"Muszę" oznacza,że jest w Tobie opór przed działaniem.Z jakiegoś względu ten opór istnieje i chcesz sie wycofać z działania.To nic złego i nie obwiniaj się z tego powodu (jeśli przypadkiem to robisz).
To normalne i głowę dam,że każdy to przeżywa.
Im bardziej będziesz się "łamać" i "zmuszać" tym bardziej będzie rósł ten opór.
Walka z "muszę" jest beznadziejna i nie można jej wygrać.
Jak przerobić "muszę" w "chcę"?
Najskuteczniej,najłatwiej,bez bólu?
Na przykład wyślij taką modlitwę:
"Moja Prawdziwa Naturo( czy jak tam nazywasz WJ) nie chce mi się robić tego czy tamtego, ale chcę to robić ponieważ czuję się dobrze kiedy to robię,więc POWIERZAM TOBIE realizację tego zamierzenia" ... i po prostu zapomnij,uwolnij się od presji "muszę".
Świadomość decyduje o tym kim jestem.
Jeżeli Świadomość przyjmuje rolę "ojej,trzeba wziąć się do roboty" to wynikiem takiego działania jest dokładnie stan Bytu pod tytułem "ojej,trzeba wziąć się do roboty" :)
Ja robię teraz tak.
Zdefiniowałem sobie moje bolączki,strachy,"muszenia" i wieczorkiem siadam sobie w pokoju,albo idę na spacer i po kolei oddaję te wszystkie sprawy w ręce WJ.
Na przykład:
"Nie chce mi się codziennie biegać,ale lubię codziennie biegać bo sprawia mi to przyjemność więc Ukochana MOja Prawdziwo Naturo,powierzam to Tobie ,spraw abym codziennie biegał" itd.
Wypowiedz życzenia jak do czarodziejskiego dżina z pełnym przekonaniem,że Ciebie wysłucha.Poczuj ulgę,że ze swoim życiem nie jesteś sama,że jest ktoś,kto na pewno,w każdej chwili chce Ciebie wesprzeć i pomóc odkryć Kim Jesteś.
Dumbo,niczego nie potrzebujesz,niczego nie pragniesz,nic nie musisz,jesteś szlachetna,życzliwa,opiekuńcza,hojna i współczująca.
Jesteś przepełniona nieuwarunkową niczym radością.
Taka jesteś naprawdę, a jeżeli widzisz,że tak nie jest to znaczy,że udajesz kogoś innego.
Rozwój duchowy, jakby go nie nazwać,czy to jest buddyzm,czy mistycyzm islamski,chrześcijański,weddyjski,szamanizm to nic innego jak odwracanie Świadomości od roli,koncepcji siebie i zwracanie jej na Sibie,na to,Kim Jestem Naprawdę.
Dumbo,możesz wszystko,przecież to własnie Ty stworzyłaś Wszechświat,Mnie,siebie,to forum,aniołów,Bogów itd.
Po prostu ćwicz w sobie ta pewność,odwracaj uwagę (Świadomość) od roli Dumbo i zwracaj ją na Siebie prawdziwą.Bo uwierz mi, nie jesteś Dumbo.To tylko rola :)
A technika za której pomocą to osiągniesz?
Jest sprawą drugorzędną.
Kluczowa jest Świadomość.
- Kim jesteś?
-Dumbo.
-Nie,Dumbo to rola w filmie.Nie jesteś Dumbo.Kim jesteś?
-Polką.
-Nie,Polka to też rola.Kim jesteś?
-Córką,matką,siostrą,uczennicą,"hunowczynią",chrześcijanką...
-Nie, to tylko nazwy/role w filmie.Kim jesteś?
-Jestem Świadomością.
-Tak,jesteś Świadomością,Twórcą Wszechświata,Kosmiczną Matką.To jesteś naprawdę Ty.
To była technika, która sobie teraz wymyśliłem.I zobacz,działa.Bo jeżeli nie jesteś żadną nazwą, a ciągle jesteś, to kim jesteś? ;)
To jest technika.
Kahuni robili to inaczej, a murzyni z plemienia tata-mokata inaczej,chrześcijanie jeszcze inaczej,buddyści jeszcze inaczej... to nieważne :)
Ważne jest,czy jesteś Świadoma tego Kim Jesteś Naprawdę.
