreszta jak kazdy i wszystko to co zaplanowalam wczesniej - wykonalam. Dodam, ze skupilam sie tylko na efektach koncowych. Nawet gdy utknelam w korku, nie myslalam o tym, ze nie zdaze, ale ze bede na czas i tak tez sie stalo :)
Mam wrazenie, ze gdy mam obrany cel i wiem co mam zrobic, wtedy tak jakby pojawiaja sie najkrotsze drogi do jego osiagniecia. Wtedy niewiele przeszkod moze mnie zaskoczyc. Czas, ktory widza inni dla mnie nie istnieje, zegary zamieraja ..... istotny jest tylko wynik/cel.
Wiele razy, szcxzegolnie pod koniec roku wykonuje "rachunek moich noworocznych zamiarow" i ciesze sie, ze z kazdym rokiem wzrasta liczba tzw. wykonow..... moze w tym tkwi sedno - w planowaniu??
Moja dewiza jest Planujesz - osiagasz.
Co Wy Moi Drodzy o tym sadzicie?
Reklama Google AdSense
Pamiętaj! Źródłem utrzymania serwera są reklamy Google AdSense. Dziękujemy za uszanowanie ich obecności.
...... jeszcze inaczej, bo nie daje mi to spokoju..... Czy planowane i konsekwentne dzialanie to to samo co spelnianie marzenia przez nas samych?? Wydaje mi sie ze tak. Jesli ktos ma smialy, jasny cel i regularnie wykonuje jakies dzialanie, ktore powoduje ze kiedys tam osiaga ten cel, to tak jakby "ziscil" swoje marzenie....
Dla mnie nie ma znaczenia czy cel zostanie osiagniety przez moje dzialanie czy tez zostanie wymodlony (stanie sie "cud") - tak czy inaczej "marzenie" zostalo spelnione ("marzenie" bo "chwasty" tez sie w to wliczaja ).
Amadeusz, tak racja, dla mnie tez nie ma znaczenia w jaki sposob cel/marzenie zostanie osiagniety, ale istotny jest czas, motywacja i wytrwalosc w dzialaniu czy w modleniu.
I tak mysle, ze lepiej dla nas jest gdy oprocz modlenia i calego zestawu zasad optymistycznego myslenia jednak bedziemy cos robili wlasnie poprzez zaplanowane i konsekwentne dzialanie.
Nie wiem jak Wy, ale ja spotykam wiecej osob, ktore osiagnely szczyt poprzez wlasna prace/dzialanie. Z natury osoby te sa nastawione optymistycznie i nie boja sie ryzykowac itd....
Natomiast nie znam zadnej osoby, ktora stosujac tylko te wszystkie afirmacje, modlitwy itp... osiagnela szczyty czy fortune. Owszem osoby te sa szczesliwe, osiagaja swego rodzaju szczescie wewnetrzne i pieniadze nie sa im potrzebne......
Nawet w filmie The Secret nie ma nic nt. wlasnego wkladu pracy w osiaganiu marzen, mowia szczegolnie o wizualizacji itp... ale czy to rzeczywiscie wystarczy??? Czy oni mowia tam cala prawde? Kazdy z nich jest autorytetem w roznych dziedzinach, czyli dorobili sie dzieki wlasnej pracy, nauce itd.....
Przekonalam sie, ze w przypadku blahych spraw to wystarczy. Ale gdy marze np. o tym aby wygldac w wieku 50 lat jak Madonna, chodzi mi przede wszystkim o jej wysportowane cialo. To stosujac tylko zasady huny itp to malo, musze przeciez przede wszystkim cwiczyc regularnie pod okiem dobrego trenera....
nad tym tez sie kiedys zastanawialem i doszedlem do takiej teorii, ze przy pomocy samych modlitw itp. mozna osiagnac wszystko - tak w teorii, bo podejzewam ze nie wystarczy zycia by wladowac w jakis "cel" dosc energii pod postacia modlitw by sie ziscil... i dlatego trzeba fizycznie zadzialac i wspomoc modlitwy
edit:
wydaje mi sie ze modlitwa powoduje zbiegi okolicznosci - i trzeba duzo sil zeby wielki "cel" mial dosc duzo zbiegow okolicznosci
Post edytowany przez: Amadeusz, 07-05-2008 - 16:47
Są ludzie, którym te szczyty i fortuna sama pcha się w ręce, choć niewiele robią żeby to mieć. Nie wiem czy afirmują, czy sie modlą, mówi się "ten to ma szczęście".
