"Wiem, że mogę moją osobowość kondensować w duchu i ukazywać się w odległym miejscu (wyjaśnienie teleportacji Quimby'ego)"
-- Dr Phineas Parkhurst Quimby (fragmenty z rękopisów)
Kopcie ile wlezie, jeśli to tylko sprawi Wam przyjemność. I żadnego poczucia winy!!! Jestem mega-elastyczny i nie można mnie obrazić, moje oprogramowanie nie przewiduje takowej opcji. Czytaliście książkę "HUNA Vita" niejakiego Zellmera? On rzuca trochę światła na kwantowy skok świadomości. Nie czujecie tego w powietrzu? Rzeczywistość robi się coraz bardziej plastyczna, nasze mysli coraz szybciej ją kreują, coraz częściej wszystko nam wychodzi tak jak sobie to założyliśmy (oczywiście przy założeniu że jesteśmy zestrojeni ze swoim NJ i WJ i dokładnie precyzujemy swoje życzenia). Zwłaszcza na poziomie swojego NJ (które jest połączone z naszą matką Ziemią) powinniście czuć wiatr zmian. To się nazywa ewolucja! Moim głównym źródłem wiedzy nie są książki i internet (chociaż czytam dużooooo), ale kontakt z WJ. Szczerość i brak kopleksów/zahamowań to moje drugie imię - dlatego opowiem Wam krótką historyjkę.
W 1997r podczas wyprawy w góry przeżyłem "śmierć kliniczną" - tj przez około godzinę nie oddychałem i nie biło mi serce. Odbyłem wtedy podróż w miejsce gdzie czas jest pojęciem względnym i można poznać odpowiedź na prawie każde pytanie. Po powrocie nie pamiętałem za wiele (ktoś/coś zablokowało mi pamięć do paru bitów), ale wystarczyło żebym poczuł się nieswojo. Wyryły mi się w głowie następujące rzeczy:
- reinkarnacja to fakt, widziałem duuużo swoich poprzednich wcieleń
- we wszechświecie istnieją tysiące cywilizacji
- ludzkość jest eksperymentem genetycznym
- nasza historia na tej planecie sięga w przeszłość setki tysięcy, a może nawet miliony lat
Po powrocie do domu zmieniłem się - znacie to z innych opisów śmierci klinicznej - ujmijmy to krótko na lepsze. Żyło mi się łatwiej, ale miałem parę pytań wymagających odpowiedzi... Więc szukałem. Huna, buddyzm, taoizm, chsześcijaństwo, judaizm - nie znalazłem za dużo odp na moje pytania. Byłem dyskretny, bo przecież nie każdy chce być wzięty za wariata:) - nie chwaliłem się nikomu czego szukam i dlaczego. Po jakichś 2-3 latach wyniosłem się na kompletne zadupie odcięte od cywilizacji i wiodłem sielski żywot. Udało mi się "ustawić" życie tak że naprawdę rzadko bywałem w mieście. Praktykowałem hunę, słuchałem wiatru itd. itp.
W grudniu 2006 usłyszałem o Projekcie Cheops. Wyjaśniam od razu że jest to manipulacja i nabijanie komuś kasy, ale... W 1997r. , "wtedy" widziałem napis przed oczyma - "projekt-cheops". Co więcej zapamiętałem to! Tylko że Projeky Cheops istnieje od 2001 roku...
Na początku sądziłem że mam być jego uczestnikiem czy jakoś tak. Wydawało się to logiczne. Jednak jeśli w coś wchodzę, wchodzę całym sercem, a serce dość szybko powiedziało mi że to ściema.
Wiecie czym się okazał dla mnie? Kluczem. Od grudnia 2006r przeczytałem co się dało o UFO, kalendarzu Majów, proroctwach, chanelingach i teoriach spiskowych. A czytam szybko:) W zadziwiający sposób potrafię wracać do przeżyć z 1997r. i konfrontować głupoty z internetu lub księgarni z wiedzą do której miałem wtedy dostęp (notabene wykrakał to Śpiący Niedźwiedź w 1998r, wtedy się poznaliśmy).
Proszę nie mówcie żebym Wam coś napisał bo temat jest jak rzeka. Szamani miejscy i wiejscy, huno-, ego- i non-ego-centrycy - ODRÓBCIE SWĄ PRACĘ DOMOWĄ I PRZECZYTAJCIE MELCHIZEDEKA, BO ON OPISUJE TEMAT W SPOSÓB NAJBLIŹSZY MEMU SERCU. A później pogadamy...
Kocham Was Wszystkich, buźka
Reklama Google AdSense
Pamiętaj! Źródłem utrzymania serwera są reklamy Google AdSense. Dziękujemy za uszanowanie ich obecności.
można te zestawienia jeszcze ze sobą połączyć
coś mi tu nie gra
albo mam przemęczoną mózgownicę ;)
a z tego poniżej to trzeba skupić się najbardziej na tym co pogrubiłem:
mojemu sercu już nie musi być najbliższy
nie znam lektury, lecz należy zaznaczyć, że ludzie mają różne uwarunkowania, można to określić systemem przekonań, więc nie każde pismo tak samo odbiorą
coś mi się zdaje że szukasz bratniej duszy do wygadania się,
co to Cię wysłucha i będzie przytakiwać
więc się powtórzę - zagadaj konkretniej zamiast siać zamęt
Witaj Radku :)
Jak czytam.. nadal latamy ? piramidy już naprawione?;)
Z hunowatego punktu widzenia zmiany były, są i będą.. to sie nazywa życie :)
I rok 2012 nie ma żadnej szczególnej mocy..poza tym którą nadaja mu ludzie..
a sprzedarz takowych teorii ludziom zawsze była opłacalna, gdy czlowiek sie patrzy na 2012 w skupieniu bardzo często przegapia co się dzieje wokół. Tylko to granie na bezsilnosci i poczuciu zagrożenia zmianami.