I jeżeli już jesteś tego Świadoma i nazywasz tą Świadomosc (WJ,Jezus,dcccfrtwyyrz czy jeszcze jakoś inaczej) to możesz się z tym rodzajem Świadomosci skontaktować.Najlepiej mówiąc o tym,co Cię boli i czego chcesz.A Ona odpowie i porowadzi.Bo Ona to Ty,taka jak jesteś naprawdę. :)
To proste. :)
Pozdrawiam.
Reklama Google AdSense
Pamiętaj! Źródłem utrzymania serwera są reklamy Google AdSense. Dziękujemy za uszanowanie ich obecności.
Człowiek dlatego jest cżłowiekiem, a nie Bogiem ponieważ posiada umysł.
Umysł musi mieć formy/nazwy żeby funkcjonować.
Dlatego umysł Tworzy nazwy dla WJ,Boga,Energii itd.
Kiedy pozbywasz sie umysłu,koncepcji,przywiązania... Bóg,WJ,Twórca Wszechświata,Kosmiczna Matka też przestaje istnieć.
Dlatego prawdziwa praktyka duchowa polega na tym,aby przestać pragnąć pojedyńczych rzeczy i zacząc pragnąć zjednoczenia z Bogiem,czyli stania się sobą czyli pragnienia wszystkiego.A kiedy to ostatnie pragnienie wszystkiego wiedzie Cię do celu ,przestajesz pragnąc czegokolwiek,bo już wszystko masz.I wtedy znika też Bóg,WJ,Kosmiczna Matka.Zostaje gołe,czyste,nieskażone...Coś Bez Nazwy,Coś Poza Formą,coś co mówi o sbie "Ten Który Jest" :)
Nazwa "MIłość","Bóg","Wyższa Jaźń" to tylko nazwy stworzone aby przybliżyć umysłowi to,za czym tęskni.
Człowiek tęskni za tym i owym i dąży do spełnienia swoich tęsknot ale tak naprawdę tęskni za sobą prawdziwym(za "Bogiem").
W obrazie spełnionych zamierzeń widzi odbicie Siebie Prawdziwego,które jest odczuwane jak stan szczęścia,zadowolenia ,miłości itd.
Problemem człowieka nie jest,że posiada umysł,który nazywa i tworzy formy.
Problemem jest przywiązanie do własnych nazw i to,że człowiek zapomniał kim jest naprawdę.
Dlatego pragnienia,egoizm i przywiązanie do "ja",do swojej formy ograniczyły Człowieka i spowodawały ten chaos na świecie.
Post edytowany przez: janbezram, 04-04-2007 - 17:33
To strasznie 'wielkie' co powiedziales, mam wrazenie ze duzo pracy trzeba wlozyc zeby osiagnac stan jednosci z "Bogiem" tj nie pragnac juz nic bo "jestem wszystkim" .
Faktycznie jest co raz gorzej, bo wiem ze'musze' wziac sie w garsc, ale ta presja mnie juz wykancza, zygac mi sie chce tak doslownie mowiac..zle sie z tym czuje, co raz gorzej...w glowie siedzi mi tylko to ze mam ten obowiazek i lepiej dla mnie bedzie jesli spreze tylek i wkoncu zrobie co do mnie nalezy... Troche jak taka mumia sie czuje :/
Czyli przekazanie pragnienia WJ powinno poskutkowac?? ale jak pozbyc sie tego poczucia bezradnosci zeby moja prosba nie zostala przez to poczucie wykluczona??
...................................................
My interest is in the future because i'm going to spend the rest of my life there..
Dumbo, wiesz co zrób?Proś o opiekę.
Możesz sobie być bezradna do woli.
Założmy ,że sie zakochałaś w pięknym,bogatym chłopaku,który do tego nad zycie kocha właśnie Ciebie.
Chcesz się ograniczyć do tego aby capnąć jego dom,samochód i forsę?
Nie,chcesz go dla siebie całego,przy okazji dostajesz forsę,dom i samochód jak "bonus".
Tak samo jest z wysyłaniem modlitw.Ty masz chcieć opieki i kierownictwa i choćbyś na głowie stanęła i była zawalona poczuciem bezradności nie zostaniesz w żaden sposób wykluczona.
A forsa,umiejetności,rodzina i wskazówki co robić przyjdą same.
