Huna - Uzdrawianie, Ezoteryka
"Myśleć to działać."
-- Ralph Waldo Emerson

Forum  ::  Inne tematy  ::  Rozmowy związane ze sferą ducha i człowieczeństwem  :: Czy dobre jest zmieniać się na siłę ? Wstręt do imprez..

poprzedni temat Drukuj temat do nowego tematu

Idź do strony: 1 - 2 [+1]

Do dołu

Czy dobre jest zmieniać się na siłę ? Wstręt do imprez..

tubular_bell Wysłany: 07.12.2006r. o 15:41


Zarejestrowany:
30 styczeń 2006r.

Postów: 28

Status: offline

ostatnia wizyta: 15.01.09
Cześć

Mam taki problem, o którym chciałbym podyskutować, sądzę że jest to w miarę odpowiednie miejsce na to.

Mianowicie odczuwam wstręt do imprez. Osobom z którymi dotychczas rozmawiałem jest to dosyć trudno zrozumieć.

Może zacznę od trzech kluczowych rzeczy która zapewne będą istotne podczas dyskusji:

Pierwsza: nie umię tańczyć - próbowałem, dziwnie się czuję, nie kojarzy mi się z niczym przyjemnym, najprościej w świecie nie lubię tego robić, no może tylko do muzyki którą naprawdę lubię.

Druga istotna sprawa: muzyka, zajmuje w moim życiu bardzo ważne jak nie najważniejsze miejsce. Jednak od lat jak sięgam pamięcią, słuchałem praktycznie utworów kilku kompozytorów, artystów współczesnych, Oldfielda oraz w znacznie mniejszym stopniu Jarrea, Vangelisa, Enyi. Ostatnio zagłębiam się w klasykę, impresjonizm Debussy, Ravel, a także Grieg. Pozatym z chęcią słucham muzyki z gier komputerowych, a dokładnie ES3:Morrowind oraz Gothic 1,2,3.
Muzyka typu techno, hip hop, rap, rock w wielu odmianach mnie odrażają. Poprostu nie mogę ich słuchać, naprawdę bardzo duża ilość z nich mi się w zupełności nie podoba, nie czuję się dobrze słuchając tych gatunków muzyki.

Trzecia sprawa: jestem osobą małomówną, a raczej trudno nawiązuję jakiekolwiek kontakty. Z osobami znajomymi, zwłaszcza gdy mamy wspólne tematy nie jestem małomówny, ale do osób znanych mi mniej, lub takich z którymi nie mam wspólnych zainteresowań, naprawdę mam problem z rozmową. Zdecydowanie wolę spotkania kameralne przy dobrej muzyce, drinku czy kawie, niż imprezy typu dyskoteka.


Przejdę teraz do tematu postu, czyli imprez.
Zdażyło się w moim życiu być na kilku imprezach w ciągu ostatnich dwóch lat.
Pierwszą była osiemnastka dwóch osób, urządzona w może nie najwyższej klasy lokalu, ot taka 'impreza bez rodziców'. Wszystko byłoby OK jak dla mnie, ale był szereg rzeczy, który zadecydował o wcześniejszym opuszczeniu lokalu /z wielkim niesmakiem/ przezemnie. Nie uważam, żeby jakąkolwiek dobrą rozrywką, było robienie zdjęć dziewczynie kompletnie pijanej, leżącej we własnych wym..., oraz dokładanie jej serii butelek po czystej dla zwiększenia 'efektu'. Muzyka również mi nie odpowiadała, dyskoteka, basy na maxa, zero wyczucia i techno. Pomimo że parkiet do tańców był w pokoju oddzielonym łazienkami od sali ze stołem, gdzie znalazłem swoje miejsce, muzyka byla nie do wytrzymania. Trzecią rzeczą, ktora zadecydowała o zniesmaczeniu, był niemal zwierzęcy pęd za alkoholem. Czy ludzie 17-18-19 letni tak samo jak tlenu potrzebują czystej do imprezy? Rozumiem mała ilość, ale nie ilość powodująca sen! Tort nie był ważny, ważne były butelki czystej. To był opis pierwszej imprezy.
Tak się składa że drugą byl sylwester, który był niemal identyczny. Scenariusz się powtorzył:
start imprezy, czysta, przepitka, parkiet, muzyka zawierająca tylko rytmiczny bas - techno, czysta, wymiociny, sen, dokładanie pustych butelek, sesja zdjęciowa, opuszczenie przezemnie lokalu z pełną irytacją, zniesmaczeniem.
Naczuony doświadczeniem już od 2 lat nie odwiedziłem więcej żadnej osiemnastki ani sylwestra klasowego.
Zraziłem się do jakichkolwiek imprez w towarzystwie ludzi z którymi się uczę (ostatni rok liceum).
Przeraża mnie ten niemal instynktowny pęd młodzieży do imprezy syto zakrapianej, do tak prostej, kompletnie pozbawionej artyzmu, zrozumienia, muzyki, do zabawy tak niskiego poziomu.

