 |
związek... Jak go zakończyć na poziomie mentalnym? |
| Sebo |
Wysłany: 15.10.2007r. o 22:21 |
|
Zarejestrowany:
08 sierpień 2007r.
Postów: 22
Status: offline
ostatnia wizyta: 17.10.07 | Mam taki problem... Byłem z pewną dziewczyną przez 3 lata, i raczej niedograni byliśmy bo ostatnie pół roku było dla nas ciężkie, nie będe wdawał się w szczegóły. W kazdym razie w styczniu zerwaliśmy, i z tego co po niej widze to odgrodziła tą sprawe grubym solidnym murem, kiedy się na nią przypadkiem natknę to jest chłodna i co bym nie powiedział, bez względu na moją intencję reaguje raczej nerwowo:)
Przy czym mnie od tego zerwania cały czas do niej ciągnie, wcześniej ze względu na żale i potrzebę pogadania, wytłumaczenia sobie tych żali (czego ona za cholere nie chciała zrobić), a potem tak jakoś dalej mnie ciągnęło... I nie byłem nachalny bo może przez ten okres ze 3 razy próbowałem ją gdzieś wyciągnąć, dlatego ze widze że ona mimo że czuje sie nieszczęśliwa to wybrała sobie odgrodzenie mnie grubą ścianą... To jej wybór i tego nie zmienię, ale co ze mną? Próbowałem oczyścić nasz związek, i kiedy to zrobiłem (a było co oczyszczać), i wybaczyłem to za co miałem żale, to poczułem totalnie czystą miłość i pożądanie do niej, jeszcze silniej... Możecie mi powiedzieć że spoko miłość to cudowna rzecz i powinniśmy kochać bez względu na wszystko, ale przeszkadza mi się to na skupieniu na przyszłości, chciałbym wiecie ułożyć sobie związek z bardziej harmonijną do mnie dziewczyną, ale nie moge tego zrobic bo cząstka mnie cały czas myśli o niej...
Co proponujecie? Jest jakaś możliwość żeby przeciąć te relacje? Albo coś innego? Proszę o odpowiedź bo ja mimo ze czuję się dobrze, to aspekt związków mam raczej poblokowany, pod murem.
Afirmuję to że przyciągam najbardziej do mnie zharmonizowaną partnerkę, ale nie jestem w stanie tego robić całym sobą |
 |
|
|
| Google AdSense |
Wysłany: całkiem niedawno |
Zarejestrowany:
31 January 2010r.
Status: online
|
|
| Sebo |
Wysłany: 15.10.2007r. o 23:08 |
|
Zarejestrowany:
08 sierpień 2007r.
Postów: 22
Status: offline
ostatnia wizyta: 17.10.07 | a, jeszcze dodaję że skasowanie numeru telefonu i gg nic nie daje :P |
 |
|
|
| czaa |
Wysłany: 16.10.2007r. o 15:23 |
|
Zarejestrowany:
06 marzec 2006r.
Postów: 43
Status: offline
ostatnia wizyta: 15.04.08 | Aleś temat poruszył- aż dziw, że jeszcze cisza;)
Niestety sama nic nie potrafię doradzić ale z wielką ciekawością będę śledzić co napiszą inni.
Rozumiem Cię o tyle, że sama jestem w związku "niezharmonizowanym" od A do Z;) I też mi nie wychodzi ani go zharmonizować, ani zrezygnować bo przecie kocham;)
Kwestia ta nurtuje mnie mocno o tyle, że zastanawiam się czy "partner idealny" to nie jest wymysł dość niedawny, który tak naprawdę powoduje więcej szkody niż pożytku. Marzymy o tym żeby rozumieć się bez słów, nigdy nie ranić, i patrzeć w tym samym kierunku. Proste i miłe ale czy kształcące, i nie wiem czy wiadomo jak wyglądały związki partnerskie na Hawajach. Na pewno w Europie ubiegłych stuleciu mówiło się o "dobrym" mężu, żonie, a nie o jedności dusz.
