|
Swietny artykul, umiejetnosc wylaczenia myslenia uwazam za duzo wazniejsza niz umiejetnosc ciaglego myslenia. Tylko potrafiac wylaczyc umysl mozna ogarnac calosc sytuacji , jezeli jest wewnatrz pytanie to na jego spotkanie wyplywa odpowiedz. Dla mnie wazne jest ciagle cwiczenie tego rodzaju jednoczesnego wylaczenia i bycia wlaczonym jednoczesnie. Niedawno uslyszalam o pewnej technice ulatwiajacej pierwszy krok w tym kierunku. Trzeba zadac w mysli lub na glos pytanie : " pytam sie, jaka bedzie moja nastepna mysl". To pulapka dla umyslu, przez chwile nastapi cisza , potem oczywiscie znowu wewn.gadanina ale umysl juz zostal odprowadzony na bok, czlowiek w tej krotkiej chwili nie identyfikuje sie z umyslem. Te chwile mozna wydluzac, po prostu gleboko oddychajac. W kazdym razie, jak sie zrobilo ten pierwszy krok to mozna miec coraz lepsze efekty i otrzymywac odpowiedzi z "wewnatrz"...
|
|
Marzena, czyli, ten pierwszy krok, to pytam "jaka bedzie moja nastepna mysl", dalej, sekundowa cisza w umysle, dalej, oddech by ta chwilowa cisze przytrzymac dluzej ??? jest to takie cwiczenie wstepne?? Bo ja mam straszny problem z wylaczeniem mysli, ciagle mnie napadaja :( chociaz tak bardzo chce je odrzucic by pomedytowac.
|
|
ostatnio trafilem na taki fragment "Afanasij Iwanowicz uczy ludzi, jak się ustrzec przed złą przyszłością. Czyli jak tworzyć psychologiczne talizmany . Na przykład talizman dla kierowców. Najpierw się go tworzy wewnętrznie poprzez serię wyobrażeń. Nakazuje się podświadomości, żeby ilekroć zbliży się niebezpieczeństwo - ostrzegła kierowcę z wyprzedzeniem kilku lub kilkunastu sekund. Zamawia się u naszej kochanej Pani Podświadomości, żeby nam otworzyła kanały telepatyczne, gdy tylko coś nam grozi. Kierowcy, którzy "wstemplowali" sobie do mózgu takie talizmany, opowiadają jak one działają. Na przykład jadą szosą, która zakręca w prawo. Na zakręcie stoi dom, który przysłania widok. Nagle talizman pobudza telepatię i kierowca wewnętrznym wzrokiem widzi (możecie to nazwać przeczuciem), że zza tej chałupy wyłoni się wkrótce rower. Kierowca w tym momencie zwalnia gwałtownie. Po kilku sekundach istotnie ukazuje się zataczający się rowerzysta. Samochód jedzie już na tyle wolno, że spokojnie się zatrzymuje." i tak mi sie skojazylo z tym tematem :)
|
|
i o wdrażanie tego, a nie o rozprawianie - fajnie by było etc. Czyli mam centralnie w 4 literach rozmyślanie, bo mam tylko robienie. Znaczy ładujemy w siebie przekonania, że mam intuicję, że mam anioła stróża który chroni mnie i wóz w podróży. I już, odpuszczamy temat, robimy swoje. A ten artykuł dobrze oddaje sprawę, przykładowo kiedyś jechałem pomiędzy kamienicami, z lewej zaparkowane były w rzędzie auta przy chodniku. Jechałem może z 30 km/h, niespodziewanie zza samochodów wyskoczył mały chłopiec, może miał z 5 lat. Był gdzieś może ze 20 metrów przede mną więc było bezpiecznie, jednak chłopiec ten nie rozejrzał się wpadając na jezdnię. I coś mnie tknęło, dosłownie jakby wzrok został czymś przykuty do bramy w miejscu z którego wyleciał chłopiec. Wszystko trwało przysłowiowe ułamki sekund. Zdążyłem pomyśleć o tym że maluch się nie rozejrzał przed raptownym wtargnięciem na ulicę i wzrok poszedł do bramy gdy tymczasem już prawie przekroczyłem jej poziom. Wtedy to noga zdusiła silnik, bo zdążyłem tylko wdepnąć hamulec ile sił w nodze, a potem poszła druga na sprzęgło. Bo jeszcze mniejszy dryblas wyskoczył z tego samego miejsca zza samochodu prosto przed moją maskę i tak samo, nie spojrzał na drogę. Gdyby nie to "wewnętrzne tknięcie" mógłbym o włos za późno wdepnąć hamulec, albo wzrok skierować na chodnik, albo na kokpit czy jeszcze gdzie indziej niż przed maską. A wtedy miałbym człowieka na sumieniu. I tak mam co jakiś czas, że coś zwróci moją uwagę, w jakiś sposób moja czujność nagle zostanie postawiona na nogi. I dziękuję Górze, bo co jakiś czas ślę zaproszenie do Góry o prowadzenie, o wsparcie.
|