Tu nasuwa się pytanie, czy to coś ze mną jest nie tak, że nie odpowiadają mi takie imprezy?
Między innymi właśnie chciałbym dyskusji na temat postawiony w tym pytaniu

Mógłbym pozostawić moj problem i naprościej w świecie nie chodzić na imprezy, żyć własnym życiem jak od pewnego czasu to czynię, jednak czy dobrym wyjściem jest ciągła izolacja ze środowiska moich rówieśników ?

Nasuwa się w związku z tematem postu problem na który pragnąłbym rady od Was użytkownicy forum. Mianowicie wielkimi krokami zbiliża się studniówka, do dnia 15go grudnia muszę podjąć decyzję czy idę, czy nie.
Ciarki mnie przechodzą, gdy pomyślę że mam przyjść na kolejną imprezę, do tego z osobą towarzyszącą, co oczywiście uniemożliwia mi wcześniejsze opuszczenie imprezy, poprostu nie wypada opuścić osoby zaproszonej. Nie uwzględniam kwestii pieniężnych za taką 'imprezę', choć to też mógłby być istotny czynnik.
Słyszałem wiele opinii, że na takie wydarzenie, nie iść to wstyd, lekceważenie klasy, nie stosowne, nie wypada.
Co w takim wypadku mam zrobić?
Czy odpowiednią rzeczą, będzie zmusić się do całonocnego czuwania na tej imprezie, co wiąże dla mnie naprawdę z czymś nieprzyjemnym oraz stratą czasu, który mógłbym poświęcić na wiele innych dla mnie ważnych lub przyjemnych czynności?

Mogę również zacząć pracę nad samym sobą w kierunku zmiany, ale czy to będzie dla mnie dobre ?
Czy jest sens zmieniać się na siłę aby pasować lepiej do społeczeństwa rówieśników które mnie chwilowo otacza?
Tutaj właśnie mam prośbę abyście wyrazili swoje zdanie na ten temat :)


Zapraszam do dyskusji na wątki sprawy przedstawione powyżej.

Aloha!
Bell
Top tubular_bell wyślij PM
Google AdSense Wysłany: całkiem niedawno


Zarejestrowany:
31 January 2010r.


Status: online


superboy Wysłany: 07.12.2006r. o 16:44


Zarejestrowany:
19 lipiec 2004r.

Postów: 159

Status: offline

ostatnia wizyta: 08.09.10

Osobiście uważam, że jesteś po pierwsze bardzo wrażliwym i świadomym człowiekiem a odczuwasz coś co mógłbym żartobliwie nazwać "nieodnalezieniem się w stadzie". Pytanie brzmi teraz, czy dalej chcesz być taki jaki jesteś, czy źle Ci z tym i koniecznie chcesz dołączyć do ogółu. Moim zdaniem świadomość faktu, że imprezy nastolatków są w większości pijatykami to już dużo, zważywszy na to, że jesteś w tej grupie.
Na Twoim miejscu ceniłbym swoją odmienność i nie robił nic przeciw sobie. Przecież idąc na męczącą imprezę robisz na przekór właśnie sobie i cierpisz osobiście! Kiedy nie pójdziesz, nikt z tego powodu cierpienia nie dozna, chociaż może będą za Tobą tęsknić dziewczyny icon_wink

Mówisz, że nie wypada nie iść itd. itp. Może nie wypada, ale pamiętaj, że to wszystko jest tylko kwestią umowną. Być może koledzy z klasy śmiertelnie się na Ciebie obrażą, ale możliwe jest też to, że przejdą nad faktem Twojej nieobecności do porządku dziennego i nic ich to nie obejdzie. Tego nie wiesz i tak naprawde nigdy sie nie dowiesz.