Bo z drugiej strony jest tutaj na ..stronie(;) artykuł o oczekiwaniach- że to nie ktoś nas zawodzi tylko my mamy zbędne oczekiwania bo przecież np partner kieruje się w życiu tym co najlepsze dla niego. Ale nie oczekiwać przynajmniej wierności i życzliwości w związku to jakby nie być w związku.
Hmm teraz pomyślałam, że może powinieneś sobie wyobrazić jak rozwiązujesz łączącą was nić albo coś takiego. Możesz skorzystać z techniki ogrodu Serga- poproś podświadomość będąc myślami w bezpiecznym miejscu o ukazanie Ci Twojego problemu z uczuciami. A następnie wyobraź sobie jak "naprawiasz" to coś co Ci jako pierwsze przyszło na myśl. (Fajna zabawa:) Możesz zaprosić przewodnika albo "fachowców" do pomocy.
Inna kwestia, że oprócz myśli, że znajdujesz kogoś dopasowanego warto też myśleć,że jesteś szczęśliwy także sam. Podobnie możesz sobie wyobrazić dziewczynę jak mówi z przekonaniem- "jestem szczęśliwa"
Pozdrawiam:) |
 |
|
|
| Sebo |
Wysłany: 16.10.2007r. o 15:57 |
|
Zarejestrowany:
08 sierpień 2007r.
Postów: 22
Status: offline
ostatnia wizyta: 17.10.07 | ja jestem bardzo szczęśliwy sam, tylko że chciałbym się podzielić tym co mam w sobie, a w naszym społeczeństwie jakbym "zwykłej" koleżance sprawił bez powodu prezent albo bez powodu przytulił, to odrazu takie coś byłoby uznane za jakąś anomalie. Chciałbym po prostu mieć kogoś kogo moge kochać całościowo, bez powstrzymywania się od czegokolwiek....
A co do partnera idealnego - głupio to brzmi ale nie spotkałem jeszcze dziewczyny która byłaby do mnie podoba, a to dlatego że... mam złożoną osobowość, tzn raz jestem spokojny, czuję się bardzo dobrze w ciszy bez słów, a raz po prostu czasami aż wybucham na zewnątrz emocjami i spontanicznością, miewam takie ADHD że nie moge wysiedzieć na dupie przez minute i ogólnie cały czas coś sie we mnie zmienia... A wszystkie dziewczyny które do tej pory poznałem wydają się jakieś takie ustatkowane, zakotwiczone w ich rutynach i tych samych zainteresowaniach... Zastanawiam sie czy to ze mną jest coś nie tak, skoro tak się zmieniam... Mi osobiście sie to podoba, chociaż innym ciężko za mną nadążyć :P
Czekam na dalsze sugestie
Post edytowany przez: Sebo, 16-10-2007 - 16:01 |
 |
|
|
| Wiesia |
Wysłany: 16.10.2007r. o 18:12 |
|
Zarejestrowany:
28 sierpień 2007r.
Postów: 291
Status: offline
ostatnia wizyta: 27.08.10 | Może nie mam racji, ale chyba powinieneś dać sobie i hunie trochę czasu. Miłość to miłość, trzeba pocierpieć.
A swoją drogą czy myślisz ze za pomocą wizualizacji, medytacji czy czegoś tam jeszcze byłbyś w stanie zakochać sie w na przykład sąsiadce? Którą znasz lata i która jest Ci obojętna? Tak więc i w drugą stronę - nie uda się chyba tymi metodami zgładzić uczucia. Jedyna nadzieja to pojawienie sie dziewczyny która wymarzyła sobie takiego faceta jak Ty, a huna sprawi ze wasze drogi się spotkają, czego jej i Tobie życzę . Nie jestem też przekonana ze idealnym partnerem jest ktoś podobny do nas. Na dłuższą metę to się nie sprawdza. Nie ma kto motywować, a z biegiem lat robi się nudno. Ale to moje doświadczenia |
 |
|
|
| Nessa |
Wysłany: 16.10.2007r. o 19:05 |
|
Zarejestrowany:
24 lipiec 2006r.
