Tiaaa, w teorii to łatwo tak niuńkać, jacy my wspaniałomyślni jesteśmy.
Broń Boże kuku nikomu!!!
Tylko, że w życiu możesz nie zdążyć gościa przetransformować, bo on Cię zdezintegruje i po sprawie. Więc może się zdarzyć, że dla jego własnego dobra, co by swojej karmy tym haniebnym czynem nie mógł obciążyć, trza go solidnie walnąć. A jak się zatrzyma, to sobie można transformować do woli...
Reklama Google AdSense
Pamiętaj! Źródłem utrzymania serwera są reklamy Google AdSense. Dziękujemy za uszanowanie ich obecności.
W momencie jak ktoś na mnie z nożem leci to wiadomo, że taki zwykły ludek jak ja pomyśli tylko o jednym - walka aby przeżyć. Nie będę uważał aby napastnikowi krzywdy nie zrobić. To jest jasne i zapewne Reggino o tym piszesz.
Jednak ja myślałem o naszych działaniach które do tego doprowadziły. Więc to że ktoś na mnie naskoczy z toporkiem, to wynik moich poprzednich działań, nie ważne czy w myślach czy w czynach, bo myśli są czynami - jest tak jak myślisz że jest, czyli huna się kłania.
Idąc dalej - jeśli działam teraz świadomie, przykładowo z energetycznym jajem co to mnie chroni, to może i zajść taka sytuacja, że osobnik skaczący na mnie z pięściami sam się potknie i nabije sobie porządnego siniaka w coś uderzając, a ja tymczasem spokojnie odejdę. Jednak mogłem zanim on upadnie zacząć z nim walczyć. Lecz ufając mojemu jaju, wiedziałem że dla mnie zajście musi dobrze się skończyć przez co tak wydarzenia się potoczyły, że nie ogarnęła mnie agresja, a mój napastnik sam sobie kuku zrobił.
uff, nie wiem czy nie zamotałem co w mej głowie siedzi
Ja bym tu wyroznil dwie okolicznosci.
1.Ktos atakuje osobe ci bliska lub taka za ktora ponosisz odpowiedzialnosc
2. Ktos atakuje ciebie bezposrednio.
W przypadku pierwszym wale miedzy oczy bez uprzedzenia. W przypadku drugim moge sie bawic w czytanie agresorowi encyklik papieskich, upominanie, namawianie do poprawy i takie tam...
Wyobraz sobie Lambar ze ktos atakuje bez powodu twoje dziecko. Nie wazne jak czy jako wampir energetyczny czy fizycznie, psychicznie. 100 % mam pewnosc ze "walisz goscia w ryj". Odruch Pawłowa.
W drugim przypadku spokojna, mimo wszystko miła i współczująca postawa wobec agresora może tegoż agresora wystraszyć, zbic z tropu i zmusic do odwrotu. Bo kto jesli nie naprawde silny człowiek może sobie pozwolic na takie zachowanie.
Ile podskoczysz w marzeniach tyle bedziesz zarabial - uslyszane kiedys we snie
Lambar, ja Cię rozumiem. Ale IMO w danym momencie, gdy potrzebna jest szybka reakcja, to ja się nie będę zastanawiać, czy to moja wina, czy nie moja. Najpierw unieszkodliwić agresora, potem rozważać prawo karmy, modlić się za niego itd.
był czas, ze samemu podobnie innym doradzałem i tłumaczyłem, i wychodziło na to jaki to mądry jestem.
:)
Pierwsze zdanie jest o tym, co jest naturalne. Bo tak jest, jak ktoś atakuje, to jedynie ciapa nie odda.
Drugie zdanie, to wiara w reinkarnacje i takie tam. A jeżeli miało by tylko dotyczyć teraźniejszości, czyli akcja-reakcja, to też jest pewną formą wiary w akurat taką filozofię.
Przykład z ochronnym jajem, czy kulą, jest ok, lecz i on jest nie pozbawiony wad; samo tworzenie kuli, czyli tworzeniem ochrony przed czymś, jest wynikiem strachu. Ten , który się nie boi i jest pewny swego, nie tworzy zapór ani jaj :)
Pisząc o "działaniach" które do czegoś doprowadzają, trzeba mieć na uwadze to, że w każdej chwili działanie następuje i do czegoś prowadzi.