Stosując w życiu klucz "wypada - nie wypada" możesz znaleźć się kiedyś w miejscu, gdzie zdasz sobie sprawę, że Twoje życie jest sterowane przez różne ogólnoprzyjęte lub folklorystyczne kody zachowań, które tak naprawdę sprawiają, że zachowujesz sie w sposob krzywdzący wobec samego siebie.

Życzę Ci, żebyś wiedząc czego chcesz a czego nie chcesz, dokonywał swiadomych wyborów bez oglądania się na opinie ogółu, która to może zmieniać sie jak chorągiewka na wietrze i wygasać po kilku dniach. Nawet jeśli ktoś uzna Cię za "świra" to będzie tylko jego wyobrażenie i nie będzie miało na Ciebie żadnego wpływu.





Energy ~ !!!!!!!!
Top superboy wyślij PM
zwiebelchen Wysłany: 07.12.2006r. o 19:11


Zarejestrowany:
07 październik 2003r.

Postów: 11149

Status: offline

ostatnia wizyta: 30.05.10
ja dodalabym do wywodu superboy'a jeszcze pytanie/ steirwdzenie, bo tego sie nie doszukalam. ty wlasciwie nie napisales konkretnie czy chcesz isc czy nie. bo jesli mimo tych ciarek i wstretu do imprez chcesz isc to idz. natomiast jesli nie chcesz isc, to nie idz (i tu caly masz argumentacje superboy'a). tylko prosze cie o jedno: zanim powiesz nie, usiadz sobie wygodnie, pooddychaj gleboko, rozluznij sie i dopiero wtedy zadaj sobie pytanie czy chcesz isc czy nie.
wlasna stodniowka jest tylko jeden raz w zyciu i szkoda by bylo dla ciebie samego, gdybys kiedys pozalowal, ze nie poszedles.

a tak na marginesie powiem ci/ wam cos o mojej studniowce. bylam na niej z moim ex-chlopakiem, kotry sluchal metalu. wiadomo, ze na studniowce nie ma matalu. mateusz nie tanczyl (nie umial, nie chcial), a ja zsolidaryzowalam sie z nim i tez nie tanczylam. zaluje tego do dzis, ze nie zostawilam go przy stole i nie poszlam na parkiet. czuje niedosyt. cale szczescie, ze chociaz poloneza zatanczylam icon_smile
Top zwiebelchen wyślij PM
czaa Wysłany: 07.12.2006r. o 20:06


Zarejestrowany:
06 marzec 2006r.

Postów: 43

Status: offline

ostatnia wizyta: 15.04.08
Hehe miałam trochę podobnie do Zwiebelchen;) Hm a czasem odczuwam podobny problem do Tubular Bell, choc w dużo mniejszym wymiarze- po prostu nie raz idę tam gdzie nei mam ochoty ze względu na Kogoś:)

A więc wracając do sedna- nei chodzi o to, ze jest z Tobą coś nei tak, po prostu nalezysz do (powiedzmy) 30 procent osób ktore tak nie lubią się bawić. I sądzę, ze po porstu powinieneś szukać osób Tobie podbnych. Moze nie poznałes się na swojej klasie. Nie wierzę, ze wszyscy oprócz Ciebie upijają sie w sztok. Chyba ze to Ci co tez nie przychodzą.
Jesli zdecydujesz się pojsc, czy to na 100dniowke, czy jakas inna impreze, to najlepeij wez jakiegos przyjaciela(przyjaciolke:) albo poszukaj kogos z kim wydaje Ci sie ze mozesz złapać kontakt. No i ze tak powiem wyluzuj- zamiast myslec jakie to okropne (skupiasz sie na negatywach) poszukaj czegos pozytywnego, pomysl ze Ty wciaz jestes ten sam w kazdym miejscu i ze soba zawsze mozesz spedzic milo czas. Mnie czasem wlasnei tak sie zdarza- nei moge juz słuchac muzyki, nei chce mi sie gadac, chce isc do domu. Jak przyjme takie nastawienie to robi sie coraz gorzej. Jak sprobuje w jakikolwiek sposob poplynac z pradem jest ok.
Jako przyład rzucę weselem- coz muzyka w stylu disco- polo jest b odlegla moim gustom, ale jak juz jestem to staram sie smiac z tego wszystkiego;)
Aha, czyli jesli bys chcial isc, wyobraz sobie jakkolwiek, ze sie fajnie bawisz, np poproś Wyzsze Ja zeby odnalazło Ci "pokrewną dusze" w towarzystwie. I nie bierz ze soba kogos kto bedzie ciezarem, juz lepiej isc samemu.
I daj znac w razie co jak było;)
Top czaa wyślij PM
MauiTiki Wysłany: 07.12.2006r. o 20:49


Zarejestrowany:
22 listopad 2006r.

