Zeb, w którymś poście napisał, że wg niego to co przewidują wróżki itp. to są wzorce naszej podświadomości, a przewidywanie przyszłości następuje na podstawie prognozowania z nich co nas czeka.Serge też w podobnym stylu gdzieś pisał. Mapa natomiast ma na celu poluzowanie wielu sztywnych, niekonstruktywnych kompleksów przez ładowanie radością tego wokół czego możemy mieć jakieś blokady i negatywne przekonania, a radość i oddanie sprawy WJ zmienia te wzorce na pozytywne. Dlatego moim zdaniem praca wróżki i mapy się wykluczają. Chyba, ze wróżka wyczuje zmiany naszych wzorów i powie, że w naszym życiu wiele się zmieni..:p
Generalnie na tym forum chyba nie masz co liczyć na odpowiedzi osób obeznanych we wróżbiarstwie, gdyż wydaje mi się, że po głębszym zapoznaniu huna i tarot się trochę wyklucza. Samo przewidywanie naszej przyszłości nie leży w obszarze zainteresowań, tylko samodzielne jej kreowanie. Choć na pewno nie mogę mówić za wszystkich. Stokrotka, która założyła ten wątek mówiła o numerologii , więc może się wypowie.
Witam
Mam do Was pytanie,bo widzę że znacie się na rzeczy otóż kiedyś po przeczytaniu właśnie tego tematu postanowiłem zrobić swoją mapę marzeń i tak zrobiłem na początku oglądałem ją często,później jakoś tak wyszło że prawie wcale (dodam że zrobiłem na komputerze),kiedyś przez przypadek spojrzałem na nią i okazało się ku mojemu zdziwieniu że parę rzeczy się spełniło.Wtedy zadowolony z sukcesu zmodyfikowałem parę rzeczy tzn.niektóre obrazki zamieniłem na inne,lub całkowicie je usunąłem,zrobiłem trochę inne ich położenie i tu właśnie nie wiem czy nie zrobiłem czegoś źle,bo jak na razie nie widzę zmian,a przy tamtej mapie widziałem,ale ona z pewnych względów mi nie odpowiadała.Za każdą pomoc z góry dziękuję.
Z mapą to jest jak z każdą rzeczą "na zewnątrz" - to są dodatki. Huna powiada - cała moc pochodzi z wnętrza, a świat jest taki, jaki go postrzegasz.
Czyli te "gdżety" różniaste mają jedynie pomóc skoncentrować odpowiedniego uwagę, aby odpowiednio postrzegać kawałek świata, który nas interesuje.
Wg mnie działanie mapy to pobudzacz na zasadzie: ile raz spojrzę na dany rzecz umieszczoną na mapie, to wygeneruje z siebie wszelkie pozytywnej maści uczucia w stronę tego obiektu. I w ten właśnie sposób TO wzmacniam, dzięki temu TO może zaistnieć w moim doświadczeniu.
Tak samo można by potraktować breloczek albo jakiś inny gadżet od samochodu o którym się marzy. Można by taki brelok gdzieś powiesić albo go nosić w kieszeni, i ile raz moja uwaga zwróci się ku niemu, to wyrażam zadowolenie, wdzięczność, podziw, rozważam atuty i dobre cechy tego wozu etc.
Potem, gdy już nie dotykam breloczka, to mogę nie rozmyślać, albo i mogę - o ile potrafię dalej nasycać swoje wnętrze wszelkimi pozytywami - bo to wzmacnia, natomiast rozmyślanie: a kiedy, a jak, co trzeba będzie zrobić, co ludzie powiedzą i cała masa innych takich rozmyślań - to to wszystko tylko hamuje objawienie obiektu marzeń.
Podsumowując: sztuka marzeń (czyli sztuka kreacji) to umiejętność wyrażania samych pozytywów w swoim wnętrzu w kierunku obiektu marzeń.
I warto też dodać, że tą sztukę warto przenieść na inne płaszczyzny życia, czyli wyrażać to Dobro w kierunku mojej pracy, ludzi z któymi mam do czynienia, drogi którą zmierzam do pracy, do pieniędzy etc.
Bo inaczej to może być tak, że stworzę wypasioną furę, ale poprzez fakt, że wyrażam się anty w stronę pieniędzy (narzekam na różne aspekty związane z kasą) to nie będzie mnie stać na utrzymanie wozu.