A mi się wydaje, że chodzi o WIARĘ,
świat jest taki jaki myślisz że jest
to definiuje właśnie nasza WIARA
niektórzy to nazywają: niższe ja, podświadomość, system przekonań, system wierzeń
wg mnie jest to swego rodzaju bufor
a wszelkie nasze działania mają na celu jego zmianę
i nie ważne czy to będzie uprawianie marzeń, czy coś bardziej fizycznego, jak chodzenie na kurs aby posiąść określoną wiedzę
wg mnie nie ma znaczenia czy to jest działanie na fizycznym planie czy tylko działanie mentalne
po prostu jednemu człowiekowi łatwiej jest dokonać zmian w tym "buforze" za pomocą innych działań, wtedy taki człowiek może stwierdzić, że te inne działania są do bani, ale inny ludek powie to samo o działaniach swojego rozmówcy
tak właśnie sobie myślę
ale kto inny może inaczej myśleć
Tak sadze, ze to wszystko ma zwiazek z naszymi przekonaniami i nawykami.
Jesli ja uwazam, ze dzieki mojej pracy osiagne sukces to tak sie stanie. Ale z drugiej strony jak Wiesia i Lambar twierdza, ze sama wiara wystarczy.... moznaby powiedziec, ze "ida na latwizne" ;) prosze sie nie gniewac..... to swiadczy o tym jak madre przekonania i zdrowe nawyki posiadaja - tylko wiara!
Przekonania, nawyki, srodowisko w ktorym sie dorastalo - to wiele znaczy, owszem mozna sie nie zgadzac i robic swoje nie zwazajac na otoczenie, ale jak potezna sile, pewnosc siebie, wole i przede wszystkim Wiare trzeba miec aby sie wybic...... i poszybowac......
Ja nie gniewam się . Chciałam coś napisać, ale przeczytałam Wspomnienia Lambara w blogu i jego komentarze do tego wpisu i nie ma co gadać, podpisuję się pod jego słowami obiema rękami. Wszystko co pisze o wierze, o tym jak wszechświat pomaga i co my z tym robimy - wszystko się zgadza z moimi doświadczeniami. Lambar był młodym człowiekiem kiedy zaczął przebudowywać swoje myśli, ja potrzebowałam znacznie więcej czasu na odkrycie że świat nie jest taki, jaki mam zakodowany w głowie.
- tak napisał Lambar.
Dokładnie tak ze mną było, choć sytuacje zupełnie inne. Z tego zrodziły sie owe "mądre przekonania i zdrowe nawyki".
A co do wybicia się, poszybowania...z doświadczenia tego co mam wynika, że nie trzeba się zbytnio męczyć żeby osiagnąć cel. Właściwie nie powinnam nic mówić, nigdy nie chciałam wzlecieć zbyt wysoko, jeśli nawet, to tak żeby nikt tego nie zauważył . Nawet świadomość że ktoś czyta to co piszę jest dla mnie lekkim stresem
Pozdrawiam serdecznie, a Lambara przepraszam, ze znów podpinam się pod jego słowa
Kochani, strasznie sie ciesze, bo w koncu znalazlam to brakujace ogniwo!
Otoz chodzi o potwierdzenie tego co wczesniej pisalam, ze samo marzenie, wierzenie, afirmowanie itp... nie wystarcza w osiagnieciu sukcesu.
Waznym ogniwem jest nasze dzialanie, nasza praca ktora wykonujemy codziennie.
Wlasnie dlatego czulam niedosyt po ogladnieciu "The Secret" - nie ma tam nic nt. wlasnego wkladu pracy.
Tak to jest tylko film, ale akurat on przetarl mi oczy. Nie wiem jak to jest w hunie, czy kladzie nacisk na podjecie dzialan, czy pracy czy otworzenie biznesu, dzieki czemu osiagniemy to co chcemy.
Gdy podejmujemy dzialanie/prace wtedy sila rzeczy spotykamy rozne osoby, w roznych sytuacjach i wtedy tez majac na oku cel nasza podswiadomosc ma mozliwosc serwowac nam przerozne rzeczy, sytuacje, wskazuje drogi ktore prowadza nas prosto do celu.
Istotnym warunkiem jest nasza codzienna wydajna praca.