Takie przysłowiowe mydełko pod prysznicem..
W kwestii kwantowych skoków świadomości: kwantowo to skok nastąpił w sferze dostępności informacji..na niestety w wiekszosci przypadków skok nie nastąpił jesli chodzi o chęć korzystania z nich, a tym bardziej jesli chodzi o rozumienie co zostało napisane. Melchizedek bełkocze sznie, choć ćwiczonko oferuje niezle..:)
Wbrew pozorom jesli chodzi o swiadomosc to nie zmienilismy sie az tak bardzo..a potrzeba "duchowego spełnienia" wciąż jest ta sama, a mechanizmy jak to robic tez sie specjalnie nie zmieniły. "kwantowe skoki swiadomosci" - znów granie - tym razem na socjalizacji ludzkiej, oparte na dowodzie społecznym twierdzenie: nasze jest lepsze i bedzie na wierzchu, wiec lepiej sie przyłącz.
Czytam dalej i dalej odpisuje:
Zadziwia mnie radku konsekwencja twa ;) Po cheopsie rzucic sie na wszystkie teorie ufologiczno, channelingowe, prorocze..i nie wyniesc z tego nic. O przepraszam fopa: kontakt załapałeś niezły sądząc po strukturze wypowiedzi. Tylko co z tego ? :)
Co po kontakcie ze źródłem inspiracji i informacji jak sie zadaje konsekwentnie głupie pytania? i ignoruje niewygodne czesci odpowiedzi?(o to jestem w stanie sie załozyć;)) Wiem wiem, straszny jestem i będę krakał dalej:) Pytasz: 2012..ja cie spytam: a czego sam chcesz w 2008?
Cześć Msiu!
Zgodzę się z Tobą że w jednej książce nie można zawrzeć całej PRAWDY i momentami pojawia się bełkot. Przyznaję że najwartościowszą rzeczą z całej knigi jest owe ćwiczonko. Nie upieram się co do daty, napewno jest jakieś +/- . Lepiej się przyłącz brzmi dość wojowniczo, ale przecież mój miły Miśku właśnie się przyłączyłem. Jak napisałem szybko się uczę i stwierdzam że lepszym sposobem komunikacji będzie blog. Możecie go traktować jak beletrystykę, która ma na celu pobudzenie Waszej wyobraźni. Mam nadzieję że przynajmniej pośmiejecie się zdrowo...
Nie chcę nikogo obrazić, ale to że nie stawiam emotikonek zbyt często, nie oznacza, że o mały włos bym w gacie nie popuścił, znaczy przekładając na prostszą formę wypowiedzi:
skąd wiesz, że już nie mamy niezłej zabawy z twych wypowiedzi?
i rozumiem, że skapitulowałeś, skoro zabierasz swój tekst z forum, czyli dyskusje chcesz teraz ograniczyć do minimum
i będziesz sobie po prostu na blogu paplał w eter, ciesząc się że paplasz i inni czytają i się cieszą z tego, że paplasz i się cieszysz?
ano złudna radość twa... ;) bo to będzie wyglądało po prostu na samooszukiwanie się panie szaman,
na tej stronie nikt tu nikogo z błotem nie miesza, chyba że ktoś z błotem tu wpadnie, Ty póki co buty masz czyste, acz dziwne maniery
więc nie dziw się że ludzie patrzą na Ciebie jak na strusia w Arktyce ;)
kiedyś trochę pisałem na forum portalu energii astralnej, ale weszła taka babka i zaczęła wielkiego nauczyciela zgrywać i swoją schizę narzucać to już tam nie bywam
Post edytowany przez: Andy, 24-01-2008 - 09:03
_________________
Gdyby życzenia się spełniały, świat byłby piękny i wspaniały
Pod warunkiem, że spełnią się tylko te dobre, a nie te złe.
Nigdzie nie uciekam i cieszę się niezmiernie że już jest ubaw. Nie boję się niczego (a więc mieszania z błotem też). Na blog, bo będzie to jakoś uporządkowane i mniej chaotyczne. Nie zawsze mam dostęp do netu i dlatego czasem trzeba będzie poczekać na moją odpowiedź - z czasem przekonasz się że ich unikanie nie w moim stylu. Co do strusia - ponoć nie istnieją żadne granice....
Zapuszczałem się w Twe regiony kilka razy w celu kupowania za bezcen starych drewnianych chałup, które ładowaliśmy na samochód i przewoziliśmy po 200 km dalej, gdzie powstawały z nich całkiem przyzwoite NOWE chałupki. Dla mnie cały region jest super, ale konkretnie nic Ci nie wskażę bo go dobrze nie znam. Kocham góry i tam znam parę ciekawych miejsc. Np miejsce gdzie przeżyłem śmierć kliniczną - najstarsze góry świata, czyli góry stołowe, Mały Szczeliniec i jaskinia na jego szczycie. gdybyś się tam jednak wybierał musisz uważać na ludzi w zielonych mundurkach - teren ten jest objęty ścisłym zakazem wchodzenia, bo jest rezerwatem sokoła wędrownego. Najzdrowiej więc wchodzić w okolicach zmroku i zmywać się z rana skoro świt...
Sielski żywot pędziłem jakieś 20 km na pół-wsch od Olsztyna.