Przynajmniej ja tak to postrzegam
\\
---------->
//
"Charakter człowieka najlepiej określa się przez to, co uznaje on za śmieszne." - tak ponoć rzekł Johann Wolfgang Goethe,
nie wiem napewno, bo nie było mnie przy tym, jednak zakładając że świat fizyczny jest zmyślonym tworem na potrzebę doświadczania, czyli jest utopią, to nie można brać go na zbyt poważnie
Serge w szamanie miejskim pisal o wrozeniu przy pomocy kamyczkow. A czy przewidywanie przyszlosci przy pomocy tarota rozni sie czyms od kamyczkow? Raczej nie - obydwie metody staraja sie pokazac na podstawie obecnego nastawienia wszystkich we wszechswiecie co sie najprawdopodobniej stanie
Wiec huna i tarot (jako sposob wrozenia) wykluczaja sie przy zalozeniu (jak to ladnie zostalo ujete) "Samo przewidywanie naszej przyszłości nie leży w obszarze zainteresowań, tylko samodzielne jej kreowanie.".
Zawsze mozna karty wykozystac do kontaktu z NJ/WJ
Zakladajac, ze wrozka na prawde umie przewidziec przyszlosc... Tarot moze pokazac to co sobie wpisales w mape jesli akurat ten element mapy zostanie zrealizowany w najblizszym czasie (jesli naprawde tego chcesz, nie ma wtym temacie zadnych oporow i jest to wg WJ dobre dla Ciebie). A jesli cos ma sie zrealizowac kiedys to tarot tez moze to pokazac - gdyz karty nie sa specjalnie precyzyjne
Jezeli tarot nie pokaze czegos z mapy to mozna probowac dopytac sie co stoi na przeszkodzie...
Z drugiej strony mozemy stworzyc mape by uniknac czegos przed czym ostrzegala wrozka i wtedy:
Dzieki Zwiebelchen za te pytania
Podejzewam, ze jesli sie nie wklei czegos istotnego to trzeba kolejna mape zrobic a jak wklei sie cos czego sie wcale nie chcialo to znaczy - lepiej zmienic wrozke
Dokładnie tak,
a przez resztę czasu zajmuj się czym innym,
w ten sposób nie zakłócasz wszechświatowi,
inaczej można powiedzieć - nie wprowadzasz ograniczeń,
bo wszechświat reaguje na to co z siebie emitujemy.
Ale o wiele potężniejsze jest działanie, jeśli człowiek potrafi prawie non stop utrzymywać skupienie świadomości na "przyjemności" obojętnie gdzie pójdzie i co robi.
Przyjemności w cudzysłowiu ponieważ chodzi o skupienie na wszelkich pozytywach, na atutach, na podziwianiu, na odczuwaniu zachwytu, aprobaty, akceptacji, uznania etc. To może być nawet taki drobiazg jak patrzę na jakiś wóz który mi się podoba, i po prostu jest mi dobrze gdy go oglądam (ale bez tych podtekstów - szkoda że nie jest on mój itp.). Czyli cokolwiek i gdziekolwiek robię, to moja uwaga jest skupiona na pozytywach. Nawet jak spotkam chama, to nie koncentruję się na jego zachowaniu ale albo skupiam się na czymś pozytywnym w tym człowieku, albo odwracam uwagę i skupiam się na czymś pozytywnym w otoczeniu, a jeśli nie da rady działać wg poprzednich punktów, wtedy mogę przywołać w wyobraźni scenkę, wydarzenie jakieś, jakiś przedmiot, które to wywołają we mnie pozytywne nastawienie.
W ten sposób człowiek otwiera wielkie wrota na dobrodziejstwa,
i to nie tylko tej natury fizycznej, ale także i tej wewnętrznej, tej esencji. Ona go oblewa co można by określić słowami Zeba: wtulenie w Wyższe ja.
Bardzo fajnie było to ukazane w filmie Yes Man. Niby taka komedyjka jakaś, niby głupawa idea aby zawsze być na TAK, a pod koniec filmu gość który nauczał "bycia na tak" tłumaczy zamotańcowi który się pyta czy to całe bycie na TAK to jakaś ściema: nie, to nie ściema, po prostu nie wiesz jak z tego korzystać. Na początku mówisz TAK aby się otworzyć, aby jakoś zacząć, aby się rozruszać, a potem nie mówisz TAK bo musisz, lecz mówisz TAK, bo czujesz to w swoim sercu.