Postów: 20

Status: offline

ostatnia wizyta: 20.02.07
Rozumiem twoje rozterki. Ja po latach prowadzenia hulaszczego trybu życia przeżyłem przemianę. Zacząłem się interesować duchowością, poznałem Hunę, zacząłem także bardziej świadomie odnosić się do swojego ciała. Porzuciłem alkohol i postawiłem sobie twarde zadanie powstrzymywania się na imprezach od jakichkolwiek używek....I wiesz co...muszę przyznać, że moje odczucia przypominały twoje. Czułem zdegustowanie tym co wyrabiali znajomi po "paru głębszych", muzyka mnie drażniła, cały klimat wydawał się mocno "niesmaczny". Imprezy przestały być dla mnie okazją do rozerwania się, a stały się męczarnią. Na jednym z takich spotkań w pubie siedziałem jak zwykle znudzony popijając soczek i spoglądając z politowaniem na ekscesy znajomych, kiedy podszedł do mnie kumpel i powiedział: "Masz dalej zamiar tak się zamulać. Chodź potańcz z nami. Życie ci ucieka". I wtedy doszło do mnie, że facet ma rację. Znajomi potrafili się wyłączyć i świetnie bawić, a ja tylko krytykować to ile piją, co robią i mielić w myślach to jak się będą czuli jutro rano. Wiesz kiedy tak spojrzę na swoje lata liceum to śmiało mogę powiedzieć, że był to najszczęśliwszy okres w moim życiu. Tak wielu dobrych chwil nie przytrafiło mi się nigdy potem. Tak..na imprezach przesadzało się z alkoholem, ale nie to jest najważniejsze..najważniejsze są dla mnie wspomnienia z szalonych wypadów.....pamięć różnych głupot, które wyrabialiśmy z kumplami(i miłych chwil z będącymi pod wpływem alkoholu koleżankami icon_wink ). Ktoś wyżej napisał coś o studniówce. Ja współczuję wszystkim, którzy nie mieli okazji jej przeżyć. Moja studniówka, była jedną z najwspanialszych rzeczy jakie mi się przydarzyły. Byłem z prześliczną blondyneczką....tańczyliśmy całą noc...do tej pory pamiętam zapach jej włosów, dotyk jej ciała kiedy tańczyliśmy objęci i cudowne uczucie miłości, które wybuchło we mnie tej nocy. Byłem wtedy szczęśliwy dlatego, że potrafiłem się wyłączyć i dać się ponieść chwili, a przede wszystkim koncentrowałem się na tym co ważne. Widzisz tamtej nocy nie myślałem o tym ile kto wypił, ile kto wypalił towaru w klubowej łazience, ani o znajomych, którym pourywały się filmy. Myslałem tylko o tym jak cudownie jest być tu i teraz, w objęciach tej pani i cieszyć się tym wspaniałym wieczorem icon_smile
Przez to całe narzekanie odebrałem sobie mnóstwo okazji do przeżywania radości. Dlatego tobie też radzę zmienić nastawienie do imprez. Nie możesz wymagać, aby wszyscy wokół nagle przestali przesadzać z alkoholem, a z głośników płynęły opery Verdiego(swoją drogą nie wiem jak miałaby wyglądać impreza przy takiej muzyce icon_wink ), ale możesz zacząć się koncentrować na tym co jest naprawdę ważne.....na świętowaniu życia icon_smile

I'm Tiki......TikiTiki
Top MauiTiki wyślij PM
Justyna Wysłany: 07.12.2006r. o 21:27


Zarejestrowany:
27 grudzień 2004r.

Postów: 247

Status: offline

ostatnia wizyta: 06.02.07
ach - a ja myślę że jak się wódką nacieszą to przestaną, w końcu owoc zakazany lepiej smakuje. a ja chodzę na imprezy z super ekipą znajomych i jest super, bo w gronie znajomych zawsze jest miło, nawet jak muza jest do niczego icon_biggrin polecam znaleźć super ekipę znajomych - może wtedy jakoś Ci wstręt minie - ja nie cierpiałam imprez, a teraz - to przyjemność. ps. nie chodzę na nie często, ale jak jestem - to się super bawię !!
Top Justyna wyślij PM Strona domowa
tubular_bell Wysłany: 07.12.2006r. o 22:55


Zarejestrowany:
30 styczeń 2006r.