Jeżeli nie masz siły aby wykonywać praktyki Huny to wykonuj inne praktyki.
Zachęcam do kontaktu z Hafisem.
Kontakt dostępny po kliknięciu na poniższym linku.
On już zaczął swoją misję i dostał przyzwolenie na prowadzenie terapii oczyszczających.
Ja jeszcze nie mam wewnętrznego przyzwolenia na udostpnianie swojej ściezki więc ograniczam się tylko do słów zachęty dla poszukiwania Swojej Prawdziwej Natury.
I nie łam sie,jeżeli "faktycznie "żygać Ci się chce" to jesteś już bardzo blisko Siebie :)
Skontaktuj się z Hafisem,sądzę,że przekaże Ci techniki medytacyjne przeznaczone tylko dla Ciebie, które ulża Ci i skierują na właściwą dla Ciebie drogę.
Oczywiście, bezpłatnie ;)
Kumam. Kumam to co mi przekazujesz. Ale wydaje sie to trudne i odlegle. nie wiem co mi jest, latwiej mi sprawiac ze nawet najbardziej zakompleksiona osoba zaczyna wierzyc w swoja moc i piekno...a ja sama nie potrafie :((( A gdyby teraz ktos zadzwonil do mnie i porpsosil o pomoc to bym na rzesach stanela zeby polepszyc jego stan, natychmiast bym sie zmobilizowala...a do samej siebie nie moge...nie przypuszczam ze nie czuje sie godna by pomoc samej sobie...nic juz nie wiem :/
Mowisz ze Hasif pomoglby cos tu? Moge maila napisac do niego i powiedziec ze od Ciebie mam namiar? nawet nie wiem co mialabym mu powiedziec :((
...................................................
My interest is in the future because i'm going to spend the rest of my life there..
Napisz,że interesujesz się Huną, ze Krzysztof T z Łodzi powiedział Ci o Drodze Światła i chcesz,żeby "Góra" Ci przekazała ćwiczenia medytacyjne dla Ciebie.
Nic nie musisz mówić ani robić ,wszystkie praktyki płyną z "Góry" , a "Góra " Cię zna lepiej niż Hafis ;)
Na pewno dostaniesz odpowiednie praktyki ;)
Hafis dostanie praktyki z "Góry" i Ci dodatkowo - jak będzie trzeba - pomoże radą.
Może Cię poprosić o jakieś szczególy,żeby zbudować w sobie dobrą formę dla przekazu z "Góry" ale pewnie tego nie zrobi. :)
Na 98% procent zakładam,że praktyki, które dostaniesz natychmiast poprawią Ci samopoczucie.
janie bez obicia ;) dzieki ci wielkie za to co napisales zdaje sie ze to jest to czego mi brakowalo zeby spojrzec na sprawy inaczej :) swierzy powiew mi banie poruszyl znowu jest ciekawie i nieprzewidywalnie :)
head over heels I've fit in before
now I don't want to do it no more
1.Ignoruj stan przygnębienia.
2.Ignoruj stan entuzjazmu.
Zarówno stan przygnębienia jak i stan entuzjazmu to stany wymyślone,nieprawdziwe.
Prawdziwe szczęście jest trwałe,niezmienne i nie zależy od żadnych czynników.Prawdziwe szczęscie to radosny spokój, który daje człowiekowi poczucie stałości wobec niestałości,przemijalności.
to mi sie podoba faktycznie trzezwe podejscie, niby juz to kiedys wiedzialam ale zapomnialam :D zapamientam to :)
head over heels I've fit in before
now I don't want to do it no more
Massakro -> tak czytam sobie efekty teog co pisalastaka prosta rada ZANIM zacznie sie dolek i PO... jesli chodzi o krytyke/nakrecanie sie - atakujesz sie na poziomie tozsamosci (KIM JESTEM?) i na tym poziomie stawiasz sobie zarzuty i identyfikujesz sie z nimi. To daje mieszanke stanow..hmm, filozoficznie to odczytalbym twoja sygnaturke)
A) ja jestem bogiem - ty jestes nikim/swiat jest niczym etc
b)ty/swiat jest bogiem - ja jestem nikim.
a przy okazji metaforycznie nie ma nikogo kto sobie by z tym poradzil(czasem tylko sprzata i przeczekuje sytuacjie).
