"Życie jest niekończącym się polem, kiedy patrzy się na nie z początku; a zaledwie na dwie piędzi długie, gdy patrzy się na nie pod koniec."
-- Adalbert Stifter
Forum :: Huna :: Kreacja marzeń :: uwaga bede sie żalić, ludzie o słabych nerwach - uciekać!!!
tak właśnie chciałam se ponarzekać o hunie przeczytałam pare książek i w huj artykułow na tej stronie, ale chętnie wysłuchałabym nowego spojrzenia, wiesz kogoś innego niż ja, potrzebne mi nowe spojrzenie na stare sprawy, więc pomimo że poczytałam se sporo to dalej pytam, bo jednak wszystkiego nie wiem i jedno czyjeś zdanie które trafi do mnie wystarczy mi żeby to troche odświerzyć nie wystarczją mi książki czy ćwiczenia które znam, każdy ma coś do powiedzenia, od każdego sie można coś nauczyć. w tytule tematu walnełam ostrzeżenie toteż jak ktoś nie chce to se go może spokojnie ominąć, mi jest on teraz potrzebny, pomaga mi to.
a ztym byciem hunowcem to ty moim zdaniem jakieś herezje tworzysz.... huna to jest narzędzie, nie do wyznawania tylko do używania
Post edytowany przez: massakra, 31-03-2007 - 11:52
head over heels I've fit in before
now I don't want to do it no more
The Offspring "Smash"
Reklama Google AdSense
Pamiętaj! Źródłem utrzymania serwera są reklamy Google AdSense. Dziękujemy za uszanowanie ich obecności.
odkąd znam hunę, słyszałam, czytałam, że huna to FILOZOFIA ŻYCIOWA. Nie koliduje z żadną religią, ale dlaczego nie możesz jej wyznawac? w innym wątku pisałam, że jestem niewierząca i dopóki nie znałam huny, mówiłam, że wierzę w dobro. teraz mówię: wyznaję taką oto filozofię życiową i już. Jestem trochę zdziwiona, że traktujesz hunę czysto instrumentalnie. tzn oczywiście huna jest narzędziem , ale w twojej wypowiedzi czuję lekką przesadę i nadużycie. Jak ty to sobie wyobrażasz? postosujesz hunę do jakiegoś konkretnego celu i odstawka? albo żyje się z huną dzień w dzień 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, albo wcale. bo huna to nie tylko modlitwy o spełnienie marzenia. huna to także postrzeganie świata, to sposób postępowania, to taki imperatyw moralny.
a wybór należy do ciebie
a moje pytanie do ciebie brzmi: działa ta huna czy nie?
Widzisz, kilka lat temu czytałem książki N.Hilla, to czego się dowiedziałem, było dla mnie wielkim odkryciem (w uproszczeniu: na temat wpływu pozytywnego myślenia, na życiowe losy człowieka). Książki Hilla zmieniły moje podejście do życia, każdego dnia korzystałem i korzystam z tego, czego się nauczyłem od Hilla. Nie da się zaprzeczyć, że wywarło to duży wpływ na moje życie, ponieważ każdego dnia mam na uwadze pewne zasady, które poznałem z książek Hilla, ale czy ja wyznaję teraz "pozytywne myślenie" ?
A jeśli chcesz szybką receptę na zmianę, dopuść do siebie myśl, że zmiana jest możliwa, ma sens i chcesz się zmienić.
działa, działa ale ja nadal nie wiem gdzie ty tu masz filozofie życiową w tej hunie. to jest po prostu zbiór zasad dzięki którym można robić rzeczy których się nie robi wyznając inne zasady, jak dla mnie to nie jest filozofia tylko wiedza i jej praktyczne zastosowanie, i nie wiem gdzie tu leży jakaś moralność w tym , chyba że za mało wiem. a dwa to jak 24 na dobe a jak nie to wcale? czy masz namyśli że nie wolno tak czy że tak się nie da? bo ja widzisz stosuję niektóre techniki, najczęściej wtedy jak po prostu potrzebuję, czasem nawet jak potrzebuję to nie stosuję, myślę że z lenistwa.
head over heels I've fit in before
now I don't want to do it no more
Massakra, przyjmijmy, że to jest dezintegracja pozytywna Taki przełom, po którym może być tylko lepiej...
Większości ludzi wystarcza życie typu dom-praca-dom i nie widzą innych możliwości. Gorzej - nie rozumieją, gdy ktoś mówi, że to nie życie i chce czegoś więcej.