Postów: 28

Status: offline

ostatnia wizyta: 15.01.09
Dzięki za te odpowiedzi, nagromadzilo sie ich całkiem sporo w tak krótkim czasie.
Prześpię się z tymi wszystkimi opiniami i je przemyślę.
Jeszcze raz dzięki za wasze zdanie, co swoją drogą nie zamyka dyskusji.
Top tubular_bell wyślij PM
Grabix Wysłany: 07.12.2006r. o 23:12


Zarejestrowany:
21 grudzień 2005r.

Postów: 63

Status: offline

ostatnia wizyta: 24.04.07
Ja zacząłem chodzić na imprezy kiedy poznałem ludzi, z którymi dobrze się czółem. Tobie proponuję to samo, znaleść ludzi, z którymi chcesz być, do których pasujesz, jeśli będąrobić imprezy, to epwnie takie, które ci sie spodobają, albo wcale ich nie będą robić, tylko będziecie się spotykać na kawie :)

_______________________
Najważniejszą rzeczą na drodze do doskonałości jest dobra zabawa.
Top Grabix wyślij PM
thozo Wysłany: 08.12.2006r. o 00:17


Zarejestrowany:
21 listopad 2006r.

Postów: 318

Status: offline

ostatnia wizyta: 14.02.07
Odpowiedź na Twe pytanie brzmi TAK! Warto.

Uwierz mi, że długo się zastanawiałem co odpowiedzieć.
Sam miałem/mam podobne problemy, szczególnie z tańcem. Jednak chodząc na takie imprezy nauczyłem się, że po prostu nie ma co zwracać uwagi na innych tylko bawić się i tańczyć. Tych chwil nikt Ci nie zwróci, nawet jeśli będzie Ci się zdawało, że jest źle, po latach będziesz wspominał miło. Jeśli jesteś potencjalnym samotnikiem to korzystaj z "przymusu" przebywania i zabawy z innymi, ten trening pomoże Ci w późniejszym życiu w naprawdę różnorodnych sytuacjach. A taka studniówka to punkt zwrotny. Będzie dobrze.
Kiedy się przełamałem to zacząłem nawet nakręcać klimaty na imprezach, które zaczynały być zbyt nudne gdyż większość bała/wstydziła się tańczyć i jeśli ktoś nawet coś zaczynał to zaraz siadał, bo reszta ciągnęła w dół i nie było klimatu. No to ja wtedy mając doświadczenie w przełamywaniu własnego strachu/wstydu, potrafiłem przełamać go w całej grupie, po prostu tańcząc i wydzierając się sam, zupełnie nie zwracając uwagi na oceny i docinki. Wtedy większość zaczynała się bawić i atmosfera robiła się dobra. I laski szczęśliwe, bo laski bardzo lubią tańczyć, a często muszą (w Polsce) godzić się na nudy, bo ich faceci wolą siedzieć i pić i gadać jakieś rzeczy.

Jest 2006 rok, alkohol, narkotyki... tak jest po prostu. Jednak opisy imprez które podałeś są trochę przegięte. Wiesz czego zabrakło? Ciebie i Twojego działania. Jakbym zobaczył, że jakaś dziewczyna śpi na stole i ktoś bawi się jej kosztem to bym jej po prostu pomógł...

Lepiej pójdź i korzystaj z życia. Życie to lekcja.
"Ciągle jesteś na scenie." - tak mówi babcia mojej byłej żony i myślę, że ma dużo racji.

Pozdrawiam
Thozo

ps. Kurcze aż nabrałem ochoty na jakąś tańcowankę. icon_biggrin Dawno nie byłem...

http://www.ascendpress.org/language-of-light/LOLsingle.html
http://wingmakers.com/reproductions/chamber11prints.html
Top thozo wyślij PM
thozo Wysłany: 08.12.2006r. o 11:32


Zarejestrowany:
21 listopad 2006r.