Sebastian też w tym temacie ładnie pisał http://www.huna...-sid-14.html
I o tym właśnie mówi Huna - o umiejętnym koncentrowaniu świadomości/jaźni/umysłu (w zależności kto jakie tam ma zapatrywania na to, czym jesteśmy). A dzięki odpowiednim wyborom, te rzeczy się objawiają w naszym doświadczeniu.
Jedyna rzecz to - spokojnie, systematycznie wdrażać to w życie. Aż nas zaleje i nawet nie spostrzeżemy się kiedy. A im więcej praktykujemy, tym nasze koło mocniej się kręci, więc później nawet jak będzie pochmurny dzień, stado chamów w koło i inne jakieś niby przykre niespodzianki, to z naszej głębi wypływa taka moc, pewność, radość, że nic tego koła nie zatrzyma.
Czyli podsumowując:
1. wyrażam ile mogę pozytywy, skupiam się na nich gdziekolwiek i kiedykolwiek, nie raz o tym pisałem określając to wyrażaniem Dobra (bo to ma tak wiele odcieni że dla mnie to akurat najlepsze słowo, choć ktoś może to też i miłością określić, ale wg mnie słowo miłość niesie wiele podtekstów w naszej kulturze, dlatego ostrożnie z nim bym publicznie działał), tu warto też wspomnieć o błogosławieństwie, o dziękowaniu, o wyrażaniu wdzięczności, to jest jedna ze składowych tego wyrażania Dobra.
2. potrafię marzyć czyli cieszyć się na myśl o rzeczach, których pragnę (to różni ludzie często określają wizualizacjami, i tak to właśnie wygląda: wyobrażam sobie coś i jestem przepełniony pozytywnymi emocjami, czyli wg mnie dokładnie tak wygląda proces uprawiania marzeń)
Trochę tu nabruździłem w wątku o mapie marzeń, jednak widząc, jak ludzie podchodzą do tego narzędzia szukając czegoś co pomoże im w realizacji marzeń, to nie mogłem powstrzymać się aby wrzucić swe widzimisie. Może jest to błędne, może nie, któż to tam wie, warto sprawdzić
(a poza tym ja tą stronę dawno temu zrobiłem i mam prawo pisać gdzie chcę a wy teraz sprawdzajcie swój poziom wtulenia w Wja, czy was moje buractwo poruszy czy nie )
\\
---------->
//
"Charakter człowieka najlepiej określa się przez to, co uznaje on za śmieszne." - tak ponoć rzekł Johann Wolfgang Goethe,
nie wiem napewno, bo nie było mnie przy tym, jednak zakładając że świat fizyczny jest zmyślonym tworem na potrzebę doświadczania, czyli jest utopią, to nie można brać go na zbyt poważnie
Tak jeszcze w tym temacie, akurat się przykład napatoczył.
Naszła mnie ochota na fajny aparat telefoniczny z dobrym fotoaparatem. I patrzę - są cudeńka co to robią przyzwoite zdjęcia. Wtedy zaglądam do umowy i okazuje się, że ostatniego dnia roku będę mógł zamówić nowy aparat. Ogarnia mnie radość, tyle wytrzymam, bo w podtekście krążą myśli, że jak mam telefon w abonamencie to aparat będzie znacznie tańszy. I w tym momencie nadchodzi zejście do dołka. Oglądam co jest dostępnego w ofercie Orange, potem zaglądam na Ceneo i się okazuje, że w średnim abonamencie, to ja taniej dostanę dobrą komórę w sklepie, niż przedłużając umowę... Normalnie d... w płocie Żartuję sobie, ale emocje które mnie zalały nie były miłe. To taka frustracja, jakaś forma żalu. Czyli ogólnie nastawienie wnętrza z dolnej półki. Czylując dalej - te emocje nie pomagają w kreacji.