A pisze o tym, bo trafilam moim zdaniem na sama esencje zawarta w tym ebook´u
http://www.rzb.pl/source/bogactwo.pdf
nie uzywam osobiscie slowa "praca" a uzywam "akcja", to jest bardziej czytelne...
w zwiazku z tym aby osiagnac zamierzony cel, mozna podjac akcje... ale aby podjac akcje to trzeba wierzyc w jej wykonalnosc i jej skutecznosc -) i wg mnie kolo sie zamyka, bo gdy nie bedziemy wierzyli, ze damy rade, to bedziemy sami siebie sabotowac i nie bedziemy mieli wystarczajaco sily aby cos wykonac... dlatego dla mnie najwazniejsze jest aby wyzsze ja tez chcialo, uwazam, ze do wszystkich naszych projektow powinnismy miec silnego sojusznika czyli wyzsze ja, wtedy gdy go juz przekabacilismy i wyzsze ja widzi w realizacji planu jakis konkretny profit ( niechby i przyjemnosc-) to potem jakas akcja i po wszystkim... a czasami nawet nie akcja, gdyz samo sie robi-) Ty tez sie nie gniwaj Madam, ale czasami akcja czyli praca jest nasze myslenie albo powiem jeszcze gorzej brak myslenia... albo o zgrozo zmiana myslenia.... a czasami praca "u podstaw"... szczegolnie gdy jestesmy przekoanni, ze trzeba zapracowac (zasluzyc) na cokolwiek...
a jezeli nie ma zaslug ani kar ani nagrod? jest tylko mam bo chce? to co? to niesprawiedliwie? dla kogo niesprawiedliwie?
wazne jest slne przekonanie jakie posiadasz... uwazasz, ze trzeba wszystko wypracowac, to masz racje, uwazasz, ze samo przyjdzie tez masz racje.... bo taka wlasnie jest huna -)
huna to filozfia zycia zawsze zgodna z Toba -)
pozdrawiam-)
Post edytowany przez: ultra, 01-06-2008 - 22:42
___________________
sztuka obroni sie sama ale nie przede mna -)
ja przeczytałem ten ebook ... staram się go wcielać w życie , ciekawym elementem jaki tam znalazłem jest wprowadzenie do swojej działalności elementu "wysokiej wartości" tego co dajemu komuś w zamian za pieniądze , tak sobie myśle że może mi tego zawsze brakowało , patrząc przez pryzmat moich finasowych porażek , swoją działnośc opierałem na pewnej manipulacji i swoistej krzywdzie innych ... coś w tym jest :) ogólnie książka jak najbardziej hunowa ... poprostu przekonaj WJ że to co dajesz za kase jest warte dla drugiego dużo więcej niż pieniądze jakie on za to dał ..
Zgadzam się z Ultrą wszystko to myślenie ... a nie praca , myśl ściąga wszystko co potrzebne ... w radykalnych przypadkach myśl jeśli jest tylko ona bez pracy np . uczyni bogatym kogoś z twojej najbliższej rodziny lub w jakiś inny sposób wplącze nas w bogactwo ... mam z tym troche doświadczeń
mój problem który zdefiniowałem po przeczytaniu eboka to nieumiejętność wzięcia bogactwa , ale i to rozumiem już dziś doskonale , pakowanie w wizje bogactwa ludzi ktoży sobie tego nie życzą zawsze skończy się klapą
David Tua ... http://www.youtube.com/watch?v=rfbJ3_BFlGE
Tak ultra tez sie z tym zgodze, ze wiara napedza dzialanie a dzialeanie napedza wiare i kolo sie zamyka.
Ja jednak pozostane przy swoim, iz podjecie dzialania jest niezbednym czynnikiem + wszystko inne.
Moze za malo wiary we mnie czy wiedzy nt. huny itp. ale nie potrafie sie przekonac, ze bez podjecia dzialania naucze sie np. jezyka obcego czy wyspecjalizuje sie w waskim zakresie, aby czerpac z tego profit, albo ze moje cialo stanie sie bardziej muskularne itp itd
David ciesze sie, ze przeczytales i jestem przekonana ze powiedzie Ci sie.
Nie jestem pewna czy to Ty min. grasz na gieldzie??? Pytam, bo ja min. tez sie w to bawie z roznym wynikiem ;)
i tutaj pojawia sie wlasnie ta "wartosc" ktora jakoby przekazujesz komus .... i teraz w przypadku bycia inwestorem gieldowym gdy wygrywasz ta "wartosc" stanowi - no wlasnie co? Moim zdaniem jest to lekcja dla tego ktory stracil, poza tym wiedza, strategie i doswiadczenie ktora przekazujesz innym np. na forach czy blogu. Z tym wlasnie mam male zamieszanie ;)
tutaj pojawia sie wlasnie ta "wartosc" ktora jakoby przekazujesz komus .... i teraz w przypadku bycia inwestorem gieldowym gdy wygrywasz ta "wartosc" stanowi - no wlasnie co? Moim zdaniem jest to lekcja dla tego ktory stracil
ja myślę że to po prostu przepływ gotówki. jak się ktoś przywiązuje do kasy to jej nie daje płynąć. no i tyle w sumie, a reszta to już reakcje i opinie zainteresowanych, jeden powie nie szkodzi, drugi sie załamie, trzeci zechce sobie odbić
head over heels I've fit in before
now I don't want to do it no more