Postów: 318

Status: offline

ostatnia wizyta: 14.02.07
"Źródłem stresu jest to co ogólnie można nazwać oporem (po hawajsku nazywa się on ku'e, co oznacza "być oddzielonym", "stać z boku"). Serge Kahili King

"Mnie czasem wlasnei tak sie zdarza- nei moge juz słuchac muzyki, nei chce mi sie gadac, chce isc do domu. Jak przyjme takie nastawienie to robi sie coraz gorzej. Jak sprobuje w jakikolwiek sposob poplynac z pradem jest ok. " Czaa

"Masz dalej zamiar tak się zamulać. Chodź potańcz z nami. Życie ci ucieka". kumpel MauiTiki

"Dlatego tobie też radzę zmienić nastawienie do imprez. Nie możesz wymagać, aby wszyscy wokół nagle przestali przesadzać z alkoholem, a z głośników płynęły opery Verdiego(swoją drogą nie wiem jak miałaby wyglądać impreza przy takiej muzyce ), ale możesz zacząć się koncentrować na tym co jest naprawdę ważne.....na świętowaniu życia." sam MauiTiki icon_wink

Pozdrawiam i miłej zabawy
Thozo





http://www.ascendpress.org/language-of-light/LOLsingle.html
http://wingmakers.com/reproductions/chamber11prints.html
Top thozo wyślij PM
ultra Wysłany: 08.12.2006r. o 17:33


Zarejestrowany:
21 listopad 2004r.

Postów: 277

Status: offline

ostatnia wizyta: 07.08.10
hmmm... ja podobnie jak Tabular nie lubie imprez. Pamietam studniowke, byl to dla mnie koszmar. Nie zachowalam sobie zadnego zdjecia z tej imprezy, gdyz kojarzylo mi sie z nieprzyjemnymi chwilami. Nie lubie tanczyc i jako kobieta jestem w tej dziedznie bardzo ograniczona pod wzgledem decyzji, to znaczy, ze pomimo, ze nie zapraszam nie moge zrazac plec przeciwna bezustanna odmowa, gdyz byloby im przykro. Naturalnie, ze zaluje, ze poszlam, ale bylam przewodniczaca samorzadu szkoly i "musialam".

Nigdy nie zastanawialam sie czy cos jest ze mna nie tak gdy nie chodze na zadne imprezy ani czy jest cos nie tak z innymi, ze chodza. Mysle, ze to jest kwestia osobistych wyborow.

Tabular, jezeli mowisz, ze moglbys wypracowac sposob zachowania, aby przystosowac sie do sytuacji , ktora okreslasz jaka zla, to nie wiem czy ten projekt juz na wstepie ma sens i czy sie Tobie ostatecznie uda...
Jednak powiedziales bardzo wazne slowa o izolacji ze srodowiskiem rowniesnikow. jezeli odczuwasz te izolacje, szukaj na innym polu rozwiazania problemu ( mysle, ze to jest glowny problem), czyli opracuj strategie jak byc w grupie rowiesnikow nie chodzac na imprezy.... wiec? sport? uprawianie zespolowe muzyki?...ja niestety nie moge Ci poradzic wiecej gdyz nie odczuwam zadnej potrzeby przynaleznosci do grupy rowiesnikow. Mysle jednak, ze ten kierunek poszukiwan jest dobry.



***
jezeli chcesz cos co nigdy nie miales zrob cos co nigdy nie robiles
Top ultra wyślij PM
MauiTiki Wysłany: 08.12.2006r. o 21:50


Zarejestrowany:
22 listopad 2006r.

Postów: 20

Status: offline

ostatnia wizyta: 20.02.07
Nie chcę tutaj ustalać żadnych standardów powinnego zachowania ani oceniać intencji, którymi kierują się inni, ale myślę, że taniec jest czymś naturalnym dla naszego gatunku. Z resztą znają go nie tylko przedstawiciele homo sapiens. Wśród wielu gatunków zwierząt taniec jest naturalnym elementem takich wydarzeń w życiu jak np. gody. Ciekawe, że nasze dyskoteki też od zawsze były terenem "dobierania się w pary" icon_wink Myślę, że często problemem nie jest taniec jako taki, ale raczej obawa przed ocenami innych. Taniec powinien płynąć z głebi nas niehamowany żadnymi negatywnymi myslami na temat tego czy aby na pewno odpowiednio się ruszam, czy nie wyglądam śmiesznie. Widuję czesto na parkiecie ludzi, którzy tańcząc powłóczą wzrokiem po twarzach innych wypatrując czy aby na pewno ruszają się tak jak trzeba. Najgorsze jest to, że taka reakcja prowadzi do napięć i zesztywnienia ciała przez co rzecywiście wyglądają czasem jakby kij połknęli. icon_smile
No, ale to przyczynek do szerszej dyskusji na temat tego jak nasze obawy wpływają na nasze życie.