Szybka metoda na przebrniecie przez te dwa stany:
a) kiedy przylapiesz sie na krytykowaniu tego kim jestes, zareaguj "Nie, ja jestem ok..tylko to odczucie/zachowanie/zdarzenie bylo nie ok" (czyli rozbrajamy ta mine krytyczna zeby nie atakowala tozsamosci)
b) od czasu do czasu przez kilka minut powymieniaj sobie pozytywne stwierdzenia(w ktore wierzysz) co do tego kim jestes i zasad ktorymi sie kierujesz(Jestem zdolna, bo.. jestem kreatywna..nie bije bez przyczyny nieznajomych na ulicy) - to takie cwiczenie na pobudzenie pozytywnego poczucia wlasnej tozsamosci.
Stosowane razem nie zajmuja duzo czasu, a szybko odczujesz zmiany :)
nie rozumiem punktów a i b w akapicie pierwszym :) bo ja blondynka.... :)
a co do pozytywnych stwierdzen o sobie to one na mnie wrażenia nie robią, bo ja se moge być zdolna i niehuliganić i bla bla bla zdrowaś maryja ale wad moich to nie przykryje, no bo widzisz ja nie mysle o sobie na codzień ze jestem do dupy i nic nie potrafie, ja ogólnie o sobie mysle że mam dobre warunki zeby coś w zyciu osiągnąć i se poradzić ogólnie tylko jestem leniem, bo skoro jestem taka cudowna jak o sobie mysle to czemu jest tak h.... :D
head over heels I've fit in before
now I don't want to do it no more
O wlasnie o czyms takim pisalem, o przejsciu z krytykowania siebie do swoich zachowan, myslimy dobrze o sobie i wara..z krytyka czegokolwiek... ;) "Ja jestem slodka, tylko od czasu do czasu przeklinam" "Jestem zdolna a tylko chwilowo sie opierdzielam"...nasze myslenie i przekonania o sobie i swiecie to nawyk, mozna zmieniac, wypracowywac nowe podejscie.
no to widocznie to już mam za sobą i mi to już nie pomoże :D
a wogule to dlaczego to wszyscy mówią że jak bede jaśnie oświecona to nie bede mieć problemów? to kit jakiś jest, nawet jezusek sie bał. tu niektórzy mówią: ładuj sie maną, zostań świadomoscią w czystej postaci bla bla bla, ale jakoś nie wierze ze mnie to przed problemami uchroni, nie istnieje chyba na świecie nic takiego. więc ci weseli niech sie lepiej nie łudzą że ich życie nie dosięgnie . chodzi o to zeby se z takimi rzeczami radzić a nie sie przed nimi osłaniać.
kumpela mi kazała wypisać se na kartce po jednej strone to co mam po drugiej to co chce mieć, po przespaniu sie z tym i przemyśleniu na przerwie przy kawie, przez 4 godziny byłam szczęśliwa i wolna i wiem że tak sie powinnam czuć cały czas i tak sie dawniej kiedyś czułam, a nie moge znajśc błedu w moim pojmowaniu świata który mnie z tego szczęścia i z tej pewności wyrywa....
head over heels I've fit in before
now I don't want to do it no more
eh, co twoje za toba to twoje za toba :) Czy ja mowie o braku problemow ? W sumie tak, jest drobna roznica miedzy Problemem z kasą, chlopem, emocjami, rodzina, a szukaniem zrodel dochodu, poprawianiem relacji, budowaniem nastrojow, postaw i relacji. Drobna roznica, ktora czyni roznice ;) Tak ze wzgledow czysto estetycznych, zeby wpasowac sie w piekna pogode :)
Huna proponuje proaktywna postawe, zaczynajaca sie od zmian wewnatrz, by zmieniac zachowania i okolicznosci. To podejscie latwo zgeneralizowac i przypisywac wszystkim, a tym bardziej na tym forum jest to troche uzasadnione. Nie wiem czy znajdziesz blad w rozumowaniu..z reguly nasze rozumowanie, jesli jes to w subiektywnym swiecie jest prawdziwe i potwierdza sie w doswiadczeniu. Problem z tym ze pamiec, myslenie i przekonania sa zalezne od stanu..i logika stanu dobrego samopoczucia, efektywnego dzialania oraz stanu wkrecania sie w massakrowanie wlasnego ja rzadko sie ze soba spotykaja, chyba ze celowo umozliwisz im dialog :)