Bardzo polubiłam Hunę. Jej zasady, wizualizacje i medytację. Jednak do tej pory nie umiem odpowiedzieć na pytanie co robić, gdy dzieje się coś naprawdę złego. Musi być w Hunie jakiś filar na którym można się skutecznie oprzeć. Proszę, pomóżcie mi go znaleźć.
Gdy człowiek czuje się beznadziejnie, czasem nic nie wart i samotny. Gdy problemy go przygniatają. Co wtedy?
Jak Wy sobie radzicie?
Reklama Google AdSense
Pamiętaj! Źródłem utrzymania serwera są reklamy Google AdSense. Dziękujemy za uszanowanie ich obecności.
Lambar filarem . Ja też w momentach beznadziei wyszukuję tu róznych postów i często znajdę coś, co zmieni moje nastawienie. I często są to teksty Lambara. Misiek też potrafi przekonać, ale czasem nie obejmuję moim rozumem tego o czym mówi. Ale to nie jego wina.
Czytam teksty publikowane tutaj od jakiegoś czasu prawie na bieżąco, jednak kiedy się w danym momencie nie można dostać do komputera, albo zwyczajnie się nie ma siły na cokolwiek to wtedy nie wiem co robić...
o w morde jeża! a to się narobiło, trzeba zacząć czytać tego Lambara, od jutra zaczynam bo dziś jeszcze pouskuteczniam swoje stare nawyki i popiszę zamiast poczytać
A piszę jak mam natchnienie i czas. W sumie częściej mam natchnienie niż czas
A dzielę się moimi przemyśleniami po to, aby właśnie mogły one kogoś wesprzeć, aby w ten sposób podnieść wibracje radości życia na tym świecie. Bo między innymi świadome kreowanie własnego żywota to radość i szczęście. Oczywiście są też inne aspekty hunowej sprawy, ale to większy temat.
Nie robię z siebie mądralińskiego, to po prostu mój punkt widzenia który sprawia mi radość i myślę że innym też może.
A w temacie: może wybierz dla siebie coś, niekoniecznie z tej strony. Znajdź zbiór zasad, technik i trzymaj się tego.
Po co przykładowo traktować tą stronę jak deskę ratunkową, skoro lepiej ona posłuży jako zasobnik wiedzy do codziennego stosowania?
Jest tu mnóstwo materiałów, nie wskażę z których skorzystać bo nie siedzę w czyjeś głowie. A technik działania może być bardzo dużo, ponieważ każda z istniejących może ulegać modyfikacjom wprowadzonym przez praktykującego. Sam lubię wprowadzać modyfikacje które lepiej ze mną współgrają. Przykład afirmacje: najczęściej (w 99%) są to moje wyrażenia, które po prostu czuję w sobie.
A tak poza tym uszy do góry, każdy kryzys jest bramą. Dzięki trudnym sytuacjom jesteśmy w stanie wybić się mocniej, szybciej rozwijać etc.
Sam nie raz doświadczyłem i doświadczam różnych problemów i nerwowych chwil, więc wiem to z doświadczenia, to nie jest pustakowe gadanie.
Oczywiście trudno jest porównywać przykładowo utratę pracy. Dla jednego może to być przeogromny stres, dla kogoś innego znacznie mniejszy problem (co nie ulega wątpliwości, że dalej będzie to problem).
Wydaje mi się, że najważniejsze w naszym życiu to nie jest skala problemów czy ich rodzaj, lecz to w jaki sposób podchodzimy to życiowych trudności.
Na ile jesteśmy zdeterminowani aby je rozwikłać i pójść o krok dalej.
To właściwie nasza pragnienie i wytrwałość jest wyznacznikiem sukcesu.
Ludzie narzekają, marudzą i chodzą przygnębieni. Wiedzą, że pozytywne nastawienie przynosi pozytywne zmiany, lecz dalej chodzą strapieni.
Więc jak do jasnej ciasnej ich świat ma się zmienić na lepsze, wyjść z mroków smutku?!
jak to przeczytalem to sie dziwnie poczulem... ale po chwili przypomnial mi sie tekst o palcu w nosie zony... i wszystko stalo sie jasne
a tak co do tematu...
jak jest zle, smutno to wykrzywiam twarz zeby wygladala jakbym sie usmiechal... i po jakims czasie robi mi sie weselej i zaczynam sie naprawde usmiechac...
w ekstremalnych sytuacjach: wyobrazam sobie siebie stojacego naprzeciwko mnie na laczce, w promieniu slonca... i mowie temu wyobrazemu sobie ze go kocham i ze mi przykro ze tak sie dzieje (z naciskiem na kocham... (nie wiem czy to z tym przykro to akurat dobry pomysl, ale skutkuje)) i czasem sie nawet przytule...
Właśnie czasem największym problemem jest to co nakreślił Lambar. Nie jest trudno coś robić. Wystarczy chcieć. I przede wszystkim ZACZĄĆ. A z tym różnie bywa. Choćby się wtedy znało najcudowniejszy sposób to bez tego nic się nie zdziała. A czasem jest problem z tym żeby się przemóc. Nie wiem z czego to może wynikać. (???)
Amadeuszu - fajny ten Twój słoneczny sposób. Staram się stosować z całych sił, z małymi modyfikacjąmi i akurat jak już zacznę to bardzo pomaga. To dopiero frajda kapać się ze sobą w rzece, w słoneczne popołudnie wśród czystych łąk. Aż się lekko na duszy robi :)