I'm Tiki......TikiTiki
Top MauiTiki wyślij PM
thozo Wysłany: 09.12.2006r. o 09:33


Zarejestrowany:
21 listopad 2006r.

Postów: 318

Status: offline

ostatnia wizyta: 14.02.07
Ach maestro!

CytatWiduję czesto na parkiecie ludzi, którzy tańcząc powłóczą wzrokiem po twarzach innych wypatrując czy aby na pewno ruszają się tak jak trzeba. Najgorsze jest to, że taka reakcja prowadzi do napięć i zesztywnienia ciała przez co rzecywiście wyglądają czasem jakby kij połknęli.

A sam się za bardzo nie rozglądasz MauiTiki? icon_wink

Ja kiedy się dobrze bawię to jakoś nie widziałem, widzę uśmiechniętych, szczęśliwych ludzi... Wiesz lustro. A kiedy udaje mi się takiego kogoś rozkręcić to czuję się szczęśliwy i znów widzę szczęśliwych.

CytatTaniec powinien płynąć z głebi nas niehamowany żadnymi negatywnymi myslami na temat tego czy aby na pewno odpowiednio się ruszam, czy nie wyglądam śmiesznie.


A życie powinno być pasmem szczęścia i sukcesów, rzeki czyste, a tęcza ciągle na niebie...

Takim postem to możesz jedynie zniechęcić Tubullar Bell do pójścia gdziekolwiek.

Czyżby 5. zasada wg. Kahili - Aloha była Ci obca?

Pozdrawiam
Thozo



napisany przez: thozo, 09-12-2006 - 09:40

http://www.ascendpress.org/language-of-light/LOLsingle.html
http://wingmakers.com/reproductions/chamber11prints.html
Top thozo wyślij PM
tubular_bell Wysłany: 09.12.2006r. o 13:27


Zarejestrowany:
30 styczeń 2006r.

Postów: 28

Status: offline

ostatnia wizyta: 15.01.09
Thozo, nie bylo w mojej intencji zniechęcać kogokolwiek do czegokolwiek, nie przesadzajmy.
Chciałem jedynie porozmawiać, wymienić zdania na temat który mnie trochę gryzie; wydaje mi się że forum jest dobrym miejscem do takiej debaty.
Nie zdajesz sobie sprawy jak mi obserwacja tej dyskusji pomogła, a jak, piszę poniżej:


"Źródłem stresu jest to co ogólnie można nazwać oporem (po hawajsku nazywa się on ku'e, co oznacza "być oddzielonym", "stać z boku"). Serge Kahili King

To zdanie, czytałem autentycznie gdzieś z ...dziesiąt razy podczas lektury Szamana Miejskiego, z tym że sęk w tym, że owy opór wynikający z oddzielenia, nie ujawniał się praktycznie w moim życiu.
Mam swoje zaiteresowania, zajmują mi one całość wolnego czasu, sprawiają mi frajdę, może to objawy fanatyzmu, ale ciągle myślę w wolnym czasie, na przystanku, na czerwonym swietle o tym co mnie fascynuje (pisanie muzyki). Dlatego najprawdopodobniej nie odczuwam większego stresu związanego z oddzieleniem od grupy na codzień. Nie staram się go tłumić na siłę ani nic takiego, bo poprostu tego nie czuję.
Jednak faktycznie stres wychodził na jaw, w momencie gdy ktoś wręczał mi zaproszenie na jakąś imprezę, lub jak teraz, studniówka się zbliżała.

Temat nie jest łatwy do dyskusji, bo idąc za pierwszą zasadą Ike, "Świat jest taki, jaki myślisz że jest", oraz tą która twierdzi że "Energia podąża za uwagą", imprezy odbierać można na wiele sposobów. Doszło to do mnie po przeczytaniu wypowiedzi :)
Pokazało mi to że od teorii do praktyki, droga nie jest taka prosta :)
Spróbuję zatem zrobić eksperyment, będę się skupiał na pozytywnych rzeczach, nie negatywnych, zobaczymy co z tego wyjdzie.