Ale przyszła pora spać, żonka już fruwa w krainie snów, a ja jeszcze dopadłem się do klawiatury. Jednak w czasie od załapania dołka do tej chwili wydarzyło się coś znaczącego. Był to masaż stóp żony. Lubi to strasznie moje babsko, w ogóle lubi jak ją wszędzie masuje, a mnie to do czorta nie ma kto masować, ehhhhh
Masując stópki założyłem słuchawki i puściłem spokojniastą pogodną muzę. Takie brzdąkanie z deszczem w delikatnej burzy w tle. I zacząłem dziękować, za co tylko mi się udało przywołać sensownego do mej jaźni. I teraz siedzę spokojny, a temat komórki mnie gilajetsa. Uśmiecham się, wiem że będzie, a czy z Orange czy ze sklepu nieorendżowego, to nie ma znaczenia. I jaka ona będzie to też bez znaczenia. Będzie robiła dobre zdjęcia i będzie poręczna.
Zaraz położę się spać, choć słuchawki ściągnę to mózg jak gąbka nasycił się plumkaniem, a wnętrze nasyciło się pogodą ducha, i w tej pogodzie dalej będę wyrażał wdzięczność, aż zasnę, a jutro moja gęba pierwsze co zrobi po obudzeniu, to się uśmiechnie na powitanie dnia. I w ten sposób łatwiej mi będzie działać wyrażając Dobro. A co człowiek wyraża swoim wnętrzem, to stwarza - tak to powiada Huna (a dla tych co do końca nie łapią, to wyrażając Dobro wyraża się także obfitość, tak mówiąc ogólnie, czyli są to wszelkiej maści rzeczy które pragniemy oraz lepsze od nich, i one do nas lgną same, a my się cieszymy jak głupek do sera, oj oj, nie głupek tylko człowiek zalany błogostanem aha! zdrowie także rozkwita, tak jak i stan naszej psychiki, no dobra koniec, bo zachowuję się jak żyd na targowisku co towar zachwala, że jego to najlepszejszy )
\\
---------->
//
"Charakter człowieka najlepiej określa się przez to, co uznaje on za śmieszne." - tak ponoć rzekł Johann Wolfgang Goethe,
nie wiem napewno, bo nie było mnie przy tym, jednak zakładając że świat fizyczny jest zmyślonym tworem na potrzebę doświadczania, czyli jest utopią, to nie można brać go na zbyt poważnie
Myśle ,ze z mapa Marzeń jest troche tak jak z fizyka
Wyrózniamy trzy stany
Ciekły lotny i stały..
Nasze mysli tez maja mozliwosc materializacji.
Fizyka kwantowa wrecz mówi o hologramach ...
Stad Mapa Marzeń bardziej pomaga nam w materializacji naszych myśloksztatów.
A materializuja sie w odpowiednim dla nas momencie.
Pomysł z Mapą Marzeń jak dla mnie świetny, może dlatego, że jestem wzrokowcem. Od dawna zbieram lub zapisuję na komputerze różne obrazy, które mi się podobają i od czasu do czasu je sobie oglądam. Sprawia mi to taką czystą radość. No właśnie, może czas je uporządkować? :)
Instrukcję wykonania Mapy mam zapisaną na komputerze od bardzo dawna, a dopiero teraz nadszedł czas, aby ją w końcu zrealizować :) Mam tylko jeszcze kilka pytań:
- obrazy wybieramy intuicyjnie, ale przyklejamy je już świadomie w poszczególne pola, tak? To, co kojarzy nam się np. z rozwojem, wklejamy w odpowiednie miejsce?
- co zrobić z obrazami, które tematycznie jakby do niczego nie pasują, ale nam się podobają? Zdać się na intuicję?
- jeśli jakieś marzenie już się Wam spełniło,
a) usuwacie ten obraz z mapy?
b) zastępujecie ten obraz innym?
c) zostawiacie wszystko tak jak było?
Oczywiście są marzenia, które chcemy, aby trwały zawsze, np. te związane z uczuciami, zdrowiem etc, ale część marzeń z czasem się zmienia, co wtedy? Nowa mapa? A może trzeba czekać, aż cała się spełni, zanim się wykona nową lub ją zmodyfikuje?
I jeszcze jedno, jeśli nie mam zbyt wielu gazet i chciałabym zrobić sobie taką mapę na komputerze, jak inuicyjnie szukać obrazów? Przecież aby komputer wyszukał obrazy, muszę wpisać jakieś słowo, czego mają dotyczyć. I tak wpisując np. szczęście, będą to obrazy wybrane przez komputer. Czy to nie ma wielkiego znaczenia, bo mimo wszystko z tej grupy ja także coś wybiorę?
A może najpierw pomysleć, co mi się kojarzy z danym tematem, a dopiero potem szukać odpowiedniego obrazu?