Do czego ?
W tym konkretnym przypadku, każde działanie jest dobre , które odizoluje napastnika. By to zrozumieć, trzeba by to przeżyć, by w ogóle wiedzieć o czym mowa. Bo, jak wspomniałem, dla was jest to tylko ciekawostka. Dla tych, którzy się w takiej sytuacji znaleźli lub w takich sytuacjach pomagają, jest to sprawa poważna i tu raczej, teoretyczne dywagacje nie znajdą zastosowania.
Owszem, można próbować tego i tamtego, ale w międzyczasie, można już nie mieć sił, by spróbować następnego.
Z techniką ochronnego jaja czy z jakąkolwiek inną techniką sprawa jest taka, że dzięki temu nasza pewność siebie wzrasta.
Założyliśmy kiedyś, że jesteśmy lękliwi i teraz szukamy sposobów aby to zmienić, więc działamy wg określonych zasad. A czy to będzie puszczanie bąków przed snem czy energetyczne jajo, to wsio równo.
Z doświadczenia wiem, że nie warto oddawać. Pomyśl, że to, że cię ktoś atakuje jest ci do czegoś potrzebne. Musisz czegoś doświadczyć nauczyc się prawidłowo reagować.
Przynajmniej dla mnie nie są to tylko rozważania teoretyczne.
Zamiast sie rozwodzić nad ruchem twojego "przeciwnika" zacznij wzmacniać siebie, swoja aurę. Gdy ty będziesz silny, nikt cię nie zaatakuje.
__________________
Twoje życie będzie lepsze dopiero wtedy, kiedy ty sam staniesz się lepszy
pewność wzrasta, bo nasz lęk maleje.
trudno jest ocenić, czy zakładaliśmy, że możemy, lub że warto się bać.
strach jest raczej wynikiem natury umysłu.
gdyby przestać myśleć, strach by nie istniał.
Lambar, nie wdawaj się z gościem w dyskusje, bo on nie po to przyszedł.
My po prostu czytać ze zrozumieniem nie potrafimy, no przynajmniej ja - bo starałam sie doradzić, a dbx szuka kogoś, kto za niego tego napastnika załatwi. Tak więc Twoje moralne dywagacje są nie na miejscu, niestety
OK...
wklej teraz naszą PW korespondencję i temat będzie zakończony.
dbx dziękuje za zainteresowanie, z części wpisów skorzystam a w pyskówki się nie wciągnę.
aloha
ehhh
znowu jak ten kataryniarz będę trajkotał...
każdy patrzy przez swoje okulary, czyli sposób postrzegania dyktuje system przekonań,
naprawdę sztuką jest powstrzymanie się w dyskusji, tak jak w walce - od przysłowiowego dania w mordę.
Coś nam nie pasuje, czegoś nie rozumiemy to ciach - kontra, irytacja, jakaś docinka etc. Obojętnie w jakiej formie ale będzie to atak.
Ja pisania Dbx nie odebrałem jak Wy, dzikiewieczorową porą kobity
Dla mnie to było coś w stylu - gość inaczej postrzega te sprawy, możliwe że zaraz zakończę pisanie, ponieważ nie będę w stanie przekazać mojego światopoglądu, mojego systemu przekonań który przebudowuje i wzmacniam w określoną stronę.
A dyskusja w temacie który nie jest dobrze zakorzeniony u dyskutanta, w tym przypadku myślę o sobie, może się źle to skończyć. Czyli mogę zburzyć swoje podwaliny.
Wg mnie strach jest wynikiem istnienia ego, czyli czegoś co uważamy za ja, a tymczasem jest tylko narzędziem wyrażania się na tym globie.
Im bardziej zdajemy sobie sprawę ze swej natury, tym bardziej ego staje się ulotne, ono nie znika, po prostu poświęcamy mu tak mało czasu, że staje się nie zauważalne.
Ja już niczego nie muszę "odbierać", bo zostałam uświadomiona wprost
Żałuję tylko, że tak późno...
Jednak patrząc na dyskusję (która w zasadzie i tak toczy sie między swoimi) - bez względu na intencje założyciela wątku - stwierdzam, że warto było na nią czas poświęcić. Może ktoś inny wyciągnie z niej wnioski dla siebie