Postów: 281
Status: offline
ostatnia wizyta: 10.06.10 | Przede wszystkim nie zmuszaj sie na sile by o niej zapomniec. 3 lata razem to duzo czasu, za duzo by tak od razu zapomniec. Wierz mi, zostaw to w spokoju. Modl sie o to bys byl szczesliwy a nie o to by zpaomniec o niej. Pozostaw ta tesknote gdzies w Tobie, sama zniknie jak przyjdzie na nia czas, w koncu nic nie trwa wiecznie;) Moze skup sie teraz na jakims celu jednoczesnie pozwalajac tym uczuciom do niej jakos w Tobie zyc. Kiedy nowy cel zdominuje stare uczucia wszytsko sie ulozy.
_______________________________________________
Szansa jedna na bilion trafia się w dziewięciu przypadkach na dziesięć! |
 |
|
|
| Sebo |
Wysłany: 16.10.2007r. o 21:33 |
|
Zarejestrowany:
08 sierpień 2007r.
Postów: 22
Status: offline
ostatnia wizyta: 17.10.07 | Wiesia przez podobieństwo rozumiem raczej ogólne dogranie, bo patrz moja była wolała grzać dupsko w domu kiedy ja chciałem jechać na narty, basen, powłóczyć sie po górach, ogólnie aktywnie spędzać czas:) to jeden z aspektów, które moim zdaniem muszą być u pary podobne
Póki co to mam 2 razy więcej czasu na jeżdżenie na rolkach, rozwijam sie robie coraz więcej trików i to mnie kręci więc nie spieszy mi sie do nowego związku, ale jednak chciałbym powoli zacząć cośtam kreować na "odpowiedni czas" :)
Pozdrawiam |
 |
|
|
| Hanah |
Wysłany: 17.10.2007r. o 09:25 |
|
Zarejestrowany:
29 lipiec 2005r.
Postów: 128
Status: offline
ostatnia wizyta: 09.03.09 | Nie powiem Ci czy masz postąpić tak czy inaczej.
Bo to Twoje życie i ty musisz nauczyć się dokonywać w nich wyborów. Powiem Ci tylko co sądzę o związkach. Podobnie jak wspomniała czaa[b][/b] w związkach potrzebne są i minusy. Dlaczego? Właśnie dla tego samego powodu o którym wspomniała czaa, rozwoju. Rozwoju lub nauki. W życiu uczymy się różnych aspektów miłości. Jest to często tak trudna nauka, że możliwa tylko i wyłącznie w otoczeniu miłości.[b][/b]Można oczywiście sobie nasze zadania życiowe ułatwiać i wyszukiwać partnera takiego przy którym nie napracujemy się zbytnio.
To znowu nasz wybór. Na pocieszenie powiem Ci nasze wybory zawsze są dobre. Bo tego, czego nie nauczy nas partner będą nas uczyć dzieci ,nasze dzieci. I ich przeciwstawne naszym charaktery lub inne okoliczności ( zwane przez niektórych "przypadkami").
Szukajmy prawdy a prawda nas wyzwoli |
 |
|
|
| Andy |
Wysłany: 17.10.2007r. o 09:35 |
|
Zarejestrowany:
24 marzec 2006r.
Postów: 2206
Status: offline
ostatnia wizyta: 03.02.08 | nessa dobrze mówisz
_________________
Gdyby życzenia się spełniały, świat byłby piękny i wspaniały
Pod warunkiem, że spełnią się tylko te dobre, a nie te złe. |
 |
|
|
| Józefina |
Wysłany: 17.10.2007r. o 13:14 |
|
Zarejestrowany:
21 styczeń 2005r.
