minęło trochę czasu od ostatniego momentu jak pisałam na forum. No i działo się przez te parę miesięcy, oj działo. Głównie w mojej głowie. I dwa dni temu doszłam do nieprzyjemnego wnisoku. Poprawcie mnie jeśli opowiadma bzdury, ale...
No bo jest tak - niby wystarczy określić cel i potem, stosując zasady huny, uwierzyć, że się to ma i "tadam" - dostajemy to co chcemy. OCZYWIŚCIE NIE OD RAZU!!! No i właśnie - oto paradoks.
Zauważcie - wspomina się, że każdy wynalazek, czy to pierwszy samolot, czy to radio, czy telefon, czy ksiązka, film, czy nawet potomstwo, wszystko to najpierw istniało w czyjejś głowie jako koncept/pomysł. No i radzi się od tego zaczynać: najpierw pomysł, potem działanie i pełne wiary i radości oczekiwanie. Czyli tak naprawdę (uwaga! będe bluźnić) huna, Law of Attraction, afirmowanie, wizualizacja, to wszystko tak naprawdę samo z siebie nic nie daje!!! i do osiągnięcia celu nie jest potrzebne!!!
No bo jesliby na to spojrzeć z tej strony - Eddison miał swą wizję i robił wszystko, aby skonstruować żarówkę, a że był konsekwetny i wytrwały więc i udało mu się tego dokonać, bez wspomagnia, że tak powiem, ze strony wyżej wymienionych idei! Obecna francuska minister (nie pamiętam czego), pochodząca z rodziny emigrantów, dopięła swego i zrealizowała marzenia, ale tylko dzięki własnej wytrwałości.
Ostatnio zainteresowałam się fenomenem filmu i książki "The Secret". Nie powiem - podczytywanie tamtejszego forum stało się moim codziennym nawykiem. Idea jest podobna - najpierw musimy okreslić to czego chcemy (najlepiej w postaci afirmacji, wizualizacji, tablicy marzeń itp.), a potem mamy z wdzięcznością i ufnością pozwolić Wszechświatowi zrealizować nasze marzenia, a międzyczasie podejmować działanie, ale raczej bardziej w ramach działań inspirowanych przez Siłę Wyższą/Wszechświat (inspired action). No i się spełni. Jednak i w tym filmie podkreślają - nie od razu.
No i faktycznie - od czasu do czasu, w powodzi postów pod tytułem: "Pomóżcie, jak odzyskać utraconą miłość", pojawiają się historie sukcesów. Ale albo są to małe "pierdułki" na zasadzie: afirmuję dobrobyt i znajduję pięć złotych na ulicy i hurra hurra to działa (no dobra, jestem cyniczna), albo: owszem, znalazłam wymarzoną pracę, ale po roku poszukiwań, albo: znalazłam cudownego partnera po 25 latach, albo: zamieszkam w wymarzonym miejscu po 1,5 roku oczekiwania.
Do czego zmierzam. Ano powtórzę to co napisałam powyżej, że jeśli czegoś chcemy, to jesli jesteśmy wystarczająco twardzi i wytrwali, to to osiągniemy bez względu na ilośc przemedytowanych godzin i jak najwymyślniejszych wizualizacji. A to, że na pewne rzeczy trzeba czasu, to żadne odkrycie Ameryki. Zwyczajnie - nawet nie wiem jak bardzo bysmy się starali, to głową muru nie przebujemy i pewne rzeczy osiągniemy, ale własną pracą, uporem i wytrwałością.
Posłużę się moim przykładem. Od momentu kiedy zaczęłam realizować moje marzenia, wszystko idzie coraz bardziej pod górkę, a ja z każdym dniem coraz bardziej myślę o tym, aby się wycofać. Marzy mi się jednak, aby ukończyć moje studia (bo to co robię, tego czego się uczę...to naprawdę nie do opisania, ile mi to radości sprawia). Marzy mi się jednak również to, aby mieć co do garnka włożyć, aby mieć w co się ubrać i od czasu do czasu zafundować sobie jakąś rozrywkę. A przede wszystkim marzy mi się własny kąt. No i raczej głową muru nie przebiję bo wiem, że nijak nie jestem w stanie zarobić (studiując jednocześnie) takiej kwoty, która by mi na to pozwoliła...Czyli owszem, mogę sobie w tej chwili afirmowac do bólu własne mieszkanie no i, co więcej, ostatecznie je sobie wyafirmuję, ale dopiero wtedy kiedy będa ku temu sprzyjające okoliczności (czyli stała praca). Albo też, co gorsza, wyafirmuje je sobie, ale kosztem studiów, jeśli będę afirmować nieprecyzyjnie...