Dla mnie to nie jest życie, tylko wegetacja i gdybym musiała na tym poprzestać, to równie dobrze mogłabym się zabić już dzisiaj.
Wybrałam drogę kreacji rzeczywistości, tworzenia i działania. Po prostu robię swoje
Moim zdaniem Huna to filozofia życiowa, bo wymaga np. przyjęcia jako faktu troistości człowieka, sposobu komunikacji między poszczególnymi "ja", sposobu przepływu energii, ale przede wszystkim sposobu podejścia do świata. Jeżeli stosujesz wybrane techniki bez poczucia, że Huna to Twój światopogląd, to nie jesteś hunowcem. Jesteś osobą stosującą wybrane techniki huny i masz do tego prawo. Tylko w tej sytuacji trudno wymagać, by huna odmieniła radykalnie Twoje życie.
Może odkrycie filozofii życiowej, która pomoże Ci przetrwać jest jeszcze przed Tobą. Życzę owocnych poszukiwań
no faktycznie zwiebelchen nie sczailam ze to mialas na mysli :D
a reggina piknie mówi myslalam ze jestem jedna taka zboczona ze mnie nie kreci ze tak powiem typowe zycie :)
pocieszylas mnie ze to jest tylko taki przelom jest moze wreszcie mi sie cos fajnego we lbie urodzi :) a co do huny to jak dla mnie przyjecie zasad typu ze ludzka osobowosc sie sklada z 3 czesci itd. to nadal nie jest filozofia, to tak jakbys nazwala psychologie z jej zalozeniami jakoms filozofiom. jak dla mnie slowo filozofia zyciowa brzmi sztywno :)
head over heels I've fit in before
now I don't want to do it no more
Massakra - drugie ostrzeżenie, jak to mówią do trzech razy sztuka.
A przechodząc do rzeczy. Moim zamierzeniem było zebranie na jednej witrynie kompedium wiedzy - jak czerpać z życia bazując na Hunie bądź na wiedzy którą można uznać za bliskospokrewnioną z Huną.
Nie wpadam w samozachwyt mówiąc, że strona jest pękata w materiały, dla mnie akurat tak jest. Znajdziesz tu wiele cennych dokładnie opisanych technik, porad oraz materiałów do przetrawienia.
Więc skoro przeczytałaś w xxx artykułów i ileś tam książek to chyba dalej kręcisz się jak xxx w przerębli.
Rada jest prosta - zabierz tyłek w troki i do roboty.
Sama już doświadczyłaś zbawiennego wpływu pracy. Pomyśl co będzie jeśli skupisz się na określonym rodzaju pracy? Na pracy ukierunkowanej na bardzo precyzyjny cel. To tak jak wiesz, że gdy wyjmiesz jajko z lodówki, rozbijesz skorupkę, wrzucisz jajko na patelnię, podpalisz gaz, położysz na niego patelnię i potrzymasz trochę mieszając, to wyjdzie ci jajecznica.
Zauważyłem że ludzie miotają się w takim amoku, coś jak teraz Massakra, bądź miotają się w ciszy chodząc codziennie do swojej pracy, wypełniając codzienne obowiązki.
I to ich od środka zżera.
I większość ludzi chce zmian, lecz niestety na chceniu się kończy.
Aby chcenie się ziściło trzeba działać, aby wyjść z tego stanu miotania się.
Przejrzyj jeszcze raz materiały związane z różnymi pomocnymi praktykami, a może siedzi w twojej głowie jakaś technika która kiedyś wpadła tobie w oko?
Wtedy dobrze ją przemyśl, aby później skupić się wyłącznie na praktykowaniu, bez żadnego myślenia czy dobrze robię, czy da efekt etc.
I działaj, działaj i tylko działaj.
ode mnie nic więcej mądrego w tym temacie nie usłyszysz, zwłaszcza jeśli dalej będziesz narzekać zamiast działania ku zmianom
właśnie że nie najgorzej. potrzebuję kopa w dupę, powoli i stopniowo sie z doła wydostałam teraz to już tylko pare poprawek mnie czeka itp. chyba sie przejde do dolnego świata. :) dzięki wszystkim za kopy w dupę :) naprawdę dzięki :)
z perspektywy patrząc to faktycznie jak się jest w takim dole to nie chce się nic robić, nie ma chęci żeby się za siebie wziąć, najgorzej jak nie masz żadnej liny której możnaby się złapać, dzięki :)
head over heels I've fit in before
now I don't want to do it no more
Witaj!