Postów: 1777
Status: offline
ostatnia wizyta: 31.08.10 | Hmm, skoro nadal czujesz do niej miłość i pożądanie, czemu szukasz innej?
Co to znaczy harmonijna do ciebie dziewczyna?
Sprecyzuj to.
******
Me ke Aloha:)
Józefina Jagodzińska
Zapiski alchemiczne
|
 |
|
|
| Sebo |
Wysłany: 17.10.2007r. o 13:14 |
|
Zarejestrowany:
08 sierpień 2007r.
Postów: 22
Status: offline
ostatnia wizyta: 17.10.07 | tak Hanah, ja rozumiem, złe doświadczenia też są potrzebne, bo można sie na nich czegoś nauczyć... tylko że minęło grubo ponad pół roku od kiedy tamten związek przestał formalnie istnieć i to już nie są nowe doświadczenia tylko zachowane w podświadomości. I mimo że chciałbym być z moją byłą choćby na stopie koleżeńskiej ze względu na to że mam do niej sentyment i że mimo wszystko dobrze sie przy niej czułem, to jest to niemożliwe dlatego że ona to widzi inaczej, ona z tego co widze mówi sobie "było, minęło, kropka". Ostatnio podjąłem decyzje że skoro nie moge jej uszczęśliwić, bo ona tego nie chce, to po prostu oleję temat i będe dalej kreował nowe okoliczności, kiedy przyjdą to przyjdą :)
Post edytowany przez: Sebo, 17-10-2007 - 13:15 |
 |
|
|
| Józefina |
Wysłany: 17.10.2007r. o 13:19 |
|
Zarejestrowany:
21 styczeń 2005r.
Postów: 1777
Status: offline
ostatnia wizyta: 31.08.10 | Hmm, trudno oczekiwać przyjaźni, kieyd jedna ze stron odchodzi i rozstanie odbyło się w gniewie. Takie rzeczy, to tylko w erze...
******
Me ke Aloha:)
Józefina Jagodzińska
Zapiski alchemiczne
|
 |
|
|
| Sebo |
Wysłany: 17.10.2007r. o 13:21 |
|
Zarejestrowany:
08 sierpień 2007r.
Postów: 22
Status: offline
ostatnia wizyta: 17.10.07 | A związek ten był raczej psującym doświadczeniem... Teraz kiedy wizualizuję moją nową partnerkę, staram się wypełniać tą wizualizację miłością, spokojem, mocą i wszystkim co sobie bym zażyczył, ale, na pewno z powodu różnych przykrych doświadczeń z tych 3 lat moja podświadomość mi miesza te wizualizacje, gdyż po krótkiej chwili utrzymywania w umyśle sytuacji spotkania mojej wymarzonej partnerki, ona jakby mnie gryzie, albo jej twarz (której jakoś nie wyobrażam sobie konkretnie, skupiam sie na energii) zamienia się w twarz potwora czy coś... Myśle że najpierw powinienem chyba przerobić moje uprzedzenia, zanim zacznę myśleć o przyszłym związku |
 |
|
|
| Józefina |
Wysłany: 17.10.2007r. o 13:29 |
|
Zarejestrowany:
21 styczeń 2005r.
Postów: 1777
Status: offline
ostatnia wizyta: 31.08.10 |
Wiesz, to jest sygnał, ze jesteś w trakcie procesu.
Tak a propos ex- obok jest fajny watek o nurzaniu w czekoladzie i innych dobrych rzeczach ludzi, z którymi ma sie na pieńku. Bardzo ciekawe ćwiczenie.
******
Me ke Aloha:)
Józefina Jagodzińska
Zapiski alchemiczne
|
 |
|
|
| Sebo |
Wysłany: 17.10.2007r. o 14:33 |
|
Zarejestrowany:
08 sierpień 2007r.
Postów: 22
Status: offline
ostatnia wizyta: 17.10.07 | Jakiego procesu? Przybliż coś |
 |
|
|