Co o tym myslicie?
pozdrawiam
Vinter
Reklama Google AdSense
Pamiętaj! Źródłem utrzymania serwera są reklamy Google AdSense. Dziękujemy za uszanowanie ich obecności.
hm, kurde, we mnie chyba też wszystko "zdechło"....
zamiast iść ku lepszemu, to się wszystko komplikuje.....
i nie chcę już słuchać, że problemy mnie wzmocnią, bo ja to już w takim razie powinnam być jak ze stali
Urtica, nie jesteś sama, u mnie też wszystko się zawaliło. mimo, że pracuję nad sobą używając Huny-idzie źle. moje życie zamiast zmieniać się na lepsze, zmienia się na gorsze.
ale.... to, co wczoraj wyczytałam u Serge'a (Natychmiastowe uzdrawianie):
"Na pytanie >Dlaczego to przytrafia się właśnie mnie?< dobra odpowiedź to >Bo jeszcze nie wymyśliłeś jak to zmienić<"
To jedno zdanie daje mi wiele do myślenia. Myślę, że pewne problemy, kłopoty itd. wynikają z rzeczy zaprzeszłych, wspomnień, starych wzorców myślnienia i zachowań, poczucia win, których jeszcze sobie nie uświadomiliśmy a które jeszcze w nas gdzieś tkwią.
A kiedy już sobie uświadomimy (a odnalezienie takich czasem jest bardzo trudne), i wymyslimy jak to zmienić, to uczyni nas to Ludźmi z marmuru stali, żelaza i betonu
wizualizacje i afirmacje to są techniki dzięki którym można się skupić na celu, dzięki czemu można być bardziej konsekwentnym i wytrwałym, wynalazcy i inni wielcy ludzie też to stosowali, i każdy to stosuje nawet jak gotuje rosół. w hunie masz podaną samą esencję prosto wyjaśnione jak to działa. zwykle się to robi na czuja, ale kiedyś jacyś mądrzy ludzie wszystko pięknie skondensowali.
head over heels I've fit in before
now I don't want to do it no more
zwatpienie jest najgorsza nasza cecha. Potrafi wszystko zepsuc.
Chcialabym sie z wami podzielic moim wlasnym spostrzezeniem. Otoz, kazde potkniecie w zyciu i kazde zdarzenie , ktore w danej chwili okreslam jako nieprzychylne stram sie zamienic na pozytywne.
pracuje nad tym , prosze w modlitwie i chce aby kazde zdarzenie w moim zyciu stalo sie pozytywne wczesniej czy pozniej. to dziala , gdyz tak chce. Czasami czekam dluzej czasami krocej, ale najczesciej juz tego samego dnia lub na drugi dzien.
Do takiego podejscia sklonilo mnie wysluchanie opowiadania o mezczyznie, ktory jako dziecko za "niegrzeczne zachowanie" dostal kare, ze nie bedzie jadl kolacji. Wszyscy domownicy wyladowali w szpitalu a on jeden byl zdrowy. Opowiadanie zawieralo wiele, wiele przykladow z jego dlugiego i barwnego zycia. Postanowilam, ze ja tez tak zrobie, ale nie bede czekala az samo sie stanie, tylko jako, ze mam hune, to ja stosuje i z jej pomoca kazde zdarzenie chce i mam pozytywne. Tego samego wam wszystkim zycze.
pozdrawiam serdecznie-)
___________________
sztuka obroni sie sama ale nie przede mna -)
witam ponownie.
Bardzo ciekawe niektóre odpowiedzi. Tak mi znowu coś przyszło do głowy - być może błąd osób "rozczarowanych" (w tym również mój) jest taki, że oczekujemy "magicznej różdżki" za pomocą której uda się raz na zawsze wygładzić naszą ścieżkę życia tak, że już niegdy nie przytrafi nam się nic przykrego. No bo tak naprawdę - czyż nie byłoby to piękne? Takie życie w świętym spokoju? :)
Inna rzecz - faktycznie - jest cos w tym, że to na czym skupiamy uwagę to to też przyciągamy. Zabawne - dzień w dzień prawie mam dowód na to, że tak jest. Problem polega na tym, że są to niestety nieprzyjemne rzeczy. No i teraz zaczyna się błędne koło - bo jak tu mysleć pozytywnie skoro problemy małe i duże piętrzą się ciągle przed nami. Próbuję, ale pewnie długie lata nauki przede mną :)
pozdrawiam!
vinter, wlasnie przed chwila powiedzialam - zwatpienie jest naszym najgorszym wrogiem -) i zauwaz jak konczysz swoja wypowiedz " pewnie długie lata nauki przede mną ", to co napisales jest afirmacja. jezeli afirujesz, ze masz teraz same nieprzyjemne doznania i dlugo bedziesz musial czekac aby to zmienic to tak sie stanie - bo tego chcesz.
Mysle, ze najwazniejsza zmiana jest pilnowanie slownictwa jakim operujemy.
Zycze wiary, ze zmiana juz sie zaczela -)
___________________
sztuka obroni sie sama ale nie przede mna -)