"Życie nie musi obfitować w wielkie wydarzenia. Codzienny obowiązek, prosty i niepozorny, wystarczy, aby je upiększyć i uszlachetnić."
-- Henri Bordeaux
Tak sobie czytam i widze, ze utarlo sie pisac o poszukiwaniu swej/drugiej polowki. Moze nieprawidlowo odbieram, ale mi sie to kojarzy z obcieciem siebie do polowy i oczekiwaniem na zapelnienie czyms/kims tez polowicznym...
W moim odczuciu czlek jest pelnia i nie ma powodu, zeby obcinal sie do polowy. Pelen czlek szuka partnera, przyjaciela etc. - tez pelnego.
Byc moze z tej polowicznosci biora sie problemy niektorych.
-----
ALOHA
Czes
Reklama Google AdSense
Pamiętaj! Źródłem utrzymania serwera są reklamy Google AdSense. Dziękujemy za uszanowanie ich obecności.
Wiecie jak teraz na to patrzę to ja zawsze byłem pełny. I jest to wartościa samą w sobie
a kierunek w którym zmierzacie jest niebezpieczny "bądz pełny to wtedy kogos znajdziesz". Tak jakby "pełność" była skutecznym narzędziem.
Moze sprobujmy ustosunkowac sie do przytoczonego przykladu Salomona. Na ile ten krol byl polowiczny kochajac 700 zon? Wiem, to dosc drastyczny przyklad, ale z zycia wziete moze byc np. wielozenstwo Arabow. Jak wyglada polowicznosc, gdy ma sie 4 zony?
Inna sprawa moze byc powod, dla ktorego w naszej cywilizacji maz ma jedna zone i to jest norma. Skad sie to wzielo? W kontekscie historii, stadnosci polowkowosc w sensie zwiazku jest kompletnie sztuczna.
A kto Kraken wg. ciebie tworzy że odczuwanie swojej całości, "oełności" jest super sposobem na znalezienie kogoś - nikt tu takiego czegoś nie tworzy. Nie nad-interpretuj bo to dziwne przypisywać nowy sens czyimś słowom które nie są napisane w tym celu.