Świetnie to ująłeś MauiTiki, nie jest prawdą że nie umiem tańczyć, każdy jakoś umie, właśnie problemem jest:
"nie jest taniec jako taki, ale raczej obawa przed ocenami innych. Taniec powinien płynąć z głebi nas niehamowany żadnymi negatywnymi myslami na temat tego czy aby na pewno odpowiednio się ruszam, czy nie wyglądam śmiesznie."
Czytając Twą wypowiedź, uświadomilem sobie, że tkwi głęboko we mnie wzorzec właśnie takiego tańca, z okresu kiedy bylem lekko mówiąc 'ekstremalnie zakompleksiony', i bylem zmuszony tańczyć na weselu, co bylo dla mnie bardzo przykrym doświadczeniem, chociaż nikt mi tego nie powiedział, sam sobie wówczas to wmówiłem :)

Grabix: "Ja zacząłem chodzić na imprezy kiedy poznałem ludzi, z którymi dobrze się czułem."
Muszę przyznać że mam takie towarzystwo, otoczenie ludzi zespołu w którym gram :D
Spotkania z nimi w knajpach są naprawdę rzeczą świetną (pewnie byłyby mniej świetne gdyby trzebabyło tańczyć, ale ten wzorzec już namierzyłem, więc trochę pracy tylko).
Napewno są także przyjemne z powodu że koncentruję się na rzeczach które bardzo mi się podobają, czyli wzmacniam to że mi sprawiają mi frajdę. Praktycznie nie zwracam uwagi na ludzi, czy mówią że źle gramy czy dobrze przy stoliku, zakładam że sprawiam im przyjemność, co jest wzmacniane gdy czasem ktoś klaśnie. Jakbym zakładał że nie dokońca się podoba (tak jak na pierwszym w życiu występie w knajpie w 2003) to bym wyszedł z mieszanymi uczuciami. I zasada! :D

Dzięki Wam wielkie za wszystkie odpowiedzi, zobaczymy co wyjdzie po eksperymencie.

Pozdrawiam serdecznie
Tub
Top tubular_bell wyślij PM
thozo Wysłany: 09.12.2006r. o 14:02


Zarejestrowany:
21 listopad 2006r.

Postów: 318

Status: offline

ostatnia wizyta: 14.02.07
"Dzięki Wam wielkie za wszystkie odpowiedzi, zobaczymy co wyjdzie po eksperymencie."

Tub gratuluję decyzji. Jestem szczęśliwy.

Pozdrawiam
Thozo

BTW. To ze zniechęcaniem było nie do ciebie tylko do MT.




napisany przez: thozo, 09-12-2006 - 14:07

http://www.ascendpress.org/language-of-light/LOLsingle.html
http://wingmakers.com/reproductions/chamber11prints.html
Top thozo wyślij PM

Idź do strony: 1 - 2 [+1]



Menu

Ostatnio na forum
¤ Prosze o modlitwe Ho'oponopono
data: 09-09-2010 - 17:24
użytkownik: Katharina
¤ Potrzebuje pomocy!!!
data: 09-09-2010 - 16:51
użytkownik: Katharina
¤ Jak samememu usunąć ducha, maga czy klątwe.
data: 09-09-2010 - 13:33
użytkownik: Eli
¤ Dlaczego mąż mnie bije
data: 09-09-2010 - 11:14
użytkownik: maxi
¤ O pieniądzach i obawach..
data: 08-09-2010 - 23:19
użytkownik: superboy
¤ Shrek Forever
data: 08-09-2010 - 00:21
użytkownik: Beta
¤ Wiolonczela / Cello (2005)
data: 03-09-2010 - 23:57
użytkownik: Lambar
¤ Świadome Śnienie
data: 02-09-2010 - 17:56
użytkownik: rafaela

Ostatnie komentarze
» Srebrny Lis napisał celną uwagę
Dodano: 03-09-2010
Autor: Lambar
» Prosiak ;)
Dodano: 02-08-2010
Autor: maxi
» Czarodziejko...
Dodano: 01-08-2010
Autor: maxi
» Mam pytanie:czy ta metoda emotrans działa na mężczyzn?
Dodano: 01-08-2010
Autor: Stefan00zero

Logowanie




 


» Problemy z logowaniem?

Jeszcze nie masz konta?
» Zarejestruj się!

Kto jest online
Zeb12

Obecnie jest 4 gości
i 1 użytkownik online

Przyjaciele

Polecamy
Master Collection | apartamenty ogłoszenia | ogłoszenia psy koty konie | dentysta praga południe | Odzyskiwanie Danych | opony szczecin | sukienki | magazyny i hale Wrocław | prace licencjackie | monitory | kalendarze | Baseny

Prawa autorskie do artykułów publikowanych na tej stronie należą do ich twórców.
Huna - Tak wygląda świat jak na niego spoglądasz.