Massakro,Twój stan przygnębienia to normalna sprawa.Poprzez stosowanie praktyki duchowej transformujesz swoje 3 ciała, to jest ciało idei,ciało uczuć i ciało doznań.Praktyka duchowa jesto po to aby rozwijać swoją świadomość siebie,samopoznanie.Im więcej praktykujesz tym więcej o sobie wiesz.
A im więcej wiesz o sobie tym więcej o Bogu,bo Bóg to własnie Ty, w swej prawdziwej naturze.A im więcej wiesz o Bogu, tym więcej wiesz o "wszystkim", bo Bóg to "wszystko".
Wynika z tego,że tylko samopoznając się zdobywamy prawdziwą,rzetelną edukację.
cytat z http://www.sath...0.1_archiwum
Im więcej o sobie wiesz, im bardziej zbliżasz się do swojej prawdziwej Natury, tym bardziej przygnębia Cię świadomosć uwięzienia w złotej klatce swojego przywiązania, którą to zbudowałaś sobie zanim wyruszyłaś na Drogę do samopoznania.
Obecnie chcesz sie wyrwać ze złotej klatki i stać się sobą, a nie koncepcją siebie,pomysłem na siebie.
Moim zdaniem pomogłoby Ci:
1.Ignoruj stan przygnębienia.
2.Ignoruj stan entuzjazmu.
Zarówno stan przygnębienia jak i stan entuzjazmu to stany wymyślone,nieprawdziwe.
Prawdziwe szczęście jest trwałe,niezmienne i nie zależy od żadnych czynników.Prawdziwe szczęscie to radosny spokój, który daje człowiekowi poczucie stałości wobec niestałości,przemijalności.
3.Oddaj sie w opiekę WJ.
Massakro, świat nie istnieje.Nic nie istnieje.Istnieje tylko Świadomosć.Świadomosć okresla,nazywa,tworzy,wybiera.
Ty,będąc Massakrą jesteś obrazem stworzonym przez Świadomość, ale w swej prawdziwej istocie nie jesteś Massakrą.Massakra to tylko rola,ubranie,nazwa.To nie Ty.
Kiedy zwracasz swoja uwagę na siebie,Massakrę,polerowane kibleki,brak tego czy tamtego... to kreujesz własnie te stany.
Na świecie istnieją jednak miliony jeśli nie miliardy technik, które odwracają Twoja Świadomosć od roli Massakry i kierują ją na to,kim jesteś naprawdę.Na Twoja Prawdziwą Naturę.
Ty wybrałaś techniki stworzone przez Indian na Hawajach.Ale jeżeli Ci nie pasują z tego czy tamtego względu, to nic się nie stanie jak stworzysz sobie własne techniki.TO SA TYLKO TECHNIKI.
Po prostu stań się Sobą.Odrzuc rolę,jeśli Cię juz meczy.Najsukteczniej zrobisz to,przez oddanie się w opiekę swojej prawdziwej naturze. WJ.
Jeżeli będziesz modlić się o opiekę,wszystko co Ciebie spotka będzie służyło temu, abys stała sie Sobą... a nie tylko pomysłem Siebie.
Pros Się o opiekę.
Dlatego zaproponuję Ci coś, co otrzymałem niedawno w medytacjach i jak dla mnie,stało się niezwykle skutecznym narzędziem.Nazwałem toto "modlitwą powierzenia" i nie wymaga niczego.
Na przykład:
"Nie chcę szorować kibli,łazić na imprezki,zalewać się w soboty,chcę sie rozwijać,spędzać pożytecznie czas żeby czuć duchową satysfakcję więc powierzam to Tobie,Moja Prawdziwo Naturo,opiekuj sie Mną i poprowadź Mnie"... i zapomnij o tym.To wystarczy,resztę zrobi Twoja Prawdziwa Natura. :)
Pozdrawiam.
Post edytowany przez: janbezram, 04-04-2007 - 10:44
Janbezram....tak madrze to wyjasniles, a masz moze cos na samomobilizacje, cos dzieki czemu wkoncu moglabym zaczac dzialac? albo jak przemienic 'musze' w 'chce' ??
...................................................
My interest is in the future because i'm going to spend the rest of my life there..